> PREMIERA 24 MAJA

Berman_okladka_300px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Bauman: O przyszłości migrantów… i Europy Drukuj
Zygmunt Bauman   
22.05.2011

„Europa potrzebuje imigrantów” – wypalił były włoski premier Massimo D’Alema 10 maja w „Le Monde” – spierając się z „dwoma najaktywniejszymi piromanami Europy”, Berlusconim i Sarkozym. Kalkulacja stojąca za tym postulatem jest tak prosta, jak to tylko możliwe: mamy dziś 333 miliony Europejczyków, ale przy obecnym (i ciągle malejącym) współczynniku narodzin liczba ta spadnie w ciągu najbliższych 40 lat do 242 milionów. Aby zapełnić tę lukę, potrzebujemy przynajmniej 30 milionów przybyszy – w innym razie upadnie nasza europejska gospodarka, razem z tak przez nas miłowanym standardem życia. „Imigranci są zasobem, a nie zagrożeniem” – konkluduje D’Alema. Podobnie rzecz się ma z procesem kulturowego metysażu („hybrydyzacji”), wprawianym w ruch napływem nowo przybyłych; zmieszanie inspiracji kulturowych jest źródłem bogactwa i napędza kreatywność – w cywilizacji europejskiej, jak i w każdej innej. Jednakże cienka tylko linia oddziela wzbogacanie się kultury od erozji tożsamości kulturowej; by współżycie autochtonów i allochtonów nie nadwyrężało kulturowych dziedzictw, musi przestrzegać zasad leżących u podstaw europejskiej „umowy społecznej”. I obie strony muszą owe zasady szanować.

walizki_120masochismtango.jpgAle jak zapewnić taki szacunek, skoro uznanie socjalnych i obywatelskich praw „nowych Europejczyków” odbywa się tak niechętnie, z oporami i w tak ślamazarnym tempie? By podać przykład: oficjalnie imigranci wnoszą obecnie  11% do włoskiego PKB - ale nie mają prawa głosu we włoskich wyborach. A nadto nikt nie jest pewien liczby przybyszów, którzy aktywnie przyczyniają się do wzrostu PKB, a zatem do dobrobytu kraju, nie mając dokumentów lub posługując się sfałszowanymi… „Jak Unia Europejska – pyta retorycznie D’Alema – może pozwolić na sytuację, w której ogromna część populacji jest pozbawiona praw politycznych, ekonomicznych i socjalnych; czy nie podważa to naszych zasad demokratycznych?”. Jako że obowiązki obywatelskie ze swej natury występują w pakiecie z obywatelskimi prawami, czy możemy w tych warunkach spodziewać się po przybyszach akceptacji, poszanowania i chęci obrony tych „zasad leżących u podstaw europejskiej umowy społecznej”?

Nasi politycy zbierają wyborcze głosy, oskarżając imigrantów o realny lub domniemany opór wobec „integracji” ze standardami wyznawanymi przez autochtonów – choć robią przy tym wszystko (a obiecują jeszcze więcej), by usunąć te standardy poza zasięg allochtonów. Przy okazji dyskredytują lub niszczą te same stadardy, których niby to bronią przed obcą inwazją.

Wielką kwestią, która prawdopodobnie zadecyduje o przyszłości Europy, jest to, która z dwóch sprzecznych wzajemnie tendencji ostatecznie (i to w niedługim już czasie) weźmie górę: przyznanie imigrantom roli koła ratunkowego dla szybko starzejącej się Europy, którą niewielu polityków (jeśli się tacy w ogóle zdarzają) śmie wypisać na swoich sztandarach; czy też napędzany przez władze państwowe wzrost nastrojów ksenofobicznych, gorliwie przerabianych na wyborczy kapitał?

Niemieccy Zieloni odnieśli oszałamiające zwycięstwo w regionalnych wyborach w Badenii-Wirtembergii, pokonując socjaldemokratów i umieszczając po raz pierwszy w historii Bundesrepubliki swojego człowieka, Winfrieda Kretschmanna, na czele regionalnego rządu. Zaczynają więc oni (m.in. nestor europejskich Zielonych Daniel Cohn-Bendit) rozważać, nie bez racji, możliwość „zazielenienia” również urzędu kanclerza już w 2013 roku.

