> PREMIERA 24 MAJA

Berman_okladka_300px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Bachtin: Irański boom na transseksualistów Drukuj
Piotr Bachtin*   
18.09.2010

fot. www.peacesymbol.orgInna twarz Chomejniego 

 

Iran. 1 kwietnia 1979 roku. Proklamacja Islamskiej Republiki. Nowe państwo, nowy eklektyczny ustrój, łączący teokrację z demokracją. I nowe prawo oparte na muzułmańskim prawie religijnym. W Iranie ajatollahów nic już nie jest takie jak przedtem – także w sferze obyczajowej dochodzi do drastycznych zmian i obostrzeń. Po krótkim okresie względnej swobody seksualnej także seksualność zaczyna być kontrolowana wedle wyznaczników szariatu. Zachowania seksualne wykraczające poza przyjęte normy, takie jak relacje homoseksualne, uznaje się za karalne. Podobnie jest z transseksualistami. Grozi im, tak jak gejom, lesbijkom i transwestytom, kara chłosty i śmierci.

 

Sytuacja zmienia się diametralnie dzięki staraniom Mariam Chatun Molkary. To ona, jeszcze jako mężczyzna o imieniu Feridun, już przed rewolucją napisała do imama Chomejniego, przebywającego wówczas w Iraku. Starała się, jako osoba silnie wierząca, uzyskać od niego oficjalną zgodę na poddanie się operacji zmiany płci. Chomejni wręczył jej list, w którym pozytywnie odniósł się do jej prośby.

 

To właśnie ów list nabrał później wagi fatwy, uznanej przez znaczącą większość kleru irańskiego i podtrzymanej przez następcę Chomejniego, ajatollaha ‘Alego Chamenei. Sześćdziesięcioletnia obecnie Mariam Chatun Molkara jest orędowniczką praw społeczności transseksualistów w Iranie. Prowadzi kampanię na rzecz ochrony praw i pomocy osobom „uwięzionym w złym ciele”.

 

Być może w opinii ajatollaha Chomejniego doszedł do głosu przenikający każdą sferę irańskiej rzeczywistości – od filozofii po ubiór – tradycyjny podział na zaher i baten (czyli na „zewnętrzne” i „wewnętrzne”, choć to proste tłumaczenie nie oddaje złożoności owych pojęć)? To specyficzne rozumowanie, wedle którego każde zjawisko posiada niejako dwa wymiary: ten widoczny, znany, oczywisty i ten ukryty, symboliczny. Zakłada ono zarazem, że obie te sfery pozostają ze sobą w stałym i harmonijnym związku. Odczuwanie swojej płci biologicznej – płci zaher – jako niechcianej, obcej, skłóconej z płcią psychiczną – baten – wymagałoby przywrócenia zachwianej równowagi.

 

Nie dowiemy się, co dokładnie skłoniło Chomejniego do wydania takiej opinii. Jednak większość duchownych podąża wskazaną przez niego drogą. Zgodna jest z nią również polityka państwa.

 

Chodżdżat-ol-eslam Mohammad Mahdi Kariminia to swego rodzaju duchowy przewodnik irańskich transseksualistów. Ten kontynuator myśli Chomejniego szuka przede wszystkim odpowiedzi na rozmaite kwestie prawne, np.: czy prawa do spadku zmieniają się wraz ze zmianą płci ewentualnego spadkobiercy oraz jak dzielić dobra w przypadku rozwodu.

 

Zadziwiająca jest ta tolerancja władzy i kleru dla transseksualistów w kraju, w którym trzykrotny udowodniony stosunek homoseksualny karany jest śmiercią. Jednakże w łonie kleru dochodzi do podziałów. I tak na przykład w ujęciu ajatollaha Madaniego, seksualność  sprowadzona zostaje do czysto fizycznych wyznaczników płci. Płeć jest niezgłębionym dziełem Boga i pozostaje nienaruszalna jak każde boskie dzieło, w którym jest zamiar i cel. Jedynym przypadkiem, w którym Madani zezwala na użycie skalpela jest więc nadanie określonej płci osobnikom obojnaczym. Taka operacja jest dopuszczalna i sensowna dlatego, że „problematyczne przypadki” należy przyporządkować do systemu, w którym występują dwie płcie – męska i żeńska, z wszystkimi wynikającymi stąd implikacjami biologicznymi, kulturowymi i społecznymi. 

