Nowość w sklepie KP!

miosz_okladka_300px.jpg

Katalog Książek KP

Najnowszy numer KP

kp29www150px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Pytałem decydentów MFW, jakie mają dowody na to, że ich neoliberalna polityka jest właściwa. Odpowiadali, że nie potrzebują dowodów. Wyglądało to tak, jakby chodziło im nie o politykę, lecz o religię. Ale to tylko część odpowiedzi. Forsowali taką politykę także dlatego, że chciało jej Wall Street. Niestabilność, kryzysy, łączenie firm, dzielenie firm to raj dla sektora finansowego, który robi na tym ogromne pieniądze.
Joseph E. Stiglitz

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Eichler: Czy w Czechach naprawdę wygrała prawica? Drukuj
Patrik Eichler*   
23.07.2010
Pod koniec maja odbyły się wybory do niższej izby czeskiego parlamentu. Ich wynik zaskoczył wszystkich. Dotkliwe straty poniosły de facto wszystkie partie, które od aksamitnej rewolucji tworzyły podstawę czeskiego systemu politycznego. Prawicowa Obywatelska Partia Demokratyczna (ODS) w porównaniu z wynikami wyborów z 2006 roku straciła 800 tys. wyborców i 15% głosów, socjaldemokraci (ČSSD) stracili 10% wyborców, o 3% zmniejszył się elektorat chrześcijańskich demokratów (KDU-ČSL), w wyniku czego nie znaleźli się oni w nowym parlamencie. Poza parlamentem, po jednej kadencji, pozostała także partia Zielonych, której elektorat, w porównaniu z rokiem 2006, zmniejszył się o 2/3. 

Dużym zaskoczeniem jest sukces partii populistycznych. Słownik rasizmu socjalnego (ogólnie przeciwko bezdomnym i biednym) i etycznego (przeciwko Romom), argumenty wykorzystujące skryte, choć wciąż obecne obawy przed żądaniami majątkowymi Niemców wysiedlonych z Czechosłowacji po II wojnie światowe, oraz niemożliwe do zrealizowania obietnice przekonały prawie 20% głosujących. 

W porównaniu z poprzednimi wyborami jedynie Komunistyczna Partia Czech i Moraw (KSČM) nie straciła poparcia. Być może zawdzięcza to temu, że po roku 1989 nigdy nie weszła w skład rządu.  Po raz pierwszy do czeskiego parlamentu dostały się neoliberalna TOP 09 i populistyczne Sprawy Publiczne (VV). Pierwsza z nich powstała w zeszłym roku w wyniku podziału chrześcijańsko-socjalnej KDU-ČSL. Sprawy Publiczne do zeszłego roku były partią obejmującą swoim zasięgiem tylko kilka dzielnic stolicy. Obie, z wyraźnie osłabioną ODS, tworzą (a de facto już utworzyły) wspólny rząd. Będzie on mógł liczyć na poparcie 118 z 200 posłów.  Błędem byłoby jednak interpretowanie wyników wyborów jako zwycięstwa polityki prawicowej. Prawicowy program reprezentowany przez ODS i TOP 09 uzyskał w tegorocznych wyborach prawie tyle głosów, co w roku 2006 sama ODS. TOP 09, a częściowo także VV, przejęły znaczną część wyborców dotychczasowego hegemona czeskiej polityki prawicowej, utrzymali jednak ich głosy dla projektu prawicowej koalicji.  Podsumowując, zwycięska ČSSD otrzymała 22.8% głosów i 56 mandatów poselskich, ODS 20.22% - 53 mandaty, TOP 09 16.70% - 41 mandatów, KSČM 11.27% - 26 mandatów i VV 10, 88% - 24 mandaty. 

W cieniu tych wyników wyborów w środę 30 czerwca w praskim Domu Ludowym (historycznej i aktualnej siedzibie ČSSD) miała miejsce debata nad dalszym kierunkiem polityki czeskiej socjaldemokracji. Debatę zorganizowała Akademia Demokracji Masaryka (Masarykova demokratická akademie), która bezpośrednio nawiązuje do ČSSD. Jeśli chodzi o strukturę i formy działania, podobna jest do Krytyki Politycznej, częstotliwość jej działań jest jednak wyraźnie mniejsza.  ČSSD nie udało się pozyskać młodych wyborców, także tych, którzy głosowali po raz pierwszy. Nie udało jej się efektywnie wystąpić przeciwko tezie o ścisłym połączeniu generacji starszych ludzi i starej nieperspektywicznej lewicy z jednej strony i świadomej swoich celów, wspieranej przez młodych prawicy z drugiej strony.  

