|
Czasem myślę, że brak zrozumienia wydarzeń toczących się na wschód od Muru Schengeńskiego wynika po prostu z braku cyrylicy na komputerach zachodnich obserwatorów. Ponieważ nie mogą wpisywać bukwami tytułów rosyjskich filmików na youtube, nie mają szansy pojąć tamtejszą sytuację polityczną.
Trudno o lepszy portret polityczny Dmitrija Miedwiediewa, niż jego taniec na własnym high school reunion podczas występu kultowego kobiecego zespołu Kombinacja. Trudno zrozumieć przyczyny klęski proputinowskich ruchów młodzieżowych bez obejrzenia filmiku o dwóch „naszystach” (tak nazywa się zwolenników popieranej przez Kreml nacjonalistycznej organizacji Nasi). Nie da się wyobrazić sobie skali upadku mediów publicznych w Rosji, jeśli nie zapoznamy się z zakazanym teledyskiem patriotycznego piosenkarza Olega Gazmanowa. Zakazanym, oczywiście, nie z powodu jakichkolwiek wywrotowych treści. Ta próba podlizania się Kremlowi jest naprawdę całkiem szczera – po prostu nieco przesadzona.
W ostatnich miesiącach youtube w Rosji okazał się nie mniej ważnym narzędziem sprzeciwu, niż serwisy społecznościowe, za pomocą których obywatele tworzą oddolne sieci samoorganizacji. Po niesławnej „rozmowie z narodem” Władimira Putina pojawiły się liczne wideo-odpowiedzi na arogancję rosyjskiego premiera, wśród których trafiają się naprawdę wybitne przykłady strategii subwersywnej w sztukach wizualnych. Rosyjski youtube staje się samowystarczalnym źródłem inspiracji dla twórców. Na przykład teledysk do najważniejszej opozycyjnej rockowej piosenki – Nasz dom wariatów głosuje na Putina zespołu Rabfak, piosenka wykonywana m.in. podczas demonstracji na placu Bołotnym – jest prawdziwą wideoencyklopedią współczesnej Rosji. Stanąć w szranki z tym kolażem może tylko kompilacja Tymczasem w Rosji – pozycja obowiązkowa zarówno dla rusofilów, jak i rusofobów.
Internetowe serwisy wideo są kluczowym elementem (auto)reprezentacji obecnej „rosyjskiej zimy”. Zatrzymanie dziennikarki-celebrytki Bożeny Ryńskiej podczas powyborczych protestów wywołało nie tylko mocną mobilizację społeczną, ale też fale parodystycznych naśladowań. Youtube służy ujawnieniu nie tylko wyborczych fałszerstw, ale też prawdziwych tożsamości nowych postaci na rosyjskiej scenie politycznej – przede wszystkim, tolerowanego przez liberałów quasi-faszysty Aleksieja Nawalnego. Swoją drogą, najlepszym sposobem na zanurzenie się w atmosferze rosyjskich protestów ulicznych jest obejrzenie teledysku lewicującego zespołu Arkadij Koc.
W przyszłym roku na pewno zobaczymy więcej takich klipów. Przecież „rosyjska zima” dopiero się zaczyna.
Na podobny temat
|
-Symeon, w Krytyce piszesz ciekawiej ...
@daras1983 "Wg mnie Polacy n...