|
Ważna chwila dla przyszłości Parlamentu Europejskiego |
|
|
Bartek Lech
|
|
05.02.2010 |
|
Ostatnie tygodnie nazywane są w Brukseli pięcioma minutami Parlamentu Europejskiego – to jeden z tych momentów, kiedy Parlament wie, że będzie wysłuchany, ma bowiem ważny oręż w ręku - prawo do odrzucenia składu Komisji Barroso II, nominowanej przez rządy państw Unii.
Ten tydzień to ostatnia chwila tworzenia się relacji pomiędzy instytucjami na kolejne pięć lat. Na godzinę przed głosowaniem pełnego składu Komisji, które wyznaczono na 9 lutego, PE zadecyduje o podziale kompetencji między Komisją i Parlamentem. A sprawy nie są błahe - bo chodzi np. o to, czy Parlament będzie mógł zwrócić się do Przewodniczącego Komisji o odwołanie pojedynczego komisarza. Choć nie przewiduje tego Traktat z Lizbony, w którym zapisana jest zasada cała Komisja albo nikt, może się to stać częścią takiej wewnętrznej umowy. Wynegocjowany projekt porozumienia daje Parlamentowi takie prawo, jak również ograniczoną władzę polityczną nad nową unijną funkcją Wysokiego Przedstawiciela ds. Stosunków Zagranicznych i Polityki Bezpieczeństwa. Dodatkowo Parlament wynegocjował długo oczekiwane prawo do uczestniczenia w negocjacjach handlowych pomiędzy Unią a resztą świata.
Dzięki wynegocjowanemu porozumieniu (oraz traktatowi lizbońskiemu) pozycja Parlamentu - nadal traktowanego zbyt mało poważnie - zwiększy się. Dzięki temu najprawdopodobniej wzrośnie również przejrzystość unijnych decyzji, chociażby dlatego że spotkania Parlamentu są jawne, a Komisji już nie. Mądrze wykorzystano też moment, domagając się wprowadzenia do międzyinstytucjonalnych umów zapisów zwiększających jego kompetencje. Barroso po prostu musiał się na to zgodzić, bo godzinę po głosowaniu tego porozumienia pod głosowanie poddana będzie sprawa o wiele bardziej dla niego istotna.
fot. Cedric Puisney CC (by) SA
Na podobny temat
|
|
Aktualizacja ( 05.02.2010 )
|
Krytyka jest prosta jak budowa cepa :...
Dlaczego seria KP dotycząca kobiet na...