Zdaniem biorących udział w debacie ČSSD sama pomogła prawicy, koncentrując się w kampanii głównie na obronie państwa socjalnego (bezpłatne szkolnictwo i służba zdrowia, dodatkowa składka do emerytur). Wyborcy ČSSD nie usłyszeli propozycji progresywnych lewicowych rozwiązań. Jednocześnie ČSSD wspiera propozycje międzynarodowego opodatkowania czy budżetów partycypacyjnych, wywodzące się ze Światowego Forum Społecznego. Długo- i krótkookresowe programy ČSSD, także przez ich przeciwników, uważane są za najbardziej dopracowane na czeskiej scenie politycznej. 

Spośród szeregu innych błędów na debacie podjęto m.in. kwestię często zbyt słabych liderów regionalnych list wyborczych. Niedostatki tych kandydatów dodatkowo pokazały debaty z ich udziałem, zorganizowane przed wyborami przez publiczną Czeską Telewizję. Na początku maja ČSSD cieszyła się poparciem aż 30% wyborców, jednak pod koniec miesiąca w wyborach otrzymała jedynie 22% głosów. W tegorocznych wyborach co piąty wyborca podejmował decyzję na podstawie wyników ostatnich debat telewizyjnych. Zamiast na ČSSD lewicowy elektorat głosował na niektóre partie populistyczne, a także na czysto neoliberalną TOP 09. Podejmując decyzję, nie kierowano się socjalnymi  interesami, lecz wspierano ugrupowania, które przedstawiały się jako „nowe”. Młodych, a przede wszystkim „zielonych” wyborców ČSSD, od dłuższego czasu odpycha brak chęci do dyskusji o przyszłości energetyki. Socjaldemokracja przed tymi wyborami (w porozumieniu ze związkami zawodowymi) wspierała zarówno zwiększenie wydobycia węgla brunatnego w kopalniach odkrywkowych, jak i budowę kolejnych elektrowni jądrowych. 

Zdaniem uczestników debaty czeska socjaldemokracja powinna się teraz skupić na dwóch zadaniach. Po pierwsze na edukacji i informowaniu generacji, która wyrosła w warunkach czeskiego wzrostu gospodarczego. Ostatnie większe problemy gospodarcze dotknęły Czechy w połowie lat 90. tych, logiczne jest, że ludzie, którzy urodzili się w tych czasach nie mogą ich pamiętać. Dodatkowo większość młodego pokolenia nie weszła jeszcze na rynek pracy, gdzie najprawdopodobniej czekają na nich pierwsze rozczarowania. Ludzie mniej wykształceni w przypadku niepowodzeń raczej nie zwrócą się ku socjaldemokracji, jako obrończyni stabilności i państwa socjalnego, ale w kierunku ekstremalnej prawicy, przeciwko mniejszościom.  

Drugim zadaniem czeskiej socjaldemokracji jest manifestowanie. Socjaldemokracja ma teraz jedynie 56 posłów w 200-osobowym nowym sejmie,przez co podobnie jak KSČM, nie będzie miała realnego wpływu na politykę. Prezentowanie własnych poglądów podczas demonstracji wydaje się wariantem realistycznym. Oprócz Zielonych i ludowców naturalnym sprzymierzeńcem i partnerem ČSSD mogą się stać w dalszej perspektywie związki zawodowe czy reprezentanci uniwersytetów zagrożonych przygotowywanymi neoliberalnymi reformami. Pomimo wyraźnych strat w ostatnich wyborach ČSSD jest zdecydowanie najbardziej wpływową strukturą, którą wszystkie te grupy mogą przeciągnąć na swoją stronę. 
przeł. Renata Rusin Dybalska

*Patrik Eichler - jest członkiem Akademii Demokracji Masaryka i komentatorem dziennika “Referendum”. 
Komentarze
Dodaj nowy
Żureomski   |23.07.2010 21:58:58
Dużym zaskoczeniem jest sukces partii populistycznych
A które to niby partie są niepopulistyczne? Z artykułu wynika, że
wygrała prawica i to bardzo radykalna, nacjonalistyczna i rasistowska,
która jak u nas będzie na przemian współrządzić z neoliberałami aż do
kolejnego kryzysu gospodarczego, bo wtedy przejmie stery w całości.
Michala Benesova  - Z punktu widzenia Czeszki, polonistki   |23.07.2010 23:41:56
"Edukacja mlodej generacji… CSSD jest zdecydowanie najbardziej wplywowa
struktura, ktora wszystkie te grupy moze przeciagnac na swoja strone…"
Patrik, akurat w tym masz chyba racje, niestety. Bo mowimy tutaj o lewicy, ktora
mnie (jeszcze chyba mlodego wyborce) po prostu nie przekonuje.

