|
Dokurobei: Program dla każdego |
|
|
Dokurobei
|
|
19.01.2005 |
|
Na program wyborczy PO czekaliśmy już dobrych parę tygodni i oto wreszcie, ustami Jana Rokity program się objawił! Oczekującym nerwowo na streszczenia we wtorkowej prasie, dodatkowo apetyt zaostrzyła opublikowana w „Rzeczpospolitej” opinia Bronisława Wildsteina, że mamy oto wreszcie do czynienia z programem całościowym, spójnym i do tego radykalnym. Głoszone tu i ówdzie pogłoski o jego radykalizmie i rewolucyjności uznać trzeba niestety za mocno przesadzone, ale tak czy siak warto zwrócić uwagę na ostry odwrót od technokratyzmu i zwrot w stronę tzw. wartości. Zwrot ten został przez Rokitę (znanego miłośnika Arystotelesa) posunięty aż do postaci „interwencjonizmu aksjologicznego”. Jako prosty wyborca nie rozumiem co prawda, co by to miało oznaczać, ale pewnie coś na podobieństwo interwencyjnego skupu żywca, więc jestem za.
Podobnie jak Rokicie nie podoba mi się zarządzanie państwem jak firmą, oczywiście jestem również za wspólnotą, zwłaszcza wspólnotą z gejami, robotnikami, nieudacznikami, więc za promowanie działań państwa na rzecz odbudowy wspólnoty też należy się Rokicie mój głos.
Wiadomo, wśród środowisk wrogich PO od razu pojawiły się głosy: „Ale jak to? Znowu ten podatek liniowy? Jaka wspólnota? To XIX-wieczny kapitalizm! Zmniejszą się wpływy do budżetu i państwo nie będzie dbać o ubogich!”. Tym złośliwcom warto może przytoczyć słowa prelegenta, który zapewnił, że państwo musi się troszczyć TYLKO o ludzi biednych. Przy obecnym odsetku osób żyjących poniżej poziomu minimum socjalnego, pociągnie to za sobą oczywiście, znaczną rozbudowę świadczeń socjalnych za przyszłych rządów PO. Trzymam pana za słowo Panie Premierze!
I oby, jak chce tego B. Wildstein, deklaracje pokryły się z czynami. Czego Państwu i sobie życzę.
Na podobny temat
|
|
Aktualizacja ( 08.10.2006 )
|
Chyba mnie nie zrozumiałeś, właśnie c...
Brakuje pieniędzy na edukację, brakuj...