> PREMIERA 24 MAJA
>>Już jest: KP30!
Komentarze
CYTAT DNIA
Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem
Książki w sklepie KP
|
Order software online
|
Miłość do polityki |
|
|
Sławomir Sierakowski
|
|
24.11.2005 |
Tym razem na temat przewodni numeru wybraliśmy miłość. Poszliśmy za starym pomysłem, po raz pierwszy obecnym chyba u Rousseau. Zamiast uprawiać refleksję filozoficzno-polityczną, uogólniającą problemy kultury i społeczeństwa, postanowiliśmy zwrócić się ku intymnemu życiu jednostki – w przekonaniu, że dostrzeżemy odzwierciedlone w nim wewnętrzne sprzeczności kultury i społeczeństwa. Miłość z tego punktu widzenia jest podwójnie interesująca. Po pierwsze, dlatego, że dominujący model relacji miłosnej zawsze był ściśle związany z typem panującej kultury i pozostałymi relacjami społecznymi. Przez miłość prowadzi być może najkrótsza droga do zrozumienia mechanizmów społecznych. Temat ten rozwija Maciej Gdula w tekście wprowadzającym do działu „Stan krytyczny”. Po drugie, miłość – od dawna inspirująca filozofów polityki, będąca niczym dynamit stale gotowy do użycia w walce z opresyjnym systemem – dziś jest obszarem podbitym przez mechanizmy zniewolenia. Występuje w dwuznacznej roli. Ciągle bowiem pozostaje tematem atrakcyjnym dla intelektualistów zaangażowanych w społeczną zmianę – jak choćby dla neokomunistów Michaela Hardta i Antonio Negriego – o czym przekonuje nas w swoim tekście Edwin Bendyk. Miłość nie jest dziś używana jak zwykły lek, ale jak antybiotyk. Ciało ratuje się przeciwciałami. Tak postępuje też Michel Houellebecq oraz współcześni mu francuscy autorzy, których fragmenty literackie drukujemy. Frédéric Beigbeder, Pierre Mérot, Régis Jauffret, bolejąc nad społeczeństwem końca miłości, ukojenie – choćby chwilowe – dają swoim bohaterom właśnie w prawdziwej miłości albo przynajmniej… w marzeniu o niej. Z drugiej strony, miłość – niegdyś wróg małżeństwa kontraktowego, prawda ludzka przeciwstawiona społecznemu kłamstwu – po krótkim okresie rewolty ’68 roku przeszła na drugą stronę. Dziś jest jednym z głównych sojuszników rynku i masowej kultury, o czym piszą Eva Illouz i Ann Bar Snitow. Miłość jest więc jak zdobyty przez przeciwnika magazyn broni. Korzystał z niej Marks, korzystali i inni filozofowie rewolucji, a dziś trzeba ją odzyskać, by znów wprowadzać miłość do polityki.
***
W numerze publikujemy także teksty, które wyróżniliśmy w konkursie „Z Mławy do Warszawy” ogłoszonym w poprzedniej „Krytyce Politycznej”. Czytając nadesłane prace, możemy przyjrzeć się z bliska smutnej rzeczywistości, lecz możemy też wyciągnąć budujące wnioski. Młodzi nie dali sobie bowiem wmówić podawanych im przez media definicji pokolenia dwudziestolatków. Okazuje się, że wcale nie dzielą się jedynie na tych, którym powiodło się we wszechobecnej i ozdrowieńczej dla tego leniwego społeczeństwa konkurencji, oraz tych, którzy przegrali. W konkursowych pracach wyraźnie widać, jak chętnie po prostu żyliby na innych zasadach. Podobnie jak my nie chcemy, aby miłość została bez reszty skolonizowana przez rynek, tak samo oni nie dają się bez reszty skolonizować. Nie mogą jednak nawet wyobrazić sobie społecznych warunków, które powinny być spełnione, aby było to możliwe. I to jest jedno wielkie oskarżenie społecznej komunikacji, w której treści i publiczne definicje są narzucane, a nie krystalizowane w debacie publicznej.
Na podobny temat
|
|
Aktualizacja ( 25.11.2005 )
|
|
|
|
-Symeon, w Krytyce piszesz ciekawiej ...
@daras1983 "Wg mnie Polacy n...