> PREMIERA 24 MAJA
>>Już jest: KP30!
Komentarze
CYTAT DNIA
Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem
Książki w sklepie KP
|
Order software online
|
Co zadziwi Europę? |
|
|
Oleksiy Radynski
|
|
18.02.2011 |
Podczas prezentacji Ruchu Odrodzenia Żydowskiego w Polsce, która odbyła się ostatnio na Berlinale, publiczność męczyła jego założycielkę Yael Bartanę pytaniami: na ile prawdziwe jest całe to przedsięwzięcie? Czy Żydzi naprawdę wracają do Polski? Jeśli tak, to dlaczego Bartana tam jeszcze nie mieszka? Ilu dokładnie czlonków liczy ruch? Czy Żydzi, które wrócą do Polski, będą się starać o zwrot przedwojennego majątku?
Chociaż większość tych pytań ujawniła głębokie niezrozumienie natury tego przedsięwzięcia - będącego, według Bartany, rodzajem kolektywnej psychoterapii lub laboratorium ruchu społecznego nowego typu - jest w nich trochę racji. Prędzej czy później ruch Bartany powinien się urzeczywistnić. Proste uznanie Ruchu Żydowskiego Odrodzenia w Polsce przez państwo (tak własnie potraktowano przyznanie temu projektowi polskiego pawilonu na Biennale w Wenecji) nie wystarczy. Żydzi mają wrócić do Polski. Tylko w jaki sposób?
W kontekscie niemieckim projekt Bartany nabiera innego wydźwięku. Od wielu lat działa tam Ruch Odrodzenia Żydowskiego w Niemczech. Nie ma oczywiście takiej nazwy, ale wspiera go oficjalna polityka państwa, zachęcająca Żydów (głównie z byłego ZSRR), by przenosili się do Niemiec. Stoją za tym ogromne środki finansowe, poczucie winy oraz zrozumienie faktu, że Niemcy po prostu potrzebują Żydów, żeby być pełnym państwem. O ile z dwoma ostatnimi punktami w Polsce wszystko jest mniej więcej w porządku, o tyle z pierwszym mogą być problemy - nawet pomimo tego, że poparcie powrotu Żydów byłoby bardzo opłacalną (chociaż długoterminową) państwową inwestycją.
Trzeba tu dodać, że obecna, izolacjonistyczna polityka UE wobec najbliższych sąsiadów czyni Ruch Odrodzenia Żydowskiego w Polsce niemal rewolucyjnym. Kwestionuje on bowiem same podstawy restrykcyjnej polityki wobec migrantów - by zostać członkiem ruchu, nie trzeba nawet być Żydem, wystarczy należeć do pewnej wspólnoty ideowej. Tak więc trudno sprowadzać Ruch Odrodzenia Żydowskiego w Polsce do czystej walki symbolicznej. Czy „uznanie” Ruchu przez polskie MSZ (po tym jak został „uznany” przez Ministerstwo Kultury) nie byłoby najlepszym dowodem na to, że za pomocą sztuki można naprawdę zmieniać rzeczywistość?
Ruch Odrodzenia Żydowskiego w Polsce dowodzi, że instytucje artystyczne mają szansę sprawdzić się w bezpośrednim działaniu społecznym. Mogą skorzystać z „artystycznej” natury tego przedsięwzięcia, by zinstrumentalizować swoje środki w polu pozaartystycznym. Na przykład otworzyć programy rezydencyjne dla każdego członka Ruchu, niezależnie od jego zawodu lub umiejętnosci artystycznych. „Dziełem” tych „rezydentów” mogłoby być po prostu zajmowanie się swoimi zwykłymi sprawami przez określony czas na terenie Polski. Pomogłoby to nie tylko członkom Ruchu, ale i przyjmującym ich instytucjom, na razie często zdominowanym przez inną legalną formę migracji robotniczej, czyli „turyzm artystyczny”.
Formuła „każdy jest artystą” istnieje już od kilku dziesięcioleci. Obecnie na naszych oczach powstaje formuła „każdy jest Żydem”. Gdyby je połączyć, zadziwi się nie tylko Europa.
Na podobny temat
|
|
Aktualizacja ( 18.02.2011 )
|
|
Felietony Oleksija Radynskiego
|
|
-Symeon, w Krytyce piszesz ciekawiej ...
@daras1983 "Wg mnie Polacy n...