Nowość w sklepie KP!

miosz_okladka_300px.jpg

Katalog Książek KP

Najnowszy numer KP

kp29www150px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Pytałem decydentów MFW, jakie mają dowody na to, że ich neoliberalna polityka jest właściwa. Odpowiadali, że nie potrzebują dowodów. Wyglądało to tak, jakby chodziło im nie o politykę, lecz o religię. Ale to tylko część odpowiedzi. Forsowali taką politykę także dlatego, że chciało jej Wall Street. Niestabilność, kryzysy, łączenie firm, dzielenie firm to raj dla sektora finansowego, który robi na tym ogromne pieniądze.
Joseph E. Stiglitz

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Andrzejewski: Polityki nowotworowej wciąż brak Drukuj
Łukasz Andrzejewski   
15.11.2009
Październik, listopad i grudzień to dla całej ochrony zdrowia najtrudniejsze miesiące w całym roku. Odkąd formuła opieki zdrowotnej opiera się na limitowanej kontraktacji świadczeń, a te z kolei na punktach za konkretne procedury, to koniec roku jest naturalnym czasem wyczerpania środków finansowych. I trzeba ciąć wydatki, minimalizować koszty i nade wszystko racjonalizować procedury. W neoliberalnym świecie taka „argumentacja” przyjmowana jest bezdyskusyjnie. Cała uwaga opinii publicznej koncentruje się na wypowiedziach urzędników, którzy skoncentrowani na wykresach, jak mantra powtarzają słowo „system”. W systemie jest za mało środków, system jest niewydolny, trzeba przeprojektować i usprawnić system etc. System jest magicznym zaklęciem, które w przestrzeni medialnej ma rozbrajać faktyczne problemy. Minister Zdrowia zwołuje konferencję prasową, której program wyznaczają dwa graniczne punkty: punkt wyjścia, czyli składka zdrowotna oraz punkt dojścia, czyli właśnie system. W przestrzeni pomiędzy tymi dwoma, ważnymi przecież, punktami rozgrywają się faktyczne dramaty, które bardzo trudno wyjaśnić za pomocą technokratycznych formułek. Oczywiście, niedoskonałości polskiej ochrony zdrowia mają swoje przyczyny i w zbyt niskiej składce na ubezpieczenie zdrowotne, i w fatalnie funkcjonującej administracji, ale próba ich rozwiązania jedynie przez odwołanie się do (często wątpliwych) racji ekonomicznych jest co najmniej niewystarczająca. System jest ważny, ale najważniejszy jest pacjent. Utrzymanie tej hierarchii ważności jest zadaniem politycznym, o którym większość partyjnych ekspertów od zdrowia, niezależnie od opcji, zdaje się nie pamiętać. I nie jest to populizm typowy dla opozycji, niezależnie od tego, kto by rządził, ale próba zwrócenia uwagi na to, co dzieje się na szpitalnych korytarzach z perspektywy pacjenta, a nie urzędniczego biurka.

Niedawno w prasie można było przeczytać alarmujące informacje o cięciach w wydatkach szpitali, o jeszcze niższych przewidywanych kontraktach na przyszły rok oraz o wstrzymaniu planowych zabiegów operacyjnych i znacznym ograniczeniu diagnostyki medycznej. I znowu – te treści mogą wydawać się abstrakcyjne, dopóki nie znajdziemy się na szpitalnym korytarzu. Ograniczenie planowych zabiegów, które pozornie mogą kojarzyć się z czymś błahym, to w rzeczywistości nie tylko dłuższe oczekiwanie na zabieg wycięcia drobnego znamienia na skórze, ale też konieczność wielotygodniowego przesunięcia operacji, na przykład zabiegu wycięcia guza w nerce, który został uznany za niezagrażający życiu. Pacjent z takim schorzeniem powinien zostać zoperowany w ciągu dwóch miesięcy od pierwszego zdiagnozowania. I tutaj pojawia się kolejny problem – diagnostyka medyczna. Jeden z najważniejszych czynników decydujących o powodzeniu leczenia onkologicznego. Środki na ten cel są najczęściej ograniczane, a skutki tych cięć są o tyle dotkliwe, że długotrwałe. Późno zdiagnozowany pacjent wymaga bardziej intensywnego leczenia, które angażuje więcej środków, wymaga droższych leków, które z kolei – oczywiście – znacznie bardziej obciążają system. Rządowe programy profilaktyki nowotworowej alarmują i nakazują: Przede wszystkim profilaktyka i diagnostyka! I nikt rozsądny nie zamierza z tym dyskutować. Warto tylko nadmienić, że w Warszawie na badanie tomograficzne (zupełnie podstawowe w leczeniu chorób nowotworowych) czeka się od dziesięciu do czternastu dni, na opis takiego badania co najmniej tydzień. We Wrocławiu jest jeszcze gorzej, bo na opis tomografii komputerowej czy rezonansu magnetycznego w jednym z największych centrów diagnostycznych w regionie czeka się w najlepszym przypadku dwa tygodnie. Można takie badanie wykonać prywatnie, do czego często namawiają znający realia lekarze w poradniach onkologicznych, ale średni koszt około pięciuset złotych za najbardziej typowe badanie jamy brzusznej i klatki piersiowej okazuje się zbyt wysoki dla większości pacjentów. Jednak prawdziwy dramat dotyczy czasu oczekiwania na PET, czyli pozytonową tomografię emisyjną, obecnie jedną z najbardziej zaawansowanych i skutecznych metod diagnozowania nowotworów. Sam czas kwalifikowania do tego badania wykonywanego tylko w sześciu miastach w Polsce trwa od siedmiu do czternastu dni, a opis to kolejne dwa tygodnie. Wszystko razem zajmuje (w najlepszym wypadku) około miesiąca. Każdy, kto miał do czynienia z chorobą nowotworową, wie, że czas jest tutaj bardzo ważny. Ten, co tu ukrywać, zbędny miesiąc oczekiwania często decyduje o sposobie leczenia, od którego bezpośrednio zależy życie i zdrowie pacjenta. Dla porównania w austriackim Salzburgu na wynik badania czeka się maksymalnie dwa dni, a w niedalekim Brnie, w miejskim szpitalu, na opis badania czeka się kilka godzin. W tym miejscu warto przypomnieć jeden z głównych celów-kierunków Narodowego Programu Zwalczania Chorób Nowotworowych 2006-2015: „Zwiększenie dostępności do metod wczesnego rozpoznawania oraz wdrożenia procedur zapewnienia jakości diagnostyki i terapii nowotworów”. Jak wygląda realizacja tych zamierzeń w rzeczywistości, wiedzą chyba wszyscy poza politykami i urzędnikami ukrywającymi się za tabelkami Excela.

