> PREMIERA 24 MAJA

Berman_okladka_300px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Bauman: O niemoralnych toporach i moralnych katach Drukuj
Zygmunt Bauman   
12.04.2011

5468636333_4c702439c5.jpg„Kiedy piszę te słowa, wysoce ucywilizowane istoty ludzkie latają nade mną, próbując mnie zabić. Nie czują żadnej wrogości wobec mnie osobiście ani ja nie czuję jej wobec nich. Oni tylko, jak powiadają, «spełniają swą powinność»”, zanotował George Orwell podczas ostatniej wojny światowej. Parę lat później, przyglądając się rozległemu, wielopoziomowemu cmentarzysku zwanemu Europą, w poszukiwaniu ludzi, którzy byli w stanie zrobić to innym ludziom, Hannah Arendt obnażyła zjawisko „odpowiedzialności wędrownej”, nagminne w zbiurokratyzowanych zbiorowościch. Jako że ze swej natury wędrowna, jest odpowiedzialność ta w konsekwencji niczyją. Ponad pół wieku później możemy już rozciągnąć zasadę „odpowiedzialności wędrownej, czyli niczyjej” na sztukę zabijania. Ciągłość w dziejach biurokracji? Tak, jest tu ciągłość – choć jak to zwykle ciągłym procesom się zdarza, nie obeszło się bez skoków jakościowych.

Skok najpoważniejszy to zatarcie różnicy między środkami a celami, czy raczej wojna zakończona zwycięstwem toporów nad katami. Topory wybierają teraz cele: głowy do ścięcia. Kaci mogą zrobić niewiele więcej, by na ten wybór wpłynąć (np. odmienić umysły, których topory nie posiadają, lub odwołać się do uczuć, których topory nie żywią), niż legendarny uczeń czarnoksiężnika. Ta alegoria nie jest w żadnym wypadku przesadzona: jak ujęli to w niedawnym wydaniu „New York Times” eksperci wojskowi Tom Shanker i Matt Richtel, „wojsko długo posuwało technologię naprzód, a teraz jest w czołówce, jeśli chodzi o szukanie sposobów na to, jak ludzie mogą sobie z technologią poradzić, by ich nie przytłoczyła”. Art Kramer, uczony zajmujący się procesami mózgowymi, widzi tę sytuację następująco: „Istnieje przeładowanie informacjami na każdym poziomie wojska, od generała do szeregowca na polu bitwy”. Każdy w armii, „od generała do szeregowca na polu bitwy”, został zdegradowany – z czarnoksiężnika do niskiej rangi jego ucznia.

Od 11 września masa informacji „wywiadowczych” zgromadzonych dzięki najnowszym technologiom przez armię Stanów Zjednoczonych wzrosła o 1600%. Nie w tym już rzecz zatem, że kaci potracili sumienia i uodpornili się na moralne skrupuły; idzie raczej o to, że zwyczajnie nie dają sobie rady z natłokiem informacji zgromadzonych przez urządzenia, które obsługują. Urządzenia te w gruncie rzeczy mogą działać tak samo dobrze (lub źle…) z ich pomocą lub bez niej. Przegońcie katów sprzed ekranów komputerów, a ich nieobecność będzie niemal niezauważalna, gdy spojrzy się na wyniki.

Na początku XXI wieku technologia wojskowa zdołała rozmyć i „zdepersonalizować” odpowiedzialność na skalę niewyobrażalną w czasach Orwella i Arendt. „Inteligentne” pociski czy samoloty bezzałogowe (tzw. drony) przejęły decyzyjność i wybór celów zarówno od szeregowców, jak i tych najwyższych rangą w militarnej machinie. Powiedziałbym, że najbardziej nowatorskie technologiczne odkrycia ostatnich lat nie dotyczą morderczej siły broni, lecz „adiaforyzacji” wojennego zabijania (np. usunięcia go z kategorii czynów poddanych moralnej ocenie). Jak ostrzegał Günther Anders – po Nagasaki, lecz wciąż długo przed wojną w Wietnamie, Afganistanie czy Iraku – „nie zgrzyta się zębami naciskając przycisk… guzik jest guzikiem”. Nie ma znaczenia, czy naciśnięcie przycisku uruchamia maszynkę do lodów, podłącza prąd do sieci elektrycznej czy wypuszcza w drogę jeźdźca apokalipsy. „Gest, który rozpocznie apokalipsę, nie będzie się różnił od innych gestów – i będzie wykonany, jak wszystkie identyczne gesty, przez kierowanego rutyną i znudzonego nią operatora”. „Jeśli coś symbolizuje szatański charakter naszej sytuacji, jest to właśnie niewinność gestu”, konkluduje Anders, „nieistotność wysiłku i myśli potrzebnej do wywołania kataklizmu, każdego kataklizmu, łącznie z globobójstwem (globocide)”.

