> PREMIERA 24 MAJA

Berman_okladka_300px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

polska_OST_NEW01m.jpg

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Comme il faut 2. O prozie i Paszporcie Jacka Dehnela (fragment) Drukuj
Eliza Szybowicz   
15.03.2008

Why weren’t you born with an income?

Ruth Morse


Jacek Dehnel posiada parantele, koligacje, stosunki i znajomości. Jacek Dehnel należy do grona nielicznych, którzy dziś reprezentują wykwint i polot salonów belle époque, unicestwionych przez dwie wielkie wojny. Jacek Dehnel jest bezpośrednim spadkobiercą kultury europejskiej. Żeby dowiedziała się o tym cała Polska, przyznano mu Paszport „Polityki” za powieść, w której historię XX wieku (częściowo głosem babci, częściowo swoim) opowiada tak, jakby nic się po drodze nie zmieniło. To znaczy, owszem, dużo się dzieje i zmienia - poza tonem opowieści. A jest to lekki ton uprzywilejowanej ignorancji. Ton człowieka, którego historia właściwie nie dotyczy, ponieważ wywodzi się z rodziny, dla której historyczne punkty zwrotne wyznaczane były przez konieczność zwolnienia połowy służby, utratę części księgozbioru czy porcelany, przeprowadzkę z pełnego cennych mebli, obrazów i bibelotów dworku do pełnego cennych mebli, obrazów i bibelotów mieszkania w kamienicy. Gdzieś między tymi wydarzeniami przemykają się wielkie konflikty klasowe i narodowościowe, wojny, totalitaryzmy i ludobójstwa, a wszystko nadaje się w sam raz na anegdotę równie zgrabną jak ta o skandaliku, który onegdaj wybuchł, kiedy jedna z ciotek autora chodziła po mieście z bocianem i prosiakiem na smyczy. Kiedy można sobie pozwolić na opowiadanie historii jako salonowej anegdoty, można też pozwolić sobie na to, żeby nic z niej nie zrozumieć. W ostateczności zawsze jest przecież coś z biżuterii do sprzedania.

Gawędy babci (nawet wiernie) powtórzone przez wnuka nie są już tym samym. Repetycja nadaje im nową ramę, repetent zmienia ich wymowę, dodaje znaczeń, pisze na nowo jako swoją indywidualną genealogię, która staje się oczywiście autobiografią, również w tych fragmentach, gdzie o Jacusiu nie ma ani słowa. Jednocześnie wyposaża anegdotę w sankcję powszechności, czyniąc ją reprezentatywną czy wręcz esencjonalną dla polskiej i europejskiej genealogii zbiorowej. Jak to możliwe? Po przyjęciu wystarczająco ekskluzywnego punktu widzenia znikają wszystkie nieciągłości, komplikacje, różnice i antagonizmy, a Dehnel nie ma z taką perspektywą najmniejszego kłopotu. („Ależ proszę pani” [1]). Korzystając z wygodnej kryjówki za plecami babci, kontynuuje kreowanie swego wizerunku pisarza anachronicznego, gościa z innej epoki, dandysa, którego stać na różne luksusy, w tym przede wszystkim na luksus zanurzenia w żywiole oczywistości, odcięcia się od wszelkich ideologii i zadomowienia wśród „wiecznych wersów, z których zbudowana jest Europa”. Nieoczekiwanym zwieńczeniem serii babcinych historyjek jest bowiem podany całkiem serio i całkiem nostalgicznie obraz Europy, w której Jacuś czuł się „u siebie”, Europy jako misternej pozytywki:

Była to Europa-puzdro, Europa-szkatuła wykonana przez biegłych w swej sztuce rzemieślników dla rozkapryszonego dziecka, Europa intarsjowana mahoniem i palisandrem, Europa pełna skomplikowanych maszynerii i automatów, którymi nie muszę sobie zaprzątać głowy, choć przecież miło obserwować ich frymuśne sztuczki; Europa zaludniona małymi panami we frakach i paniami w gorsetach i sukniach z tiurniurami, Europa skrzypiec i fortepianów, Europa, gdzie każdy przedmiot był dopełniony ornamentem, a rzeczom zbytecznym nie odmawiano prawa do istnienia [2].

