> PREMIERA 24 MAJA

Berman_okladka_300px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Erbel: Oddajcie kino Moskwa… Drukuj
Joanna Erbel   
05.05.2011

Warszawa przez ostatnie dwadzieścia lat zmienia się w zaskakująco szybkim tempie. To, co wyznaczało dynamikę przestrzeni miejskiej kilka temu, obecnie jest całkowicie nieznaczące. Otoczenie wokół nas przechodzi radykalną transformację sprawiając, że pokolenia Warszawiaków i Warszawianek liczą się już nie dekadami, ale dwoma, trzema, czterema latami. Ta niewielka różnica wieku, zwykle mało zauważalna po przekroczeniu dwudziestego roku życia, w przypadku doświadczenia miasta jest znacząca. Dotyczy to zwłaszcza roczników 80. Tekst: „Kiedy byłam w liceum, nie było gdzie pójść wieczorem…” spotyka się odpowiedzią: „Ale przecież była Szpilka, Szparka…”. Lista ta wydłuża się tym bardziej, im młodsi są rozmówcy. Podobnie z dostępem do przestrzeni publicznej, obecnością rowerów w mieście czy zakazem spożywania alkoholu pod gołym niebem. O ile wiem, zakaz został sprowadzony w 2001. Ponieważ byłam wtedy niepełnoletnia, w przeciwieństwie do już ledwie rok starszych znajomych nie dane mi było doświadczyć legalnego picia wina w parku.

  

Jeśli przyjąć tezę głoszoną przez Joannę Kusiak, mamy do czynienia z miejską rewolucją, odbywającą się przede wszystkim nie na poziomie zmian ideologicznych, ale w obszarze materialności tkanki miejskiej. Zdaniem Kusiak, jeśli rewolucja ta będzie postępować w tym tempie, szybko utracimy ciągłość międzypokoleniowego doświadczenia miasta. To zerwanie już nastąpiło. Kto pamięta otwarte publiczne baseny, zdroje z wodą pitną czy kluby wioślarskie w Porcie Praskim? Niedługo zacznie znikać również pamięć o wielokulturowym Jarmarku Europa. Dlatego tym ważniejsze wydaje się nie tylko otoczenie ochroną istniejących jeszcze stylów życia i obiektów, ale również kultywowanie pamięci o tych, które już zniknęły. Bez tego, różnice międzypokoleniowe staną się kolejną barierą komunikacyjną. Pytaniem dzielącym pokolenia będzie, czy pamiętasz: Sezam, Kino Moskwa, Relaks, ulicę Komarowa, Poziomkę, Zieloną Budkę, Stadion X itp.

Rolę zachowywania ciągłości między teraźniejszością a niedawną przeszłością zaczęły pełni różne przewodniki i przewodniczki po Warszawie: od Zrób to w Warszawie przez Homowarszawę po Warszawę Kobiet Sylwii Chutnik. Nie tylko pokazują atrakcyjne alternatywne trasy wycieczkowe, ale również są cennymi źródłami wiedzy na temat stylów życia czy frontów walki o lepszą przestrzeń miejską. Ostatnio również pojawił się ich odpowiednik muzyczny – 10 piosenek (Pablopavo i ludziki). Płyta 10 piosenek  składająca się z 12 utworów (z których 10 faktycznie dotyczy życia miasta, a kolejne dwa przemysłu kultury i stosunków produkcji) jest portretem znikającej Warszawy – z jej dawnymi kinami: Moskwa (zastąpione przez Europlex niebędący już kinem), Pierwszy Maj czy stary Iluzjon (obecnie przeniesiony do budynku Biblioteki Narodowej); bez klubokawiarni i z domówkami; z powoli znikającymi lokalnymi warzywniakami odwiedzanymi przez ciemne typy (których nie można spotkać w monitorowanych marketach); ulotkami pod Empikiem (które nie nie wiadomo jak długo jeszcze będą w coraz bardziej ekologicznym mieście) i krzesłami na łańcuch. Z prostytutkami na Poznańskiej, melanżem zaczynającym się w niesieciowych knajpach, jak Piotruś czy Amatorska na Nowym Świecie, i kończącym się na pętli tramwajowej. Pablopavo przywołując historię patrona praskiej ulicy, Stefana Okrzei, robotnika i działacza niepodległościowego i socjalistycznego, pokazuje też alternatywę dla pamięci wyzwoleńczej Warszawy opartej wyłącznie na micie Powstania Warszawskiego.

  

10 piosenek to amalgamat obrazów ze znikających miejsc Warszawy, historii mieszkanek i mieszkańców, którzy coraz mniej pasują do wizji nowej europejskiej stolicy. Jednocześnie, płyta nie jest tylko i wyłącznie podróżą sentymentalną, ale również opowiada braku finansowania i o warunkach pracy artystów, od których oczekuje się zgody na to, że „koncerty powinny być za friko, tak jak płyty za friko w necie, a produkcja powinna być światowa i żebyś się nie sprzedał na jakimś kotlecie… rób teledyski z zaskórniaków babci”.  W pierwszym utworze Pablopavo namawia „kup oryginalną płytę, to piwko za twoje se pykniem”. Jednocześnie, śpiewa o tym, że teraz wszystko jest „za darmo” i „na darmo”, w czym odnaleźć się może każdy wolontariusz i wolontariusza czy osoba pracująca seryjnie na okres próbny. Brak warunków do tworzenia i permanentne wzywanie do pracy za darmo w imię idei, własnego CV czy lepszej przyszłości to nie tylko uniwersalna krytyka dominujących dziś relacji społecznych i ekonomicznych, ale również nastawienie, które silnie wyznacza tożsamość Warszawy, gdzie dla wielu osób – silniej niż w innych miastach – czymś oczywistym jest praca (i przepracowywanie się) w trybie projektowym, bez świadczeń socjalnych, w stanie ciągłej niepewności.


Zakorzenienie warunków pracy sektora kultury w szybko zmieniającej się tkance miejskiej naszpikowanej alternatywnymi wersjami historii pozwala lepiej zrozumieć Warszawę jako miasto o złożonej, ciągle negocjowanej tożsamości. Przestrzeń, gdzie jeden ruch hegemoniczny ustalający dominującą narrację spotyka się szybko z odpowiedzią: jak seria działań feministycznych rozmiękczających opowieści o bohaterskiej walce podczas Powstania Warszawskiego, czy włączanie do monopolizowanej przez inteligencję narracji historycznej również opowieści innych grup społecznych (np. poprzez działania zespołu Muzeum Pragi). 10 piosenek sprawia, że wezwanie „Oddajcie kino Moskwa, skurwysyny!” nie jest tylko nostalgicznym żalem po starym kinie z historią, ale sprzeciwem wobec krótkoterminowej polityki miasta. Jest niezgodą na sytuację, w której oczywiste stało się to, że po ochronnym okresie 10 lat w miejscu kina Silvescreen (mieszczącego się w kompleksie wybudowanym na miejscu Moskwy) powstawała siłownia z wielkim ekranem kinowym.

Komentarze
Dodaj nowy
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 05.05.2011 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.97586 Seconds