Ale kto tym pierwszym w dziejach „zielonym” kanclerzem być może? Cohn-Bendit nie ma wątpliwości: Cem Özdemir. To obecny współlider Zielonych – bystry, dynamiczny i powszechnie uwielbiany. Kilka miesięcy temu Zieloni powołali go na urząd ponownie 88 procentami głosów. Do swoich osiemnastych urodzin Özdemir miał paszport turecki; wówczas, jako młody człowiek mocno już zaangażowany w niemiecką i europejską politykę, wybrał obywatelstwo niemieckie, a to z powodu szykan, jakim poddawano obywateli tureckich na przejściach granicznych Zjednoczonego Królestwa czy Francji.

Warto się zastanowić, kto we współczesnej Europie zwiastuje jej przyszłość Najaktywniejsza para europejskich piromanów czy Daniel Cohn-Bendit?


Tekst ukazał się na stronie „Social Europe Journal”.

Tłum. Julian Kutyła

 

Komentarze
Dodaj nowy
anarchista ze Stambulu  - historia mowi inaczej   |23.05.2011 14:05:21
Dogmat "trzeba wpuscic imigrantow, bo inaczej gospodarka sie zawali."
jest tylko przypuszczeniem, niczym wiecej. Zwazmy, ze strzejace sie
spoleczenstwa Azji - Chiny i Japonia - jakos go nie podchwycily. Dbaja o
spojnosc spoleczenstwa. W koncu tak udane wielonarodowe panstwo jak c.k.
monarchia rozpadlo sie.
Co wiecej, mozna sie zastanowic, gdzie ta praca jest -
w Hiszpani bezrobocie wsrod mlodych Hiszpanow to ok 40 procent, mozna
przypuszczac, ze emigranci beda w jeszcze gorszej sytuacji. Jesli ludzi bedzie
mniej, moze i bezrobocia bedzie mniej. Jakos pracy nie mozna stworzyc na
zawolanie. I na koncu argument z historii - gospodarka Europy po epidemii
czarnej smierci, nie tylko nie upadla, ale i rozwinela sie, prowadzac do
Renesansu i merkantylizmu. Spadek liczby ludnosci, ktora cos produkowala
(chlopi, rzemieslnicy) znacznie polepszyl ich sytuacje wobec nieproduktywnych
feudalow, pozbawionych pracownikow.
anarchista ze Stambulu  - produkt krajowy brutto = dobrobyt ?   |23.05.2011 15:04:44
Co wiecej, zdanie "przyczyniają się do wzrostu PKB, a zatem do dobrobytu
kraju" jest tylez prawdziwe, co rozpaczliwie trywialne. Wedle niego KAZDY,
kto kupuje COKOLWIEK w danym kraju, chocby bylby to jednodniowy gosc,
przyczynialby sie do doborbytu kraju. Oczywiscie tak nie jest - poniewaz kazdy
czlowiek niesie z soba nie tylko przychody, ale i wydatki, przyczynia sie ten,
kogo przychody sa wyzsze niz wydatki. Funkconuje to troche jak metafora zbitej
szyby Frederika Bastiata, http://en.wikipedia.org/wiki/Broken_windows_theory

