> PREMIERA 24 MAJA

Berman_okladka_300px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Zuccotti Majdan Drukuj
Oleksiy Radynski   
18.11.2011
„Policjanci wdarli się w tłum, pchając protestujących do chodnika. Ludzi chwytano i rzucano na ziemię, bito pałkami”. „Na ziemi było widać kałuże krwi. – To nasza krew – skandowali protestujący”. „Oficerowie prowadzili ulicą ludzi w kajdankach”.
„Liczba osób aresztowanych rośnie”.

Poczucia, jakie miałem, czytając relacje z wydarzeń w Zuccotti Park, nie można określić jako déjà vu. Przeciwnie – miałem wrażenie, że obserwuje coś, czego nigdy nie doświadczyłem, chociaż z pewnością mogłem.

Siedem lat temu, siedząc w namiotach w centrum Kijowa, każdej nocy przygotowywaliśmy się dokładnie na takie sytuacje, o których dziś czytamy w „New York Times”. Niedługo potem dowiedzieliśmy się, dlaczego w Kijowie w listopadzie 2004 roku nie doszło do tego, co dzieje się w Nowym Yorku w listopadzie 2011. Rzeczywista przyczyna tego nie-wydarzenia bardzo rozczarowała wielu pomarańczowych idealistów, wierzących, że to „duch Majdanu” powstrzymał przemoc i nie dopuścił do rozpędzenia protestu.

Okazało się, że pewnej nocy amerykańskie satelity zasygnalizowały nagłe przesunięcie dużej ilości sprzętu – prawdopodobnie wojskowego – w kierunku Kijowa. Jedne telefon Colina Powella do Leonida Kuczmy wystarczył, by tę ofensywę powstrzymać. Nie wiemy, co dokładnie powiedział Powell ukraińskiemu prezydentowi, ale niewykluczone, że ja i wielu moich przyjaciół zawdzięczamy tej rozmowie życie.

Nie zamierzam porównywać skali przemocy, do której mogło dojść w Kijowie po wkroczeniu wojska na Majdan, z rozpędzeniem Occupy Wall Street day of action. Trudno jednak nie zestawić działania nowojorskiej policji ze scenariuszem, przed którym amerykański rząd kilka lat temu powstrzymał rząd ukraiński. I scenariuszem, przed którym nikt nie potrafił powstrzymać Aleksandra Lukaszenki niecały rok temu.

Po pierwszych atakach policjantów na miasteczka namiotowe w USA pisarka i aktywistka Barbara Ehenreich oskarżyła prezydenta Obamę w taki sposób: „Dlaczego nie mógł podnieść słuchawki, zadzwonić do burmistrzów Portland i Oregonu i powiedzieć: nie przeszkadzajcie tym ludziom?”.

Sytuacja protestujących Amerykanów jest naprawdę trudna. Nikt nie zadzwoni do ich prezydenta, by odwołał eksmisję protestujących. Nikt nie zadzwoni nawet do burmistrza Bloomberga. Mogą liczyć tylko na siebie. I to jedyna dobra wiadomość.

Komentarze
Dodaj nowy
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 18.11.2011 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Powered By PageCache
Generated in 0.28562 Seconds

Warning: fsockopen() [function.fsockopen]: php_network_getaddresses: getaddrinfo failed: Name or service not known in /media/data/www/krytykapolityczna.pl/public_html/components/com_pagecache/pagecache.class.php on line 273

Warning: fsockopen() [function.fsockopen]: unable to connect to :80 (php_network_getaddresses: getaddrinfo failed: Name or service not known) in /media/data/www/krytykapolityczna.pl/public_html/components/com_pagecache/pagecache.class.php on line 273