 

Przeróbmy geja

 

W zachodniej prasie i nauce często pojawia się zarzut o „operacyjny terror” wobec osób, które nie są transseksualistami, a nie przystają do heteronormatywnego wizerunku panującego w kulturze i lansowanego przez państwo. Zarzuca się, że w atmosferze psychozy dochodzi do „produkcji fałszywych transseksualistów” – że panująca sytuacja zmusza do operacji lesbijki i gejów, którzy chcą żyć w stałych związkach. Bo łatwiej i bezpieczniej zmienić płeć niż żyć z „niewłaściwą” orientacją. Faktem jest, że pod względem ilości przeprowadzanych rocznie operacji zmiany płci Iran zajmuje obecnie, po Tajlandii, drugie miejsce na świecie. Doktor Bahram Mir-Dżalali, najwybitniejszy irański specjalista od tego rodzaju operacji, w ciągu dwunastu lat – do roku 2005 – wykonał ich ponad 450. Przyznaje, że w Europie zrealizowałby ich w tym samym czasie mniej niż 40. Udają się też do Iranu transseksualiści z innych krajów – przede wszystkim z Europy Wschodniej – z uwagi na stosunkowo niskie koszty i nieskomplikowaną procedurę poprzedzającą operację. 

 

Casus irańskich transseksualistów pozwala zauważyć, jak władza i społeczeństwo tego kraju nie mają ze sobą wiele wspólnego, ba, idą wręcz w przeciwnych kierunkach. Oficjalne podejście duchowieństwa i polityków z jednej strony, z drugiej zaś – stereotypy, niechęć, agresja, strach przed odrzuceniem przez najbliższych, w grupach rówieśniczych, w szkole, w pracy, w wojsku. Jak zauważa irański psychiatra Mehrdad Eftechar: „w Iranie, w którym rozmawianie o seksie w sferze publicznej jest zabronione, a informacje dotyczące seksualności nie są łatwo dostępne dla społeczeństwa, niewiele osób jest uwrażliwionych na problem transseksualizmu. Ni to mężczyzna, ni to kobieta, transseksualista jest postrzegany po prostu jako ktoś niepasujący do normy, wzbudzający w najlepszym wypadku litość, a w najgorszym pogardę”. 

 

Stopień nietolerancji wobec transseksualnych kobiet i mężczyzn jest jednak różny. Według Negin Kianfar, reżyserki filmu dokumentalnego The Birthday (Ruz-e tawallod) poświęconego irańskim transseksualistom, kobiety starające się o zmianę płci (tzw. transseksualistki K/M) są w społeczeństwie irańskim bardziej akceptowane od transseksualnych mężczyzn (transseksualistów M/K). Jak zauważa Kianfar, mężczyźni i chłopcy, którzy zachowują się w „kobiecy” sposób  są w Iranie automatycznie odbierani jako homoseksualiści. Co za tym idzie są mniej akceptowani od tzw. szir-zanha (dosł. „kobiet-lwów”), czyli kobiet o „męskim” zachowaniu i sposobie bycia. Te bywają często postrzegane jako silne, inteligentne i zaradne, a epitet szir-zan bywa komplementem.

 

I co z  t y m  dalej? 

 

Bohater filmu dokumentalnego Tanaz Eshaghian Transsexual In Iran. Be Like Others, Anusz, dwudziestoletni chłopiec rozważający poddanie się operacji, był dyskryminowany w szkole z powodu kobiecego zachowania i wyglądu. Wychowująca go samotnie matka pogodziła się z jego innością. Jak mówi, zawsze chciała mieć córkę, a Anusz pomaga jej w kuchni i we wszystkich pracach domowych, czego nie robi wcale jego brat. Jednak z jej słów przebija żal: „Utrata kogoś bliskiego nie jest łatwa. Nawet kiedy więdnie kwiat, smucisz się. A co dopiero istota ludzka, którą wychowałaś z określonymi nadziejami i marzeniami o jej przyszłości… Moje dziecko miało być gwiazdą rodziny. Liczyłam, że będzie czymś innym, niż to”. Zwraca uwagę język, jakim posługuje się matka Anusza. W irańskim społeczeństwie syn rzeczywiście miałby szansę stać się „gwiazdą rodziny”, czego nie można  powiedzieć o córce. Określenie Anusza jako coś i to jest wyrazem bezradności: jak opisać istotę ludzką, która nie mieści się w żadnej z przeznaczonych dla niej kategorii? 

 

Ali, chłopak Anusza, opowiada o reakcjach ludzi, gdy pokazują się razem na ulicy: „Dziewięćdziesiąt procent ludzi, których mijamy mówi coś niemiłego”. Dzieje się tak zwłaszcza wtedy, gdy Anusz ubrany jest po męsku. Jego kobiece zachowanie zwraca wtedy nieprzychylną uwagę otoczenia. ‘Ali jest przekonany, że operacja wszystko zmieni. Przyznaje, że nietolerancja otoczenia to jedyny powód, dla którego wyraża na nią zgodę.

