> PREMIERA 24 MAJA

Berman_okladka_300px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Bauman: O przetrwaniu. Tym razem socjaldemokracji… Drukuj
Zygmunt Bauman   
11.03.2011

Socjaldemokraci: czy wiedzą, jaki jest ich cel? Czy mają wizję „dobrego społeczeństwa”, o którą warto walczyć? Wątpię. Sądzę, że nie mają. Z pewnością nie w tej części świata, którą zamieszkujemy. Były kanclerz Schroeder, dobre kilka lat temu oficjalnie powiedział (mrugając ku gospodarstwom Tony’ego Blaira i Gordona Browna), że nie ma gospodarki kapitalistycznej i socjalistycznej, jest tylko dobra i zła… Od dłuższego czasu (co najmniej 30 – 40 lat), rok po roku neoliberalnych rządów, polityka partii socjaldemokratycznych kierowała się zasadą „cokolwiek wy (centroprawica) robicie, my (centrolewica) umiemy zrobić lepiej”.


debata.jpgCzasami, aczkolwiek nie nazbyt często, jakaś wyjątkowo odrażająca i arogancka inicjatywa podjęta przez władze powoduje wyrzut starego, socjalistycznego sumienia. W takich przypadkach, bez zbytniego szumu i roztrząsania zasad, rozlegają się żądania nieco większego współczucia i nieco większej pomocy dla tych „którzy potrzebują ich najbardziej” lub „złagodzenia ciosów” spadających na „najboleśniej ugodzonych”. Robi się to nie wcześniej niż się przebada ile wyborców owe protesty zdolne są przysporzyć a ile ująć, zapożyczając się przytem w doborze haseł i retoryki u „drugiej strony”.

Taki stan rzeczy ma swoje przyczyny: socjaldemokracja straciła swój niepodzielnie własny elektorat; zniknęły bezwzględnie do niej należące fortece społeczne i okopy, zbiorowisk tych, co to na muszce i celowniku, ale nie u cyngla poczynań politycznych/ekonomicznych: ludzi czekających/łaknących promowania ze zlepku ofiar do rangi zwartego, świadomego swych interesów zbiorowych podmiotu politycznego zbrojnego we własny polityczny program. Załoga potencjalnych fortec rozproszkowała się na bezładny zbiór zapatrzonych na siebie i na sobie  skoncentrowanych jednostek, konkurujących ze sobą o posady i awanse, z mizerną, jeśli w ogóle jakąkolwiek świadomością wspólnoty losu i jeszcze mizerniejszą ochotą na zwieranie szyków do solidarnego działania.

„Solidarność” była zjawiskiem charakterystycznym dla minionego już społeczeństwa producentów, gdy w społeczeństwie konsumentów jest już tylko z nostalgii poczętą fanaberią, choćby nawet członkowie nowego wspaniałego świata konsumentów roili się w tych samych sklepach i w tych samych dniach i godzinach, wiedzeni przez „niewidzialną rękę rynku” z tym samym powodzeniem, z jakim zaganiani byli do taśm montażowych przez szefów i wynajętych przez nich nadzorców.

Przerobiony na konsumentów w pierwszym rzędzie a producentów (jeśli w ogóle) w dalszej a dalekiej kolejności, były „naturalny elektorat” socjaldemokracji rozpłynął się w zbiorowisku  konsumenckich samotników, nie znających żadnego „wspólnego interesu” oprócz wynikłego z losu podatnika… Nic więc dziwnego, że cokolwiek się z ruchów socjaldemokratycznych ostało skupia wzrok na middle ground (nie tak dawno jeszcze zwanego middle class) i staje w obronie „podatników”, których rzekomo nie dzielą skłócone interesy a więc którzy są jedynym „ludem” po którym można się spodziewać solidarnej postawy i solidarnego działania. Obie połowy  współczesnego wachlarza politycznego żerują więc na tym samym terenie i usiłują sprzedać swój „towar polityczny” tym samym klientom… Nie ma tu miejsca na „własną (socjal-demokratyczną) utopię”! A już na pewno nie starcza na nią czasu w przerwie między wyborami.

„Lewica”, jak napisał Jose Saramago w swoim pamiętniku 9 czerwca 2009 roku, „zdaje się nie zauważać, że stała bardzo się upodobniła do prawicy”. Ale się upodobniła, i to bardzo… „Ruch, któremu w przeszłości udało się uosobić jedną z największych nadziei ludzkości i poderwać nas do czynu prostym zabiegiem odwołania się do tego, co najlepsze w ludzkiej naturze, przebył z biegiem czasu, jak zauważyłem, zmienił swą kompozycję społeczną… z każdym dniem coraz bardziej oddalając się od swoich początkowych obietnic, upodabniając się coraz bardziej do swych dawnych wrogów i przeciwników, jak gdyby taka zmiana frontu była jedynym sposobem na zdobycie uznania. Ostatecznie staje się on bladą odbitką swego dawnego jestestwa, używając do usprawiedliwiania swych poczynań pojęć, za pomocą których wcześniej takie właśnie poczynania działania krytykował. Ruch ten zaprzedał się prawicy i dopiero, gdy to zrozumie, będzie mógł zastanowić się nad tym, skąd wzięła się przepaść między nim a jego tradycyjnymi zwolennikami – ludźmi pogrążonymi w biedzie i niedostatku, a również marzycielami - a tymi resztkami jakie pozostały z jego zasad. Nie można bowiem głosować na lewicę, jeśli lewica przestała istnieć.”

