|
Dostęp na posiedzenie komitetu rosyjskiej opozycji w sprawie demonstracji zaplanowanej na 24 grudnia jest otwarty dla wszystkich. A jednak, żeby zostać wpuszczonym do fabryki, gdzie zgromadzili się opozycjoniści, potrzeba najpierw zalogować się do serwisu livejournal i wpisać swoje nazwisko na listę. Ta lista nie jest filtrem politycznym – służy wyłącznie fabrycznej służbie bezpieczeństwa. Po sprawdzeniu tożsamości uczestnicy trafiają na przepełnioną salę, gdzie toczy się debata o szczegółach rezolucji, która ma być uchwalona na sobotnim wiecu.
Spotkanie prowadzi świeżo wypuszczony z aresztu Aleksiej Nawalny, znany jako twórca oddolnego antykorupcyjnego projektu internetowego Rospil oraz otwarty sympatyk rosyjskiej faszyzującej prawicy (w tym roku był jedyną mainstreamową postacią na Russkim Marszu – odpowiedniku polskiego Marszu Niepodleglosci). Nawalny, uwięziony na 15 dni za udział w nielegalnym wiecu powyborczym, bez przerwy odwołuje się do swojego doświadczenia więźnia politycznego, by przekonać wszystkich o słuszności swoich poglądów. Korzysta z tej metody, by wymusić na zgromadzonych rezygnację z pomysłu uchwalenia jakiejkolwiek rezolucji na sobotnim wiecu. Myli słowo „rezolucja” ze słowem „rewolucja”, ale w końcu przypomina, że ani pierwszej, ani drugiej na wiecu nie będzie.
Niemal każde słowo Nawalnego spotyka się z mniej lub bardziej aktywnym poparciem z ławki obok, gdzie siedzą starsi liderzy rosyjskiej „antysystemowej opozycji” – Garri Kasparow i Boris Niemcow. Widać, że traktują Nawalnego jako uznanego przywódcę. Pomiędzy Kasparowem i Niemcowem – największa niespodzianka wieczoru: Piotr Werzilow, aktywista nieuznanej przez peterburską centralę „moskiewskiej frakcji” grupy Wojna. Tymczasem toczy się dyskusja, czy oddać na wiecu głos „artystom”. Słychać głosy, że to przekształci manifestację polityczną w „bałagan”. Słychać też przeciwne zdania, że na wiecu „nie powinno być polityki”.
Nie ma na posiedzeniu komitetu lidera organizacji Lewyj Front Siergieja Udalcowa, co bardzo ułatwia Nawalnemu odpolitycznienie wiecu i opozycjonistów. Udalcow został zatrzymany jednocześnie z Nawalnym, ale wskutek „specjalnego traktowania” go przez milicję ogłosił w areszcie strajk głodowy. Termin aresztu Udalcowa był kilkakrotnie przedłużany – z takich powodów jak na przykład przejście jezdni w niedozwolonym miejscu, na dodatek w dniu, kiedy oficjalnie przebywał w więzieniu.
Wygląda to tak, jakby władza próbowała za wszelką cenę powstrzymać Udalcowa od udziału w protestach – jego lewicowa retoryka jest zbyt niebezpieczna dla obecnego reżimu, tym bardziej na tle opozycjonistów w rodzaju Nawalnego, którego społeczne inicjatywy to m.in akcja „Dość karmienia Kaukazu!” (chodzi o gigantyczne państwowe dotacje przyznawane kaukaskim republikom w zamian za polityczne posłuszeństwo). Parę godzin przed początkiem zgromadzenia w centrum Moskwy miała się odbyć pikieta na rzecz uwolnienia Udalcowa, ale w ostatniej chwili została zakazana ona przez władze. Żona Udalcowa Anastazja musiała urządzić jednoosobową pikietę – jedyny w Rosji legalny sposób na wyrażenie obywatelskiego nieposłuszeństwa.
Zebranie przechodzi do najtrudniejszego punktu obrad – ustalenia składu mówców przemawiających podczas demonstracji. Wybór miał się odbywać w najbardziej demokratyczny sposób – drogą głosowania w internecie. Jednak strona głosowania została kilkakrotnie zaatakowana przez hakerów, wskutek czego trójka wybranych liderów składa się z Aleksieja Nawalnego, twórcy piramid finansowych Sergieja Mawrodi oraz ikony rosyjskich neonazistow, skinheada o ksywie Tesak.
Zgromadzenie natychmiast zaczyna porównywać wyniki głosowania z rezultatami sfałszowanych wyborów do parlamentu. W niektórych obwodach podczas ostatnich wyborów frekwencja – jeśli dodać rezultaty wszystkich partii – sięgnęła 146%. Organizatorzy wiecu opozycyjnego zetknęli się z tym samym problemem.
Na podobny temat
|
-Symeon, w Krytyce piszesz ciekawiej ...
@daras1983 "Wg mnie Polacy n...