 

Najgorzej jest na prowincji. Wielu transseksualistów przybywa więc do Teheranu w tajemnicy przed rodziną. Najczęściej przyjeżdżają z zamiarem powrotu. Ale bardzo często zostają w Teheranie – odrzuceni przez bliskich, pozbawieni środków do życia, zazwyczaj bez wystarczającego wykształcenia, aby móc znaleźć pracę i utrzymać się w wielkim mieście. Po operacji zostają zupełnie sami. Różnie toczą są ich losy – niektórym się udaje, inni kończą jako prostytutki. Tak jak jedna z bohaterek (transseksualista M/K) filmu Eshaghian, która opowiada o swoim życiu w irańskiej stolicy po operacji: „Teraz jest tak, jakbym narodziła się na nowo. Żyję w zupełnie nowym świecie. Lubię ten mój nowy świat. Nie chcę, żeby coś się w nim popsuło. Jeszcze nie zostałam ani razu aresztowana. Teraz mogą mnie aresztować tylko wtedy, gdy mój kobiecy strój nie jest zgodny z islamem. Zupełnie odseparowałam się od mojej rodziny, ponieważ mnie unikała. Żyję teraz z takimi jak ja, które też miały operację. Jestem w pełni szczęśliwa, żyjąc z nimi, bo one są takie jak ja. – Jak zarabiasz na życie? – Pomagamy sobie nawzajem… E… Robię biznes. Chodzę na ulice Waliasr, Tacht-e Tabus, biorę tam czasowy ślub i w ten sposób zarabiam. Sprzedajemy siebie. Ale mamy pewne zasady. Gdziekolwiek pracujemy, podpisujemy najpierw kontrakt o czasowym małżeństwie, zgodnie z islamem. Innymi słowy, to jest dozwolone przez islam [chodzi o tzw. sighe lub mot‘e – czasowe małżeństwo zawierane na z góry określony okres – przyp. aut.]. Jako że nie możemy zajść w ciążę, możemy „brać ślub” nawet co godzinę (…). Sprzedajemy nasze ciała. Nie sprzedajemy naszych dusz. Robimy to tylko dla pieniędzy. – Czy myślisz, że kiedykolwiek się zakochasz? – Zabiłam w sobie miłość. Nigdy się nie zakocham. – Zabiłaś?   – Tak. Kiedy ktoś mówi: „Kocham cię”, ja pytam: „A masz pieniądze? Jeśli masz, to chodź”. Wyobraź sobie, skoro rodzice potrafią zabić w sobie miłość do swoich własnych dzieci… – A zabili? – Tak. I ja też to zrobiłam. Obchodzą mnie moi rodzice, ale zabiłam w sobie zdolność kochania”.

 

Przed zmianą płci, jeszcze jako chłopiec, nie mógł pracować tak z mężczyznami, którzy próbowali go wykorzystywać seksualnie, jak z kobietami – ponieważ sam nie był jeszcze kobietą. Przyznawał, że to otoczenie i okoliczności zmusiły go do operacji. 

 

Na pytanie, czy poddałby się jej, gdyby nie żył w Iranie, odpowiedział: „Nie. Nie wiem, jak jest tam, na Zachodzie. (…) Wiem tylko, że można tam robić, co się chce. Gdybym nie musiał się zoperować, nie zrobiłbym tego. Nie tknąłbym boskiego dzieła”.

__________

*Piotr Bachtin – Iranista, dziennikarz. Współpracuje z portalem kulturalnym ksiazeizebrak.pl.

Komentarze
Dodaj nowy
Limba   |19.09.2010 08:42:52
podobno, wiesc gminna niesie ludzie gadaja,ze problem z pochopnymi operacjami
jest rowniez problemem zachodu- wielu transseksualistow zaluje decyzji o
transformacji, czesto podjetej na hustawce nastrojow, ktora powoduje dluga
kuracja chemia ‘przed’ … poza tym gejowska popkutura przedstawia te sprawy
bardzo jedostronnie - jestes kobieta nawet lepsza niz te biologiczne itp, to
najwazniejszy krok w twoim zyciu- jednak kompletnie pomija sie i wycisza glosy
niezadowolonych z tej trudnej decyzji i spycha sie ich swiadectwa poza oficjalny
obieg …
Anna Grodzka  - Skąd ty to wiesz człowieku!   |19.09.2010 23:15:50
Proszę podaj Limbo źródło swej wypowiedzi że "wielu transseksualistów żałuje
swych decyzji". Nie podasz wiarygodnego źródła po powtarzasz zasłyszane z
Frondy czy bóg wie skąd, opinie. Lepiej nic nie pisać niż pisać o czymś czego
się nie zna i nie rozumie.
AndrzejRoztocki   |19.09.2010 23:49:51
W epoce gugla nie mozna bezkarnie wciskac sciemy ani brac kogos na wrzask. I
wezcie ludzie skonczcie z tym rzucaniem wszedzie ‘Fronda’ bo niedobrze sie robi.
To jakas medialna potega jest czy co?