Prawda jest taka, ze emigranci oczywiscie wydaja pieniadze w nowej ojczyznie (a
wiec zwiekszaja PKB), ale tez czesto przyczyniaja jej wielu wydatkow. Przykaldem
na przyklad Szwecja, gdzie ilosc miejsc pracy - 3 miliony - jest w zasadzie
stala od czasow II wojny swiatowej, a liczba ludnosci, dzieki emigracji, w ciagu
20 lat, zwiekszyla sie o milion, z 8 do 9 milionow. Dochod na glowe jednak spadl
- ilosc wykonywanej pracy pozostala stala, a poniewaz dochody z niej trzeba bylo
podzielic na wieksza ilosc mieszkancow, dochod na glowe spadl. A wiec emigranci
nie stworzyli tyle nowych miejsc pracy, by niejako zarobic na siebie -
statystycznie korzystaja oni z efektow pracy Szwedow. Przykro to stwierdzic, bo
w emigracje zawsze wpleciony jest indywidualny los ludzki, ale emigracja jest
wielkim projektem neoliberalizmu - sytuujac w danym spoleczenstwie emigrantow, w
konsekwencji tworzy ona bowiem nacisk na obnizanie plac. Fakty sa nieublagane -
gdyby potencjalnych rpacownikow bylo mniej, mieliby oni lepsza pozycje
negocjacyjna wobec kapitalistycznych pracodawcow.
Spokojny   |23.05.2011 15:14:44
Kwadratura koła. Imigranci właśnie dlatego mają przyrost natutalny którego w
Europie nie ma, że nie uznają europejskich wartości. Kiedy/jeśli zaczną je
uznawać ich przyrost naturalny niczym się nie będzie różnił od tego który już
jest w Europie możliwy i trzeba będzie kolejnych imigrantów ściągać i znów się
zastanawiać jak ich nauczyć o prawach kobiet. Rzecz w tym, że kiedy się nauczą,
to równie dobrze będzie można ich już nie ściągać. Prawo wyborcze to prawo do
urządzania danego kraju. W dniu w którym imigranci uzyskają prawa wyborcze autor
tekstu może się już zacząć zastanawiać nad nowym zajęciem. Bo już długo sobie
tak swobodnie nie popisze.
anarchista ze Stambulu  - poprawka do linka   |23.05.2011 15:36:42
W kwestii Frederika Bastiata, chodzilo mi
o:
http://en.wikipedia.org/wiki/Parable_of_the_bro ken_window
osmin   |24.05.2011 15:18:47
Ciekaw jestem, co autor ma na myśli mówiąc o podnoszeniu standardów powyżej
poziomu akceptowanego przez "allochtonów"? Czy równouprawnienie kobiet
jest aż tak "niezjadliwe"?! A może wolność słowa i wolność religii?
Prawa mniejszości seksualnych? Z czego jeszcze autor chce, żebyśmy zrezygnowali?
viking   |24.05.2011 17:32:04
Lewicowi intelektualiści są wobec problemu z imigrantami absolutnie bezradni.

Ponowoczesna "filozofia Innego", którą współtworzył Bauman wniosła
bardzo wiele do zachodniej myśli i autorefleksji na temat problemów naszej
tradycji, sposobów w jaki wyklucza ona odmienność i ignoruje obce
tradycje.
Jednak 11 września poniosła ona porażkę. Rozmowa Derridy z Habermasem
na ten temat jest aż przykra. Obnaża akademickość i nieprzystawalność do
rzeczywistości tej myśli, z całą mocą.
Także ci, którzy w latach 70. byli na
ulicach i tworzyli aktywniejszą politykę, całkowicie "rozbili się" na
problemach z emigracją, jakich doświadcza Europa. Wspomniany Cohn-Bendit mówi
nam np, że musimy się "posunąć" i zrobić miejsce islamowi w naszej
kulturze. Brzmi pięknie. My się troszkę zmienimy, oni też. My będziemy jeść
kebaby a oni Schweinschnitzle. A telewizja będzie nadawać i programy o Bożym
Narodzeniu i o Ramadanie.
Niestety całą tę wizję da się sprowadzić wyłącznie do
tak naiwnych obrazków.
Ponieważ nikt, kto ją roztacza (a Cohn-Bendit
szczególnie) nie mówi jak to miałoby konkretnie wyglądać w sprawach, w których
nasze kultury są zasadniczo odmienne. Czyli nie w kwestii łączenia naszego
folkloru czy obyczaju codzienności z bliskowschodnim, nawet nie w sprawie chust
(która przez przypadek też strywializowała debatę). Tylko np. w kwestiach praw
kobiet. Gdzie tu jest ten środek, w którym możemy się spotkać ?
Jak go
znaleźć, gdy z jednej strony mamy kulturę, w której niewybaczalnym seksizmem
jest każdy drobny żart a taką, która uważa, iż kobietę można bić, tylko nie
należy za mocno ?
Spokojny   |25.05.2011 11:07:52
Ja bym tu akurat 11 września nie wyciągał bo to nie ma związku z tym problemem.
Ale rzeczywiście jest tak, że lewicowi intelektualiści mówiąc o społeczeństwie
wielokulturowym wyobrazają sobie społeczeństwo wielokostiumowe. Dziś wieczór
arabski, wszyscy przychodzimy w chustach na głowę, jutro wieczór sikhijski,
wszyscy przychodzimy w turbanach i jest super impreza. Nie do pomyslenia jest
dla nich, że mozna swoje religijne nakazy traktować serio. Stąd takie ich
zaskoczenie kiedy na przykład papież mówi, żeby nie stosować prezerwatyw. Wydaje
im się, że można mówić to samo do wyznawców co do nie-wyznawców ponieważ
wyznawcy i nie-wyznawcy i tak wyznają jakiś "zdrowy rozsądek". Nic
takiego nie istnieje. Wyznawca wyznaje. To nie jest kostium, ani przebranie.
Feministka wierzy, że mężczyzna patrzący na jej nogi upokarza ją. Katolik
wierzy, że Bóg wymaga od niego zrezygnowania z antykoncepcji. Te wiary są dla
przeżywających je wyznawców tak samo realne. Tu nie ma przestrzeni do
negocjacji.
viking   |25.05.2011 12:33:29
@ Spokojny

