> PREMIERA 24 MAJA
>>Już jest: KP30!
Komentarze
CYTAT DNIA
Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem
Książki w sklepie KP
|
Order software online
|
Erbel: Fasadowe konsultacje |
|
|
Joanna Erbel
|
|
17.03.2011 |
13 lutego tego roku w Berlinie odbyło się referendum dotyczące pełnego ujawnienia tajnych umów na temat częściowej prywatyzacji miejskich wodociągów. Niecały miesiąc później (12 marca) została przyjęta odpowiednia uchwała zezwalająca zwykłym mieszkańcom miasta na dostęp do informacji dotyczących procesu prywatyzacji. Zarówno referendum, jak i nowa ustawa mogą okazać się przełomem w polityce miejskiej. Przedstawiciele i przedstawicielki organizacji Berliner Wassertisch liczą na to, że wraz z wejściem w życie ustawy trwale zmieni się polityka miasta wobec wspólnego dobra. Debata jest tym bardziej istotna, że jakość usług świadczonych przez miejskie wodociągi ma istotny wpływ na jakość życia i zdrowie wszystkich osób mieszkających bądź przebywających w mieście. Dostęp do wody - w Berlinie jednoznaczny z dostępem do wody pitnej - jest traktowany jako z jedno z podstawowych praw miejskich i wyznacznik jakości życia. Zaniedbana sieć wodociągów to bezpośrednie zagrożenie dla zdrowia. Podwyżka cen usług, wymuszająca oszczędzanie wody, to nie tylko obciążenie dla gospodarstw domowych, ale też zagrożenie dla sieci kanalizacyjnej, która aby mogła sprawie funkcjonować, musi być regularnie przepłukiwana stosunkowo dużą ilością wody.
Berlińskie referendum i towarzysząca mu akcja społeczna może mieć istotne znaczenie nie tylko dla mieszkanek i mieszkańców Berlina, ale stać się też wzorem do naśladowania dla innych miast. Prywatyzacja zasobów komunalnych zawsze generuje polityczne spory. Z podobną sytuacją mamy obecnie do czynienia w Warszawie przy prywatyzacji Stołecznego Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej. Tak jak w przypadku berlińskich wodociągów, dostęp do informacji na temat przyszłości ogrzewania komunalnego w Warszawie jest znacznie ograniczony - większość z nich jest tajna. Propozycja radnych Prawa i Sprawiedliwości, zgłoszona podczas obrad Rady Warszawy, aby prezydent stolicy ogłosiła referendum, została odrzucona. Z odmową spotkała się też interpelacja Krystiana Legierskiego. Legierski domaga się w niej ujawnienia warunków prywatyzacji, pyta o sensowność planowanej inwestycji (w sytuacji gdy spółka przynosi rocznie 100 mln złotych zysku, a zostanie sprzedana za 750 mln złotych) oraz o wartość sieci światłowodowej położonej przez SPEC za miejskie pieniądze. Podnosi także problem tego, czy w planowanej umowie miasto stołeczne Warszawa zamierza określić obowiązki publiczne przedsiębiorstwa wobec mieszkanek i mieszkańców miasta, które uniemożliwią mu przyjęcie strategii obliczonej wyłącznie na maksymalizację zysków? Jaki będzie status prawny przejętej przez SPEC infrastruktury grzewczej spółdzielni mieszkaniowych? Jaki jest obecny status prawny nieruchomości, z których korzysta SPEC?
Nie wiadomo również, czy umowa prywatyzacyjna będzie zawierała przepisy nakazujące inwestorowi ponoszenie nakładów na zrównoważone społecznie i ekologicznie wytwarzania ciepła w mieście. Czy nowy właściciel zagwarantuje podłączanie (np. domków jednorodzinnych) w sytuacjach, kiedy nie będzie się to przekładać na jego zysk ekonomiczny? Czy umowa prywatyzacyjna będzie zawierała warunki brzegowe określające maksymalne ceny ciepła oraz warunki i ceny przyłączenia węzłów? Czy miasto zastrzega sobie możliwość odkupienia udziałów w spółce lub unieważnienia umowy, gdyby jej właściciel nie wywiązywał się z jej warunków? I, co najważniejsze: czy zarząd miasta przewiduje zabezpieczenie interesu mieszkańców w przypadku nienależytego wykonywania usług przez SPEC po prywatyzacji? Większość pytań pozostawionych przez Legierskiego pozostała bez odpowiedzi. Na stronie Biuletynu Informacji Publicznej możemy przeczytać, że w przypadku większości punktów „w związku z obowiązkiem zachowania w tajemnicy wszystkich informacji dotyczących toczącego się procesu prywatyzacji SPEC SA nie udziela się informacji w powyższych sprawach”. Jedyna informacja udostępniona przez pełnomocnika prezydent Warszawy dotyczy długości sieci światłowodowej.
Brak odpowiedzi oznacza zdecydowaną odmowę włączenia mieszkańców i mieszkanek miasta w proces współdecydowania o przyszłości miejskiej spółki zarządzającej jednym z kluczowym dóbr komunalnych, jakim jest ciepło. Pokazuje również granice partycypacji obywatelskiej, którą w ostatnich miesiącach szczycą się władze stolicy. Zrozumiałe jest, że początkowo władze miasta wybierały mniej kontrowersyjne tematy, aby przetestować mechanizmy konsultacji społecznych. Można jednak mieć poważne obawy, że gdy zostaną już wypracowane mechanizmy włączania mieszkanek i mieszkańców w proces decyzyjny, konsultowane będą jedyne niebudzące wątpliwości i sporów tematy o zasięgu lokalnym. Przebieg prywatyzacji SPEC wskazuje, że w nowe mechanizmy konsultacyjne nie doprowadzą do pełnego udziału mieszkanek i mieszkańców w kluczowych decyzjach dotyczących jakości ich życia. Kwestia niepartycypacji to nie techniczny problem możliwy z czasem do rozwiązania przy wprowadzeniu nowych metod konsultacyjnych, ale kwestia politycznych decyzji odnośnie do tego, co może być, a co nigdy nie będzie przedmiotem debaty publicznej. Teraz właśnie jest moment, kiedy musimy zdecydować, czy chcemy konsultować tylko programy domów kultury, przebieg ścieżek rowerowych i wygląd placów zabaw - czy naszym celem jest pełen dostęp do informacji i współtworzenie polityki miejskiej oraz możliwość sprzeciwienia się wyprzedawaniu dobra publicznego z braku innych, lepszych pomysłów.
Na podobny temat
|
|
Aktualizacja ( 17.03.2011 )
|
|
Najnowsze teksty i opinie
|
|
-Symeon, w Krytyce piszesz ciekawiej ...
@daras1983 "Wg mnie Polacy n...