Naukowe dane o transseksualistach
zalujacych swojej decyzji? Proszbardzo:

http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed
/16900416

Warto zwrocic uwage na koncowe zalecenie zeby badac czy pacjenci
nie sa wariatami.
Madrich   |19.09.2010 09:42:14
Takie artykuły to utwierdzania chorych i potrzebujacych pomocy psychologicznej
osób w ich dewiacji. Niechaj sobie żyją, niech nawet ucinają sobie jądra żeby
zamontować silikonową waginę ale niech mają przy tym świadomość tego ,że to nie
jest dobre ani normalne. Takie artykuły starają się złamać tą zasadę. Czy bycie
"osobą o wrażliwości lewicowej" stwarza przymus moralny akceptacji
takich osób i zrównywania ich z heteronormatywnymi?
Anna Grodzka  - Nowa metoda leczenia transseksualizmu!   |19.09.2010 23:26:33
W całym cywilizowanym świecie znany jest jedyny skuteczny sposób pomocy
transseksualistom. Korekta płci prawnej i cielesnej. Psychoterapia jest
bezsilna.
NAtomiast MADARICH ODKARYŁ.
MADARICH _ WITAJ ZBAWCO!
Odkryłeś coś
czego nie zauważyła cała medycyna świata od 70 lat badająca sprawę.
Transseksualizm da się naprawiać lecząc głowę. HHURA!
Wskaż mi ZBAWCO takiego
lekarza!

To nic że nikt na świecie poza skrajnymi oszołomami, nie uważa
transseksualizmu za zboczenie. MADRICH odkrył że to zboczenie.
Trzeba by
wnioskować w sprawie Madricha do komitetu Noblowskiego.
Karaluch  - @Madrich   |19.09.2010 10:22:43
"niech mają przy tym świadomość tego ,że to nie
jest dobre ani normalne.
Takie artykuły starają się złamać tą zasadę."

Nie ma takiej zasady, więc
twoje narzekania można o kant nie powiem czego potłuc.

"Czy
bycie
"osobą o wrażliwości lewicowej" stwarza przymus moralny
akceptacji
takich osób i zrównywania ich z heteronormatywnymi?"

Myślę, że
nie chodzi o tzw. "lewicową wrażliwość", tylko o proste nie bycie
burakiem.
nikt.br   |19.09.2010 11:34:38
Zacny Karaluchu, ale równe pole podobnych buraków łatwiej zdecydowanie się
uprawia. Dlatego rolnicy w długich czarnych kieckach tak zaciekle myśl o
rzetelnej edukacji seksualnej tępią. A i burakowi szczęśliwiej się żyje, bo
gdyby, nie daj Bozia!, z kontinuum Kleina nagle dowiedział się, że użycie
terminu "heteronormatywność" już samo w sobie jest szyderstwem, to błogi
jego spokój by się zburzył.
AndrzejRoztocki   |19.09.2010 13:37:41
Dziwi mnie ze ludzie ktorzy bez trudu dostrzegaja stygmatyzacje w odzywce ‘bo
jestes pedalem’ nie dostrzegaja takiej samej stygmatyzacji w odzywce ‘bo jestes
burakiem’.

Kontinuum Kleina to nie jest zadna wiedza objawiona. To w ogole
nie jest zadna wiedza a wylacznie pomysl ideolo wart dokladnie tyle samo co
powtarzanie z namaszczeniem ze bog stworzyl czlowieka kobieta i
mezczyzna.

Rownie dobrze mozna sobie narysowac kontinuum intelektualne od
kretyna do geniusza. Ale kretyn ktory wierzy ze rysowanie takich kontinuow
pozwala uzyskac jakas wiedze o swiecie dalej bedzie po prostu kretynem a nie
jakas odmienna ‘orientacja umyslowa’.

To mnie wlasnie rozczarowalo do lewicy.
Zamiana jednej religii na inna.
nikt.br   |19.09.2010 14:59:38
Tak. "Ty buraku" ma ten sam cel stygmatyzacji, co "ty pedale".
Nie inaczej niż w innych ideolo. Ufam, że przekorę i ironię dostrzegł Kolega w
moim wpisie, jak przy innym wpisie, też na tym portalu. Przy czym:
"nie-burak" różni się (w moim rozumieniu) od "buraka" tym także,
że ten pierwszy potrafi autoironicznie postrzegać także swoje ideolo. Czyli:
śmiać z siebie się potrafi. No, bo …. wszystko jest względne, Kolego. Czy nie?
AndrzejRoztocki   |19.09.2010 15:10:39
No, bo…. wszystko jest względne, Kolego. Czy nie?

Jak idzie o rozmaite ogolne opowiesci o swiecie to sie czesto
zgodze.

Ale gdy dochodzi do tego ze jeden kopie drugiego w dupe to juz
nie bardzo.

