> PREMIERA 24 MAJA

Berman_okladka_300px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Co robić, a czego nie? Drukuj
Oleksiy Radynski   
09.04.2011

Gdy opisuje się działania rosyjskiej artystyczno-politycznej grupy Chto Delat? (Co Robić?), trudno nie wspomnieć truizmu, że dobre idee unoszą się w powietrzu. W 2008 roku członkowie Chto Delat? wydali Deklarację o polityce, wiedzy i sztuce, gdzie stwierdzili, że konieczne jest wspólne działanie aktywistów, artystów i naukowców. Oczywiście, można założyć, że Chto Delat? znało już wtedy idee głoszone przez Żmijewskiego czy Sierakowskiego. Ale to założenie nie wyjaśnia jednoczesnego pojawienia się identycznych pomysłów w kilku innych miejscach – na przykład w Kijowie, gdzie już kilka lat trwa proces „wymiany kompetencji” pomiędzy ludźmi sztuki, nauki oraz oddolnie uprawianej polityki.

Nic dziwnego, że idee, które w postępowych środowiskach „Pierwszego Świata” uchodzą za oczywiste – na przykład że sztuka i nauka nie są oderwanymi od życia abstrakcjami – w krajach postradzieckich są wciąż postrzegane jako rewolucyjne nawet przez sporą część inteligencji zaangażowanej. Dla „progresywnych” (czyli „prozachodnich”) intelektualistów jedyną wspólną cechą nauki i sztuki była konieczność ich sprywatyzowania (co zresztą łączyło te dziedziny z już sprywatyzowaną sferą polityczną), dlatego samo wymienianie obok siebie słów „polityka”, „wiedza” i „sztuka” wyglądało w tym kontekście bardzo emancypacyjnie.

Deklaracja Chto Delat? zawiera tezy, które poza rosyjskim kontekstem brzmią dość śmiało: „Nalegamy, by uznać za oczywiste: świat poza zyskiem i eksploatacją jest nie tylko możliwy, ale już istnieje na poziomie mikropolityki oraz mikroekonomii ludzkich stosunków i twórczej pracy. Musimy odkryć tę radosną przestrzeń dla jak największej liczby ludzi. Historycznym stawaniem się tej ekonomicznej, politycznej, intelektualnej i twórczej emancypacji jest komunizm”. Niestety, podobnie jak wymieniona „twórcza praca” coraz częściej okazuje się jednym z najbardziej wygodnych pretekstów do drapieżnej eksploatacji, tak i deklaracja ta na mniej oczywistym poziomie ujawnia swoje ciemne strony: „Musimy nieść tę wiedzę do szerokiej publiczności, nie pozwalając na jej skrzywienie. Dlatego musimy wypracować jasne kryteria, by zdefiniować, gdzie możemy prowadzić naszą walkę, jakie projekty trzeba zbojkotować i potępić, z kim i pod jakimi warunkami możemy współpracować’. W praktyce podobne wypowiedzi często prowadzą do tego, że zamiast zasadniczego pytania „co robić?”, skupiamy się na jeszcze bardziej zasadniczym „czego nie robić?”. Tym bardziej że samo Chto Delat? często nie spełnia „jasnych kryteriów” wypracowanych przez innych przedstawicieli skrajnie zatomizowanej, sekciarskiej rosyjskiej lewicy.

Najczęstszym – i najbardziej uzasadnionym – zarzutem wobec Chto Delat? jest ich rzekome pragnienie, by za wszelką cenę spełnić oczekiwania zachodnich instytucji artystycznych dotyczące „rosyjskiej sztuki zaangażowanej” – sztuki, która istniała wyłącznie w wyobraźni zachodnich kuratorów, dopóki Chto Delat? nie wcieliło ich wizji w życie. W filmach Chto Delat? rzeczywiście często widać szczerą „identyfikację z pragnieniem Wielkiego Innego” (rolę Innego pełni oczywiście zachodnia instytucja sztuki), a niektóre ich prace znajdują się na granicy zjawiska trafnie określonego przez Hito Steyerl jako hammer and sickle souvenir art.

Z drugiej strony Chto Delat? konsekwentnie instrumentalizuje autonomię świata artystycznego: większość projektów grupy – nawet pozaartystycznych, jak wydawanie regularnej gazety czy wspieranie oddolnych inicjatyw – jest realizowanych w ramach licznych wystaw, biennale, sympozjów odbywających się poza Rosją (w samej Rosji Chto Delat? znajduje się na marginesie lokalnego świata sztuki). Zresztą, jeśli pewne inicjatywy polityczne w Rosji są możliwe tylko dzięki wsparciu zachodnich instytucji artystycznych, to nie najgorzej świadczy to o tych instytucjach.

Problem Chto Delat? polega na tym, że mówiąc w swoich dziełach o sytuacji w Rosji w sposób usankcjonowany przez zachodnie instytucje, czasem tworzy „sztukę na eksport” – nieprzeznaczoną (i nierzadko niedostępną) dla rosyjskiego widza. Tak się stało np. z filmem Tower: A Songspiel o skandalicznej budowie drapacza chmur w Petersburgu przez Gazprom. Ta dziwna polityczna opera przedstawia panoramę społeczeństwa rosyjskiego, z typowymi, schematycznymi postaciami, świetnie kojarzonymi przez zachodniego widza, ale nie bardzo wiarygodnymi dla widza rosyjskiego.

Zupełnie inne są prace Chto Delat?, w których przedstawiają współczesny Zachód – jak w ich ostatnim filmie Museum Songspiel: The Netherlands 20XX (jego pierwszy publiczny pokaz w Rosji odbył się z okazji wizyty Krytyki Politycznej w Petersburgu). W filmie tym ostro – i z całą świadomością – skomentowali zachodnie instytucje oraz – zupełnie nieświadomie – rosyjską sztukę radykalną. Akcja filmu toczy się w holenderskim muzeum Van Abbe w niedalekiej przyszłości. Grupa migrantów, obawiając się przymusowej deportacji, ukrywa się w jednym z muzealnych project spaces. Postępowy dyrektor muzeum (trudno nie rozpoznać w tej postaci obecnego dyrektora Van Abbe Charlesa Eschego) postanawia im pomóc, ogłaszając, że biorą oni udział w radykalnym projekcie artystycznym. Kiedy w filmie pada pytanie prawicowego dziennikarza o to, czy „przestępcy” są niebezpieczni i czy nie powinni być „izolowani”, ujawnia się cała ironia tego dzieła: w pewnym sensie przecież bohaterowie już zostali odizolowani – zamknięci w muzealnej przestrzeni.

Ku zdziwieniu autorów filmu wkrótce po jego skończeniu w świecie rosyjskiej sztuki miało miejsce podobne zdarzenie. Uwięzieni członkowie radykalnej grupy Wojna zostali nominowani do państwowej nagrody „Innowacja” (po serii skandalów towarzyszących tej nominacji w tym tygodniu Wojna jednak ją dostała). Członkowie jury od początku nie ukrywali, że popierają Wojnę nie z powodów artystycznych, tylko dlatego, że chcą wywrzeć presję na sąd, który może skazać artystów na siedem lat więzienia. „Innowacja” okazała się więc czymś w rodzaju tej oszklonej przestrzeni w muzeum, w której znaleźli kryjówkę „przestępcy” z Museum Songspiel. Czy ta szklana ściana wytrzyma i ochroni Wojnę – zobaczymy na procesie.

  

Komentarze
Dodaj nowy
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 09.04.2011 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.83560 Seconds