> PREMIERA 24 MAJA
>>Już jest: KP30!
Komentarze
CYTAT DNIA
Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem
Książki w sklepie KP
|
Order software online
|
Dunin: Co wie ABR? |
|
|
Kinga Dunin
|
|
26.10.2010 |
„Wiem, że połowa redakcji Krytyki Politycznej głosowała na Kaczyńskiego” – obwieszcza Agata Bielik-Robson w wywiadzie dla Rzeczpospolitej. Hmm… A ja chyba wiem, że nikt z redakcji KP nie głosował na Kaczyńskiego. Uważam się za osobę racjonalną, podobne mniemanie ma o sobie ABR. Hmm, hmm. Wygląda na to, że któraś z nas musi się mylić. W tej sytuacji nie pozostaje nic innego niż sprzeczność tę potraktować racjonalnie, a może nawet neopozytywistycznie (nie mylić z neoliberalizmem), chociaż obie wiemy, że Koło Wiedeńskie jest trochę passe. Po pierwsze, i trochę dla rozluźnienia atmosfery, mogę powiedzieć, że zdanie wypowiedziane przez ABR nie może być prawdziwe z powodów czysto dedukcyjnych: liczba członków redakcji KP jest nieparzysta, zatem aby połowa redakcji głosowała na Kaczyńskiego, ktoś musiałby oddać pół głosu, co nie jest możliwe. Mam też parę innych przesłanek na rzecz mojej tezy, tym razem empirycznych. Nikt z redakcji się do tego nie przyznał ani publicznie, ani (w mojej przytomności) prywatnie. A nawet więcej – deklarowano coś innego. Poza tym znam linię KP i w wypadku tych wyborów sprowadzała się ona do tego, że nie odpowiada nam konieczność głosowania na jedną z dwóch prawicowych partii. Nie chcemy wybierać między cynikiem i psychopatą – jak to niedawno zręcznie ujął Cezary Michalski. Oczywiście nie gwarantuje to prawdziwości mojej wypowiedzi, ale jak się zdaje poważnie ją uprawomocnia. Zazdroszczę pewności, z jaką ABR wygłosiła swoją opinię. Biorąc pod uwagę zasadę tajności głosowania, byłabym ostrożniejsza, ograniczyłabym się do komentowania publicznych deklaracji, a nie ukrytej istoty rzeczy. To, że niegłosowanie na Komorowskiego nie oznaczało głosowania na Kaczyńskiego jest chyba oczywiste i nie wymaga głębszej analizy logicznej. Nie wiem, czy warto wracać do tych przedwyborczych debat, mam chyba jednak prawo zapytać ABR, na jakich to przesłankach oparła swoją wiedzę? Mówimy o kilku osobach, podpisanych z imienia i nazwiska w stopce kwartalnika. I sprawa ta dotyczy mnie osobiście. Nie chcę, aby ktoś z prawdopodobieństwem 0,5 mógł przypuszczać, że głosowałam na Kaczyńskiego, mimo wielokrotnych, otwartych deklaracji, że nie zagłosuję na żadnego z kandydatów. Pytam więc – kto to był (konkretnie, po nazwisku, bo przecież żeby orzec, że ma się do czynienia z połową, trzeba było te nazwiska znać) i skąd ABR to wie? Natomiast, patrząc nieco szerzej - dotyczy to całego środowiska KP i naszego przekazu. Przykro mi, że nie przez wszystkich został on zrozumiany, choć nie wydaje się nadmiernie skomplikowany. Przykro mi, że ABR postanowiła powtórzyć niezbyt dobrze ugruntowaną opinię Magdaleny Środy, której już w tym miejscu odpowiadałam. I w końcu przykro mi, że ABR w swojej drodze od Życia do Palikota (co skądinąd mnie cieszy) postanowiła podpierać się niesprawdzonymi informacjami. A wydawałoby się, że proste procedury uprawomocniania swojej wiedzy nie zależą od politycznego usytuowania.
Na podobny temat
|
|
Aktualizacja ( 26.10.2010 )
|
|
Najnowsze teksty i opinie
|
|
-Symeon, w Krytyce piszesz ciekawiej ...
@daras1983 "Wg mnie Polacy n...