> PREMIERA 24 MAJA

Berman_okladka_300px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Dunin: Ja, barbarzyńca Drukuj
Kinga Dunin   
19.12.2010
fot. www.josephayi.com

Jest taki rodzaj lewicowego kiczu intelektualnego, który sprawia, że mam ochotę cofnąć się do liberalnego gniazdka moich poglądów. W stan taki szczególnie łatwo wprawia mnie publicystyka Sławoja Ż. Chociażby anonsujący najbliższy numer KP przedruk z „In These Times” jego tekstu Barbarzyństwo z ludzką twarzą

  

Najpierw moja irytacja jest lekka, jak ukłucie komara. Pisze Żiżek, że dziś w Europie mamy do czynienia z silnymi partiami centrowymi, popierające globalny kapitalizm „zazwyczaj w połączeniu z liberalną agendą kulturową (tolerancja wobec aborcji, praw gejów, mniejszości religijnych i etnicznych etc). W opozycji do nich stoją silniejsze niż kiedykolwiek antyimigranckie partie populistyczne, którym na krańcach towarzyszą otwarcie rasistowskie grupy neofaszystów.”

  

No tak, to jest prawdziwa Europa. Trudno nie odczytać tu nuty lekceważenia wobec peryferyjnych kraików, a niestety w jednym z nich mieszkamy, w których „liberalna agenda” nie istnieje. I może nawet nie warto jej tworzyć, skoro okazuje się ona jedynie barbarzyństwem z ludzką twarzą. Ja bym jednak na początek taką agendę stworzyła, żeby potem w równie luksusowej sytuacji jak Żiżek ją pokrytykować.

  

Na czym to liberalne barbarzyństwo polega? Ano na tym, że jesteśmy gotowi tolerować Innego tylko na naszych zasadach, odbierając mu całe jego egzotyczne juaissance. W ten sposób stajemy się rasistami z ludzką twarzą i - tu może najśmieszniejsze – porzucamy ewangeliczne cnoty na rzecz logiki plemiennej. Powiedzmy sobie od razu, że z ewangelicznymi cnotami zawsze było krucho, a to, co robią liberalne zasady i lekceważona polityczna poprawność to jest jednak - owszem, ułomne - ale cywilizowanie barbarzyństwa. I nie miałabym nic przeciwko temu, żeby polskie barbarzyństwo  choćby w taki sposób się ucywilizowało.

  

Oczywiście krytyka liberalnej hipokryzji, za którą kryją się egoistyczne interesy, nie jest pozbawiona sensu. Jednak dobrą odpowiedzią na nią nie jest efekciarski radykalizm. Liberalizm, przynajmniej w jego lewicowym wydaniu, powinien wznosić się ponad myślenie plemienne i odwoływać się do pewnych wartości i zasad uniwersalnych. Nie jest więc tak, że pragnę pozbawić Innego rokoszy bicia żony, redukując w ten sposób jego inność. Odmawiam tej rozkoszy także całkiem swojskim kowalsko-wiśniewskim. W ramach tych ogólnych zasad jest też o co walczyć i o co się troszczyć, a także o czym myśleć bez tanich uproszczeń. Inność sama w sobie nie jest najważniejszą wartością i musimy jakoś się z nią ułożyć. Niedawno ktoś z pewnym niesmakiem opowiadał mi, że kiedy w mieście rumuńskim odbywa się romski pogrzeb, ruch staje na kilka godzin.

  

No cóż – odpowiedziałam - są nasze reguły życia i ich. Może im codziennie przeszkadzają nasze, więc czasem znieśmy dyskomfort, gdy to oni nam przeszkadzają. Dodałabym, wracając do Polski: ruch blokuje też Parada Równości i procesje oraz leżenie plackiem pod krzyżem, blokują nieustannie ci, którzy muszą wozić swoje pupska samochodami, bo brzydzi ich komunikacja miejska. Ludzie, niestety, od czasu do czasu, a nawet zazwyczaj sobie przeszkadzają. Chodzi o to, żeby jak najwięcej tego przeszkadzania nauczyć się znosić, od obcych w tym samym stopniu, co od swoich. I tak widzę zadanie lewicy – jako poszerzanie tej sfery, również poprzez zmianę postaw, sposobów myślenia. Dlatego zajmujemy się sytuacją imigrantów, mniejszości seksualnych, a także, jak na standardy Cezarego Michalskiego, nie dość brzydzimy się obrońcami krzyża.  

  

Poza tym realistyczna lewica (realizm jest smutny) w przeciwieństwie do prawicy, czasem odpuszcza, kiedy nie wie, co zrobić. Kiedy widzę żebrzącą kobietę z otumanionym niemowlakiem na ręku, nie interesuje mnie żadna filozofia Innego, tylko los tego dziecka. I gdybym wiedziała, jak temu zaradzić, chętnie zostałabym barbarzyńcą z ludzką twarzą i podeptałabym Inność, bo wydaje mi się (i na tym polega mój przedpotopowy uniwersalizm), że dla żadnego dziecka nie jest to dobre dzieciństwo.

  

Najczęściej jednak wszystko, co mogę zrobić, to protestować, gdy ktoś ten problem chce usunąć sprzed moich oczu, tak jak miało to miejsce we Francji. Co z tego, że filozofowie potrafią odróżnić duże A od małego a, kiedy też nie wiedzą, jak sobie poradzić z takimi problemami. I to tak, żeby nie odebrać Romom ich rozkoszy.

