> PREMIERA 24 MAJA

Berman_okladka_300px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Anty-Tron Drukuj
Oleksiy Radynski   
08.01.2011

Hollywoodzkie produkcje dowodzą, że Deleuze i Guattari mieli rację – edypalizacja trwa. Jak pisali w Anty-Edypie, sytuacja edypalna (czyli pociąg seksualny do matki i chęć zabicia ojca, które rodzą poczucie winy) jest tym, co najsilniej zniewala jednostki w społeczeństwie kapitalistycznym. Według Deleuze’a i Guattariego psychoanaliza ma jedną zasadniczą wspólną cechę z ideologią burżuazyjnej rodziny: w obu wypadkach zakłada się, że jednostka nie może wyzbyć się namiętności edypalnych, co zamyka ją w błędnym kole „papa-mama-pipi” (cyt. za późnym Deleuze’em). Ten sposób reprodukcji porządku kapitalistycznego jest bardzo skuteczny, więc nie dziwi, że Hollywood eksploatuje mit o Edypie, wymyślając jego coraz bardziej egzotyczne wariacje.

Mimo starań rozmaitych reżyserów najwybitniejszą figurą ojcowską w historii kina pozostaje Darth Vader z Gwiezdnych wojen, wymyślony przez George’a Lucasa wkrótce po powstaniu Anty-Edypa. Niestety, Lucas tej książki raczej nie czytał. W przeciwnym razie zastanowiłby się, czy warto uczynić okropnego opresora Vadera ojcem przywódcy powstańców Luke’a Skywalkera – i sprowadzić tym samym wzniosłą kosmiczną epopeję do poziomu typowej rodzinnej rozróby. Pojednanie Vadera i Skywalkera w końcówce Powrótu Jedi (ostatniego według chronologii odcinka Gwiezdnych wojen) należy uznać za jedną z największych manipulacji ideologicznych w dziejach Hollywood. Jestem pewien, że to właśnie ona uniemożliwiła Lucasowi kontynuowanie swojego dzieła, zmuszając go do tworzenia kolejnych prequelów. Bo jeśli ojciec z synem zawarli pokój, to jakie znaczenie mogą mieć wszystkie te kosmiczne konflikty? W drugiej trylogii Gwiezdnych wojen (chronologicznie poprzedzającej wydarzenia pierwszej) Lucas jeszcze bardziej „zedypalizował” swoich bohaterów. Okazało się, że Darth Vader jeszcze jako Anakin Skywalker uważany był za mesjasza, który ocali świat od dark side of the force (inaczej mówiąc – rozwiąże zagadkę Sfinksa). Los ten spotkał jednak nie jego, a jego syna.

„Poważne” kino wykorzystuje mit Edypa na swój sposób. Do okołaedypalnej tematyki sięgają m.in. twórcy dwóch części filmu Wall Street. W pierwszej broker Bud Fox dokonuje swoistego ojcobójstwa, sprzedając tajemnicę firmy swojego ojca Gordonowi Gekko, który jest corporate raider (przejmuje firmy). W pewnym sensie wymienia więc ojca na nowego – silniejszego, zamożniejszego, skuteczniejszego. Foxa i Gekko czeka za to surowa kara. Natomiast w Wall Street: Pieniądz nie śpi to Gordonowi Gekko przypada rola ojca-bankruta – słabego i pozbawionego autorytetu. Mimo to przyciąga on kolejnego przyszywanego syna. Jest nim znów młody broker z Wall Street, który poszukuje figury ojcowskiej po nagłej śmierci swego patrona. W obu filmach biznesu nie da się oddzielić od stosunków edypalnych. Zawiązują się one wszędzie, nawet tam, gdzie wprowadzenie relacji syn – ojciec czyni fabułę absurdalną.