11 września pokazał właśnie to o czym mówisz. I wcale nie mam na
myśli banałów o "wojnie cywilizacji" albo "świecie, który już nie
będzie taki sam".
Rzecz w tym, że coś się zmieniło w dystansie jaki dzielił
"Innego" od nas oraz w ocenie realności pewnych zagrożeń. I z tą zmianą
lewicowi intelektualiści absolutnie sobie nie poradzili.
Łysy   |25.05.2011 15:24:23
Jak rozumiem problem imigracji został już rozwiązany przez prawicowych
intelektualistów i polityków? 11 września to akurat dobra ilustracja skutków
konserwatywno-liberalnego podejścia: wpuśćcie nasz kapitał, nasze towary i
usługi ale sami zdychajcie u siebie i won z naszego raju
viking   |25.05.2011 18:20:39
@ Łysy

Nie. Nikt nie rozwiązał tego problemu. Jednak w Europie Zachodniej,
najczęściej liberałowie uważają, iż w kwestiach najbardziej podstawowych (czyli
powtarzam: nie w kwestii kultury rozumianej jako folklor, obyczaj tylko jak
zbiór wartości) to imigranci powinni przyjąć tutejsze wartości a nie Europa
wartości islamu, jak chciałby Cohn-Bendit.
Anonimowy  - re: produkt krajowy brutto = dobrobyt ?   |25.05.2011 21:20:25
anarchista ze Stambulu napisa?:
Co wiecej, zdanie "przyczyniają się do wzrostu PKB, a zatem do
dobrobytu kraju" jest tylez prawdziwe, co rozpaczliwie trywialne. Wedle
niego KAZDY, kto kupuje COKOLWIEK w danym kraju, chocby bylby to
jednodniowy gosc, przyczynialby sie do doborbytu kraju. Oczywiscie tak nie
jest - poniewaz kazdy czlowiek niesie z soba nie tylko przychody, ale
i wydatki, przyczynia sie ten, kogo przychody sa wyzsze niz wydatki.
Funkconuje to troche jak metafora zbitej szyby
Frederika Bastiata, http://en.wikipedia.org/wiki/Broken_windows_theory
 
Prawda jest taka, ze emigranci oczywiscie wydaja pieniadze w nowej
ojczyznie (a wiec zwiekszaja PKB), ale tez czesto przyczyniaja jej
wielu wydatkow. Przykaldem na przyklad Szwecja, gdzie ilosc miejsc
pracy - 3 miliony - jest w zasadzie stala od czasow II wojny swiatowej, a
liczba ludnosci, dzieki emigracji, w ciagu 20 lat, zwiekszyla sie o
milion, z 8 do 9 milionow. Dochod na glowe jednak spadl - ilosc wykonywanej
pracy pozostala stala, a poniewaz dochody z niej trzeba bylo podzielic
na wieksza ilosc mieszkancow, dochod na glowe spadl. A wiec emigranci
nie stworzyli tyle nowych miejsc pracy, by niejako zarobic na siebie -
statystycznie korzystaja oni z efektow pracy Szwedow. Przykro to
stwierdzic, bo w emigracje zawsze wpleciony jest indywidualny
los ludzki, ale emigracja jest wielkim projektem neoliberalizmu -
sytuujac w danym spoleczenstwie emigrantow, w konsekwencji tworzy ona
bowiem nacisk na obnizanie plac. Fakty sa nieublagane - gdyby
potencjalnych rpacownikow bylo mniej, mieliby oni lepsza pozycje
negocjacyjna wobec kapitalistycznych pracodawcow.



