Nowość w sklepie KP!

miosz_okladka_300px.jpg

Katalog Książek KP

Najnowszy numer KP

kp29www150px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Pytałem decydentów MFW, jakie mają dowody na to, że ich neoliberalna polityka jest właściwa. Odpowiadali, że nie potrzebują dowodów. Wyglądało to tak, jakby chodziło im nie o politykę, lecz o religię. Ale to tylko część odpowiedzi. Forsowali taką politykę także dlatego, że chciało jej Wall Street. Niestabilność, kryzysy, łączenie firm, dzielenie firm to raj dla sektora finansowego, który robi na tym ogromne pieniądze.
Joseph E. Stiglitz

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Żakowski: By balon nie stał się ciałem Drukuj
Jacek Żakowski   
28.06.2009

Dzięki kampanii wyborczej przez parę tygodni mogliśmy bujać w obłokach. Teraz, niestety, na scenę wracają wypoczęci rządowi biurokraci, którzy nie poprzestają na epatowaniu nas ohydą partyjnych konkurentów, ale z nową energią zabierają się do przemeblowania świata.

Pierwszy uderzył były SLD-owski wicepremier Hausner, którego Platforma najęła do przygotowania reformy instytucji kultury. To, co Hausner opowiedział Romanowi Pawłowskiemu w „Gazecie”, Maciej Nowak trafnie nazwał banialukami. Bo Hausner intelektualnie utkwił w złotej legendzie lat 90., która jest bardzo piękna, ale ma tę słabość, że okazała się kiepsko przystawać do rzeczywistości i wywołała gigantyczny kryzys. Istotą problemu było to, że politycy, którzy nie umieli ogarnąć nowej rzeczywistości, abdykowali intelektualnie i przyjęli ideologiczną wymówkę, że rynek wszystko za nich załatwi. A rynek sporo załatwił, ale też dużo popsuł. Nikt go jednak nie śmiał kontrolować, bo ci, którzy powinni to robić, sami siebie zakwestionowali, kwestionując państwo jako menedżera ładu publicznego.

Nie potrafię zrozumieć, jakim cudem Hausner może sobie wyobrazić teatry czy muzea działające dla dobra publicznego, podczas gdy nie znają dnia ani godziny czy raczej roku ani miesiąca, bo ich funkcjonowanie zależy od tego, czy zdobędą grant lub sponsora. A już kompletnie nie potrafię zrozumieć, co fantastycznego widzi były wicepremier w systemie, który w organizacjach społecznych i instytucjach kultury kreuje bizantyjską zgoła biurokrację, za jedyny cel mającą wypełnianie wniosków finansowych, a w instytucjach państwowych wymusza zatrudnienie armii urzędników rozpatrujących setki tysięcy grubych jak książka telefoniczna wniosków. Wiem, że system grantowy jako idea wygląda fantastycznie, ale kto ma z nim do czynienia, zdaje sobie sprawę, jak daleko praktyka odbiegła od idei.

To nie znaczy, że system ten jest ogólnie zły. Ale wymaga refleksji, a zdawanie na jego wyłączną łaskę instytucji publicznych oznacza ryzyko, że państwo będzie utrzymywało mury, w których nic się nie będzie działo, jeśli konkurenci będą mieli lepszych speców od konkursów. Jest to absurd podobny do utrzymywania państwowych mediów komercyjnych.

Po Jerzym Hausnerze do boju ruszyła - o czym też doniosła „Gazeta” - min. Barbara Kudrycka. Chce ona, by studenci mogli bezpłatnie studiować tylko na jednym kierunku. Min. Kudrycka rozumie chyba, że interdyscyplinarność jest dziś kluczem do kreatywnego myślenia i działania, więc obiecuje, że dziesięć procent „najlepszych studentów” będzie mogło studiować na drugim kierunku. Właśnie tylu studentów studiuje dziś na więcej niż jednym kierunku. W przyszłości takie prawo ma przysługiwać „najlepszym”.

„Najlepsi” studenci to ci, którzy mają najwyższą średnią ocen. Jako nauczyciel akademicki wiem, że student wybitny, czyli taki, który najlepiej rokuje na przyszłość, zazwyczaj tyle energii poświęca swoim zainteresowaniom, że - zwłaszcza jeśli studiuje na kilku kierunkach - przedmioty poboczne traktuje po łebkach i ma z nich słabe stopnie, więc średnią zwykle ustępuje przeciętnym kujonom. Zamiast w wybitnych ministerstwo chce zatem inwestować w zdyscyplinowanych kujonów, którzy gorzej rokują między innymi dlatego, że nie odróżniają ważnego od nieważnego.

By nadać projektowi pozory powagi, resort - zgodnie z regułą propagandy strachu - znalazł studenta, który rujnuje budżet, studiując 14 kierunków jednocześnie. Nawet jednak gdyby jakiś student studiował 140 kierunków, nie zmniejszyłoby to rozpaczliwości ministerialnego pomysłu. Studiowanie kilku kierunków naraz jest bowiem dla finansów szkolnictwa problemem marginalnym. Ministerstwo boi się jednak zabrać do problemów istotnych. Na przykład za to, że w Polsce bogaci studiują za darmo, a biedni muszą płacić, na co zwracają uwagę organizacje międzynarodowe. Można by ten absurd zlikwidować, wprowadzając na uczelniach publicznych czesne dla studentów z najlepiej sytuowanych rodzin. Ministerstwo woli niestety oszczędzać na wybitnych zamiast na bogatych, bo to wiąże się z ryzykiem politycznym, którego bezpieczniej jest nie podejmować.

Wygląda na to, że przed nowelizacją budżetu rząd postanowił trochę nas rozsierdzić. I mu się to udało. Zanim przejdziemy do rzeczy, parę takich pomysłów pewnie się jeszcze pojawi. Nawet jeżeli będą to tylko kolejne balony próbne, nie można jednak puszczać ich mimo uszu. Bo czasem starczy chwila nieuwagi, by najdziwaczniejszy balon stał się legislacyjnym ciałem.

Tekst ukazał się w „Gazecie Wyborczej” z 16 czerwca 2009.


 — 
Czytaj też:

Arnold: To nie fabryka sznurowadeł

Mencwel: Kultura to nie przemysł tekstylny
Nowak: Kultura kwitnie, to ją podetnijmy
Piątek: Tłumaczenie z Hausnera

Komentarze
Dodaj nowy
rebelle   |29.06.2009 04:57:21
Dobra krytyka Hausnera, ale nie podoba mi się ten pomysł czesnego dla
bogatszych, ani dzielenie obywateli w dostepie do studiów na biednych i
bogatych. Na studia powiiniśmy się zrzucać wszyscy, w formie podatków - ci,
których na to stać, powinni płacić odpowiednio wyższe podatki. Progresywny
podatek dochodowy to najsprawiedliwsza forma opłat za studia, o jakiej
słyszałam.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 28.06.2009 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.91213 Seconds