Ta przedziwna figura definitywnie kompromituje powieść. Powyższą metaforą, będącą właściwie swoim własnym pastiszem, autor pozoruje dystans, ale w istocie nie unieważnia żadnych jej treści ani odrobinę nie modyfikuje trybu mówienia. Lala rozwiewa wątpliwość, czy Dehnel jest grafomanem, czy demaskatorem konwencji [3], dowodząc, że jest koniunkturalistą. A jego nostalgię miarkuje co innego niż pastiszowy dystans - mianowicie poczucie wyższości, czyli uczestnictwa w wielkiej przeszłości i jej wysokiej kulturze. Upozowany autoportret z laseczką na ozdobnym tle jest w Lali celem przynajmniej równie ważnym jak portret babci. W dodatku w Dehnelową autokreację - z nieodgadnionych powodów - zostali też zamieszani: Faulkner, Márquez, Cocteau, Lampedusa, Proust i Czesław Miłosz uosabiający jakoby ową Europę, którą pokazywała Jacusiowi babcia. Instrumentalne wykorzystanie autorytetów z przemilczeniem kontekstowych różnic i tekstowych wieloznaczności oraz obrazek Europy jako strojnej sali balowej są elementami tej samej nadrzędnej strategii. Chodzi o ukrycie historycznych i społecznych uwarunkowań własnej narracji genealogicznej, zaprezentowanie jej jako uniwersalnej, co nie byłoby możliwe bez skandalicznej idealizacji przeszłości. Dehnel jest w tym bardziej babciny od swej babci. A niektórzy recenzenci Lali zdołali jeszcze go prześcignąć.


1. „Dehnel jak ta lala. Rozmawia Aleksandra Kozłowska, „Wysokie Obcasy” z 27 marca 2007, s.60.
2. J. Dehnel, Lala, W.A.B, Warszawa 2006, s.339.
3. Taką alternatywę sformułował Igor Stokfiszewski w 2005, rozstrzygając, że Jacek von Dehnel „wyszydza estetykę, za którą został wyróżniony [nagrodą Kościelskich]” i „odrzuca przypisywany mu światopogląd”. Życzliwy krytyk został za to nazwany przez Jarosława Klejnockiego ignorantem, a sam Dehnel skwapliwie (z udawaną nonszalancją) okazał mu lekceważenie. Zob. I. Stokfiszewski, Nagroda von Kościelskich, http://www.ha.art.pl/?view=tekst&aid=36&ov= start (25 września 2005).

  

Fragment tekstu, który ukazał się w 14. numerze „Krytyki Politycznej”.

  

 Eliza Szybowicz - obroniła pracę doktorską w Instytucie Filologii Polskiej Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Współautorka (z Przemysławem Czaplińskim, Maciejem Lecińskim i Błażejem Warkockim) „Kalendarium życia literackiego 1976-2000”. Publikowała m.in. w „Pamiętniku Literackim”, „FA-arcie” i „Kresach”.


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 17.03.2008 )
 
następny artykuł »
Powered By PageCache
Generated in 0.65714 Seconds

Warning: fsockopen() [function.fsockopen]: php_network_getaddresses: getaddrinfo failed: Name or service not known in /media/data/www/krytykapolityczna.pl/public_html/components/com_pagecache/pagecache.class.php on line 273

Warning: fsockopen() [function.fsockopen]: unable to connect to :80 (php_network_getaddresses: getaddrinfo failed: Name or service not known) in /media/data/www/krytykapolityczna.pl/public_html/components/com_pagecache/pagecache.class.php on line 273