To prawica (i tylko ona), za przyzwoleniem lewicy, przejęła niekwestionowany dyktat nad porządkiem dziennym polityki. To prawica decyduje o priorytetach debaty publicznej – tym, o czym mówić wolno i trzeba, a tym o czym wypada milczeć. To wreszcie prawica, przy pobłażaniu lewicy, wyznacza linię oddzielającą możliwe od niemożliwego – czym sprawiła, że slogan Margaret Thatcher o braku alternatywy przeobraził się w samospełniającą się przepowiednię…

Przesłanie kierowane do biednych i potrzebujących przez ową przepowiednię nie może być bardziej klarowne: nie ma alternatywy dla społeczeństwa, w którym jest miejsce dla biedy i potrzeb pozbawionych szansy zaspokojenia, ale brak go dla marzeń i marzycieli. 

przeł. Emilia Oksentowicz, Konrad Major


keep_left.jpg

[fot. L. J. Matthews (cc) flickr.com]

Tekst ukazał się pierwotnie w „Social Europe Journal”.

Komentarze
Dodaj nowy
kot   |12.03.2011 11:49:19
To chyba najlepsze co dotychczas Z.B.napisał- i jak;i diagnostyka też! -Bez
kuracji. Ale diagnoza to już wstęp do nowego otwarcia i dlatego może
nie ma w tym pesymizmu. Więcej http://kot-blogkota.blogspot.com
filodor  - Zastanówmy się chwilę…   |12.03.2011 16:22:25
Lewicowość? To byłby nawet dobry żart, gdyby sprawa nie była żałosna. Ekipa
Milera była tak lewicowa, że pusty śmiech brał, ‘lewicowy’ Schroeder w Niemczech
zaraz po swoim kanclerzowaniu sprzedał się jak dziwka [określenie jednego z
niemieckich dziennikarzy] za bardzo dobre pieniądze, zaś Blair… Szkoda nawet
mówić, całą tę lewicowość o kant potłuc. Może jeden Zapatero z mniejszym czy
większym powodzeniem próbował.

A w Polsce? Najważniejszy dylemat tak zwanych
polityków lewicy z Napieralskim na czele brzmi - jak być lewicowym nie
rezygnując zarazem z przywilejów statusu majątkowego i wpływów wynikających z
pozycji politycznej?
I mamy z grubsza odpowiedź, bo dylemat jest ze swej
istoty nierozwiązywalny - albo się jest ideowym, albo się obrasta w majątek i
wpływy. Reszta to łgarstwo dla półgłówków. Czyli to co uparcie i nieudolnie
próbują produkować ostatnimi laty różne europejskie lewice.
Z polską lewicą na
czele, niestety.
cetes  - Śmierć socjaldemokracji   |14.03.2011 19:22:53
jest następstwem śmierci tak zwanego "obozu socjalistycznego" z ZSRR na
czele.
Dopóki "lewica" nie przyjmie do wiadomości, że idea
Marksa/Engelsa to utopia i nie zrozumie, iż socjalizm, to nie społeczna własność
środków produkcji, ale, pierwszy punkt przyszłego programu lewicy, wymuszenie
płacenia pracownikom za pracę, a nie tylko zwracanie im kosztów odtworzenia siły
roboczej, to już nigdy się nie odrodzi.
Pablo   |16.03.2011 16:28:56
tylko dlaczego Pan profesor Bauman zamiast wrócić do socjalistycznej Polski
wolał zostać w najbardziej liberalnym państwie Europy? Niestety szanowny autor
nie zauważył, że podział lewica-prawica definitywnie przestał mieć znaczenie w
dyskursie społecznym, że najbiedniejsze warstwy społeczne w całej Europie są
najbardziej konserwatywne, związki zawodowe doprowadzają do ruiny zakłady pracy,
a "nowobogaccy" czyli biedni, którzy ciężką pracą doszli do majątku
stali się pośmiewiskiem głównie środowisk "lewicowych".
Mergiel   |18.03.2011 22:31:02
Problem w tym, że nie ma już ani lewicy ani prawicy u władzy, są tylko słupki
poparcia i ankiety oraz kalkulacje co zrobić aby wzrosło albo przynajmniej nie
spadło. Kompletny brak przywódców z określonym i konsekwentnie realizowanym
światopoglądem co do celów i roli państwa (poza JKM oczywiście). Decyzje tylko
doraźne lub z co najwyżej czteroletnim horyzontem czasowym.
Pozdrowienia
Mergiel
cetes  - Prawie z   |19.03.2011 22:49:45
całą Twoją, Mergiel, wypowiedzią się zgadzam.
Poza oceną JKM.
Nawoływanie do
wprowadzenia rozwiązań stosowanych ponad 1000 lat temu w Islandii,
zmodernizowanych jedynie o XIX. wieczny wynalazek rodem z Dzikiego Zachodu, jest
okazaniem przez niego pogardy dla swoich zwolenników przyjmujących te idiotyzmy
za jego prawdziwe poglądy.
Bo nie sądzę, by w te bzdury, które głosi, sam
wierzył.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 12.03.2011 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.94397 Seconds