> PREMIERA 24 MAJA

Berman_okladka_300px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Bitwa kijowska 3D Drukuj
Oleksiy Radynski   
28.10.2011

Pojawienie filmu Bitwa warszawska 3D w repertuarze kin ukraińskich miało szansę stać się czołową akcją polskiej neokolonialnej polityki kulturalnej na Ukrainie, która mocno przybrała na sile podczas obecnej prezydencji w UE (wystarczy wspomnieć prześmiewczy “transgraniczny” land art na granicy polsko-ukraińskiej czy setki innych wydarzeń, promujących – obok nielicznych naprawdę ważnych osiągnięć – dzieła średniego poziomu). Niestety, wśród polskiej publiczności Bitwa warszawska 3D nie bije rekordów popularności, dlatego ukraińscy widzowie zostaną pozbawieni rozkoszy oglądania tego dzieła w kinach. Okazję, by docenić hordy bolszewików w 3D, dostali wyłącznie widzowie kijowskiego festiwalu „Mołodist”, gdzie film pokazano na ceremonii otwarcia.

Jeszcze zanim miłośnicy filmowego campu ruszyli, niczym wojsko Budionnego, w poszukiwaniu ostrych przeżyć, reżyser Jerzy Hoffman zaskoczył ukraińskie media głośnym oświadczeniem. Powiedział, że nie ulegnie prośbie byłego prezydenta Juszczenki i nie zekranizuje książki Czarny kruk – największego tegorocznego ukraińskiego bestsellera, autorstwa faszyzującego pisarza Wasyla Szklara.

Wokół Czarnego kruka zrobiło się głośno, kiedy Szklar w atmosferze skandalu zrezygnował z przyznanej mu najważniejszej literackiej nagrody na Ukrainie, motywując to obecnością w rządzie „ukrainofobów”. Na tym tle prawie niezauważone pozostały opinie, według których nagroda im. Szewczenki została przyznana otwarcie rasistowskiej, rusofobicznej i antysemickiej książce.

Akcja tego thrillera historycznego toczy się podczas wojny domowej na Ukrainie w 1920 roku, w samozwańczej republice Chołodny Jar, gdzie ukraińscy partyzanci przeciwstawili się armii bolszewickiej. Prawdziwy skandal z książką Szklara polega na tym, że żołnierze tej armii przedstawiani są jak reprezentanci odmiennej od Ukraińców rasy, jeśli nie odmiennego gatunku. Poziom ksenofobii w tej książki jest taki, że można ją porównać z dziełem fantasy, gdzie zamiast orków, krasnoludków czy kosmitów występują Rosjanie, Chińczycy oraz Żydzi. Innych narodowości, według autora Czarnego kruka, wśród bolszewików nie było. Obecność w tym wojsku Ukraińców – w rzeczywistości dość spora – jest dla Szklara nie do pomyślenia. Książka składa się z niekończących się scen batalistycznych, będących doskonałym odegraniem fantazji ukraińskich neonazistów o odcinaniu głów wrogom narodu na masową skalę.

Tuż po rezygnacji Szklara z nagrody im. Szewczenki jego zwolennicy zaczęli zbierać środki na “narodową nagrodę” dla pisarza, który z kolei oświadczył, że sfinansuje z niej ekranizację swojej książki. Ciekawe, że czołową rolę w tej akcji odegrał pisarz Jurij Andruchowycz – prorok ukraińskiego integralnego liberalizmu, w tekstach którego jednak często pojawiają się mniej lub bardziej ukryte ksenofobiczne wypowiedzi o narodach zamieszkujących Azję Środkową. Afera wokół Czarnego kruka po raz kolejny ujawniła, że ukraińska – w tym liberalna – inteligencja jest zupełnie niewrażliwa na nawet najbardziej oczywiste przejawy rasizmu i języka nienawiści. Czy nie należy zatem podziękować Jerzemu Hoffmanowi, który podczas konferencji prasowej w Kijowie gniewnie piętnował antysemityzm książki Szklara?