na początek panie naucz się odróżniać pojęcie emigracji od imigracji bo
w twoim poście widać że nieświadomie się nimi posługujesz.
anarchista ze Stambulu  - re: re: produkt krajowy brutto = dobrobyt ?   |26.05.2011 10:30:12
Anonimowy napisa?:
anarchista ze Stambulu napisa?:
Co wiecej, zdanie "przyczyniają się do wzrostu PKB, a zatem do
dobrobytu kraju" jest tylez prawdziwe, co rozpaczliwie trywialne. Wedle
niego KAZDY, kto kupuje COKOLWIEK w danym kraju, chocby bylby to
jednodniowy gosc, przyczynialby sie do doborbytu kraju. Oczywiscie tak nie
jest - poniewaz kazdy czlowiek niesie z soba nie tylko przychody, ale
i wydatki, przyczynia sie ten, kogo przychody sa wyzsze niz wydatki.
Funkconuje to troche jak metafora zbitej szyby
Frederika Bastiata, http://en.wikipedia.org/wiki/Broken_windows_theory
 
Prawda jest taka, ze emigranci oczywiscie wydaja pieniadze w nowej
ojczyznie (a wiec zwiekszaja PKB), ale tez czesto przyczyniaja jej
wielu wydatkow. Przykaldem na przyklad Szwecja, gdzie ilosc miejsc
pracy - 3 miliony - jest w zasadzie stala od czasow II wojny swiatowej, a
liczba ludnosci, dzieki emigracji, w ciagu 20 lat, zwiekszyla sie o
milion, z 8 do 9 milionow. Dochod na glowe jednak spadl - ilosc wykonywanej
pracy pozostala stala, a poniewaz dochody z niej trzeba bylo podzielic
na wieksza ilosc mieszkancow, dochod na glowe spadl. A wiec emigranci
nie stworzyli tyle nowych miejsc pracy, by niejako zarobic na siebie -
statystycznie korzystaja oni z efektow pracy Szwedow. Przykro to
stwierdzic, bo w emigracje zawsze wpleciony jest indywidualny
los ludzki, ale emigracja jest wielkim projektem neoliberalizmu -
sytuujac w danym spoleczenstwie emigrantow, w konsekwencji tworzy ona
bowiem nacisk na obnizanie plac. Fakty sa nieublagane - gdyby
potencjalnych rpacownikow bylo mniej, mieliby oni lepsza pozycje
negocjacyjna wobec kapitalistycznych pracodawcow.



na początek panie naucz się odróżniać pojęcie emigracji od imigracji bo
w twoim poście widać że nieświadomie się nimi posługujesz.


Pana uwaga bardzo, bardzo niewiele wnosi do dyskusji i nie zmienia zadnej
z jej konkluzji, zas pojecia emigranci versus immigranci (z
ktorych znaczenia oczywiscie zdaje sobie sprawe) sa dosc luzno uzywane
obecnie . Pisze sie na przyklad "czeczeńscy, somalijscy emigranci",
nie - imigranci. Wybor slowa zalezy tu tak naprawde od wyboru punktu
widzenia - ja przyjalem perspektywe kogos, kto opuszcza swoj kraj,
emigranta zatem.Daje temu wyraz moje zdanie: "w emigracje zawsze
wpleciony jest indywidualny
los ludzki"
iw  - rozejrzyjmy się wokoło   |26.05.2011 16:43:47
Vikingu@
są takie kraje w których w okresie świąt w TV ogląda się właśnie
reportaże na temat różnych religii - nie tylko jest to ciekawe ale świetnie
pokazuje jak mało między sobą te wierzenia i obyczaje się różnią (PBS -
publiczna TW w USA)
Są takie społeczeństwa, które na głos szaleńca nawołujący do
palenia Koranu organizują nie tylko manifestację protestującą ale w TV
największe autorytety z różnych religii zasiadają przy JEDNYM STOLE aby
wytłumaczyć tym, którzy jeszcze mieliby wątpliwość że człowiek nienawidzący
islam to szaleniec.
No i są takie kraje, w których Muzułmanów prawie nie ma -
jest 95% katolików, podobno panuje europejska tradycja i kultura, a kobiety nie
są bite, niektóre nawet nie przeżywają tego traktowania (Polska).
Zanim
napiszemy komentarz chyba należy się zastanowić.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 22.05.2011 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Powered By PageCache
Generated in 0.56744 Seconds

Warning: fsockopen() [function.fsockopen]: php_network_getaddresses: getaddrinfo failed: Name or service not known in /media/data/www/krytykapolityczna.pl/public_html/components/com_pagecache/pagecache.class.php on line 273

Warning: fsockopen() [function.fsockopen]: unable to connect to :80 (php_network_getaddresses: getaddrinfo failed: Name or service not known) in /media/data/www/krytykapolityczna.pl/public_html/components/com_pagecache/pagecache.class.php on line 273