W Czechach nie
ma lewicy realnie pielegnujacej idee solidarnosci, wyjscia poza partykularne
wspolnoty, w ktorych jestesmy zamknieci, albo (wydaje sie, bardzo prosta) idee
odpowiedzialnosci za drugich. Nie zadaje sobie nowych pytan i nie szuka
odpowiedzi. Nie potrafi przekonac ludzi, ze lewica nie jest slowem obrzydliwym.
W Czechach nie mamy problemow ekologicznych oraz checi bycia krajem
wielokulturowym, bo na razie nie sa to tematy popularne - i czego nie widac,
tego nie ma, prawda? Czeska lewica (partie lewicowe) nie maja programu
pozytywnego, bo nie ma programu ideowego (albo ideologicznego? w kazdym razie w
zyciu publicznym go nie widac). Nie mam zludzen, ze ludzie daja sie masowo
przekonac argumentami "ideowymi". Trzeba jednak porzucic idee, ze
"podczas kampanii" warto koncentrowac sie tylko/przede wszystkim na
obronie panstwa socjalnego i kwestiach gospodarczych (to znaczy: latac socjalne
dziury - bardzo metaforycznie mowiac - w programie i praktycznym dzialaniu
prawicy, obiecac, obiecac). Lewica nie jest bowiem organizacja charytatywna - i
wlasnie w takiej pulapce myslenia teraz sie znajdujemy. W kampanii wyborczej
brakowalo mi wyrazistego glosu ideowego. Jestesmy przerazeni, ze mlode pokolenie
w Czechach jest w duzej mierze prawicowe… Bo taki jest czeski mainstream, taki
jest jezyk najbardziej wplywowych mediow, zgoda na wlasnie taki punkt widzenia
nie wymaga meczacego myslenia… Brakuje dialogu, mam wrazenie, iz moze nawet
wsrod samej lewicy (pisze ogladajac sytuacje "z zewnatrz", bo jestem,
wiadomo, tylko "prostym" wyborca).

Gdzie zaczac? Nie za bardzo wiem,
szczerze mowiac. A moze jak powiem studentom o tym, ze istnieje cos takiego jak
sztuka zaangazowana? Ze Michal Witkowski nie pisze tylko o gejach, ale tak
naprawde o naszych barierach myslowych, bo jestesmy przekonani, ze pisze o
gejach? Ze mozna byc feminista (i nie tylko feministka) i ze warto sie
zastanowic, czy mityczna "niewidzialna reka" kogos innego poza waskim
obszarem naszego wlasnego doswiadczenia nie dyskryminuje i nie wyklucza?