Niestety nie. Odmowa Hoffmana po prostu pokazała, że w pewnym sensie już taką ekranizację stworzył. Przecież Bitwa warszawska kieruje się tą samą ksenofobiczną logiką co książka Szklara – oczywiście w bardziej “ucywilizowanym”, “europejskim” wydaniu. Kluczowym ujęciem tego filmu jest obraz konnej armii bolszewickiej nakręcony „od dołu”: wojsko przedstawione jest jako zwierzęca, nieludzka siła, składająca się ze swoistych azjatyckich centaurów. Postacie bolszewików z Bitwy warszawskiej świetnie korelują z postaciami untermenschów z Czarnego kruka. A zatem Jerzy Hoffman marnie udawał w Kijowie oświeconego, czułego na ksenofobię Europejczyka. Jego nowy film nie jest po prostu zły. Jest rasistowski.

  

Komentarze
Dodaj nowy
sam   |28.10.2011 18:47:48
"Jego nowy film nie jest po prostu zły. Jest rasistowski." - ten film
nie jest rasistowski, jest naprawdę zły i tylko zły. Niektórzy narzekali, że za
bardzo wszystkich chcę tym filmem zadowolić, boi się mocniejszych akcentów.
Powtórzę to raz jeszcze, to drogi, źle nakręcony film. Tyle.
belouga30  - Każdy nacjonalizm jest rasistowski   |28.10.2011 22:42:54
a zwłaszcza podbudowany zwycięską(?)bitwą.
Rasista  - każda ignorancja jest uleczalna   |29.10.2011 15:59:21
film Hoffmana jest zabawką dla gawiedzi; ‘rasistowski’ jest jak szeregowiec
ryan, bekarty wojny, gladiator i wszelkie inne ad captandam benevolentiam filmy
oparte na prostych binarnych opozycjach. poza tem mozna by nieco dyskutować, czy
ratujący Szyca Domagarow to jednak tego rzeczonego rasizmu troche nie
obala

1. nie każdy nacjonalizm jest rasizmem
2. bitwa warszawska była
zwycięska
3. Polska nie prowadzi neokolonialnej polityki kulturalnej (ani
żadnej innej) wobec Ukrainy; używając takich sformułowań, posługuję się Pan dość
wytrawnym, ale tylko wytrychem - który nijak nie ma się do rzeczywistości;
oczywiście każde napomknięcie o granicach przedjałtańskich może być wyrazem
neokolonializmu polskiego i rychłej inwacji polskich panów - co jest jednak
nieprawdą, którą jako nierasiści wszyscy znamy i rozumiemy
Zamorano   |02.11.2011 00:05:47
Film Hofmanna jest tylko banalny i kiczowaty, a nie rasistowski. Ta teza o
ujęciu z dołu jako pomyśle rasistowskim jest akurat durniejsza niż ustawa
przewiduje (akurat to panoramiczne ujęcie Konarmii jest jednym z nielicznych
udanych fragmentów - epicko). Wizerunek czerwonoarmistów wpisuje się w pewien
stereotyp kulturowy, który jest konglomeratem historycznego, jednostkowego,
osobistego doświadczenia wielu mieszkańców Europy Środkowej i Wschodniej, prozy
Baabla, czy na przykład wspomnien Sołżenicyna z marszu przez Europę ad 1945 roku
(jego wiersze o tym). No ja mam nadzieję, że KP nie weźmie się teraz za obronę
"dobrego imienia" rewolucji bolszewickiej etc. przy okazji filmy
Hofmanna. My chcemy fajnej lewicy w Polsce, a nie kolesi wzdychających do
tradycji jakobińskiej przy okazji kiczowatego filmu.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 28.10.2011 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Powered By PageCache
Generated in 0.34786 Seconds

Warning: fsockopen() [function.fsockopen]: php_network_getaddresses: getaddrinfo failed: Name or service not known in /media/data/www/krytykapolityczna.pl/public_html/components/com_pagecache/pagecache.class.php on line 273

Warning: fsockopen() [function.fsockopen]: unable to connect to :80 (php_network_getaddresses: getaddrinfo failed: Name or service not known) in /media/data/www/krytykapolityczna.pl/public_html/components/com_pagecache/pagecache.class.php on line 273