> PREMIERA 24 MAJA

Berman_okladka_300px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Czarnacka: List otwarty do Piotra Pacewicza Drukuj
Agata Czarnacka   
13.06.2011
Szanowny Panie Redaktorze,


piszę ten list w reakcji na Pana komentarz pt. Wstyd, obywatele z „Gazety Wyborczej” z 13 czerwca br. Pisał Pan w nim, jeśli dobrze zrozumiałam, że społeczeństwo obywatelskie nie dopisało podczas sobotniej Parady Równości. Cytuję paragraf, który zaniepokoił mnie szczególnie: „Polski obywatelskiej nie ma. Lewicowców spod znaku „Krytyki Politycznej” mało, feministek poza kilkoma działaczkami Feminoteki niewiele, z „Gazety” jestem chyba sam, trochę osób z organizacji pozarządowych. Żadnych publicystów, ludzi uniwersytetów, aktorów (Jacek Poniedziałek dociera na koniec), żadnych znanych twarzy, nie licząc polityków i prof. Wiktora Osiatyńskiego”…

Dlatego zdecydowałam się napisać list otwarty, puścić go w obieg, może sprowokować chwilowe oburzenie. Tylko czy naprawdę o to chodzi w polityce, życiu społecznym i wreszcie powołaniu dziennikarza-publicysty – o podsycanie oburzenia? Wierzę, że Pan także podziela przekonanie, że nie, że trzeba czegoś więcej i w inny sposób, że oburzenie jest jak dopalacze – daleko się na nim nie zajedzie. Dlatego też piszę dziś do Pana, żeby uzmysłowić Panu, że Pana tekst, w założeniu bardzo słuszny, w istocie jest jak niesprawiedliwe, źle skierowane i niemające wiele wspólnego z polityką oburzenie. Pisze Pan: Polska obywatelska zawiodła. Ale co to jest Polska obywatelska?

Pomińmy milczeniem kwestię, co to znaczy obywatelstwo, i czy można czuć się obywatelem kraju, który mimo że wolny, nie wspiera ludzi w nim żyjących, a w wielu sprawach utrudnia im życie, w dodatku tłumacząc, że tak trzeba. Parady rzeczywiście były projektem obywatelskim, na przekór panującemu wśród obywateli przekonaniu, że obywatel to dorosły mężczyzna, który ma, miał lub będzie miał żonę oraz dzieci. W Paradach szli jednak nie tylko geje, ale też lesbijki, single, poliamori, drags, transseksualiści, samotne matki, przedstawiciele biznesu erotycznego, BDSM-owcy itd. itp. Wszyscy przekonani, że uprawiają politykę, przekonując państwo polskie, by zmieniło swój stosunek do mniejszości. Nosiło się transparenty i postulaty, a organizatorzy Parady zajmowali się przede wszystkim praktyczną koordynacją, aprowizacją i wsparciem, tak by każdy (w założeniu) mógł pod jej sztandarami wyrazić protest lub postulaty. To się zmieniło wraz z organizacją w Warszawie Europride, której polityczność wyrażała się przede wszystkim w prefiksie „Euro” – a postrzegano ją i przedstawiano głównie jako wydarzenie, na którym da się zarobić.

Zadam teraz Panu kilka pytań: czy zauważył Pan, że Parada Równości to znak handlowy wykupiony przez prywatną spółkę? Czy wie Pan, że organizatorzy Parady dopiero na tydzień przed jej terminem zdecydowali się na jakiekolwiek hasło polityczne, tj. postulat związków partnerskich (do tego czasu forsowano wizję parady bez polityki)? Czy nie zdziwiło Pana, że Krystian Legierski, pierwszy otwarty homoseksualista, który uzyskał demokratyczny mandat do piastowania funkcji politycznej, nie zabrał pod Sejmem głosu, mimo że był na tej samej platformie co i Pan? I wreszcie co do składu osobowego Parady: czy wiedział Pan, że ja sama jestem członkinią Krytyki Politycznej? Byłam na Paradzie, czyżby mnie Pan nie zauważył? W Polsce są też inne organizacje lewicowe poza KP; jak czują się tacy działacze, czytając Pana felieton? Podpowiem: pomijani i niepotrzebni. To samo tyczy się feministek; w Paradzie maszerowało ich sporo, także moje studentki, które wyszły na Paradę w ramach zajęć na warszawskich Gender Studies. Było też sporo moich znajomych z różnych organizacji pozarządowych czy nieformalnych koalicji. Ma Pan rację, że nie było ich widać, że nie przynieśli transparentów i szczekaczek. Ale czy to wina Polski obywatelskiej czy raczej Polski biznesowej, która nie chciała nikogo antagonizować i nie dała czasu ani możliwości na przygotowanie materiałów?

