> PREMIERA 24 MAJA

Berman_okladka_300px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Bożek: Antypodatkowa histeria Drukuj
Jakub Bożek   
16.07.2011

money.jpgW tekście Na co idą nasze podatki? Wielka budżetowa ściema zamieszczonym w „Newsweeeku” były wiceminister finansów Mirosław Barszcz pisze, że Polacy nie płacą podatków, bo nie ufają administracji i politykom. I według niego słusznie, ponieważ ci przejadają pieniądze szybciej niż Waldemar Adamowicz spożywa bigos w jednym z programów rozrywkowych. Dwie trzecie środków, które trafiają do budżetu, „marnują się” na emerytury, pensje urzędników i obsługę zadłużenia, a część wpływów jest czysto wirtualna, gdyż pochodzi z opodatkowania wynagrodzeń budżetówki. Według Barszcza nie marnuje się co piąta złotówka.

Kanciarze i darmozjady

Podawane przez Barszcza statystyki uwodzą - 51 miliardów tu, 55 miliardów tam, i nagle przed oczami staje nam olbrzymia maszynka do mielenia pieniędzy, w której z każdych 100 złotych ocaleje zaledwie 20. Trudno wtedy się oprzeć myśli, że „90 proc. Polaków regularnie bierze udział w podatkowych kantach”. Od razu przypominamy sobie te wszystkie wesela i grille, na których ludzie wymieniają się sposobami na unikanie podatków i uchylanie się od nich (wbrew pozorom to nie to samo).

Ale w rachunkach Barszcza coś się nie zgadza. Czasami jest to problem interpretacji, innym razem – histerii i przesady. Weźmy na przykład pracowników zatrudnionych na czarno. Austriacki ekonomista Friedrich Schneider ocenia, że w Polsce szara strefa jest dość duża, a jej roczny produkt jest równy jednej czwartej PKB. Tyle że prof. Schneider dodaje też, że w Polsce dwie trzecie osób pracujących w szarej strefie ma oficjalne zatrudnienie, co oznacza, że w większości opłacają składki na ubezpieczenia społeczne i płacą podatki.

Zauważmy, że większość podatników miałaby problem z ukryciem dochodów przed fiskusem. Rolnicy w ogóle nie muszą tego robić, bo nie są objęci podatkiem dochodowym. Ci, którzy mają własną działalność rolniczą lub świadczą usługi rolnicze, mogą ubiegać się o status rolnika ryczałtowego, co zwalnia ich również od płacenia VAT-u. Emeryci i renciści rzadko kiedy mają dodatkowe dochody, więc trudno byłoby im okantować fiskusa. Tak samo jest z pracownikami, za których rozlicza się pracodawca. Takich gospodarstw domowych jest około 80 proc., więc trudno tu mówić o rzeszach Polaków ukrywających swoje dochody. Jeżeli natomiast chodzi o odpisanie sobie „komputera kupionego dzieciom na komunię”, to taką możliwość mają tylko przedsiębiorcy, a statystyki mówią nam, że stanowią oni zaledwie 7 proc. gospodarstw domowych. No i trudno w tym przypadku mówić o kantowaniu, skoro prawo podatkowe dopuszcza taką możliwość. Problemem jest natomiast uchylanie się od podatków przez firmy i duże międzynarodowe korporacje. Mimo wszystko jednak z płaceniem podatków w Polsce na pewno nie jest tak dramatycznie źle, jak twierdzi Barszcz.

A co z sugerowanym przez niego marnotrawstwem? W 2010 dotacje z budżetu na Fundusz Ubezpieczeń Społecznych i Fundusz Emerytalno-Rentowy faktycznie wyniosły 53,5 mld zł. Do tego trzeba doliczyć kolejne kilkanaście miliardów, które zostały wpłacone do ZUS-u, ponieważ z powodu OFE zabrakło w nim pieniędzy na bieżące emerytury. To dużo, ale jak można powiedzieć, że pieniądze przeznaczone na emerytury to środki wyrzucone w błoto? W Polsce mamy 9 milionów emerytów i rencistów, bez uwzględnienia służb mundurowych. Ci ludzie ciężko pracowali i płacili odpowiednie składki – mają więc prawo do tego, by na starość nie przymierać głodem. Zresztą nawet z czysto ekonomicznego punktu widzenia trudno udowodnić, że te pieniądze się marnują. Ekonomiści wiedzą, że w czasach kryzysu warto wypłacać wyższe emerytury, bo i tak od razu wrócą one do gospodarki. Dzieje się tak dlatego, że emeryci z reguły nie oszczędzają i przeznaczają wszystkie środki na bieżącą konsumpcję. To elementarz.