Ja w kazdym razie nie jestem zwolennikiem twierdzenia
ze jest to sytuacja wzgledna i mozna rownie dobrze powiedziec
ze czyjas noga uderza w czyjas dupe jak tez powiedziec ze czyjas dupa
wali w czyjas noge.
nikt.br   |19.09.2010 17:09:03
Stąd: kontekstualizm; etyka konstektualistyczna (w przeciwieństwie do dogmatów i
absolutów rodzonych w móżdżkach różnej barwy i maści ideolo). Wyczuwam we
wpisach Kolegi bunt, niezgodę (ach, do tego ten młodzieńczy anarchizm). Mój mały
móżdżek nie chwyta wprawdzie idei nurtu myśli o "wdupękopaniu", bo ani
moja dupa, ani, jak myślę i Twoja dupa nie chciałyby być kopane, acz, myślę,
jest w tym jakaś głębia. No, chyba, że zasłużyłyby sobie na to i za tym uznały
rację kopiącego do takiej odpłaty. Czyli nawet w sprawie dupy jednak wszystko
jest względne. Tak mnie, w moich trzech na krzyż (przepraszam, bo obecnie
wszystko się kojarzy i to nie z d…) zwojach, się przynajmniej wydaje.
Anna Grodzka  - Nie obrażaj przyszłego NOBLISTY.   |19.09.2010 23:27:50
:-))))))
Madrich  - @nikt.br   |19.09.2010 18:08:50
slowo "heteronormatywnosc" podkresla fakt ,ze jest to konstrukcja
spoleczna, wyksztalcona z czasem, ktora mozna modyfikowaci ktora jest wzgledna.
Nie sadze zeby to bylo szydercze samo w sobie. Przyznajac racje takiemu ujeciu
sprawy mozna uwazac jednak ze jest to forma optymalna.

Zamiast odpowiadac
zaczales atakować slownie, w ogóle się nie odniosłeś do tresci postu (…) .
Przy tym caly czas jestes bardzo pewny siebie. Rzucasz jednym pojeciem
-"kontinuum Kleina" i uwazasz ze zaimponowales wiedza, -.- . Poza tym
nie jestem chrzescijaninem wiec twoje ataki sa nietrafione. (choc takie
agresywne zachowanie coraz czesciej cechuje mlodych skrajnych lewicowcow).

W
poscie staralem sie zawrzeć nastepujaca mysl: artykul swiadomie zamazuje granice
miedzy wolnoscia do samostanowienia (ktora jest niepodwazalna) a przyzwoleniem
spolecznym. Poglad ze spoleczenstwo nie ma prawa do oceny normatywnej tego
zjawiska (pod grozba sczucia i plucia ktore zaprozentowales) to ideologiczny
totalitaryzm, to proba wypchniecia alternatywy wobec postawy lewicowej w ogole
poza dyskurs zamiast proby dyskusji.
nikt.br   |19.09.2010 19:23:38
Według współczesnej wiedzy medycznej transseksualizm jest formą, zjawiskiem w
seksualności człowieka (czyli medycznym opisem psychofizycznym osoby), tak jak
heteroseksualizm, biseksualizm, homoseksualizm (niektórzy dodają jeszcze
aseksualizm) są równoprawnymi orientacjami seksualnymi. Stąd
"heteronormatywność" jest podobnie "naukowym" ujęciem
zagadnienia jak "katolonormatywność". Co zaś do mojego szczucia i
plucia. Hmmm; to zacytuję: "Takie artykuły to utwierdzania chorych i
potrzebujacych pomocy psychologicznej
osób w ich dewiacji. Niechaj sobie żyją,
niech nawet ucinają sobie jądra żeby
zamontować silikonową waginę ale niech mają
przy tym świadomość tego ,że to nie
jest dobre ani normalne." (zgadnij Kotku
kto to pisał). Niejaki Karaluch skwitował to jako buractwo a ja do tego się
przychyliłem. Czy szczuciem i pluciem nie jest raczej nazywanie transseksualizmu
dewiacją? Czy szczuciem i pluciem nie jest raczej zdanie: "Poglad ze
spoleczenstwo nie ma prawa do oceny normatywnej tego
zjawiska (…) to
ideologiczny
totalitaryzm"? (zgadnij Kotku kto to napisał). Bo, Kotku, ocena
normatywna zjawisk przyrodniczych to zawsze była duża pokusa dla
"społeczeństwa", a raczej dla uzurpujących sobie to prawo jego
reprezentantów, pasterzy, władców … Ta pokusa nadal pachnie dymem nad Campo do
Fiori w Rzymie (sprawdź kogo i dlaczego tam spalono). Ta pokusa zrodziła ustawy
norymberskie. Bardzo bowiem lubimy osądzać co jest normą według naszego
rozumienia świata. A warto pamiętać, że powszechność poglądu nie świadczy o jego
prawdziwości (no, bo Ziemia powinna być płaska, być centrum wszechświata - były
to ongi powszechne poglądy?). Bardzo ładnie napisałeś o względności konstrukcji
społecznych (ja bym to raczej nazwał względnością poglądów na jakiś temat).
Właśnie od weryfikacji prawdziwości poglądów (u Ciebie: konstrukcji społecznych)
jest nauka. Ona ma tylko instrumentarium metodologiczne (weryfikacja,
falsyfikacja tezy, analiza - także logiczna, badanie empiryczne). Dlatego w tej
dyskusji (z używaniem terminu "dyskurs" byłbym ostrożny) li tylko racje
nauki przywołałem bez oglądania się co i jak by społeczeństwo chciało normować.
Od pokusy imponowania czymkolwiek jestem daleki. Zapewniam z pozdrowieniem.
nikt.
Limba   |19.09.2010 19:35:31
transseksualizm nie jest nigdzie uznawany za normalne zacowanie seksualne … to
zaburzenie i dlatego liczne panstwa wspomagaja transseksualistow w przemianie do
pozadanej przez nich plci …
Anna Grodzka   |19.09.2010 23:42:09
Moja droga. Transseksualizm jest uważany za zaburzenie (nie mylić z chorobą
psychiczną), jednak nie wszędzie. Np minister zdrowia Francji ogłosiła że nie
jest zaburzeniem. Wielu ludzi i lekarzy na świecie podziela tę opinię. Choć
faktycznie nie jest ona powszechna.
Osoby transseksualne potrzebują pomocy
medycznej a systemy medyczno-prawne poszczególnych państw nie godzą się na
udzielanie pomocy ludziom zdrowym.
Definicja zaburzenia według Światowej
Organizacji Zdrowia to stan w którym osoba cierpi i wymaga pomocy
medycznej.
Dlatego t/s to zaburzenie.

