> PREMIERA 24 MAJA

Berman_okladka_300px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Cieplak: Wyrównywać czy porównywać? Drukuj
Anna Cieplak (Klub KP w Cieszynie)   
29.01.2011

Ale korki


Dla niektórych dzieci „korki” to atrakcyjne zajęcia dodatkowe, czysta radość, bez poczucia, że uczą się dla ocen. Lekcje te stanowią opozycje do zajęć szkolnych, podczas których nie traktuje się każdego ucznia indywidualnie. Dla innych „korki” to raczej zajęcia „podciągające”, traktowane często jako kara. Trafiają na nie uczniowie wysłani „do kąta”, a więc odstający od grupy. Nie nadążałeś za klasą, zostałeś w tyle, musisz podgonić – sam. Nie nadajesz się do grupy i od dziś zaczynasz naukę w pojedynkę – sam na sam z korepetytorem. Perspektywa kary nie zachęca do niczego.


fot. LambertDziecko zaczyna „odstawać” od grupy, nie dlatego, że nie rozumie na czym polegają obowiązki szkolne. Problemem jest tu raczej stosunek szkoły – jako instytucji – do niepowodzeń dziecka. Zdecydowanie łatwiej unieść symboliczną linijkę i kazać komuś wstać z podłogi, niż go z niej podnieść. Gdy szkoła ma do wyboru: pomóc wstać; stworzyć warunki, w których ktoś podniesie się sam; czy kazać natychmiast stanąć na baczność – wybiera to ostatnie. 

Zrównanie podmiotowe, zrównanie przedmiotowe


Często pedagodzy kierują dzieci do ośrodków, działających według schematu, który jest kalką metod szkolnych. Przejście ze struktury oświatowej do pozaszkolnej, będącej jej odbiciem, nie jest żadnym rozwiązaniem. Większość zajęć wyrównawczych oferowanych przez placówki opiekuńczo-wychowawcze, czy po prostu szkolne świetlice, ma na celu utrzymanie dziecka w przekonaniu, że jest słabsze, ale musi spełniać pewne warunki, aby „nie odstawać” od średniej, czyli tzw. „normy”. Jeśli się uda – dziecko dostaje promocje do kolejnej klasy. Jeśli nie – może w skrajnym przypadku trafić do szkoły specjalnej. Wszystko to oczywiście odbywa się w atmosferze negatywnej motywacji i miękkiego przymusu.


Równanie stereotypowe


Karolina chodzi do MOPS-u na matematykę. Ma problemy z liczeniem, ale za to posiada dużą wyobraźnie przestrzenną, jest uzdolniona plastycznie. Ma coś, co określiłabym jako „twórcza postawa wobec świata”. Czy liczby można namalować albo sprawić, żeby nabrały innego znaczenia? Oczywiście, że tak. Jeżeli tylko poświęci się na to trochę czasu i chęci do pracy poza obrębem dziennika, zeszytu i tablicy. Warto też spojrzeć na to z feministycznego punktu widzenia. Statystki zapewniają, że procentowo istnieje większa liczba dziewczynek o „zdolnościach” humanistycznych. Ma się to wyrażać w wyborze klas o takim profilu na szczeblu gimnazjum i liceum, czy kierunków studiów (np. pedagogika). System lubi podtrzymywać przekonanie, że chłopcy są lepsi w przedmiotach ścisłych jak matematyka, chemia, czy fizyka. Temu przekonaniu oczywiście zaprzeczają liczne badania, w tym - dość dawne i nieszczególnie docenione przez polskich pedagogów - badania Konarzewskiego o przyczynach niepowodzeń szkolnych i stereotypach w edukacji. Wynika z nich np., że na najwcześniejszych etapach edukacji chłopców częściej wywołuje się do rozwiązywania matematycznych zadań. Zmuszani są oni też często do rozwiązywania większej ich liczby,   podług zasady: „porozwiązuje zadania, to nie będzie hałasował”.