Z drugiej strony prawdą jest, że w Polsce mamy najniższy wiek przejścia na emeryturę spośród wszystkich krajów europejskich – według Biura Analiz Sejmowych opuszczamy rynek pracy już w wieku 59,3 lat. Ale czy robimy tak tylko z powodu lenistwa i cwaniactwa? Dr Krzysztof Hagemajer z Międzynarodowej Organizacji Pracy sądzi inaczej. W opracowaniu Później na emeryturę pisze, że wcześniejsze emerytury to nie tylko sposób na łagodzenie bezrobocia, ale gwarancja w miarę bezpiecznej ucieczki z rynku pracy. W Polsce bowiem starszy pracownik jest bardziej zagrożony zwolnieniem niż młodszy i ma niewielkie szanse na ponowne znalezienie zajęcia. Według Hagemajera, zamiast podnosić wiek emerytalny, należy przede wszystkim znosić bariery, które uniemożliwiają ludziom kontynuowanie zatrudnienia. Ostatecznie nie obędzie się bez podwyższenia wieku emerytalnego, jest to jednak temat na zupełnie inną dyskusję.

Urzędasy i wirtual

W Polsce mamy trzykrotnie więcej ministrów, wiceministrów, sekretarzy i podsekretarzy niż we Francji! Od 1989 roku liczba urzędników wzrosła trzykrotnie! Takie wykrzykniki można mnożyć – tylko co z tego wynika? Możemy się oburzać, ale w rzeczywistości nie wiemy, ilu urzędników nam potrzeba. W takiej sytuacji judzenie przeciwko nim jest nieuczciwe intelektualnie. Tym bardziej że jest wiele innych, lepszych powodów, by narzekać na obecną administrację: bałagan, inercja czy resortowy charakter, który sprawia, że urzędy nie współpracują ze sobą ani nawet nie wymieniają się informacjami.

Na niedawnym Kongresie Ruchów Miejskich grupa aktywistów, którzy siłą rzeczy muszą blisko współpracować z administracją samorządową, wymieniała się opowieściami z pola walki. Nie obyło się bez ofiar, były jednak też przykłady zawieszenia broni i przełamywania obustronnej nieufności. W kilku miastach w wyniku współpracy z NGO-sami udało się powołać oficerów rowerowych czy stworzyć funkcję pełnomocnika do spraw równości. Potrzebujemy więc reformy, ale z głową. W Grze o jutro 2 Stefan i Andrzej Bratkowscy piszą, że „procedury ewentualnej reformy są proste i sprawdzone przez historię administracji: nie automatyczne cięcia liczby etatów dla danej struktury czy też pieniędzy na jej działalność, lecz metodyczna analiza celów i ustalenie ich dla danego organu oraz przełożenie na zadania i zakresy czynności poszczególnych jednostek organizacyjnych, skupionych w danej strukturze, a następnie dobór wykwalifikowanych, kompetentnych ludzi i określenie trybu kontroli wyników”. Brzmi rozsądnie, prawda?

Został jeszcze problem podatków „wirtualnych”, czyli tych, które państwo płaci sobie samo. „O przelewaniu z pustego w próżne, można mówić tylko wtedy, gdy nie rozumie się istoty powszechnego podatku dochodowego” – mówi prof. Hanna Kuzińska z Akademii Leona Koźmińskiego. Weźmy przykład baletnicy, która w wieku 40 lat przechodzi na emeryturę. Kobieta prowadzi przedszkole, a po godzinach pomaga siostrze w restauracji. Czy jej emerytura ma być nieopodatkowana, ale jej dochody już tak? Prof. Kuzińska twierdzi, że nie możemy stosować indywidualnej oceny każdego dochodu, bo to zbyt skomplikowane. Dlatego jedynym sensownym i sprawiedliwym rozwiązaniem jest sumowanie wszystkich dochodów płatnika i opodatkowanie ich jednolitą stawką pod koniec roku podatkowego. To dlatego w 1999 roku ubruttowiliśmy emerytury. To zabawne, że choć Barszcz deklaruje się jako libertarianin, jego myślenie o powszechnym opodatkowaniu jest zbieżne z tym, jak myślano o nim w PRL-u. Wtedy też budżetówka nie musiała płacić podatków.