I jeszcze. Mylisz się sądząc że
transseksualizm dotyczy sfery seksu. Dotyczy PŁCI - po angielsku = sex.
AndrzejRoztocki   |19.09.2010 22:00:01
Według współczesnej wiedzy medycznej transseksualizm jest formą,
zjawiskiem w
seksualności człowieka (czyli medycznym
opisem psychofizycznym osoby), tak
jak
heteroseksualizm, biseksualizm, homoseksualizm (niektórzy
dodają jeszcze
aseksualizm) są równoprawnymi orientacjami
seksualnymi.


I tu niestety sciemniasz. Nauka moze wyliczyc rozmaite zachowania. Moze
ustalic jaki procent spoleczenstwa takich zachowan sie dopuszcza.
Ale nauka ani nie stwierdzi ze jedno z tych zachowan jest jedynie
‘uprawnione’. Ani tez nie stwierdzi ze wszystkie sa ‘rownoprawne’.
Wszystkie po prostu sobie istnieja. I tyle. Nauka o ich
‘prawnosci’ czy ‘bezprawnosci’ sie nie wypowiada.

Nauka moze sie
natomiast wypowiedziec o tym czy dane zachowanie jest zgodne z
fizjologicznymi funkcjami organizmu czy nie.

I tu juz nie
kazde zachowanie jest rownie dobre jak kazde inne. Podobnie jak
polykanie zielonego groszku nie jest tak samo zgodne z funkcjami organizmu
jak polykanie zielonych kamieni.
nikt.br   |19.09.2010 19:27:05
di fiori
Madrich   |19.09.2010 21:47:40
twoj ciąg logiczny jest spojny i moznaby sie z nim zgodzic. Zeby go zanegowac
trzeba sie cofnac do kasjomatu od ktorego zaczales swoj wywod. Jest on w swojej
istocie błedny i dlatego to nie ma sensu. Na samym poczatku postawiles teze ze
homoseksualizm czy transeksualizm to taka sama forma ekspresji seksualnej jak
heteroseksualizm. To nieprawda, chocby z punktu widzenia funkcjonalnego, do
jakich celow zostal stworzony w toku ewolucji seks i pociag seksualny. Jesli
ktos z jakichs celow postanawia go wykorzystywac inaczej od jego funkcji prosze
bardzo ale czemu srodowiska takich osob upieraja sie zeby uznano ze to jest
takie samo. Mowisz ze tak twierdzi "nauka" zeby zamknac oponentom usta
jednak wykorzystujesz tego slowa jak pijany laterni, nie zeby z niej skorzystac
ale zeby sie o nia podeprzec zeby nie upasc.

Uparcie tez znowu mieszasz sfere
wolnosci osobistej i akceptacji spolecznej. spoleczenstwo ma prawo sie odniesc a
ile razy lewicowi politycy nie dopilnuja i dojdzie do jakiegos referendum to
zawsze ludzie mowia bardzo wyraznie co sadza. Twoje uparte porownywanie do
Hitlera jest tez dosyc oderwane od rzeczywistosci. On wlasnie ograniczal prawo
samostanowienia tych ludzi. Dzisiaj konflikt rozgrywa sie na zupelnie innych
plaszczyznach, semantycznej i normatywnej. Porownanie do hitlera jest tak samo
niedorzeczne jak mowienie ze to tak mowi nauka wiec cicho. Przy okazji odnosisz
sie do jefnego wiersza Czeslawa Milosza udownic swoje porownanie, to za malo i
widac w tym wiecej ideologii niz wiedzy osoby ,ktora czuje ze jej strona jest
wlasnie na fali wiec "moze wiecej:.
Cercamon   |20.09.2010 00:16:26
Cóż, jak ktoś sobie chce obciąć to i owo, choćby maczetą, i poczuć się od tego
lepiej to jego święte prawo.’Volenti non fit iniuria’ - chcącemu nie dzieje się
krzywda. Natomiast jestem zdecydowanym przeciwnikiem ingerowania czy udziału w
tym państwa, pod jakąkolwiek postacią.
Spokojny   |20.09.2010 09:30:03
Mnie by ciekawiło, jak ci wszyscy mądrale którzy uczestniczyli w demonstracji w
obronie meczetu w Warszawie odnajdują się w treści tego artykułu. Bo z jednej
strony na Krytyce opisuje się totalitaryzm wpierdalający się każdemu do łóżka,
do majtek, do dupy i dosłownie wszędzie ze swoimi mądrościami sprzed tysiąca
lat, a z drugiej się wypisuje na tej samej Krytyce pierdoły jak to wspaniale
będzie jak będzie można budować meczety i jak to będzie świetnie jak już wszyscy
docenimy ten głęboki humanizm uboju zwierząt w stylu halal. Czy to aby nie
sprzeczność?
:)
krzyś.pacewicz   |25.09.2010 22:24:56
Jako mądrala który uczestniczył w demonstracji w obronie meczetu poczuwam się w
obowiązku zaspokoić twoją ciekawość.

