Nowość w sklepie KP!
Najnowszy numer KP
Komentarze
CYTAT DNIA
Pytałem decydentów MFW, jakie mają dowody na to, że ich neoliberalna polityka jest właściwa. Odpowiadali, że nie potrzebują dowodów. Wyglądało to tak, jakby chodziło im nie o politykę, lecz o religię. Ale to tylko część odpowiedzi. Forsowali taką politykę także dlatego, że chciało jej Wall Street. Niestabilność, kryzysy, łączenie firm, dzielenie firm to raj dla sektora finansowego, który robi na tym ogromne pieniądze.
Joseph E. Stiglitz
Książki w sklepie KP
|
Order software online
|
Czarnacka, Czerniawski: Czego potrzebują włochaci mężczyźni? |
|
|
Agata Czarnacka, Piotr Czerniawski
|
|
05.10.2009 |
W poprzedni czwartek w „Kropce nad i” u Moniki Olejnik działy się dziwne rzeczy. Rzecznik praw obywatelskich Janusz Kochanowski postanowił podważyć własne kompetencje. Kategorycznie odmówił choćby słowa krytyki pod adresem biskupów, choć wypowiedzi hierarchów uderzały w godność osobistą Alicji Tysiąc i naruszały jej prawa. Z góry przesądził o wyroku Trybunału w Strasburgu w przypadku odwołania się red. Gancarczyka. Na koniec jasno wyjawił swoje uprzedzenia względem pewnej grupy społecznej. Tym razem padło na feministki.
Swoją antypatię do nich motywował tym, że feministkami „nie są kobiety spełnione w normalnych rolach”, że „szukają one rekompensat w innych dziedzinach”. W tym konkretnym przypadku - w polityce.
W poniedziałek rzecznik przeprosił „wszystkie osoby, które poczuły się urażone moją wypowiedzią w dn. 24 bm. w programie »Kropka nad i«, w czasie której pozwoliłem sobie na niefortunne w ustach RPO stwierdzenie, że »nie lubię feministek «”. Kamień spadł nam z serca! Kłopot jednak tkwi w czym innym.
Po Polsce krążył protest, którego wobec oficjalnych przeprosin nie ogłoszono. Jednak nie chodziło w nim tylko o „urazę” obrażonych przez rzecznika kobiet. Autorów i sygnatariuszy listu protestacyjnego - podpisanego przez m.in. prof. Marię Janion, prof. Magdalenę Środę, prof. Eleonorę Zielińską, Henrykę Bochniarz, Ludwikę Wujec, prof. Jacka Kurczewskiego czy prof. Kazimierza Ślęczkę - zaniepokoiły również, a być może bardziej, te wypowiedzi Janusza Kochanowskiego, w których przesądzał on o rolach społecznych, jakie mają spełniać kobiety i w których autorytatywnie wymieniał ich potrzeby, opierając się na stereotypach i swoim doświadczeniu życiowym.
Niestety, nie był w stanie podać, na czym to doświadczenie się opiera. Feministek nie lubi, chociaż ich nie zna. Nawet przytoczone przez prowadzącą nazwisko Agnieszki Graff nic mu nie mówiło.
Rzecznik zauważył natomiast, że chociaż jest łysy, to jednak wie, „czego potrzebują mężczyźni włochaci”. Szybko rozprawił się z problemem niedoreprezentowania kobiet we władzach naszego państwa - przecież zna potrzeby kobiet równie dobrze jak potrzeby owłosionych. Autorytatywnie wypowiadał się na temat dyskryminacji. Jego zdaniem np. dyskryminacja pozytywna nigdy nie przyniosła dobrych rezultatów. Dodał też, że za „taki raj jak Szwecja w Polsce dziękuje”.
Jednocześnie wyraźnie nie zdawał sobie sprawy, iż esencjalizacja, tj. przypisywanie członkom danej grupy społecznej stałego, niezmiennego zbioru cech, jakiejś istoty, „esencji” - jest podstawowym zabiegiem w praktykach dyskryminacyjnych. Przykładem esencjalizacji mogą być zdania: „Czarni przez stulecia niewolnictwa ukształtowali mentalność podległości, która nie pozwala im pełnić stanowisk kierowniczych”, albo: „do wojska idą wyłącznie osoby agresywne i brutalne”. Wypowiedź Janusza Kochanowskiego, wedle której „feministki to kobiety niespełnione”, jest akuratna poznawczo w tym samym stopniu co spekulacje, iż wywołuje on skandale, za które musi potem przepraszać, ponieważ jako mężczyzna łysy ma zapewne wysoki poziom testosteronu. Wedle tej logiki wymagająca taktu i spokoju funkcja rzecznika praw obywatelskich najwyraźniej nie spełnia jego potrzeb i na tym stanowisku lepszy byłby mężczyzna „włochaty”.
Żarty żartami, ale wypowiedzi tego rodzaju podważają zaufanie, jakim powinien się cieszyć rzecznik praw obywatelskich, by skutecznie pełnić swoją funkcję. Czy potrzebny nam rzecznik, który woli zajmować się zaświadczeniami o zdrowiu psychicznym kandydatów na prezydenta, protestować przeciw koncertowi Madonny, niż zbadać okoliczności naruszenia podstawowych praw pacjentki bez własnej zgody pozbawionej płodności (przypadek Wioletty Woźnej w szpitalu w Szamotułach)?
Czołobitność Janusza Kochanowskiego w stosunku do hierarchów Kościoła stawia pod znakiem zapytania nie tylko jego neutralność światopoglądową, ale i to, w czyim właściwie interesie występuje. Zdaje się on zapominać, że nie każdy Polak to katolik, że nie każdy katolik w pełni identyfikuje się z polityką Kościoła, a także - że podstawowym zadaniem jego urzędu jest obrona dyskryminowanych mniejszości.
Artykuł ukazał się w „Gazecie Wyborczej” 2.10.2009
Na podobny temat
|
|
Najnowsze teksty i opinie
|
|
Krytyka jest prosta jak budowa cepa :...
Dlaczego seria KP dotycząca kobiet na...