Być może wystarczyłoby, żeby Karolina została wystarczająco zmotywowana do samodzielnej zabawy liczbami. Niestety w szkole nie ma na to czasu. Trzeba liczyć szybko i na siebie. Dodatkowo z powodu „zagrożenia” (tak określa się sytuacje, gdy dziecko ma oceny na tyle słabe, że może powtarzać rok) dziewczynka przez ferie nie może uczestniczyć w żadnych zajęciach dodatkowych, w tym plastycznych i edukacyjnych. Z powodu złych ocen dostała zakaz wychodzenia z domu. Jedyne, co może robić, to cały dzień pochylać się nad zeszytem. A to właśnie aktywności, w których wykorzystuje umiejętności plastyczne sprawiają, że rozwija się, otwiera na inne dziedziny. Co jednak najistotniejsze: podnosi poczucie własnej wartości. A to konieczne, żeby pozwolić jej utrzymać równowagę przy zajęciach, które przychodzą z większym trudem. To, że sztuka może mieć z matematyką wiele wspólnego, ale na lekcjach nie pokazuje się tego związku, jest już innym problemem.


Równanie klasowe


Michał. Klasa pierwsza. Na karteczce wychowawczyni zaznaczyła, że nie potrafi czytać, nie rozróżnia literek i nie składa wyrazów. Mama przynosi informację na ten temat z podkreślonymi na wydruku umiejętnościami dziecka lub ich brakiem. Podobno chłopiec nie czyta też ze zrozumieniem. Po dwóch godzinach rysowania obrazków z literami, sylabami i wyrazami, powolnego czytania i oswajania wycofanego dziecka okazuje się, że czytać potrafi. Ba, składać wyrazy również. Tylko czy w szkole jest czas, żeby dzieci mogły czytać troszkę wolniej? Czy nauczyciel i reszta klasy zaczekają? Zestresowane, niepewne dziecko nie będzie przy całej klasie głośno dukało tekstu, który jego rówieśnicy mogą przeczytać kilka razy szybciej.


Równość w równaniu


Szkoła, szczególnie podstawowa, może być miejscem, które rozwija nie tylko dzieci z odpowiednim kapitałem kulturowym. Braki edukacyjne, które powinno się „równać” można odpowiednio ukierunkować, ale bez reżimu podtrzymującego, czy przymusu zaliczenia przedmiotu, który grozi zrównaniem poczucia wartości dziecka z ziemią. Co więcej, przy współpracy z instytucjami, które wychodzą poza schematy stosowane przez szkołę, efekty mogą być widoczne. Jeżeli szkoła ma, skądinąd całkiem uzasadnioną, zadyszkę, to powinna postarać się o odpowiednie programy poza jej obrębem. Samo sformułowanie „zagrożenia” z powodu słabszych ocen, w wyniku czego niemożliwe jest przejście do następnej klasy, jest już wystarczającym sygnałem, że dziecko nie może czuć się bezpiecznie w placówce oświatowej. Pośpiech staje się - paradoksalnie - największym wrogiem postępu. A edukacja bez cierpliwości przestaje być edukacją, a staje się peletonem.

 

 

 

