> PREMIERA 24 MAJA

Berman_okladka_300px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Erbel: Dość już ofiar braku polityki mieszkaniowej! Drukuj
Joanna Erbel   
29.01.2012

O negatywnych skutkach braku polityki mieszkaniowej stowarzyszenia lokatorskie oraz miejscy aktywiści i aktywistki alarmują już od dawna. Przykładów jest coraz więcej: masowe eksmisje (w tym osób niepełnosprawnych, taki jakich jak poznanianka Katarzyna Jencz, powtarzające się zagadkowe podpalenia kamienic (ostatnio w Poznaniu, osiedla kontenerowe, tajemnicza śmierć Jolanty Brzeskiej, na której pogrzeb 3 stycznia 2012 w ramach protestu przyszło kilkaset osób – można wyliczać bez końca. Ofiarami padają zarówno najbiedniejsi, jak i osoby z pensją w wysokości średniej krajowej.

kamienica_krzakptak.jpg27 stycznia do tej listy dołączyła kolejna osoba – Babcia Lewa, mieszkanka Łodzi, której ciało znaleziono w kamienicy zabitej deskami przez administrację. Ponadsześćdziesięcioletnia Babcia Lewa mieszkała na ulicy Włókienniczej, w miejscu owianym złą legendą. Jak napisał na Facebooku jeden z moich łódzkich znajomych: „jest [tam] takie nawarstwienie problemów, że tylko desant jakiegoś oddziału szturmowego mógłby pomóc. Psychologowie, animatorzy, socjologowie, artyści, do tego wojsko, które będzie pilnowało, żeby pracownicy cywilni nie zostali zasztyletowani pierwszego dnia, i odcinało wszelkie dostawy alkoholu z zewnątrz i wewnątrz”.


Zła legenda, jak widać, podziałała również na pracowników administracji, którzy bez eskorty oddziału szturmowego postanowili nie ryzykować i zabili wejście do budynku, nie sprawdzając, czy kogoś tam nie ma. Ciało kobiety znaleziono dopiero po miesiącu – córki Babci Lewej skontaktowały się ze sobą i okazało się, że żadna z nich nie widziała matki od miesiąca.

To wydarzenie jest tym bardziej bulwersujące, że kilka dni wcześniej wiceprezydent Łodzi Arkadiusz Banaszek zapowiedział rewolucję w polityce mieszkaniowej. W obliczu wieloletnich zaniedbań, które doprowadziły do fatalnego stanu kamienic, postanowił przykręcić śrubę. Zapowiedział eksmisje do kontenerów notorycznych dłużników, koniec ulg na zakup mieszkań (twierdzi, że osoby, które niskim kosztem stają się właścicielami mieszkań, nie są w stanie ponosić kosztów remontów), pozbywanie się przez miasto lokali, w których ma szczątkową własność (żeby oszczędzić na kosztach remontów zarządzanych przez wspólnotę mieszkaniową) oraz podniesienie czynszów. Planowane jest również usprawnienie działania biura zamiany mieszkań. Wszystkie te działania mają pozwolić zdobyć pieniądze na remonty miejskich kamienic. Troska o miejski zasób komunalny jest rzeczą zacną, ale kiedy odbywa się bez jednoczesnej troski o los lokatorów, może doprowadzić do takich tragedii jak śmierć Babci Lewej.

Strategia władz Łodzi przypomina rządy twardej ręki szefa poznańskiego Zarządu Komunalnych Zasobów Lokalowych, Jarosława Pucka, który ostatnio wsławił się serią eksmisji, postawieniem osiedla kontenerowego – straszaka dla lokatorów zalegających z czynszem oraz wypowiedzią: „Co mamy zrobić? Oni mają prawo chorować na chorobę alkoholową i niszczyć mienie, a my mamy obowiązek ich utrzymywać?”, świadczącą o całkowitym niezrozumieniu materii społecznej, z którą pracuje. Zwrócił na to uwagę w swoim tekście Andrzej W. Nowak, żądając jednocześnie dymisji Pucka. Podobne żądanie powinno pojawić się w odniesieniu do Arkadiusza Banaszka, który nie tylko wykazuje się całkowitą ignorancją w sprawie problemów biedniejszych mieszkanek i mieszkańców miasta, ale jest również współodpowiedzialny za śmierć uwięzionej w pustostanie staruszki.

Żądanie dymisji Pucka i Banaszka jest tym bardziej zasadne, że nie mogą się oni zasłaniać brakiem alternatywnych rozwiązań i pomocy ze strony społecznej. W Krakowie od jakiegoś czasu działa Okrągły Stół Mieszkaniowy (jego postulaty wciąż jednak są ignorowane przez władze miasta). 26 stycznia odbył się pierwszy Okrągły Stół Mieszkaniowy w Poznaniu. Wzięli w nim udział przedstawiciele władz, stowarzyszenia My-Poznaniacy, Wielkopolskiego Stowarzyszenia Lokatorów oraz Komisji Dialogu Społecznego. Zażądali wstrzymania eksmisji i zasiedlania kontenerów socjalnych do końca obrad. Okrągłe stoły mieszkaniowe pokazują, że jest duża wola ze strony społecznej, aby pomóc władzom miasta w poszukiwaniu dobrych rozwiązań obecnych problemów.