Co robić?

Co więc robić, by „przynajmniej połowa Polaków zaczęła wierzyć swoim rodakom i swojemu państwu”? Po pierwsze tam, gdzie obecne rozwiązania instytucjonalne się nie sprawdzają, należy szukać lepszych. Można się odwołać do dobrych wzorów z przeszłości, tak jak wspomniani już wcześniej bracia Bratkowscy. Przypominają oni postać przedwojennego ekonomisty i polityka prof. Leona Bilińskiego, który chciał reformować system podatkowy przez decentralizację oraz wprowadzenie obywatelskich komisji szacunkowych złożonych z „zaufanych delegatów podatników”. Miałoby to „usunąć przynajmniej część tradycjonalnej nienawiści podatnika do władzy skarbowej”.

Można też wybiec myślą w przyszłość, tak jak autorzy raportu Mapa drogowa otwartego rządu w Polsce. Chcieliby oni otworzyć administrację za pomocą nowych mediów, tak by zwiększyć współudział obywateli w rządzeniu i wykorzystać ich wiedzę i zaangażowanie do lepszego rozwiązywania problemów. Znajdują dowody, że ten proces już trwa, nawet jeśli idzie nieco opornie.

A po drugie, trzeba wreszcie przestać pisać i publikować artykuły, które powtarzają niczym nieudokumentowane, rzekomo zdroworozsądkowe opinie podkopujące zaufanie ludzi do instytucji i do siebie nawzajem. Bo jak zaufać sąsiadowi, który na 90 proc. kantuje na podatkach? Dlatego chętnie prześlę Mirosławowi Barszczowi egzemplarz Podatków. Przewodnika Krytyki Politycznej. Książki warto czytać w całości. Opis na tyle okładki nie wystarczy.

  

Komentarze
Dodaj nowy
TTM   |17.07.2011 00:20:05
"Dzieje się tak dlatego, że emeryci z reguły nie oszczędzają i przeznaczają
wszystkie środki na bieżącą konsumpcję. To elementarz."

Elementarz, ale
wedlug banalnej teorii, opartej na naiwnych wzorach. To, ze konsumpacja mialby
byc niby lekarstwem na kryzys jest zdecydowanie dyskusyjna teza.

"Barszcz
deklaruje się jako libertarianin, jego myślenie o powszechnym opodatkowaniu jest
zbieżne z tym, jak myślano o nim w PRL-u. Wtedy też budżetówka nie musiała
płacić podatków."

Znaczy, ze jezeli jest sie kogos przeciwnikiem
ideologicznym, to nie mozna sie zgadzac zupelnie w zadnej kwestii? Chyba troche
naciagane, no nie? Notabene, Krytyka polityczna i Instytut Misesa mają
zaskakujaco sporo zbieznych opinii.

"Tym bardziej że jest wiele innych,
lepszych powodów, by narzekać na obecną administrację: bałagan, inercja czy
resortowy charakter, który sprawia, że urzędy nie współpracują ze sobą ani nawet
nie wymieniają się informacjami."

Nie sadzi Pan jednak, ze nieudolnosci,
ktore Pan wymienil sa bezposrednio powiazane wlasnie z iloscia urzednikow? (i to
wrecz jako sprzezanie zwrotne -> wiekszy balagan->potrzeba wiecej
urzednikow->jeszcze wieksyz balagan). To sa wedlug mnie problemy nierozlaczne.
(ale Pana uwaga o intelektualnej nieuczciwosci mowienia o samej liczbie
urzednikow jest oczywiscie prawdziwa).