  

  

Komentarze
Dodaj nowy
Spokojny   |19.12.2010 19:24:51
Myślę, że ten komarek co tak niby ukłuł lekko w rzeczywistości jest wielkości
słonia.
Albo mówimy, że mamy tolerancję dla inności, na przykład innego
dzieciństwa i innych norm tego co jest w dzieciństwie ważne a co nieważne, albo
mówimy, że mamy bardzo konkretne wyobrażenia o tym co jest dobre a co złe i tych
wyobrażeń jesteśmy gotowi bronić. Dlaczego ludzie wyznający "liberalną
agendę kulturową" lubią kolorowy dizajn obcokulturowców? Dlaczego przy tym
kompletnie ignorują fakt, że ludzie z tych obcych kultur wcale w ramach tych
kultur liberalnej agendy nie mają? Bo nie jest ważne kim ci ludzie w istocie są.
Ważne jest co oni tu i teraz dla nas symbolizują. Na polskiej ulicy gość w
turbanie może symbolizować dla nas Inność, a ponieważ nasze na przykład gejostwo
to także Inność, chcemy zachować Inność gościa w turbanie bo chcemy bronić
naszej inności geja. A że u siebie gość w turbanie geja kazałby zatkać od dołu
gipsem to nas już nie obchodzi, bo nie jesteśmy u niego. Tu on jest znaczkiem
mówiącym, że "wszystko jest równie ok" czyli że możemy i z chłopcem i
dziewczynką jak lubimy. I tylko o to nam chodzi, zeby on tu był i nam to
oznaczał - żeby jego obecność mówiła nam, że nie ma takiej opcji która by nam
była zakazana i że w rzeczywistości możemy mieć wszystko. Jeśli to ci sprawia
przyjemność, rób to z chłopcem. Jeśli to ci sprawia przyjemność, chodź w
turbanie. Czysty kapitalizm.
Psychobloger   |19.12.2010 23:33:03
Witam. Po pierwsze, to Żiżek, pisząc o nowym układzie sił politycznych w
Europie, jak najbardziej ma na myśli także Polskę :) - myślę też, że Pani
poglądy do tej "liberalnej agendy" jak najbardziej można by
zaklasyfikować.

A po drugie, nie chodzi mu (jak sądzę) o kwestię nazewnictwa
czy o doszukiwanie się u "agendy" prostej hipokryzji. Bardziej chodzi o
pokazanie, jak trudno jest stanąć twarzą w twarz z Innym - przede wszystkim co
to robi z nami, z naszą "otwartością" czy "miłością bliźniego",
z naszym poczuciem tożsamości czy sensowności pewnych zwyczajów i wartości.
Żiżek wskazuje na strach, który leży u podstaw np. politycznej poprawności,
która de facto jest pacyfikacją odmienności Innego za cenę pacyfikacji
odmienności mojej, własnej. To z kolei prowadzi do wybuchów takich jak we
Francji. Czyli poprawnościowe stłumienie różnic jest właśnie ukrywaniem własnego
rasizmu, co prowadzi do chwilowego stłumienia agresji po obu stronach. Kiedy
potem ta napęczniała agresja wypchnie korek, każdy może ją już wtedy
interpretować zgodnie z własnym interesem.

Tak naprawdę Żiżek mówi podobnie do
Pani - nie udawajmy, że różnic nie ma i że jesteśmy ponad to. Nie lubmy się
zdrowo.
wtret  - Pani chyba nie rozumie   |20.12.2010 11:47:20
Przeciez Zizek nie popiera bicia zon, okaleczania kobiet, itp. przez
reprezentantow obcych kultur. Zalecalby raczej realizm i konsekwencje w jego
traktowaniu. Co nie oznacza tolerowania tego co w nim okropne. Na 100% Zizek
potepia rytualne mordy niemieckich turkow.

Z drugiej strony ma Pani racje z
tym popisowym radykalizmem. On czesto wylewa dziecko z kapiela, na przyklad w
przypadku potepianego multikulturalzmu i dobroczynnosci. Dla niego jest to alibi
zeby nie wprowadzac gruntownych zmian o charakterze bardziej ekonomicznym i
systemowym. Ale, do diabla, niech sobie rozne Gatesy rozdaja swoje miliardy,
tylko niech nikt nie udaje ze to nie jest kropla w morzu potrzeb.
Anonimowy   |20.12.2010 14:14:00
Trzeba sobie jasno powiedzieć, że lewica bywa cholernie konserwatywna i
konserwatyzm ten nie wynika z ,,nieprzepracowania" pewnych treści, tylko z
bardzo konkretnych przesłanek ideowych. Dla myślicieli takich jak Żiżek, prawa
mniejszości czy jakakolwiek polityka obyczajowa jedynie oddalają nas od celu,
którym jest obalenie ,,systemu".
Krytyka kapitalizmu (choć pod wieloma
względami słuszna) bardzo łatwo przeradza się w nieufność wobec modernizacji a
co za tym idzie wobec wszystkiego co ,,nowe" lub obce. Każdego kto chciałby
polemizować z tą tezą odsyłam do gwiazdy lewicy i największego krytyka ,,kultury
konsumpcyjnej" Baudrillarda, który w latach 80. niemal z zadowoleniem
przywitał fakt, iż geje umierają na AIDS.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 20.12.2010 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.84231 Seconds