Nowość w sklepie KP

kepel72dpi_maly.jpg
1proc-male-1proc.png

Komentarze

Czarnacka: Wielka feministyczna ści
 -step (12 komentarzy)
Władcy dziennikarskich marionetek
 -maciej (3 komentarze)
Felieton bezmyślny
 -zlyidziki (1 komentarz)

CYTAT DNIA

Integrować to nie znaczy wymagać od imigrantów, by dostosowali się do pierwotnie obowiązujących zasad społeczeństwa przyjmującego, integrować to znaczy współpracować nad powszechnym ustanowieniem na nowo zasad rządzących całym społeczeństwem.
Daniel Cohn-Bendit
Advertisement
Kozek: Co z tym handlem? Drukuj
Bartłomiej Kozek
Bartłomiej Kozek
  
13.08.2009

Po zdobyciu Kupieckich Domów Towarowych władzom miasta chyba zaczęła się podobać nowa forma dialogu społecznego. Kupcy w mieście znaleźli się pod obstrzałem - teraz słyszymy o interwencji na skrzyżowaniu Powsińskiej i św. Bonifacego. Interwencja ta nie do końca spodobała się gapiom, o samych osobach prowadzących handel uliczny nie mówiąc. Handlu już nie ma, wygląda na to, że władze miasta (znów posiłkujące się literą prawa) są z siebie zadowolone. Tymczasem sytuacja jest dużo bardziej skomplikowana, niż chciałaby to widzieć ekipa Hanny Gronkiewicz-Waltz, a interesy społeczne rozkładają się nieco inaczej w wypadku KDT, a inaczej - w wypadku drobnego handlu ulicznego. Europejskich standardów w tej dziedzinie nie da się w nieskończoność wprowadzać przemocą.

Pod moim domem również toczy się drobny handel uliczny. Handluje się mydłem i powidłem - koegzystencja między lokalną społecznością a handlarzami i handlarkami jest tak dalece posunięta, że starają się oni/one zachowywać drożność chodnika i nie paraliżować ruchu pieszych. Czasem ktoś coś kupi, ulica - która w miejscu handlu jest dość martwa - lekko ożywa, a pod nosem, bez konieczności wybierania się do całodobowego marketu, można kupić nieco tanich skarpetek, warzywa i owoce prosto ze wsi. Boję się teraz wymieniać nazwę ulicy, coby służby mundurowe nie skończyły z tą samowolką. Swoją drogą bardzo interesująco brzmi wiadomość, przywołana w jednym z serwisów informacyjnych a propos doniesień z Powsińskiej: „Przyjazne Państwo proponuje: Utrata towaru i areszt dla nielegalnych handlarzy ulicznych”. Faktycznie, brzmi przyjaźnie…

Czy jednak miasto nie ma sobie naprawdę nic do zarzucenia? Niedawna sprawa Bazaru Banacha pokazuje, że nie zawsze jest tak, że „nieodpowiedzialni straganiarze” lekceważą kuszące oferty samorządu. Spora część targowisk, niedofinansowanych, popada w ruinę i odstrasza potencjalne osoby kupujące. Pod pozorem „uczłowieczania przestrzeni” tworzy się warunki poparcia społecznego dla zmian dość radykalnych, jak np. stawianie na miejscu bazaru wieżowca. Na parterze miejsca handlowe owszem, mają być, ale mniej niż na dotychczasowej powierzchni i droższe. Reszta może sobie się przenieść z tradycyjnego miejsca handlu na Ochocie - np. na Bakalarską. Stan targowiska na Gotarda z kolei jest taki, że bardzo często w ankietach rewitalizacyjnych Mokotowa pojawiał się wręcz postulat jego likwidacji. A ludzie gdzieś pracować powinni…

Oczywiście, zupełnie nieuregulowany handel nie jest niczym dobrym. Może nie tylko szpecić miejską przestrzeń, ale też np. utrudniać ruch. Jeśli chcemy ucywilizować to zjawisko, powinniśmy wpierw zastanowić się nad jego przyczynami, a policyjne interwencje używać jako ostateczność. Przez lata dominującym dyskursem debaty publicznej (szczególnie na początku okresu transformacji) było chwalenie ludzkiej zaradności. Przy społecznej akceptacji stwierdzenia, że „pierwszy milion należy ukraść” kupcy, często samodzielnie sprowadzający towar i handlujący nim na ulicach, wydawali się pionierami, o czym w komentarzu dla „Krytyki Politycznej” napisała Agata Czarnacka. Teraz, gdy od transformacji ekonomicznej mija coraz więcej czasu, o tym fakcie się zapomina i handlarze uliczni, przypominający o dawnej przaśności towarzyszącej pierwszej połowie lat 90. XX wieku, stają się wrogami publicznymi numer 1. Teraz ma być pięknie, cywilizowanie i europejsko - czyli Złote Tarasy albo nic.

Skoro do tej pory elastyczność traktowano jako cnotę, to czy miasto nie powinno przemyśleć, w jaki sposób zapewnić tego typu drobnemu, niestabilnemu handlowi dobrych warunków jego prowadzenia, które zarazem nie będą stanowić estetycznego zgrzytu albo też tamować ruchu? Nie każda osoba handlująca ma plan stałego utrzymywania swojego stoiska - czy zatem nie dałoby się zmienić regulaminów handlowych i np. zaproponować stworzenie stałych stoisk w określonych częściach miast, które mogłyby być zajmowane za określoną opłatą przez osoby chętne, np. na tydzień czy dwa tygodnie? Nie każda/każdy sprzedający kwiaty czy sznurówki potrzebuje wielomiesięcznych umów, może też chcieć zmienić miejsce handlu. Po kilka tego typu lekkich, estetycznych, dopasowanych do wyglądu otoczenia stoisk może pojawić się na istotnych skrzyżowaniach albo przy stacjach metra - nie sądzę, by miały one wyglądać one np. na stacji Świętokrzyska gorzej niż dmuchane reklamy filmowych hitów.

To oczywiście propozycja, która może stać się bazą dalszych działań. Na pewno w procesie tworzenia tego typu warunków do handlu i regulacji mających go nadzorować musi brać udział lokalna społeczność (to wszak jej ma służyć przestrzeń publiczna danej okolicy), środowiska kupieckie z już istniejących bazarów, jak i również owi drobni handlarze i handlarki uliczne - po to, by spytać się w końcu samych zainteresowanych, dlaczego wybierają taką formę sprzedaży i jakie działania władz miasta albo kupieckich spółek mogłyby sprawić, że zmieniłyby ją bez pogorszenia własnych rachunków życia. Dużo bardziej niż policjantów do tego typu działań potrzeba by… street workerów, prowadzących intensywne badania nad problemem. Zupełnie inne czynniki mogą bowiem odgrywać rolę w wypadku ulicy Powsińskiej, a inne - placu przy stacji metra Centrum. Władze miasta na pewno posiadają zasoby ludzkie, by np. za pomocą ubranych po cywilnemu pracowników Straży Miejskiej czy też służb socjalnych wykorzystać dla publicznego dobra. Czy ma wizję, potrzebną do zrealizowania tego typu pomysłu? Pytanie pozostawiam otwarte.

  


Tekst ukazał się na blogu ZielonaWarszawa.blogspot.pl.


Na podobny temat




  Skomentuj

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować artykuły.
Zaloguj się lub zarejestruj.

Powered by AkoComment Tweaked Special Edition v.1.4.3
Polska adaptacja - JoomlaPL.com Team

Aktualizacja    ( 14.08.2009 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »