> PREMIERA 24 MAJA

Berman_okladka_300px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Żydzi wracają do Lwowa Drukuj
Oleksiy Radynski   
24.06.2011

Na dzień 22 czerwca tego roku we Lwowie oczekiwano z obawą największą bodaj od siedmiu dekad, czyli od dnia, gdy wojska hitlerowskie przekroczyły granicę ZSRR. Po raz kolejny tragedia miała się powtórzyć jako farsa. Tym razem obawy mieszkańców Lwowa nie były spowodowane żadnym (neo)nazistowskim zagrożeniem, wprost przeciwnie – zapowiedzią demonstracji antyfaszystowskiej, którą miały przeprowadzić we Lwowie pewne żydowskie organizacje z Odessy. Po niedawnych skandalicznych obchodach Dnia Zwycięstwa we Lwowie prawie nikt nie miał wątpliwości, że dzień początku Wielkiej Wojny Ojczyźnianej wyróżni się serią prowokacji ze strony prorosyjskiej skrajnej prawicy, a te z kolei spowodują gwałtowną, przy czym wygodną dla władzy ukraińskiej oraz Kremla, reakcję ze strony skrajnej prawicy proukraińskiej. O „zemście” za akcję z 9 maja mówiły obie strony konfliktu, w równej mierze sfrustrowane przebiegiem tych wydarzeń: ukraińscy nacjonaliści byli rozczarowani tym, że przybyłym do Lwowa prowokatorom jednak się udało rozwinąć czerwoną flagę, z kolei nacjonalistów (pro)rosyjskich wkurwiło zachowanie ich zdesperowanych oponentów, którzy atakowali na lwowskich ulicach każdego posiadacza symboliki Dnia Zwycięstwa.


Choć każda ze stron od półtora miesięca zapowiadała „rewanż” właśnie na dzień 22 czerwca, forma tej zemsty, wybrana przez radykalne organizacje prorosyjskie, zaskoczyła wszystkich. Otóż 22 czerwca organizacja „Żydzi przeciwko antysemityzmowi” z Odessy miała przeprowadzić we Lwowie demonstracje upamiętniającą Żydów „zamordowanych przez nieludzi – ukraińskich nacjonalistów, szuchewyczów, banderowców i innych faszystowskich wyrzutków” oraz przeciw „polityce faszyzmu, antysemityzmu i holocaustu, prowadzonej przez władze Lwowa i Ukrainy” (cyt. za oficjalnym zgłoszeniem demonstracji). To, że słowo „holocaust” w tym zgłoszeniu zostało wymienione z małej litery – dokładnie jak imiona zbiorowe „faszystowskich wyrzutków” – ostatecznie ujawniło prawdziwą misję „Żydów przeciwko antysemityzmowi”, która, zresztą, od dłuższego czasu była tajemnicą poliszynela. W poprzednim publicznym wystąpieniu tej organizacji chodziło o nadanie tytułu „Sprawiedliwego wśród Narodów Świata Numer Jeden” Józefowi Stalinowi. W Odessie „Żydzi przeciwko antysemityzmowi” są znani jako jedna z licznych przybudówek radykalnej prorosyjskiej partii „Ojczyzna”, a w oficjalnych dokumentach tej organizacji deklaruje się sprzeciw wobec „syjonizmu, chabadyzmu, liberalizmu, żydomasonerii, satanizmu, talmudyzmu, faryzejstwa oraz wprowadzeniu globalnej władzy Księcia Tego świata, Cara Moszyjacha”.


Po co tyle poświęcać tyle uwagi wariatom? Trudno w to uwierzyć, ale organizacja „Żydzi przeciwko antysemityzmowi” po ogłoszeniu swoich intencji potrafiła przez kilka dni utrzymać w napięciu prawie 50-milionowy kraj. Przecież we Lwowie zapowiadała się konfrontacja dużo ostrzejsza niż ta z 9 maja. Mimo totalnej klęski ich akcji „Żydom przeciwko antysemityzmowi” udało się jednak posunąć konsensus społeczny jeszcze trochę bardziej w prawo. Tuż po zapowiedzi ich demonstracji we Lwowie zaczęła się kampania społeczna „Pamięć bez agresji”, która miała na celu zapobiec prowokacjom 22 czerwca poprzez przeniesienie uwagi społecznej z ataku nazistów w 1941 roku na zbrodnie, dokonane w trakcie opuszczania Lwowa przez NKWD. Nic dziwnego, że w tym „szerokim froncie społecznym” znalazł się cały mainstream lwowskiej polityki wraz z prawicowymi radykałami z partii „Swoboda”, które coraz częściej na łamach wysokonakładowej prasy głoszą o konieczności przeprowadzenia w Ukrainie „socjal-nacjonalistycznej rewolucji”.


Zeitgeist 22 czerwca we Lwowie ujawnił się na wywieszonych przez władze miejskie billboardach z gigantycznym białym napisem na czarnym tle: „KOMUNIZM = NAZIZM”. Nikomu nawet nie przyszło do głowy, że posiadająca w tej chwili większość krzeseł w miejskiej radzie partia „Swoboda” (która niegdyś nosiła nazwę Socjalnanarodowej Partii Ukrainy) jest – przynajmniej na poziomie retoryki – swoistą syntezą tych dwóch „wcieleń zła”. Na razie idiotyczne równanie z lwowskich billboardów służy wyłącznie polowaniu na czerwone wiedźmy oraz coraz większemu uznaniu skrajnej prawicy jako „normalnej” i nadającej się do rozmowy. Jeśli w parlamencie ukraińskim ciągle są komuniści, dlaczego nie mieliby się tam znaleźć również socjalnacjonaliści? Przecież komunizm i nazizm to jest to samo!


W tym miejscu chciałbym przestać nudzić i szczerze podziękować Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie za jej Deklaracje Wileńską, którą przyrównała stalinizm do hitleryzmu (któż dziś we Lwowie widzi różnicę między stalinizmem a komunizmem?). Stworzyliście państwo świetny pretekst do popularyzacji socjal-nacjonalizmu na Ukrainie. Zresztą nie tylko tam. 

 

 

Komentarze
Dodaj nowy
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 19.26302 Seconds