Narodowy Program Zwalczania Chorób Nowotworowych określa strategię, której cele i kierunki (m.in. zwiększenie wczesnego wykrywania nowotworów, zahamowanie wzrostu zachorowań,  zwiększenie dostępu do światowych osiągnięć w onkologii) są bez wątpienia słuszne. Niestety, sam program w konfrontacji z rzeczywistością okazuje się fikcją. Brakuje mu bowiem politycznego zaplecza. Ochrony zdrowia nie sposób sprowadzić ani tylko do ekonomicznych wskaźników rentowności szpitali i opłacalności poszczególnych procedur, ani też do cyklicznych rządowych akcji wspierających konkretną dziedzinę medycyny. Potrzebne jest inne podejście, którego szczególnie brakuje w onkologii.

Urzędnicy NFZ i Ministerstwa Zdrowia powtarzają, że leczenie chorób nowotworowych jest szczególnie kosztowne, że nie wszystkie badania kliniczne mogą być finansowane przez państwo, a stąd już niedaleko do propozycji, że część kosztów leczenia powinien ponieść pacjent. I znowu: w gąszczu administracyjnych, ekonomicznych i prawnych problemów ginie istota sprawy. Choroba nowotworowa jest wielkim przedsięwzięciem logistycznym angażującym mnóstwo sił i środków. W Polsce, mimo szczytnych celów Narodowego Programu Zwalczania Chorób Nowotworowych, pacjent bardziej niż na samym leczeniu musi koncentrować się na procedurach i limitach. Taka sytuacja jest nie tylko absurdalna, ale przede wszystkim groźna. Toczony chorobą pacjent prócz walki z nowotworem i uporczywym leczeniem, musi jeszcze zmagać się z… systemowymi trudnościami. Musi też wiedzieć, jakie są limity przyjęć i na jakie leki dany szpital podpisał umowę. Nawet więcej: często pacjent musi wykazać się większą wiedzą dotyczącą tego, co jest refundowane, a co nie, niż sam lekarz, który ma „tylko” leczyć. A właśnie często od tych szczegółów, pisanych drobnym drukiem zapisów i wykreśleń, może zależeć co najmniej nasze zdrowie. Zdecydowanie łatwiej jest mówić na przykład o leczeniu cytostatykami jako elemencie koszyka świadczeń gwarantowanych i specjalnej terapii celowanej jako świadczeniu nierefundowanym, niż samemu zmagać się chorobą. Oczywiście urzędnik, by właściwie wypełniać swoją funkcję, nie musi mieć „onkologicznego doświadczenia”, ale obecne podejście do ochrony zdrowia, w tym chorób nowotworowych, podtrzymuje paraliżujący wszystkich pacjentów brak wrażliwości. Ponadto, o czym też nie wolno zapominać, obecna sytuacja większości pacjentów, nie tylko onkologicznych, generuje nieobywatelskie postawy. Realne ograniczenia w dostępie do diagnostyki i leczenia w połączeniu z dramatyczną sytuacją chorego wpływają na tak gremialnie potępiane przez polityków „kombinowanie” czy „nieetyczne korzystanie ze znajomości”. Na pewno wygodniej jest ganić anonimowych pacjentów siedząc w fotelu, niż samemu czekać tygodniami na wynik badania, od którego zależy własne życie.

Ochrona zdrowia nie jest po prostu jednym z punktów budżetu, takim samym jak misja w Afganistanie, boiska czy autostrady. Mimo że ochrona zdrowia też kosztuje, dotyczy jednak nas wszystkich w sposób szczególny. W chorobie, w czasie, kiedy potrzebujemy pomocy, państwo powinno nam pomagać i nas wpierać, a nie piętrzyć trudności. Każdego chorego bardziej od zapewnień i nowych programów interesują faktyczne warunki i możliwości leczenia. Pacjent powinien się leczyć, a nie uczyć procedur. Odwrotna sytuacja, z którą mamy obecnie do czynienia będzie trwać tak długo, jak długo główny tematami dyskusji o ochronie zdrowia w Polsce będzie racjonalizacja, standaryzacja i sposoby zwiększania rentowności. W tym wszystkim brakuje przecież najważniejszego – wrażliwości.
Komentarze
Dodaj nowy
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 19.01.2010 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Powered By PageCache
Generated in 0.40487 Seconds

Warning: fsockopen() [function.fsockopen]: php_network_getaddresses: getaddrinfo failed: Name or service not known in /media/data/www/krytykapolityczna.pl/public_html/components/com_pagecache/pagecache.class.php on line 273

Warning: fsockopen() [function.fsockopen]: unable to connect to :80 (php_network_getaddresses: getaddrinfo failed: Name or service not known) in /media/data/www/krytykapolityczna.pl/public_html/components/com_pagecache/pagecache.class.php on line 273