I ostatnia sprawa: był Pan pod Sejmem, a nawet pisał Pan o ogromnej liczbie policji. Jak to się stało, że nie ma doniesień o petardach, którymi w uczestników Parady rzucali kontrprotestanci? Jak to się stało, że nikt nie zapytał, po co pochód obstawiono ciężko uzbrojonymi policjantami, skoro po pierwszej petardzie poleciało jeszcze wiele następnych? Petarda to nie jajko czy pomidor, ma znacznie więcej wspólnego z granatem czy bombą łzawiącą, może poparzyć, a nawet oślepić.

Jednocześnie nikt nie zastanowił się, skąd się bierze eskalacja agresji wśród tych młodych mężczyzn. Z platformy mówili Panowie bardzo ładnie o tym, co w skrócie można nazwać modernizacją społeczeństwa, i cieszyli się, że większość obywateli popiera związki partnerskie. Tymczasem ci, którym się nie udało, tłumaczą sobie swoją porażkę tym, że nie godzą się na „bezeceństwa”. Jakkolwiek absurdalne i nieuzasadnione by było takie rozumowanie, ci ludzie stali się kolejną polską mniejszością. Jeśli czegoś z tym nie zrobimy, ryzykujemy znacznie więcej niż to, że Parada Równości (TM) zmieni się w paradę wykluczenia.

Pozostaję z poważaniem,

Agata Czarnacka
Warszawa

Komentarze
Dodaj nowy
Małgorzata  - subiektywne widzenie   |14.06.2011 13:37:07
Ważny list. Na paradzie nie byłam. Jako czytelniczka GW, rzeczywsicie tekst
Piotra Pacewicza przykuł moją uwagę i zaniepokoił. Widać, nawet uprzywilejowane
miejsce widokowe na platformie nie gwarantuje dostrzeżenia Wszystkich i
Wszystkiego. Ot, takie subiektywne postrzeganie rzeczywistosci.
A zastanawiam
się - w jaki sposób - Piotr Pacewicz chciałby rozpoznać wszystkich? Przecież nie
każdy jest medilanym celebrytą, dyżurnym telewizyjnym ekspertem (a to gwarantuje
rozponawalność).
Pani Agacie, dziękuję za trzeźwy osąd i zwrócenie uwagi, że w
GW "larum grają" niepotrzebnie.
Jej Perfekcyjność  - Krótkie wyjaśnienie   |14.06.2011 13:45:37
Sprostuję kilka faktów:
- Parada Równości jest znakiem zastrzeżonym, którego
właścicielem nie jest prywatna spółka a osoba prywatna - Szymon Niemiec.
-
Postulaty polityczne (nie był nim jedynie postulat regulacji sytuacji związków
nie będących małżeństwami) ogłoszono po tym, jak otrzymano jego projekt od
Krystiana Legierskiego. Do niego bowiem zwrócił się Komitet Organizacyjny Parady
Równości 2011 z prośbą o ich opracowanie.
- Hasło Parady Równości znane było od
wielu miesięcy. Brzmi ono "Wszyscy chcą kochać!" i znajdowało się m.in.
na czele przemarszu - z przodu pierwszej platformy.
- Krystian Legierski, jak
każdy członek i każda członkini Komitetu Organizacyjnego Parady Równości 2011
mógł zabrać głos przed jak i po marszu. Zdecydował - samodzielnie - że chce po.
Proszę nie doszukiwać się w tym jakiś ukrytych intencji organizatorów.
Homopedia  - Whatever   |14.06.2011 15:09:56
I w ten oto sposób Jej Perfekcyjność próbuje przerzucić ciężar odpowiedzialności
za swoje nieprzemyślane słowa o apolityczności Parady na Krystiana Legierskiego
jakoby to on opóźnił przedstawienie postulatów politycznych. Fakty są takie, że
gdyby nie wrzawa jaka podniosła się m.in. w ramach serwisu Facebook to do końca
lansowano by apolityczną nijakość (w skrócie "Whatever").
Jej Perfekcyjność  - Whatever   |14.06.2011 16:04:23
Rozumiem picie do firmowanej m.in. przeze mnie akcji Whatever. Hasło jest
proste, ale kryje się za nim szereg postulatów. Wszystkie są w ponadrocznym
manifeście na www.whatever.com.pl
viking   |14.06.2011 16:54:53
"Krytyka" (mniej więcej od pół roku) lansuje piórem większości swych
publicystów tezę, jakoby fanatycy spod krzyża, ONR czy pseudokibice, robiąc to,
co robią, wyrażali sprzeciw wobec swej złej sytuacji ekonomicznej.
Jakiś
związek pomiędzy biedą i brakiem perspektyw a skrajnymi zachowaniami
bezsprzecznie istnieje. Ale jaki dokładnie ? Czy wykluczenie skutkuje rzucaniem
petardami ? Skoro zgadzamy się co do tego, że wykluczeni bywają w Polsce zarówno
geje, jak i ludzie biedni (choć w różny sposób), to dlaczego geje i lesbijki nie
rzucają petardami w ONR tylko ONR w nich ?
Może to jednak świadczy o jakimś
głębszym problemie, wobec którego elita, jak twierdzi Pacewicz, powinna zająć
bardziej stanowcze stanowisko ?
Ja myślę, że powinna i się z nim
zgadzam.

