|
Zestaw filmów, które można obejrzeć podczas poznańskiego festiwalu „Transatlantyk”, nie pozostawia wątpliwości – żyjemy w czasach kryzysu ekologicznego, wojen i rewolucji. Wojny są opłacalne, zwłaszcza dla rządu amerykańskiego, więc się je prowadzi. Co więcej, jak pokazuje Doktryna szoku Michaela Winterbottoma i Mata Whitecrossa oparta na książce Naomi Klein, w wojennym chaosie świetnie odnajdują się działające na kontraktach firmy, których celem jest odbudowa zniszczonego kraju, a szok po ataku jest świetną okazją do wprowadzania twardą ręką neoliberalnych rządów. Ludzie po katastrofie, zarówno wojennej, jak i ekologicznych, skupieni głównie na ochronie swoich bliskich, nie mają zazwyczaj ani siły, ani możliwości, by walczyć o ochronę sfery socjalnej.
W wielu regionach świata zmienia się klimat. W Indiach, Pakistanie i Wietnamie woda staje się śmiertelnym zagrożeniem – jest jej albo za dużo, albo za mało. Jej ograniczone zasoby, jak pokazuje reżyser Wojny o wodę, Jim Burroughs, sprawiają, że walka o dostęp do niej staje się zarzewiem poważnych konfliktów politycznych. Władze Indii budują tamy, zmieniają bieg rzek, narażając Pakistan na naprzemienne powodzie i susze. Nie ma również mowy o solidarności w obrębie samych Indii – stany leżące bliżej źródeł rzek działają na niekorzyść tych położonych bliżej ich ujścia. Cierpią najbiedniejsi, którzy albo muszą się wyprowadzić ze swoich osad na przedmieścia miast, albo próbują przeżyć, walcząc z powodziami, a w okresie suszy dokopując się do źródeł głębinowych, nawet jeśli część studni – jak w Pakistanie – jest zatruta arszenikiem. Mieszkańcy i mieszkanki mają do wyboru umrzeć z pragnienia i głodu (bo zatrute są również podlewane tą samą wodą uprawy) lub oczekiwać powolnej śmierci spowodowanej zatruciem arszenikiem.
Indie i Pakistan potrzebują polityki solidarności, która wydaje się nieosiągalna, ponieważ władze Indii ignorują rosnące statystyki zgonów i masowe protesty. Traktują wodę jako swój prywatny zasób, który dzięki powstałym przy tamach elektrowniom wodnym można skapitalizować. Elektrownie te już teraz dostarczają znacznie więcej energii, niż potrzebuje ich cały kraj, ale eksport energii to świetny biznes. I nie ma znaczenia, że taka polityka zagraża życiu milionów ludzi.
Oprócz kryzysu wodnego możemy spodziewać się kryzysu paliwowego. Powoli kończy się ropa i nawet jeśli jej złoża się nie wyczerpią, to jeszcze za życia większości z nas jej wydobycie przestanie być opłacalne. Wprawdzie możemy liczyć na postęp technologii wydobywczych, które pozwolą wycisnąć więcej ropy z wnętrza ziemi, albo rozpowszechnienie się różnego rodzaju biopaliw, ale jak pokazuje David M. Edwards, reżyser filmu Sprawling from Grace, nie jest to rozwiązaniem. Z czasem ropy znowu zacznie brakować, a skupienie się na uprawie roślin na biopaliwa może sprawić, że wyprą one inne uprawy, co doprowadzi do radykalnego wzrostu cen żywności i w konsekwencji do głodu.
Szukając przyczyn wzrastającej konsumpcji ropy, Edwards wskazuje na amerykański styl życia, gdzie wciąż wyznacznikiem sukcesu jest posiadanie samochodu oraz domku pod miastem z ogródkiem. To ta fantazja jest odpowiedzialna za rozlewanie się miast i wydłużanie czasu dojazdu do pracy. Dodatkowo brak inwestycji w lokalnych centrach miast oraz oddalenie usług i przestrzeni mieszkalnych sprawia, że bez samochodu nie można się obyć, załatwiając nawet najprostsze codzienne potrzeby: zakupy, zaprowadzenie dzieci do szkoły czy czy wizyta u znajomych. Przeciętna amerykańska rodzina odbywa dziennie średnio 14 kursów samochodem.
Możemy się w Polsce pocieszać, że urban sprawl to zjawisko typowo amerykańskie i jeśli dotyczy miast europejskich, to w znacznie mniejszym stopniu. Polityka przestrzenna polskich władz zasadniczo nie różni się jednak od amerykańskiej. Nowe dzielnice budowane na obrzeżach miast pełnią funkcję miejskich sypialni. Rzadko kiedy myśli się o tworzeniu lokalnych centrów i inwestycjach w transport publiczny. Wprawdzie – tak jak w przypadku warszawskiej drugiej linii metra – gdzieniegdzie powstaje nowa infrastruktura, ale lepszy dojazd powoduje wzrost cen mieszkań, co sprawia, że do źle skomunikowanych dzielnic i podmiejskich miejscowości zostają wypchnięci najmniej uprzywilejowani.
W Polsce, tak jak i w Stanach, luksusem nie jest już posiadanie samochodu – ale możliwość jego nieposiadania. Rosnące ceny mieszkań w dzielnicach, w których można żyć wygodnie, sprawiają, że ekologiczny styl życia staje się coraz bardziej elitarny.
Rozwiązaniem problemu postępującego rozwarstwienia społecznego jest albo polityka oparta na społecznej solidarności, kierująca się przede wszystkim interesem najbiedniejszych, albo kryzys na tyle silny, że nawet najbogatsi nie będą mogli go zignorować. Potencjału tego drugiego scenariusza dowodzi historia Detroit.
Detroit, dzikie miasto Florenta Tillona opowiada historię niegdyś bogatego przemysłowego Detroit, które na skutek kryzysu lat 60. stało się ruiną i zajmuje czołowe miejsca w rankingach przemocy. Tillon nie skupia się jedynie na wiwisekcji rozpadu, ale pokazuje, w jaki sposób to miasto-upiór się odradza za sprawą miejskich pionierów. Dzieje się to nie dzięki powrotowi ciężkiego przemysłu i wielkich firm, ale miejskim farmom i prostemu stylowi życia. Grupy aktywistek i aktywistów uprawiają na ruinach jadalne rośliny i hodują zwierzęta. Samodzielnie rozbierają walące się domy, powoli lecząc tkankę miejską.
Wprawdzie tak duże miasto jak Detroit jest złożonym ekosystemem i nie może się odrodzić bez inwestycji w infrastrukturę, ale punktowe interwencje skupiają energię mieszkanek i mieszkańców i są koniecznym początkiem odnowy miasta. Miejski aktywizm stanowi alternatywę dla nieukierunkowanej przemocy i daje nadzieją na zmianę Detroit.
Jeśli wciąż wierzymy, że wojny i zmiany ekologiczne nas nie dotyczą, powinniśmy uważnie przyglądać się Detroit i innym miejscom, które właśnie z takich kryzysów się odradzają. Bardzo możliwe, że okaże się to nader użyteczna wiedza. Przecież nie możemy mieć pewności, że ominie nas koniec świata, jaki znamy.
Na podobny temat
|
-Symeon, w Krytyce piszesz ciekawiej ...
@daras1983 "Wg mnie Polacy n...