Nowością jest „truteń” (drone), samolot bezzałogowy, trafnie przezwany „drapieżcą” (predator), który przejął gromadzenie i przetwarzanie informacji. Jego wyposażenie techniczne ma sprostać zadaniom. Ale jakie to zadania? Jeśli oczywistą funkcją topora było umożliwienie katom ścinanie głów, to oficjalną funkcją trutni jest odnalezienie głów do ścinania. Ale nadgorliwy truteń, zalewający operatora falami informacji, których ten nie jest zdolny przetrawić, a tym bardziej szybko i sprawnie „w czasie rzeczywistym” przetworzyć, może spełniać inne, ukryte i nienazwane otwarcie funkcje. Może mianowicie uwolnić z góry operatora od nieczystego sumienia, które dokuczałoby mu, gdyby był w pełni i prawdziwie odpowiedzialny za wybór głów upatrzonych do ścięcia. Co ważniejsze jeszcze, operator jest pewien z góry, że jeśli nastąpi pomyłka i nie ta głowa się potoczy, nie zostanie to złożone na karb jego godnych moralnego potępienia uchybień. Jeśli zginą „niewinni ludzie”, to z winy technologii, a nie z racji przewinienia moralnego czy grzechu operatora – a z prawniczego punktu widzenia z pewnością nie będzie to przestępstwem.

Shanker i Richtel piszą, że „czujniki trutni dały początek nowej klasie skomputeryzowanych wojowników, którzy muszą przefiltrować morze informacji. Czasem jednak zdarza im się w nim utonąć”. Ale czy możliwość zatopienia zdolności umysłowych (a także – nie bezpośrednio wprawdzie, ale nieuchronnie – moralnych) nie jest wpisana już w sam pomysł samolotów bezzałogowych? Czy to nie topienie sił umysłowych i moralnych operatora jest naczelną funkcją trutni? Kiedy w lutym 2010 od kierowanego trutniem pocisku zginęło dwudziestu trzech gości afgańskiego wesela, wciskający przyciski operatorzy mogli zrzucić winę na ekrany zmienione, jak to wyrazili, w „kubły bełkotu” (drool buckets). Już od samego gapienia się na nie pogubili się całkowicie. Wśród ofiar bombardowania były dzieci, ale operatorzy nie zwrócili na to uwagi oślepieni wirem informacji – „podobnie jak sekretarka, która traci ślad ważnego maila zagubionego w masie przekazów”. Nikt nie pomówiłby jej o wykroczenie przeciw zasadom moralności.

Rozpętanie kataklizmu, włączając globobójstwo, stało się teraz jeszcze łatwiejsze do dokonania, a zatem i bardziej prawdopodobne, niż kiedy Anders spisywał swe ostrzeżenia. Znudzony rutyną operator klawiatury zyskał kompana, zmiennika, a prawdopodobnie następcę: ogłuszonego kubłami informacyjnego bełkotu i o umyśle tonącym w informacyjnym wirze.

  

Tekst ukazał się na stronie „Social Europe Journal”
Przeł. Emilia Oksentowicz, Konrad Major

  

  

Komentarze
Dodaj nowy
matus  - Z Redemptor Hominis (r. III, p. 15)   |15.04.2011 11:56:45
"Człowiek dzisiejszy zdaje się być stale zagrożony przez to, co jest jego
własnym wytworem, co jest wynikiem pracy jego rąk, a zarazem
kafir  - Bauman się myli   |18.04.2011 19:21:19
"Topory wybierają teraz cele: głowy do ścięcia."
Nieprawda. Wyboru
celów nadal dokonują ludzie.

"drony przejęły decyzyjność i wybór celów
zarówno od szeregowców, jak i tych najwyższych rangą w militarnej
machinie."
Nieprawda. Automaty nadal nie podejmują decyzji o otwarciu ognia.
Właściwie to w ogóle nie podejmują żadnych decyzji.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 18.04.2011 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 1.14406 Seconds