Zgadzam się, że problem istnieje; trudno
jest osobie, dla której wolność wyboru i tolerancja dla odmienności jest
najwyższą wartością odnosić się do Islamu, który z jednej strony jest w naszym
państwie i na naszym kontynencie mniejszością religijną, z drugiej zaś tam,
gdzie zyskuje status większości, nierzadko doprowadza do totalitarnego
wpierdalania się każdemu do łóżka.
Sprawa ma dwa aspekty:

1. Czy dla naszego
kraju będzie lepiej, jeśli meczet zostanie zbudowany, czy gorzej?

Według mnie
(i tych kilkunastu osób, które razem ze mną były na kontrmanifestacji) w kraju,
w którym na każdym rogu straszy kościół, w każdej szkole straszy katechetka czy
ksiądz, a kościół katolicki jako instytucja jest praktycznie zwolniony z podatku
i ma uprzywilejowane miejsce w życiu politycznym, trochę dywersyfikacji może
wyjść tylko na dobre. Bo może jak ludzie zobaczą, że poza katolikiem można być
jeszcze ateistą, luteraninem, świadkiem Jehowy czy nawet muzułmaninem, to zaczną
się zastanawiać, w czym katolicyzm jest lepszy od innych postaw religijnych, a
to już połowa sukcesu.

2. Czy dla świata będzie lepiej jeśli ten meczet
powstanie?

Ja widzę to w następujący, może prostacki sposób: Islam jest teraz
największą religią świata i rośnie w szybkim tempie. Większość jego wyznawców
nie mieszka w najbogatszych i najpotężniejszych państwach na świecie. Te
najbogatsze i najpotężniejsze państwa na świecie (Zachód) od kilkunastu lat
zachowują się w sposób zdradzający jawną niechęć do mahometan. Ci z kolei
odpowiadają agresją i jest coraz gorzej. Napięcie rośnie, spirala nienawiści
nakręca się i ogólnie rzecz biorąc idzie to w złym kierunku.
Żeby jakoś
odwrócić ten proces potrzeba przede wszystkim wyrozumiałości i tolerancji z obu
stron - zdecydowana większość ludzi po obu stronach nie chce przecież wojen czy
pogromów, one leżą w interesie kapłanów, polityków i koncernów zbrojeniowych.

Więc summa summarum lepiej dla świata będzie, jeśli nauczymy się żyć obok
muzułmanów, niż odgrodzimy się od nich murem. Ewentualny zakaz budowy meczetu w
stolicy jednego z największych państw UE byłby na pewno krokiem w złym
kierunku.

Dwa powyższe aspekty w miarę wyczerpująco odpowiadają mam nadzieję na
twoje pytanie. Dalej oczywiście pozostaje inne pytanie: jak walczyć o prawa
kobiet czy mniejszości seksualnych w krajach muzułmańskich? Na to pytanie nie
jestem w stanie Ci odpowiedzieć, chociaż mogę zacytować frazes: najlepszym
lekiem na agresję i nietolerancję jest edukacja.
AndrzejRoztocki   |25.09.2010 23:41:26
na każdym rogu straszy kościół

Dlaczego ‘straszy’? Niektore koscioly sa paskudne, ale niektore to
calkiem niezla architektura. I czy dobrze rozumiem ze popierasz meczet
glownie na zlosc kosciolowi?

Akurat na tle meczetu kosciol tylko
POPRAWi swoj wizerunek. Najwieksi koscielni odlotowcy w rodzaju Rydzyka
to w meczecie standard. Juz Mahomet zabijal Zydow a skoro prorok dal
taki przyklad to jest to na pewno dobre.

