> PREMIERA 24 MAJA

Berman_okladka_300px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Więzienia dla artystów Drukuj
Oleksiy Radynski   
03.03.2011

Nie minął tydzień od rewelacyjnej decyzji rosyjskiego sądu, by wypuścić z więzienia artystów z grupy Wojna (na podstawie jednej z prac oskarżono ich o wywoływanie nienawiści do rosyjskiej milicji), a już radość zwolenników nietykalności artystycznej została poważnie zaburzona. Ukraiński performer Oleksandr Wołodarski, skazany za jedną ze swoich akcji na rok więzienia (w zawieszeniu), został właśnie wysłany do kolonii poprawczej, gdzie będzie pracował dla dobra społeczeństwa, produkując kosze na śmieci.


Wołodarski nie złamał warunków zawieszenia ani nie popełnił żadnej nowej „zbrodni” (przypomnę, że jego kryminalny czyn polegał na imitacji aktu seksualnego pod gmachem ukraińskiego parlamentu). Rzecz w tym, że wyrok w zawieszeniu według prawa ukraińskiego może przybierać różne formy – np. wysłania na prace przymusowe. Taką właśnie karę orzeczono w sprawie Wołodarskiego niemal sześć miesięcy po ogłoszeniu wyroku. Najwyraźniej prokuratorzy zauważyli, że Wołodarski (który jest jednym z najbardziej czytanych na Ukrainie blogerów) nie zamierza zmieniać własnych przekonań ani nie wycofuje się z demonstracyjnej pogardy wobec organów państwowych (w tym ukraińskiego sądu). Teraz, przynajmniej, będzie głosił swoje poglądy wyłącznie w wąskim kole współwięźniów. Produkcja koszy na śmieci nie łączy się bowiem, według ukraińskiego prawa, z dostępem do internetu.


Oprócz elementarnej zemsty, tę decyzję ukraińskiego sądu można wyjaśnić obsesyjnym pragnieniem obecnej władzy (jak zresztą każdego prorosyjskiego rządu na Ukrainie), by naśladować działania władzy rosyjskiej. W Rosji wtrąca się artystów do więzenia – a my w czym jesteśmy gorsi? Niestety, Wołodarski został wysłany na prace przymusowe w najmniej odpowiednim momencie. Traf chciał, że w Rosji artyści właśnie opuszczają więzienia. Ukraina będzie miała okazję poprawić to nieporozumienie – sprawa Wołodarskiego jest ciągle rozpatrywana w Sądzie Najwyższym, jest więc nadzieja, że Ukraina nadąży za Rosją w kwestii sądowej krytyki sztuki i Wołodarski zostanie zwolniony.


Władza ukraińska ma w ogóle dużo do zrobienia, by dostosować Ukrainę do standardów tak postępowego państwa, jak Federacja Rosyjska. I tak na przykład od 1 marca tego roku Rosja jest oficjalnie państwem policyjnym – tamtejsza milicja została przemianowana na policję. Czy to nie właśnie z tego powodu zwolniono artystów Wojny? Skoro nie istnieje już rosyjska milicja, to nie ma już popełnionej przez Wojnę zbrodni: nie da się podniecać nienawiści do grupy społecznej, której nie ma. To ważna nauka dla milicji ukraińskiej, ciągle oskarżanej o przemoc i zabójstwa aresztowanych. Wystarczy przemianować się na policję, żeby wszystkie te zbrodnicze czyny uznać za popełnione przez organizację nieznaną, a na dodatek już nieistniejącą.


Niestety ani Ukraina, ani Rosja nie są jedynymi krajami, w których artyści są oskarżani na podstawie swoich prac. We Francji niedawno oskarżono o pedofilię kuratorów i dyrektora muzeum w Bordeaux   – na podstawie poświęconej seksualności dziecięcej wystawy Presumed Innocents  (zawierała między innymi prace Nan Goldin i Roberta Mappletorpa). Polska okazała się pojętna w naśladowaniu najlepszych wzorców europejskiej sprawiedliwości – niedawno wytoczono proces Krzysztofowi Kuszei, który pokazał w swoich pracach księży gwałcących dzieci. Jeśli tak dalej pójdzie, trzeba bedzie szukać sposobu integracji instytucji artystycznych z systemem penitencjarnym. Tym bardziej, że mają zasadniczo dużo wspólnego – celem obu jest utrzymanie wyłamujących się ze społeczeństwa jednostek na bezpieczny dystans. A więc – nie róbmy sztuki. Budujmy więzenia dla artystów.

 

 

Felietony Oleksyja Radynskiego publikujemy w piątki. 

 

Komentarze
Dodaj nowy
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 04.03.2011 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.73454 Seconds