> PREMIERA 24 MAJA

Berman_okladka_300px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Niezwykła przygoda ukraińskiego poety Drukuj
Oleksiy Radynski   
02.12.2011

Ukrański poeta Andrij Bondar przyleciał ostatnio do Katowic wyjątkowo wkurzony. Wysiadając z samolotu, marzył tylko o tym, by wylądować w celi straży granicznej i w ten sposób uniknąć własnego występu na festiwalu Ars Cameralis.

Tłum pasażerów podzielono na gatunki. U obywateli gatunku niższego sprawdzano dokumenty uzasadniające cel ich pobytu w Polsce. Nie chodziło o paszporty z wizami (zanim paszporty ukrańskie nie zostaną wyposażone w dane biometryczne, nie znaczą właściwie nic - o wpuszczeniu lub niewpuszczeniu obywatela drugiego gatunku ma prawo decydować oficer straży granicznej). Chodziło o zwykłe papierowe wydruki z wyjaśnieniem celu wizyty, wymagane z bardzo mglistych powodów. Niemających tych kartek obywateli drugiego gatunku prowadzono do wymarzonej przez ukraińskiego poetę celi dla wyjaśnienia prawdziwego powodu ich wizyty. Kiedy nadeszła jego kolejka, Andrij Bondar postanowił trafić do tej celi z osobliwym poetycznym patosem. Pytany, po co pojawił się w Polsce, powiedział:

- Przyjechałem do księgarni.

Oficerowi straży granicznej odpadła szczeka.

- Do jakiej księgarni?

- Do Empiku.

- A ma pan od Empiku zaproszenie?

- Nie. Przyjechałem po książki.

- Jakie książki?

- Papierowe. Wie pan, jestem poetą. Musze się orientować w tym, co się dzieje w literaturze pięknej. Oprócz tego, wie pan, jestem tłumaczem. Przetłumaczyłem na język ukraiński Ferdydurke Witolda Gombrowicza i Lubiewo Michała Witkowskiego. Może kupię sobie równie dobrą polską książkę do przetłumaczenia.

Zadowolony ze swojej tyrady poeta liczył, że teraz już na pewno zostanie wysłany z powrotem na Ukrainę. A jednak strażnik, słuchając Bondara, dziwnie się skulił. Ostemplował jego paszport ze słowami:

- Ja panu ufam…

Przerażony poeta już nie miał innego wyboru, niż wystąpić na Ars Cameralis. A już za kilka dni przyczyna dziwnego zachowania straży granicznej została wyjaśniona. Otóż - w związku z „liberalizacją reżimu wizowego” - Ukraińcy mogą dostawać specjalne wizy, żeby pojechać do Polski na zakupy. „Zakupy” są teraz równie uprawnionym powodem do wizyty co „kultura” czy „rodzina”. Co prawda by otrzymać taką wizę, trzeba pokazać w konsulacie fakturę za poprzednie zakupy. Ale według rzecznika konsularnego wystarczy, że Ukrainiec kupi w Polsce „dwa cukierki”, byle faktura za te cukierki była wystawiona ne jego imię.

  

Do tego usługa ta jest dostępna tylko dla mieszkańców kilku zachodnich obwodów Ukrainy - znanych z tego, że raczej pomagają Polakom w zakupach taniej wódki i papierosów, niż sami kupują cokolwiek w Polsce. Czy wpisując do ankiety wizowej słowo „zakupy”, przeciętny sprzedawca ukraińskich papierosów kłamie czy nie? Tego nie wiemy na pewno. Możemy natomiast legalnie jeździć do Polski po książki.

Komentarze
Dodaj nowy
pablo   |02.12.2011 13:15:36
Nie bardzo rozumiem w czym tkwi problem i o jakie gatunki chodzi. Kiedy
studiowałem, a Polska nie była w UE, jeździłem do pracy do Szwecji i Norwegii,
krain wiecznej lewicowej szczęśliwości i nie będąc obywatelem UE zawsze byłem
odprawiany w oddzielnym okienku i zawsze mnie pytano o cel wizyty, wymagano
zaproszenia, umowy o pracę lub praktyki studenckie, a jeżeli ktoś powiedział, że
jest turystą to liczono ile ma pieniędzy przy sobie lub też musiał mieć
zaświadczenie, że na koncie ma ich wystarczającą ilość. To chyba bardziej
restrykcyjne i upokarzające niż faktura na dwa cukierki. Czy czułem się w
jakikolwiek sposób upokorzony? Nie bardzo, bo tak traktowani byli wszyscy z poza
UE i USA, więc o jakie gatunki i podgatunki tu chodzi? Obywatelom Ukrainy dużo
łatwiej wjechać do UE (i bardzo dobrze) niż Polakom przed 2004 rokiem.
Thermidor   |03.12.2011 03:47:30
Też nie rozumiem problemu. Trzeba zobaczyć akcje na amerykańskich lotniskach i
wtedy możemy dyskutować.
lol  - re:   |05.12.2011 16:15:10
pablo napisa?:
Obywatelom Ukrainy dużo łatwiej wjechać do UE (i bardzo dobrze) niż Polakom
przed 2004 rokiem.


niech pan zajrzy do konsulatu RP w Kijowie, i wtedy możemy dyskutować
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 02.12.2011 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Powered By PageCache
Generated in 0.29950 Seconds

Warning: fsockopen() [function.fsockopen]: php_network_getaddresses: getaddrinfo failed: Name or service not known in /media/data/www/krytykapolityczna.pl/public_html/components/com_pagecache/pagecache.class.php on line 273

Warning: fsockopen() [function.fsockopen]: unable to connect to :80 (php_network_getaddresses: getaddrinfo failed: Name or service not known) in /media/data/www/krytykapolityczna.pl/public_html/components/com_pagecache/pagecache.class.php on line 273