Nowość w sklepie KP!
Najnowszy numer KP
Komentarze
CYTAT DNIA
Pytałem decydentów MFW, jakie mają dowody na to, że ich neoliberalna polityka jest właściwa. Odpowiadali, że nie potrzebują dowodów. Wyglądało to tak, jakby chodziło im nie o politykę, lecz o religię. Ale to tylko część odpowiedzi. Forsowali taką politykę także dlatego, że chciało jej Wall Street. Niestabilność, kryzysy, łączenie firm, dzielenie firm to raj dla sektora finansowego, który robi na tym ogromne pieniądze.
Joseph E. Stiglitz
Książki w sklepie KP
|
Order software online
|
Erbel: Czy ulica ma prawo do żałoby? |
|
|
Joanna Erbel
|
|
13.04.2010 |
Od sobotniego ranka na Krakowskim Przedmieściu przez Pałacem Prezydenckim gromadzi się tłum, który ustawia się w kolejki, żeby jak najbliżej wejścia do Pałacu postawić znicz i złożyć kwiaty, wpisać się do księgi pamiątkowej. Część przyszła z dziećmi zrobić sobie zdjęcie w momencie, który rozpoznają jako historyczny, żeby zespolić swoje indywidualne biografie z historią Polski. Sporo również obcokrajowców z kwiatami, zaznaczających solidarność z Polakami w dniu żałoby narodowej. Jak pisał Maciej Gdula (Trzy żałoby) ulica ma własny rytm przeżywania śmierci, „nie ma napięcia i łez «zwykłych ludzi» widzianych w telewizorze”. Atmosfera nie jest podniosła, ale poza krótkimi momentami mobilizacji do walki o miejsce w szeregu, żeby obejrzeć kondukt z żałobny z trumną Lecha Kaczyńskiego, a dwa dni później jego żony, nie ma tu napięcia ani podekscytowania z poczucia uczestniczenia w medialnym wydarzeniu.
Tłum zebrany na Krakowskim Przedmieściu nie jest pełen zadumy, nie wykazuje solidarności, a wiele osób przyszło tam z nie do końca wiadomego sobie powodu, a jednak tłum ten jest oznaką potrzeby zbiorowego doświadczenia w obliczu żałoby narodowej. Bycie na ulicy albo uczestniczenie w Marszu Milczenia, jaki w poniedziałek wieczorem przeszedł Traktem Królewskim, jest jedyną alternatywą wobec mszy albo zapośredniczonego uczestnictwa poprzez różnego rodzaju media. Kupowanie flag, zapalanie zniczy i układanie czerwonych i białych kwiatów we flagę narodową jest świecką metodą zaznaczenia solidarności z rodzinami zmarłych. Na Krakowskim nie ma atmosfery pikniku ani festynu, chyba, że za takie uznamy fakt, że ktoś pije gazowane napoje. W tłumie jest cicho, obco i smutno, ale jest to smutek inny niż podczas żałoby po śmierci Jana Pawła II, bo smutek nieukierunkowany. Nie wszyscy przyszli po to, żeby żałować Lecha Kaczyńskiego, ale również po to, żeby uczcić innych pasażerów samolotu – przedstawicieli inteligencji, profesorów, rodziny znajomych, lewicowe sojuszniczki.
Obecność na ulicy jest próbą przepracowania żałoby. Zbyt łatwo deprecjonujemy te starania jako szlachetne, ale raczej fałszywe gesty, przeciwstawiamy im formy intelektualnego opisu albo zapośredniczonego przepracowania za pomocą sztuki. Dla wielu osób wyjście z przestrzeni prywatnej do publicznej nie jest zwykłym spacerem. Jest to próba odnalezienia świeckiej, a często nawet lewicowej formy uczczenia i emocjonalnego włączenia się zbiorowe doświadczenie żałoby. Niechętnie jednak patrzymy na ten tłum inaczej niż jako na kolejny przykład zbiorowej hipokryzji.
To odcinanie się od emocji obecnych ulicy odbiera nam możliwość współodczuwania i rozumienia doświadczenia, które wykracza poza polityczne i naukowe kategorie. Bez instrukcji obsługi w postaci lewicowej teorii nie potrafimy włączać nowego doświadczenia, tracimy lewicową wrażliwość, która zamiast być zaczynem nowych schematów interpretacyjnych, jest przez nie umniejszana. Zamiast poszukać własnej formy zbiorowego doświadczenia, piętnujemy tłum sięgający do znanego mu repertuaru żałobnych gestów z braku alternatywnych form przeżywania, a samych siebie skazujemy na cynizm albo indywidualne formy zadumy.
Na podobny temat
|
|
Aktualizacja ( 14.04.2010 )
|
|
Najnowsze teksty i opinie
|
|
Krytyka jest prosta jak budowa cepa :...
Dlaczego seria KP dotycząca kobiet na...