|
Nie minął tydzień od rewelacyjnej decyzji rosyjskiego sądu, by wypuścić z więzienia artystów z grupy Wojna (na podstawie jednej z prac oskarżono ich o wywoływanie nienawiści do rosyjskiej milicji), a już radość zwolenników nietykalności artystycznej została poważnie zaburzona. Ukraiński performer Oleksandr Wołodarski, skazany za jedną ze swoich akcji na rok więzienia (w zawieszeniu), został właśnie wysłany do kolonii poprawczej, gdzie będzie pracował dla dobra społeczeństwa, produkując kosze na śmieci. Wołodarski nie złamał warunków zawieszenia ani nie popełnił żadnej nowej „zbrodni” (przypomnę, że jego kryminalny czyn polegał na imitacji aktu seksualnego pod gmachem ukraińskiego parlamentu). Rzecz w tym, że wyrok w zawieszeniu według prawa ukraińskiego może przybierać różne formy – np. wysłania na prace przymusowe. Taką właśnie karę orzeczono w sprawie Wołodarskiego niemal sześć miesięcy po ogłoszeniu wyroku. Najwyraźniej prokuratorzy zauważyli, że Wołodarski (który jest jednym z najbardziej czytanych na Ukrainie blogerów) nie zamierza zmieniać własnych przekonań ani nie wycofuje się z demonstracyjnej pogardy wobec organów państwowych (w tym ukraińskiego sądu). Teraz, przynajmniej, będzie głosił swoje poglądy wyłącznie w wąskim kole współwięźniów. Produkcja koszy na śmieci nie łączy się bowiem, według ukraińskiego prawa, z dostępem do internetu.
Oprócz elementarnej zemsty, tę decyzję ukraińskiego sądu można wyjaśnić obsesyjnym pragnieniem obecnej władzy (jak zresztą każdego prorosyjskiego rządu na Ukrainie), by naśladować działania władzy rosyjskiej. W Rosji wtrąca się artystów do więzenia – a my w czym jesteśmy gorsi? Niestety, Wołodarski został wysłany na prace przymusowe w najmniej odpowiednim momencie. Traf chciał, że w Rosji artyści właśnie opuszczają więzienia. Ukraina będzie miała okazję poprawić to nieporozumienie – sprawa Wołodarskiego jest ciągle rozpatrywana w Sądzie Najwyższym, jest więc nadzieja, że Ukraina nadąży za Rosją w kwestii sądowej krytyki sztuki i Wołodarski zostanie zwolniony.
Władza ukraińska ma w ogóle dużo do zrobienia, by dostosować Ukrainę do standardów tak postępowego państwa, jak Federacja Rosyjska. I tak na przykład od 1 marca tego roku Rosja jest oficjalnie państwem policyjnym – tamtejsza milicja została przemianowana na policję. Czy to nie właśnie z tego powodu zwolniono artystów Wojny? Skoro nie istnieje już rosyjska milicja, to nie ma już popełnionej przez Wojnę zbrodni: nie da się podniecać nienawiści do grupy społecznej, której nie ma. To ważna nauka dla milicji ukraińskiej, ciągle oskarżanej o przemoc i zabójstwa aresztowanych. Wystarczy przemianować się na policję, żeby wszystkie te zbrodnicze czyny uznać za popełnione przez organizację nieznaną, a na dodatek już nieistniejącą.
Niestety ani Ukraina, ani Rosja nie są jedynymi krajami, w których artyści są oskarżani na podstawie swoich prac. We Francji niedawno oskarżono o pedofilię kuratorów i dyrektora muzeum w Bordeaux – na podstawie poświęconej seksualności dziecięcej wystawy Presumed Innocents (zawierała między innymi prace Nan Goldin i Roberta Mappletorpa). Polska okazała się pojętna w naśladowaniu najlepszych wzorców europejskiej sprawiedliwości – niedawno wytoczono proces Krzysztofowi Kuszei, który pokazał w swoich pracach księży gwałcących dzieci. Jeśli tak dalej pójdzie, trzeba bedzie szukać sposobu integracji instytucji artystycznych z systemem penitencjarnym. Tym bardziej, że mają zasadniczo dużo wspólnego – celem obu jest utrzymanie wyłamujących się ze społeczeństwa jednostek na bezpieczny dystans. A więc – nie róbmy sztuki. Budujmy więzenia dla artystów.
Felietony Oleksyja Radynskiego publikujemy w piątki.
Na podobny temat
|
-Symeon, w Krytyce piszesz ciekawiej ...
@daras1983 "Wg mnie Polacy n...