A
moze jak bedzie nas wiecej? Troche naiwne, troche patetyczne, proste rzeczy,
oczywiscie. Boje sie jednak, ze inaczej (to znaczy bez takiej podstawy, ktorej
nam dzisiaj w Czechach brakuje) nie damy rady. (Bo faktycznie: "Ludzie mniej
wykształceni w przypadku niepowodzeń raczej nie zwrócą się ku socjaldemokracji,
jako obrończyni stabilności i państwa socjalnego, ale w kierunku ekstremalnej
prawicy, przeciwko mniejszościom." Juz teraz widac.)
Żureomski   |24.07.2010 12:40:20
Lewicy nie ma już niestety ani w Czechach, ani w Polsce ani w całej Europie.
Prawica i jej tandeta myślowa zdominowała wszystkie obszary codziennego życia.
Progresywne slogany socjaldemokracji trącą tradycyjnym liberalizmem i tylko to
odróżnia je od prywatyzujących wszystko i deregulujących neoliberałów, na
których łonie jak grzyby rozmnazają się neofaszyści. Ruch lewicowy w dzisiejszej
Europie musi wyjść poza nieistniejace już granice państw, musi skoncentrować się
na uniwersalnych tradycjach europejskich, przełamać koalicję rządzących
przeciwko rządzonym. Żadna tam edukacja młodzieży, nikt nie chce być już więcej
pouczany, raczej kluby dyskusyjne, otwarte spotkania, upolitycznianie,
think-tanks, pundits i bycie w pełni nowoczesnym. Lewica to limit dla
nieznoszącego ograniczeń kapitału. Jesli chcemy mieć lewicę musimy ją stworzyć
od nowa, tak w Czechach jak i w Polsce. Nie ma co liczyć na istniejące partie
S-D. To raczej one powinny podporzadkować się nam świadomym zagrożenień
płynących z narastającego nacjonalizmu, rasizmu itd.
W tej chwili nie chodzi
nawet o przejmowanie władzy, a raczej o zaznaczenie istnienia. Polityka to
domena ograniczonych tożsamości, lewica przegrywa bo daje się wciągnąć w
liberalno demokratyczną grę nieograniczoności:rynku, kapitału, poszukiwania
szczęścia indywidualnego, kosztem zycia publicznego, mediów.
Michala Benesova   |24.07.2010 16:38:14
Mam nadzieje, ze juz nie myslimy o edukacji w kategoriach pouczania…
ilga81   |24.07.2010 20:27:53
Żureomski, rzeczywiście z artykułu wynika, ze wygrały partie skrajne, co nie
jest prawdą. Wrażenie jest spowodowane niewłaściwą kompozycją tekstu. Wygrała
CSSD, ale rządzą w koalicji trzy partie prawicowe: ODS, TOP 09 i VV (przy czym
proszę zwrócić uwagę, że komuniści (KSCM) zdobyli więcej głosów niż VV i przez
jakis czas dyskutowało się o tym, że to z nimi CSSD utworzy koalicję!). Skrajnie
nacjonalistycznych i rasistowskich partii autor nie wymienia z nazwy.
ilga81   |24.07.2010 20:54:13
Próżny żal nad załamaniem się CSSD nie ma sensu teraz, gdy socjaldemokracja na
własne życzenie uciekła od dialogu społecznego. Przez jakiś czas wydawało się ,
że poważna dysputa nad życiem publicznym jest w Czechach możliwa. Niestety-
CSSD zainwestowała w polityków, których jedynym orężem jest arogancja i
populistyczne gesty. To przede wszystkim Jiri Paroubek, były już prezes partii
(podał się w maju do dymisji) i David Rath zniechęcili do siebie elektorat.
Prezes wydymał wargi, był obrażony i pogardliwy, unikał odpowiedzi na trudne
pytania, natomiast David Rath zaraz po objęciu funkcji hetmana najbogatszego i
najbardziej zaludnionego województwa w Czechach ochoczo zajął się niczym
nieuzasadnionym rozdawnictwem. W zeszłym roku załatwił uczniom darmowe dojazdy
do szkół (bardzo skrytykowane). Ponieważ jest z zawodu lekarzem, wszystko
przelicza na szpitale. Zielone hasła? Na swoim blogu napisał 18 grudnia, że 120
miliardów koron, jakie państwo ma zapłacić za usuwanie starych szkód
ekologicznych można było przeznaczyć na 240 nowych szpitali, 480 zupełnie nowych
szkół albo 1000 luksusowych domów starców. Proszę mi wierzyć, że nie ma bardziej
populistycznej partii w Czechach niż CSSD. W trakcie całej kampanii wyborczej
musieliśmy oglądać wszędzie (a przede wszystkim w pociągach i na dworcach)
ogromne pomarańczowe plakaty, na których agresywne hasła były oparte przede
wszystkim o służbę zdrowia i nie zakończoną wojnę o podatki. Większość ludzi nie
odczuło drobnego podatku u lekarza czy za receptę jako ataku na swój domowy
budżet, ale jako niewygodną konieczność, przeciwko której trudno jednak walczyć.
ilga81   |24.07.2010 20:55:56
Wojna trwa już prawie trzy lata. Podatki funkcjonowały w roku 2008, potem były
zwracane przez gminy prze kolejny rok, właśnie po wygranych przez CSSD wyborach
wojewódzkich. Oczywiście CSSD nie mogła dopuścić do rozwiązania systemowego,
jakim są podatki w służbie zdrowia i wymyśliła skomplikowane procedury
odzyskiwania tych 30-stu koron. Teraz zaczynamy wracać do systemu a roku 2008.
Wolę raz czy dwa razy na rok zapłacić te 30 koron (co jest odczuwalne dla Czecha
podobnie jak 3 zł dla Polaka) za wizytę, niż mieć podniesioną składkę na
ubezpieczenie zdrowotne i patrzeć na kilometrowe kolejki starszych ludzi, którzy
po raz trzeci w tym tygodniu przyszli się poskarżyć lekarzowi, bo własna rodzina
nie słucha. Domy starców? Owszem, jest ich za mało. Ale może potrzeba byłoby ich
mniej niż 1000, gdyby nie wspierane przez partie rządzące utarte przekonanie
(zaszczepione przez komunistów), że nigdzie starcowi albo upośledzonemu dziecku
nie będzie tak dobrze, jak w państwowym ośrodku. Nie wspiera się pielęgniarek
domowych, ruchomej służby zdrowia, ale okazałe budynki, bo ich otwarcie jest
spektakularne, można założyć nowy krawat i przeciąć wstęgę. CSSD przebiła samą
siebie, gdy w ferworze walki przedwyborczej obiecała emerytom, zamiast rozwiązań
systemowych, 13. i 14. emeryturę. Wcześniej uskuteczniła tzw. kredkowe dla
dzieci szkolnych, na pensje dla nauczycieli nie wystarczyło. Nazywanie partii VV
(Sprawy Publiczne) populistyczną, jest poniekąd chciejstwem autora artykułu.
Dopóki CSSD nie wyzbędzie się swojej aroganckiej retoryki i skrajnego populizmu,
młodzi nie będą w nią inwestować swojej energii. Byłoby jej szkoda.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 23.07.2010 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.98282 Seconds