Tu ktos juz to wklejal ale
zachecam do obejrzenia filmik szwedzkiej telewizji o muzulmanskim
antysemityzmie w Malmo

http://www.youtube.com/watch?v=37noRp9csVg

Chcesz w Warsawie takich samych problemow? Za malo ci ‘tradycyjnego
polskiego antysemityzmu’?

potrzeba przede wszystkim wyrozumiałości i tolerancji

Moze najpierw sie naucz sam oraz innych patrzec z tolerancja i
wyrozumialoscia na obywateli wlasnego kraju. Na tych biednych
ktorych tu bezkarnie mozna nienawiedziec i nazywac ‘moherami’ czy
‘pisiakami’ /to ostatnie slowo dawno juz starcilo scisle polityczne
znaczenie i jest po prostu wyrazem pogardy/. Tym bardziej ze sredni
poziom muzulmanskiego fanatyzmu jest nieporownywalnie wiekszy niz szczytowy
fanatyzm staruszek z radia maryja czy jakichs pielgrzymkowiczow.
krzyś.pacewicz  - re:   |26.09.2010 00:07:29
Niektóre kościoły są dość dobre, to fakt, ale mniej więcej od 100 lat to
szarzyzna i kopiowanie idiotycznych disneyowskich wzorców -
wystarczy spojrzeć chociażby na świątynię opatrzności. Ale to
oczywiście offtopic.

A tak bardziej na temat to popieram meczet nie na
złość kościołowi, tylko dlatego, że popieram różnorodność, także w
kwestii religii (a że kościół ta różnorodność denerwuje, to cóż, wcale
im się nie dziwie).

Swoją drogą swojego rodzaju standardem staje się
wklejanie w dyskusjach o islamie linków do filmików, bardziej lub
mniej wiarygodnych (często niestety bardziej), ale zawsze działających
bardzo mocno na emocje i nastawiających wrogo do muzułmanów.


Oczywiście nie chcę takich problemów jak w Malmo. Brak tolerancji
ogólnie uważam za cechę niezbywalnie połączoną z każdą religią którą znam.
Fakt, w islamie jest jej więcej niż w katolicyzmie, ale kilkadziesiąt
lat temu wcale tak nie było i w interesie naszym i całego świata leży, żeby
za kilkadziesiąt lat znowu tak nie było.

AndrzejRoztocki napisa?:

Moze najpierw sie naucz sam oraz innych patrzec z tolerancja i
wyrozumialoscia na obywateli wlasnego kraju. Na tych biednych ktorych tu
bezkarnie mozna nienawiedziec i nazywac ‘moherami’ czy ‘pisiakami’ /to
ostatnie slowo dawno juz starcilo scisle polityczne znaczenie i jest po
prostu wyrazem pogardy/.


???
Czy ja kogoś gdziekolwiek nazywałem moherami albo pisiakami?? Która
konkretnie część mojej wypowiedzi świadczy o braku tolerancji
i wyrozumiałości dla Polaków, czy kogokolwiek innego?
AndrzejRoztocki   |26.09.2010 00:34:01
popieram różnorodność

Jesli popierasz kazda ‘roznorodnosc’ czyli takze taka jak muzulmanska
ktora z kolei jest programowo przeciw roznorodnosci to czy
bylbys sklonny poprzezc jakas skrajna partie antyroznorodnosciowa?
Nietolerancyjna partia nie jest przeciez gorsza od
nietolernacyjnej religii


Fakt, w islamie jest jej więcej niż w katolicyzmie, ale kilkadziesiąt
lat
temu wcale tak nie było


Czego nie bylo? Nietolerancji w islamie? Wypomina sie kosciolowi /i
slusznie/ ze w czasie wojny niewiele robil w obronie Zydow ale czy
znasz jakis autorytet muzulmanski ktory w tej sprawie chociaz kiwnal
palcem? Wielki mufti Jerozolimy gorliwie popieral Hitlera i
organizowanie muzulmanskiej dywizji SS.

Przepraszam jesli moja
uwaga ‘naucz sam oraz innych patrzec z tolerancja i
wyrozumialoscia’
zabrzmiala personalnie. Moze odnioslem mylne wrazenie ze kosciol cie
straszy i pzreraza z kazdego rogu. Mozna nad tym ubolewac ale jednak z
uslug tego kosciola nadal korzysta wiekszosc polskich obywateli. I
chodzilo mi tylko o to ze zanim zabierzemy sie do trenowania naszej
tolernacji na muzulmanach mamy jeszcze sporo do
przepracowania tolerancji wobec siebie nawzajem.

Wpychanie do tak
podzielonego i naladowanego agresja spoleczenstwa jeszcze mniejszosci
muzulmanskiej to juz rodzaj nieodpowiedzialnego szalenstwa.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 19.09.2010 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Powered By PageCache
Generated in 0.71544 Seconds

Warning: fsockopen() [function.fsockopen]: php_network_getaddresses: getaddrinfo failed: Name or service not known in /media/data/www/krytykapolityczna.pl/public_html/components/com_pagecache/pagecache.class.php on line 273

Warning: fsockopen() [function.fsockopen]: unable to connect to :80 (php_network_getaddresses: getaddrinfo failed: Name or service not known) in /media/data/www/krytykapolityczna.pl/public_html/components/com_pagecache/pagecache.class.php on line 273