Komentarze
Dodaj nowy
jagobar   |30.01.2011 14:55:59
ukazało się wiele artykułów na temat kondycji dzisiejszego systemu edukacji, a
właściwie jej braku.Podobno co 7 lat podwaja się ilość wiadomości, co przenika
do programów szkoły. Jak więc młodzież ma temu podołać? W ogólnym chaosie, braku
czasu, traktowaniu wiedzy ‘po łebkach’, ta młodzież po prostu jest zagubiona.
Jak ma tak nie być, skoro my, dorośli jesteśmy zagubieni w natłoku informacji?
Brak rozsądnych rozwiązań w systemie szkolnictwa, spycha tę młodzież na
margines. Czy mają w przyszłości zasilić szeregi ‘wykluczonych społecznie’?
Politycy odpowiedzialni za system i jakość edukacji dalej nie widzą problemu,
stosują chaotyczne, pozbawione rzetelnej analizy rozwiązania, a właściwie ich
iluzje. Cały system edukacji to fikcja. Efekty takiej sytuacji dadzą znać za
kilkanaście lat. Nadążą tylko nieliczni, co będzie z resztą? Kogo to obchodzi. A
przecież jakość edukacji dziś, to pozycja tego kraju jutro. I to my, dorośli
jesteśmy za taki stan odpowiedzialni, nie młodzież, która się ‘nie uczy.’
Dzisiejsza szkoła to urząd, a nauczyciele to urzędnicy, przekonałam się o tym w
kontaktach ze szkołą zarówno na poziomie podstawowym jak i średnim. Szkoła nie
wychowuje, nie uczy - szkoła egzekwuje. Wychowawcy klasy nie interesują problemy
zgłaszane przez rodziców, zresztą przez uczniów też, mają rozwiązać je sami.
Rozwiązanie wespół z nauczycielem ‘nie leży w jego kompetencjach’, tak tłumaczy
nauczyciel brak reakcji ze swojej strony. Co tutaj można jeszcze dodać? Brak
odpowiedzialności, zarówno polityków jak i pedagogów. Potrzebna uczciwa analiza
zjawiska, żeby szukać twórczych rozwiązań. Tylko, kto ma to zrobić? Póki co,
winna jest młodzież, bo zwyczajnie się nie uczy.
wiebro7   |31.01.2011 21:48:02
Pracowałem w szkole podstawowej jako nauczyciel, potem jako pedagog szkolny.
Zaliczyłem 7 lat w poradni psychologiczno-pedagogicznej. Obecnie - od 15 lat -
pracuję w placówce resocjalizacyjnej.
Mam jeden wniosek: w szkole podstawowej,
a szczególnie w klasach 1-3 powinni pracować najlepsi specjaliści, którzy nie
tylko uczą, ale też poteafią nauczyć. Na szkołę podstawową powinne być
przeanaczone największe nakłady, siły i środki.
Zbyt wiele jest dzieci z dwu-,
trzy-, a nawet 4-letnim opóżnieniem w realizacji obowiązku szkolnego.
Dzieciom
po 6 latach wyzywania ich od nieuków, baranów, osłów i głupków nikt nie będzie
już w sanie przywrócić wiary we własne siły.
Przez 15 lat pracy w ośrodku
wychowawczym nie spotkałem chłopca, który zapytany jak siebie ocenia nie
odpowiedziałby,że jest głupi - dosłownie: ja jestem głupi.
I tak się zaczyna.
Najpierw głupi, potem wagary, bo i tak jestem głupi i niczego się nie nauczę. W
dalszej kolejności kradzieże, ośrodek wychowawczy. Tak "wyedukowanu i
zresocjalizowany" kończy szkołe podstawową w wieku 16,17,18 lat i wraca do
domu i na ulicy bądż stadionie odreagowuje całą swoją krzywdę jaką doznał od
dorosłych.
To by było na tyle.
wiebro7   |31.01.2011 22:18:33
Studenci do nauki, robotnicy do fabryk, nauczyciele do roboty.
Tylko hasłami
uzdrowi się polska oświatę.
chatte botte   |04.02.2011 19:10:37
Bardzo dobry, dobrze napisany, bardzo delikatnie sprawy ujmujący, felieton.
Więcej tego rodzaju analiz na stronie KP. Przyznam, że czekam na rząd, który w
końcu zrobi coś z tą masą bezrobotnych pedagogów, psychologów, nauczycieli
przystosowanych do nauczania w klasach podstawowych, i wyzwoli te energie, która
na razie nie jest kumulowana w żadnym ani kierunku, ani celu. Potrzeba
pieniędzy, i to już dziś, by rozwijać i reformować szkolnictwo. Ale kto się dziś
tym zajmie?
Praca w ministerstwie to urzędniczy bełkot, nikt nigdy nie
zastanowił się tam nad sprawą ucznia, gimnazjalisty czy licealisty, studenta
etc. Znam z autopsji. Tu nie ma złudzeń. Tak to niestety działa.
Komentarze
także mi się podobają. Jakkolwiek, nasz system jest w takim upadku, że nie
wiadomo, kiedy to się zmieni, a my, nauczeni że Zachód to ‘głąby’ i tak uważamy,
że nas system (wychowanie w romantycznym etosie i romantycznej historii), jest
najlepszym z możliwych.

Pani Cieplak szczerze dziękuję za ten felieton.

Pozdrowienia,
chatte
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 29.01.2011 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.93191 Seconds