Przedziwnej syntezy postaci Dartha Vadera i Gordona Gekko dokonali twórcy filmu Tron: Dziedzictwo. Od początku jest jasne, że tytułowym „dziedzictwem” jest już samo oglądanie Tronu – pierwsza część filmu powstała w 1982 roku, jest więc dobrze znana rodzicom dzisiejszych amerykańskich nastolatków. Kevin Flynn, główny bohater pierwszego Tronu, na początku filmu znika w tajemniczych okolicznościach, pozostawiając małoletniemu synowi Seanowi komputerową korporację. Sean wyrasta na buntowniczego hakera, uprzykrzającego życie menadżerom z firmy ojca. W pewnym momencie okazuje się, że Kevin Flynn się zdigitalizował i żyje w wirtualnej rzeczywistości, do której w końcu trafia także jego syn. Ich pierwsze spotkanie po latach do bólu przypomina starcie Edypa z Lajosem – z tą różnicą, że w Tronie gwałtowny ojciec (kask jak u Vadera, stanowisko jak u Gekko) okazuje się komputerową symulacją wymyśloną przez wrogą korporację. Prawdziwy, łagodny ojciec żyje tymczasem z piękną dziewczyną – przeznaczoną, oczywiście, młodemu Flynnowi. Aby umożliwić jej pojednanie z synem, Kevin Flynn poświęca własne życie. Nie wiem, czy było w historii kultury szczęśliwsze rozwiązanie kompleksu Edypa: tu nawet ojca nie trzeba zabijać. Po powrocie z wirtualnej rzeczywistości młody Flynn zapomina wreszcie o hakerskich wybrykach i zostaje prawdziwą głową korporacji.

Na tym właśnie polega „edypalizacja” prowadzona przez aparaty ideologiczne, z Hollywoodem na czele: „po co buntować się przeciw niesprawiedliwości, jeśli można (i trzeba!) buntować się przeciw własnemu ojcu?”

  

Komentarze
Dodaj nowy
Sacha   |08.01.2011 21:47:12
W społeczeństwie kapitalistycznym "sytuacja edypalna" jest tym, co
najsilniej zniewala wyobraźnię jego krytyków. W ten sposób krytyka kapitalizmu
sama może okazać się nerwicą, skutkiem ograniczonej symptomem wyobraźni krytyka.
lm   |09.01.2011 09:32:54
"Jestem pewien, że to właśnie ona uniemożliwiła Lucasowi kontynuowanie
swojego dzieła, zmuszając go do tworzenia kolejnych prequelów."

szczerze
mówiąc nie sądzę, by tak było. historia przemiany anakina w darth vadera -
abstrahując od poziomu jej realizacji - w przemyslany sposób domyka sagę, ani
przez moment nie sprawiając wrażenia wymuszonej (skupiam się na pomyśle, nie na
tym czy jar jar binks był żenujący czy nie). żadne "następne części" po
powrocie jedi nie miałyby większego sensu, oznaczałyby bowiem star wars bez
vadera, i choć jestem w stanie wyobrazić sobie naprawdęwiele, to wyobrażenie
sobie czegoś takiego mnie przerasta. dzięki skupieniu się na vaderze, jego
przemianie z jedi w sitha oraz ostatecznym katharsis, star warsy zyskują
dodatkową głębię (nawet jeśli wykorzystują chwyty jak z boliwijskiej
telenoweli), dzięki czemu nie są tylko filmem sci-fi; jako samo sci-fi nie
udałoby im się wywołać wokół siebie takiego hypu, to właśnie te niespotykane
dotychczas w tej konwencji dodatki ostatecznie przesądziły o sukcesie
sagi.
pozdrawiam
Spokojny  - Sacha   |09.01.2011 20:43:17
Czyli nie można spójnie zakwestionować kapitalizmu jeśli się nie zakwestionuje
samej idei ojcostwa?
jimmy  - słaba teza   |11.01.2011 10:15:40
Niestety teza o "edypalizacji" jest słabiutka, naciągana i na siłę.
Stosunki ojciec-syn, syn-ojciec to w przypadku hollywoood raczej domena
adlerowsko-jungowskich archetypów. Bohaterowie wchodzą w role wyznaczane i
antycypowane przez zbiorowe wyobrażenia widzów. W miażdżącej większości
produkcji znajdzie się wątek paternalistyczny, ale to nie znaczy, że od razu syn
chce zabić ojca. Film bez mentora-ojca-czarodzieja-charyzmatycznego_przywódc
y-lidera, który bierze pod swoje skrzydła młodego, dojrzewającego, pełnego
ideałów i niecierpliwego syna-buntownika-wojownika to film słaby, nie nadający
się na hollywoodzki hit :) Czyż nie?

Polecam na start definicje archetypu na
wikipedii: http://pl.wikipedia.org/wiki/Archetyp_(psychologia )

Pozdrawiam
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 08.01.2011 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.80508 Seconds