Wiedzę można czerpać nie tylko do aktywistek i aktywistów, ale również z innych miast. Można się na przykład uczyć od Częstochowy , której władze wprowadziły kompleksowy system pomocy osobom wykluczonym i zagrożonym wykluczeniem społecznym. Zamiast eksmitować dłużników do kontenerów socjalnych, wdrożyły system oddłużania. Osoby zalegające z czynszem mogą odpracować swój dług, sprzątając, zamiatając i odśnieżając miasto. W ten sposób nie tylko przecina się spiralę zadłużenia, ale również poprawia się estetykę miasta. Pracujący dłużnicy przestają w ten sposób być obciążeniem dla systemu społecznego. Docelowo osoby objęte tym programem mają być zachęcane do tworzenia spółdzielni społecznych, co uchroni je przed popadnięciem w kolejne długi wynikające z braku pracy.

Rozwiązanie z Częstochowy jest modelowe, bowiem łączy integrację społeczną z oszczędnościami w budżecie miasta. Aby je wprowadzić, wystarczy tylko chcieć – jednak takiej woli nie widać na razie po stronie władz innych miast. Dlatego jako mieszkanki i mieszkańcy musimy się ich domagać! Dość już ofiar polityki mieszkaniowej!

  

Komentarze
Dodaj nowy
Grzegorz   |29.01.2012 12:45:00
Spółdzielnie socjalne, a nie społeczne. Proponuję się przyjrzeć od nowa idei
spóldzielczości, bez perspektywy ostatniej, blisko 10 letniej nagonki.
Budownictwo spółdzielcze, wraz z zasadą solidarności spóldzielczej, idę
samopomocy też może być antidotum na obecny brak polityki mieszkaniowej
wojtek   |29.01.2012 19:13:35
Pani Erbel to klasyczna "kawiorowa lewica". Daje jakieś
"recepty" i "rozwiązania", poucza, czasem chwali, a w
rzeczywistości nie ma bladego pojęcia o materii na temat której się wypowiada.
Niektóre frazy z wypowiedzi Pani Erbel są straszliwie infantylne…Szczególnie
drażni lansowana przez tą Panią teza- biedni "wykluczeni" i źli
urzędnicy nie rozumiejący potrzeb ludzi. Reasumując Pani Erbel powinna
zamieszkać w jakiejś "fajnej" kamienicy i poznać życie i mentalność
"wykluczonych" od środka. Ciekawi mnie kiedy by odpuściła…
Spokojny   |30.01.2012 10:05:28
Mój dobry znajomy, z zawodu spawacz elementów hydraulicznych opowiadał mi kiedyś
co jest zmorą jesienną brygad remontowych pracujących w śródmieściu Warszawy.
Tam jest (może była) cała masa starych kamienic należących do kwaterunku. Kiedy
przychodzi jesień, zaczynają się zalania mieszkań gorącą wodą. Wiosną i latem
mieszkańcy potrzebując pieniędzy na wódkę wykręcają z własnych mieszkań i klatek
schodowych kaloryfery i odnoszą je na złom. Taki kaloryfer to co najmniej dwie
flaszki. Później mijają tygodnie i oni zwyczajnie zapominają, że to wykręcili.
Kiedy przychodzi jesień i puszczają rurami gorącą wodę ona wycieka z miejsca
gdzie kiedyś był kaloryfer i jest zalanie. Każdej jesieni to się powtarza, więc
bardziej przewidujący kierownicy wprowadzili już taką zasadę, że od pierwszego
września pan Henio chodzi po mieszkaniach i sprawdza czy grzejniki jeszcze
wiszą. Też gwarancji nie ma, bo póki wody nie naleją może to zostać wykręcone w
każdej chwili.
No i to jest jeden problem (nie grzejniki tylko stosunek
użytkownika do czegoś co dostaje całkiem za darmo i worek bez dna jaki się w ten
sposób tworzy) ale jest i drugi. Jest nim całkowity brak rozwiązań
mieszkaniowych alternatywnych wobec brania oprocentowanej pożyczki. Dochód z
takiej pożyczki należy do banku. W praktyce jest to prawie drugie tyle, więc
jeśli sobie uświadomimy, że
a. polskich banków praktycznie już nie ma
b. cena
całego kredytu zbliża się do ceny mieszkania
c. każdy musi gdzieś mieszkać a
bez kredytu się mieszkania nie kupi
to dodając a+b+c wychodzi nam prosty
wniosek, że transferujemy za granicę wartość niemal całego polskiego rynku
mieszkaniowego. Samego tego wystarczy by przewrócić najsilniejszą gospodarkę,
tym czasem jedyne co potrafi wymyśleć rząd, to dopłacenie do tychże
lichwiarskich kredytów nie z kieszeni własnej, a z podatniczej w postaci różnych
"rodzin na swoim". Czyli w praktyce państwo polskie sponsoruje
zagraniczny bank państwowy lub prywatny. Problemem nie jest to, jak się będą
organizowali budujący. Problemem jest sposób finansowania budowy.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 29.01.2012 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.78951 Seconds