Zresztą nawet gdyby przyjąć, że pani Czarnacka ma rację … Gdzie
Pacewicz popełnił błąd ? Co powinien był zrobić i jak zareagować na te petardy ?
Przyjąć jedną na klatę na znak solidarności z biedą członków ONR ? Napisać
felieton o tym, że jego podstawową refleksją z Parady jest współczucie wobec
ludzi, których bieda doprowadziła do takiej desperacji, że aż są w stanie
poparzyć petardami "pedałów" ?
A może geje i lesbijki faktycznie nie
powinni demonstrować, tylko zająć się polepszaniem warunków bytowych kiboli i
narodowców oraz ich resocjalizacją ? Jakie są praktycznie wnioski z tego co
pisze pani Czarnacka ?
Mario   |14.06.2011 16:55:24
- Parada Równości jest znakiem zastrzeżonym, którego
właścicielem nie jest
prywatna spółka a osoba prywatna - Szymon Niemiec.

Jeszcze gorzej.
Postulaty polityczne (nie był nim jedynie postulat regulacji sytuacji
związków nie będących małżeństwami) ogłoszono po tym, jak otrzymano
jego projekt od Krystiana Legierskiego. Do niego bowiem zwrócił się
Komitet Organizacyjny Parady Równości 2011 z prośbą o ich opracowanie.

Kiedy się zwrócił? Na kilka miesięcy przed paradą? A może znacznie
później, a właściwie tuż przed, gdy się okazało, że postulat związków
za wykluczający uznaje jedynie część organizatorów?
Hasło Parady Równości znane było od
wielu miesięcy. Brzmi ono "Wszyscy
chcą kochać!" i znajdowało się m.in.
na czele przemarszu -
z przodu pierwszej platformy.

I było tak miałkie i nic nieznaczące jak owo "whatever".
Szczęśliwie politykę na pardzie ktoś za was załatwił.
k  - Pacewicz ma dużo racji.   |14.06.2011 17:02:29
wg mnie tekst Pacewicza jest trafiony i prawdziwy. Nie interesuje mnie ilu
działaczy, polityków, celebrytów pojawiło się na paradzie/pokazało swoje twarze,
zainteresował mnie głównie wątek degeneracji demokracji. I zgadzam się z
redaktorem Pacewiczem i prof. Osiatyńskim. 2000-3000 uczestników (w por. z Tel
Avivem to kropla w morzu). A reszta? Ci, którzy nie przyszli, bądź ci, którzy
biernie obserwowali uczestników parady? Dlaczego się nie dołączyli? czy sądzą,
że idee parady są im zupełnie obce? czy uważają, że zadaniem ustawy o związkach
partnerskich jest tylko i wyłącznie ułatwienie życia homoseksualistom? Czy ta
słynna polska solidarność, nie dotyczy stosunku do bliźnich i jest tylko
pokazowym elementem eksportowym? Mnie ilość uczestników zasmuciła ogromnie. Bo
to znaczy, że polskie społeczeństwo ogólne idee służące WSZYSTKIM a) postrzega
wyłącznie wybiórczo, przez pryzmat "praw" których domagają się
"obcy", "inni" (mimo tego, że wśród maszerujących były osoby
heteroseksualne, rodziny z dziećmi, osoby starsze, samotne, niepełnosprawne
itd), homoseksualiści, b) lub w ogóle nie dostrzega kwestii mających istotny
wpływ na jakość życia jednostek/komórek w społeczeństwie. A) jest złe, b)
jeszcze gorsze.
chytry rozum   |14.06.2011 18:19:39
Moze dlatego, ze GW dolaczyla do naszej postepowej bandy calkiem niedawno? A
wczesniej wspierala albo etos przedsioborcy (robi to zreszta do dzis) bardziej
niz zaangazowania i latami uczyla hipokryzji w sprawach emancypacyjnych.
Wybaczmy neoficie emocje, ale zachowajmy miare. Gazeta niech sie wali w swoje
piersi, a do rozrachunkow w imieniu wszystkich niech sie nie zabiera. Super GW i
Pacu, ze jestes z nami, ale nie szalej bracie
Homopedia  - Whatever   |14.06.2011 21:13:14
Manifesty mogą sobie wisieć na stronie takiej lub innej i nic z tego nie wynika
ponieważ mało kto to przeczyta. Samo eksponowane słowo "Whatever" nie
kojarzy się ludziom z niczym innym poza obojętnością. Na szczęście nie
"Whatever" tylko polityczny klin z Robertem Biedroniem na czele byli w
centrum uwagi mediów. O oficjalnym haśle Parady też jakoś zapomniano na rzecz
żądań regulacji związków partnerskich.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 14.06.2011 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.89198 Seconds