Ponadto, mimo wszystko wydaje mi sie,
ze warto zadawac pytanie na temat tego "wirtualnego opodatkowania".
Oczywiscie racja jest, ze z praktycznego punktu widzenia tak jest prawdopodobnie
taniej i sprawniej. Jednak tylko w porownaniu z innym sposobem sciagania tego
podatku. Bo moze warto w ogole zrezygnowac z podatku dochodowego z powodu tych
kosztow biurokracji? Odpowiedzi oczywiscie nie znam - nie wydaje sie jednak
Panu, ze nalezaloby sie chociaz zastanowic i dokonac rzetelnej analizy? Czy
‘przewaga’ podatku dochodowego nad np. handlowym jest naprawde tak duza, by
przewazyc nad tymi kosztami?
smith  - Emeryci i renciści   |17.07.2011 11:54:21
@"Emeryci i renciści rzadko kiedy mają dodatkowe dochody"
To dlatego
widzę tak dużo ogłoszeń z ofertami pracy dla ludzi z grupą inwalidzką.
austriak   |20.07.2011 06:16:44
Podatku dochodowego oczywiście trzeba się pozbyć. Jest szkodliwy bo wpływa
negatywnie na popyt i podaż pracy oraz łączy się z dużymi kosztami jego
ściągania. Wyliczanie kosztów uzyskania przychodu jest istną mordęgą, a także
polem do nadużyć. Przy braku podatku dochodowego znika problem opodatkowania
emerytur i wynagrodzeń ze sfery budżetowej. Dlatego nieprawdą jest, że
"jedynym sensownym i sprawiedliwym rozwiązaniem jest sumowanie wszystkich
dochodów płatnika i opodatkowanie ich jednolitą stawką pod koniec roku
podatkowego". Jeszcze bardziej sensowne i sprawiedliwe jest pozbycie się
bezsensownego i niesprawiedliwego podatku dochodowego.
Andrzej B.  - Pozbyć się!   |20.07.2011 18:14:49
Pan "austriak: "Podatku dochodowego oczywiście trzeba się pozbyć."

W ślad za podatkiem dochodowym należałoby pozbyć się państwa. W stosunku do
państwa polskiego próbowali to zrobić panowie Stalin i Hilter… też
Austrak!
Życzę powodzenia w naśladownictwie
austriak   |21.07.2011 05:39:15
"W ślad za podatkiem dochodowym należałoby pozbyć się państwa". Naprawdę
chce Pan się pozbyć państwa? Bo ja nigdzie niczego takiego nie napisałem.
Jarvson   |21.07.2011 10:17:28
ciekawi mnie jak to się dzieje, że mamy najwyższe podatki w Europie jest nas 38
milionów, a bryndzę jak w "Rumunii" (pardon nawet dobrej bryndzy w
Polsce nie ma)
a tacy Szwedzi uczciwi do bólu 9 milionów i na wszystko mają
nawet na 7 tygodniowe urlopy dla ojców i matek z małymi dziećmi
(sic!)
Thome  - Histeria i analiza.   |21.07.2011 15:28:54
Cieszy to, że na łamach KP pojawia się refleksja podatkowa wykraczająca poza
banały w stylu "podatki służą wszystkim i są dobre, bo służą naszym kolegom
też".

Auto przytacza pogląd: "zamiast podnosić wiek emerytalny,
należy przede wszystkim znosić bariery, które uniemożliwiają ludziom
kontynuowanie zatrudnienia". Słusznie. Ale wcześniej faryzejsko wyskakuje z
tekstem również przytaczanym, że "wcześniejsze emerytury to nie tylko sposób
na łagodzenie bezrobocia, ale gwarancja w miarę bezpiecznej ucieczki z rynku
pracy". Z jednej strony zdradza to typowo lewicową chęć inżynierii
społecznej ("tym damy od tych, żeby uciekli i zrobili miejsce dla tych,
którym damy od tamtych, żeby się w tym kierunku wykształcili na prośbę
owych….ooo…nie wyszło"), ale z drugiej strony warto się zastanowić nad
pierwszym cytatem. ZNOSIĆ BARIERY. Właściwe zrozumienie tego terminu pozwoli na
dostatnie życie zarówno młodych chłopaków z KP, jak i starych chłopaków z PPS.
hans  - re: Pozbyć się!   |21.07.2011 20:30:38
Andrzej B. napisa?:
Pan "austriak: "Podatku dochodowego oczywiście trzeba się
pozbyć."
W ślad za podatkiem dochodowym należałoby pozbyć
się państwa. W stosunku do państwa polskiego próbowali to zrobić
panowie Stalin i Hilter… też Austrak!
Życzę powodzenia w naśladownictwie




Nie bedzie dochodowego ! Nie bedzie Polski!

Bozzeee co za idiota to
pisze
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 16.07.2011 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 1.12230 Seconds