> PREMIERA 24 MAJA
>>Już jest: KP30!
Komentarze
CYTAT DNIA
Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem
Książki w sklepie KP
|
Order software online
|
Bakalarczyk: Dostęp do przedszkoli jest ważniejszy niż ulgi rodzinne |
|
|
Rafał Bakalarczyk*
|
|
22.11.2011 |
Premier, kojarzony dotąd z polityką małych kroków, „by ludzi zbyt nie bolało”, w exposé zapowiedział, że czekają nas zdecydowane reformy, obejmujące także politykę rodzinną. Jednak mimo zapowiedzi konkretnych posunięć wiele wskazuje na to, że w polityce rodzinnej czeka nas raczej kontynuacja niż zmiana.
Nierówna polityka rodzinna
Przypomnijmy, co w tym obszarze przyniosła poprzednia kadencja. Dobrze podsumowuje ją raport Centrum Analiz Ekonomicznych, z którego wynika, że głównymi beneficjentami polityki podatkowo-zasiłkowej przez ostatnie cztery lata byli najbogatsi, gdyż w największym stopniu mogli korzystać z ulg. Osoby uboższe nierzadko nie miały czego odpisać z podatku, a do tego część z nich w ogóle wypadła poza system świadczeń rodzinnych po zamrożeniu progów uprawniających do otrzymania zasiłków. Było to zapewne jednym z powodów, dla których rozpiętość dochodów (po podatkach i transferach) w społeczeństwie polskim jest – według tegorocznego raportu OECD – jedną z najwyższych wśród krajów rozwiniętych. Za nami jedynie Turcja, Meksyk i Chile, słusznie kojarzone z dużymi kontrastami społecznymi.
Czy Tusk zamierza to zmienić tak, by środki w większym stopniu trafiały do najbardziej potrzebujących, a jednocześnie struktura dochodów się spłaszczała, co korzystnie wpływa na spójność społeczną? Niestety nie do końca. Zaoszczędzone pieniądze z ulgi na pierwsze dziecko, którą Tusk chce odebrać zamożnym rodzinom, mają pójść na zwiększenie ulgi dla wszystkich rodzin wielodzietnych (a więc także tych najbogatszych). Owszem, nie ma nic złego w publicznej kompensacji kosztów wychowywania wielu dzieci, nawet zamożnym rodzinom, ale czy w kryzysie powinniśmy zwiększać dofinansowanie na ten cel, gdy są grupy bardziej potrzebujące? W zaprezentowanej przez premiera wizji polityki rodzinnej nie mamy przejścia ku logice większej redystrybucji, a jedynie konserwatywną w swej istocie promocję „wielodzietności”.
Budżet ponad ludźmi
Z wypowiedzi premiera nie wynika, że rząd wesprze rodziny, które dotychczas nie mogły skorzystać z dobrodziejstw ulgi podatkowej na dziecko. Przy obecnej wysokości i zasadach naliczania nie mogą z niej w pełni skorzystać rodziny niezamożne, jest także niedostępna dla rodzin rolniczych, w których ubóstwo jest częste, a szanse rozwojowe dla dzieci mniejsze. Skoro trudno objąć je ulgą, można to zrekompensować wsparciem w postaci zasiłków. Tymczasem ani o zwiększeniu ich wysokości, ani o zwiększeniu progu do nich uprawniającego w exposé nie wspomniano. Było to spójne z duchem całego przemówienia Tuska – o ulgach mówiono, bo zmiany w nich były korzystne bądź neutralne z punktu widzenia budżetu; kwestię zasiłków pominięto, gdyż ich ewentualne zwiększenie oznaczałoby dodatkowe koszty.
Dyscyplina finansowa i oszczędzanie były w wystąpieniu Tuska fetyszem. Także o zmianach w polityce rodzinnej premier mówił z perspektywy uzdrawiania finansów publicznych. Tym samym zamieniono miejscami cel i środek do niego prowadzący – w istocie zmiany w polityce rodzinnej nie służą do tego, by stabilizować budżet; to budżet jest po to, by życie rodzin (czy po prostu ludzi) było bezpieczne i stabilne.
Problematyczne są także propozycje w odniesieniu do becikowego: nie mówi się, czy pieniądze uzyskane z odebranie prawa do niego najbogatszym zostaną przeniesione na inny odcinek polityki rodzinnej. A jest ona dramatycznie niedofinansowana – wydatki w Polsce na rodziny z dziećmi należą do najniższych w UE i w ostatnich latach spadały.
W kryzysie trzeba racjonalizować wydatki, ale polityka rodzinna jest jedną z ostatnich dziedzin, na których należałoby oszczędzać. Jeśli rezygnuje się z finansowania jej poszczególnych instrumentów, należałoby te środki mądrze zainwestować w innym fragmencie polityki rodzinnej. Celowo używam słowa „inwestycja”, gdyż w takich kategoriach trzeba traktować wydatki na prorozwojową politykę rodzinną. W Polsce niestety nie jest ona prorozwojowa i w myśleniu władzy o nowym budżecie również nie widać nowej orientacji.
Nie myśląc o rozwoju
A jaka polityka rodzinna jest rozwojowa? Przede wszystkim powinna być ona w większym stopniu realizowana za pomocą usług publicznych. Ważny jest zwłaszcza dostęp do żłobków i przedszkoli. Ten typ wsparcia rodziny ma tę przewagę nad instrumentami podatkowo-zasiłkowymi, że zwiększa integrację społeczną i ułatwia kobietom wejście na rynek pracy, przy okazji tworząc dodatkowe miejsca zatrudnienia. Ma to znaczenie zwłaszcza wtedy, gdy, jak w Polsce, gospodarka opiera się na małych i średnich przedsiębiorstwach, a więc takich, dla których urlopy macierzyńskie i wychowawcze są w kryzysie dużym problemem, a inwestowanie w firmowe żłobki i przedszkola jest zbyt kosztowne. Brak dofinansowania ze środków publicznych tego typu usług może utrudniać utrzymanie się takich firm (o ile zatrudniają młode kobiety), a część z nich zniechęci do zatrudniania tej grupy pracowników. Polityka odpowiadająca na kryzysowe realia powinna ten problem uwzględniać.
Zapowiadana w okresie przedwyborczym subwencja budżetowa na przedszkola nie znalazła się w wypowiedzi premiera, podobnie jak kwestia żłobków, choć już wiemy, że przewidziane w ustawie żłobkowej instrumenty mogą nie wystarczyć. W exposé nie było zresztą w ogóle wzmianki o oświacie. A przecież edukacja, zwłaszcza ta na najwcześniejszym etapie życia, to ważne paliwo rozwoju, inwestycja w kapitał ludzki i społeczny.
Odpowiedzialna polityka powinna rozsądnie odpowiadać zarówno na potrzeby chwili, jak i wyzwania przyszłości. W zależności od uwarunkowań gospodarczych akcenty mogą być różnie rozłożone. Przemówienie Tuska zostało zdominowane przez pierwszy z tych celów. Szkoda.
Na podobny temat
|
|
Aktualizacja ( 22.11.2011 )
|
|
Najnowsze teksty i opinie
|
|
-Symeon, w Krytyce piszesz ciekawiej ...
@daras1983 "Wg mnie Polacy n...