|
Ukraiński reżyser Siergiej Łoznica jest z wykształcenia matematykiem. O swoich filmach mówi, że konstruuje je niczym matematyczne modele, formuły czy algorytmy, by wypróbować pewną wersję rozwoju wydarzeń. Dotyczy to zarówno jego dokumentów eksperymentalnych (Pejzaż, Fabryka, Blokada, Revue), jak i jego debiutanckiej fabuły pod tytułem My Joy, pokazanej w tegorocznym konkursie w Cannes. Tuż po premierze festiwalowej okazało się, że algorytm fabularny, skonstruowany w tym filmie, z zaskakującą prędkością wcielił się w rzeczywistość. My joy jest hipnotycznym filmem drogi o kierowcy ciężarówki, zagubionym w nieskończonej przestrzeni rosyjskiej prowincji. Bohater najpierw staje się ofiarą absurdalnej przemocy ze strony miejscowych, a potem – ofiarą zdegradowanych organów represji. Kluczową frazą filmu jest chyba wypowiedź rosyjskiego milicjanta skierowana do kierowcy zatrzymanego samochodu: „Co ty nie wiesz, jaka sytuacja jest teraz w kraju?”. Ciekawe, że żadnych innych wskazówek na temat przyczyny czy charakteru tej „sytuacji” w filmie nie ma. Im dalej, tym częściej w filmie pojawiają się wizerunki „wilkołaków w naramiennikach” (powszechne określenie milicjantów łamiących prawo). Wykorzystują swoją władzę, żeby podważyć obowiązujące prawo i usytuować samych siebie poza nim na podstawie nieokreślonego „stanu wyjątkowego”. Jak wiemy z historii Weimaru, system, w którym wyjątek od prawa, staje się normą, jest skazany na stoczenie się w przepaść patologii. Do tego właśnie dochodzi w finale, kiedy główny bohater odpłaca za przemoc, której doświadczał podczas całego filmu. Zabija nie tylko złoczyńców, ale wszystkich, którzy przez przypadek znaleźli się w pobliżu. Najlepszą interpretacją My Joy jest seria wydarzeń, które miały miejsce przez ostatnie kilka miesięcy w kraju, gdzie wyprodukowano film, czyli w Ukrainie. Premiera filmu w Cannes odbyła się 19 maja 2010 roku. Rano tego dnia media ujawniły, że dzień wcześniej na jednym z posterunków milicji w Kijowie zginął student. Trafił na posterunek z powodu zbyt głośnej imprezy urodzinowej w akademiku. Według wersji lekarzy student zmarł, bo uderzył głową w betonową podłogę. Kilka miesięcy później dwóch pracowników posterunku oskarżono o „nadużycie uprawnień” i „zaniedbania na służbie”, ale nie o zabójstwo, czego domagali się oskarżyciele. 13 czerwca na innym posterunku milicji samobójstwo popełniła osoba uzależniona od narkotyków. Samobójstwo zarejestrowały posterunkowe kamery, ale nikt z obrońców prawa nie interweniował. Później okazało się, że zatrzymany był figurantem w innej sprawie o przekroczenie uprawnień przez milicję. Chciano go zmusić do wzięcia na siebie winy za pobicie, którego jego kolega doświadczył ze strony milicji. 19 lipca w Wyszgorodzie koło Kijowa zaginął ojciec trójki dzieci, zatrzymany w kawiarni wraz z przyjacielem za „zakłócanie porządku publicznego”. Według zeznań jego przyjaciela na posterunku milicji został brutalnie pobity. Potem nikt go nie widział. 10 września we Lwowie na posterunku milicji zmarł mężczyzna. Na jego ciele zidentyfikowano 51 ran – w tym na pietach. Ekspert sądowo-medyczny oświadczył, że rany te mogły pojawić się na skutek przemocy medycznej – masażu serca i defibrylacji. 28 września pod Charkowem został zatrzymany milicjant oskarżony o zabójstwo trzech emerytek. Włamywał się do ich domów przez okno, zabijał kobiety, potem rabował mieszkania. Mając dostęp do informacji operacyjnych, utrudniał dochodzenie. 10 października w Odessie nietrzeźwy inspektor drogowy potrącił przechodniów wracających z wesela. Zginęły dwie osoby. Według wersji z dochodzenia złamały reguły ruchu drogowego. W listopadzie My Joy wchodzi do kin w Ukrainie oraz innych krajach swiata. W Polsce był pokazywany podczas festiwalu Era Nowe Horyzonty.
Na podobny temat
|
-Symeon, w Krytyce piszesz ciekawiej ...
@daras1983 "Wg mnie Polacy n...