> PREMIERA 24 MAJA

Berman_okladka_300px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Euro 2012 w Polsce i na Białorusi Drukuj
Oleksiy Radynski   
14.10.2011
Co mają wspólnego wyrok dla Julii Tymoszenko i oficjalne otwarcie stadionu olimpijskiego w Kijowie? Dużo więcej niż to, że wydarzyły się w ciągu ostatnich kilku dni.

Megalomańska inauguracja stadionu parę dni przed ogłoszeniem wyroku, którego treść od paru miesięcy była tajemnicą poliszynela, posłużyła obecnej władzy jako świetne zabezpieczenie przed reakcją Zachodu oburzonego zamykaniem ukraińskich opozycjonistów. Możecie teraz ile chcecie gadać o niewydawaniu wiz schengeńskich wysokim urzędnikom lub nawet o „międzynarodowej izolacji” Ukrainy. Po otwarciu stadionu olimpijskiego jest jasne, że żadna „międzynarodowa izolacja” nie zaszkodzi Ukrainie przyjąć piłkarskich mistrzostw Europy. I nic nie uratuje Polski przed haniebną rolą „partnera” (nawet jeśli już nie przyjaciela), który – organizując wspólnie Euro 2012 –   usprawiedliwia przekształcenie Ukrainy w kolejną wschodnioeuropejską satrapię.

Ekipa Janukowycza dość dawno się zorientowała, że nie wolno przegapić tak świetnej okazji do przykręcenia śruby jak Euro 2012. Politycy Partii Regionów są od niemal dwudziestu lat przyzwyczajeni, że jedyną rzeczą, która liczy się w życiu, poza robieniem grubej kasiory, jest piłka nożna. Dlaczego więc mieliby się martwić jakąś tam „europejską perspektywą” Ukrainy, skoro dostali możliwość zaszpanowania na całą Europę swoimi stadionami, hotelami i prostytutkami? Słusznie liczą, że w przeddzień Euro 2012 nikt nie będzie psuł ich święta, cokolwiek by wyrabiali. Mają zresztą niezłe zaplecze w postaci Polski, która, nawet jeśli ostatecznie porzuci ambicje bycia „europejskim adwokatem Ukrainy”, nie ma gdzie uciec przed wspólnym piłkarskim świętem. Możecie do znudzenia porównywać Ukrainę do Białorusi, ale przecież nie z Białorusią współorganizujecie Euro 2012.

Koniec małżeństwa demokracji i kapitalizmu widać nie tylko na Wall Street. Jednym z najbardziej oczywistych przejawów tego upadku w Europie jest organizacja zwana UEFA. Uwiedziona perspektywą niebywałych zysków na nowym, wschodnioeuropejskim rynku, coraz wyraźniej przymyka oczy na korupcję i łamanie prawa na Ukrainie pod pretekstem Euro 2012. Kilka tygodni temu UEFA wzięła nawet bezpośredni udział w niszczeniu firmy Denisa Olejnikowa, który odważył się produkować koszule z opozycyjnymi hasłami.

W momencie kiedy pisałem o nagonce służb specjalnych na firmę Olejnikowa, absurdalnie oskarżaną o piratowanie zastrzeżonej produkcji UEFA, specjalna jednostka milicji ukraińskiej rozbiła akcję poparcia dla niego na kijowskim Majdanie Niepodległości. Akcja polegała na wyprzedaży koszul z opozycyjnymi hasłami. Jednocześnie w przejściu podziemnym, jak zawsze, można było kupić pirackie pamiątki z logo Euro 2012. UEFA ograniczyła się do potępienia ściganego przez władzę Olejnikowa.

Nie próbuję przerzucić winy za skandaliczny wyrok na Tymoszenko oraz inne, nie mniej antydemokratyczne zabiegi ukraińskiej władzy na kogokolwiek z jej zachodnich przyjaciół czy partnerów (chociaż naprawdę wkurza mnie, że tacy poważni koledzy jak Michel Platini czy Bronisław Komorowski ciągle dają się nabrać, słuchając przemówień Janukowycza o ukraińskiej demokracji). Wydarzenia ostatniego tygodnia – otwarcie stadionu, oskarżenie Tymoszenko – to przede wszystkim przejaw (może nawet zbyt symboliczny) klęski projektu „demokracja poprzez rynek”.

Przez wiele lat wmawiano nam, że nic nie ustanowi demokracji na Ukrainie szybciej niż zachodnie inwestycje finansowe. Główny głos w tym paternalistycznym chórze należał, oczywiście, Polsce. Apogeum tego procesu miały być wspólne mistrzostwa w piłce nożnej,  załatwiające Ukrainie niebywałą liczbę inwestycji. Teraz widzimy, że Euro załatwi przede wszystkim względne milczenie Zachodu wobec ukraińskich represji politycznych.

By nie brzmiało to przesadnie, podam przykład. W ciągu ostatniego miesiąca coraz więcej słyszeliśmy od milicji o zagrożeniu terrorystycznym podczas Euro 2012. Mogliśmy się cieszyć, że chodzi im na razie o tak zwane „ryzyko zewnętrzne”, czyli terroryzm importowany, którego celem są reprezentacje wrogich państw (chociaż od olimpiady w Monachium mija właśnie 40 lat i terroryści – w odróżnieniu od postradzieckich służb specjalnych – wyraźnie zmienili strategię). Teraz się jednak okazuje się, że te wypowiedzi o terroryzmie były tylko pretekstem do uchwalenia prawa dotyczącego postępowania prawnego podczas Euro 2012. W trakcie mistrzostw – ale też miesiąc po! – będzie się ono odbywać według uproszczonej procedury. Faktycznie wprowadza się w ten sposób na Ukrainie coś w rodzaju miękkiej odmiany stanu wyjątkowego. W sytuacji Julii Tymoszenko może się więc znaleźć każdy.
Komentarze
Dodaj nowy
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 16.10.2011 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.77443 Seconds