Biografia Krzywonos

krzywonos_okladka_145.jpg

KP22: prze-moc

okladka_kp22_145.jpg

Komentarze

polska_OST_NEW01m.jpg

CYTAT DNIA

Krytyczna misja pomnika i monumentu jest stłumiona przez kontynuację
niewolnictwa z przeszłości i przez nadmierną i bezkrytyczną pamięć
uroczystych obowiązków i funkcji. Pomimo wszystkich bolesnych wydarzeń
i doświadczeń, których byliśmy uczestnikami (pomniki także), pomimo
wielu ofiar i istnienia "przetrwańców", władze nie pozwalają na
swobodne dawanie świadectwa, protestowanie i krytykę w przestrzeni
publicznej. Pomniki i monumenty są nieczynne, zmuszone do trwania w
milczeniu, w rzeczywistym i symbolicznym odcięciu od współczesnych
realiów i doświadczeń.

Krzysztof Wodiczko, Miasto, demokracja i sztuka
Advertisement
Żakowski: Zdrowie i ideologia Drukuj
Jacek Żakowski   
27.10.2008

W sobotę wieczorem mój półtoraroczny syn dostał wysokiej gorączki. Zadzwoniłem do pogotowia Falck, gdzie mam służbowy abonament. Luksus, który za spore pieniądze dobre firmy oferują swoim pracownikom. Poinformowano mnie, że czas oczekiwania wynosi siedem godzin. Wizyta pediatry wypadłaby około trzeciej w nocy.

Wściekłość przypomniała mi, co w piątek po południu usłyszałem od pani minister zdrowia. Mianowicie, że NFZ płaci lekarzom pierwszego kontaktu po 22 zł za świadczenie tzw. nocnej pomocy. W przychodni nikt nie odbierał telefonu, więc pojechałem tam osobiście. Drzwi były na głucho zamknięte. A na drzwiach kartka z numerem telefonu do innej przychodni świadczącej nocną pomoc w imieniu naszego lekarza pierwszego kontaktu. Rejestratorka powiedziała mi, że czas oczekiwania wynosi pięć-sześć godzin. Co przez sześć godzin robić z przelewającym się przez ręce niemowlakiem?

Zadzwoniłem jeszcze raz. Teraz odebrał lekarz. Od razu powiedział, że nie przyjedzie. Obsługuje pół miliona pacjentów, więc jeździ tylko do starszych osób, które nie mogą się ruszać. Chore dzieci trzeba przywozić do niego. Na moją uwagę, że ciąganie po mieście dziecka z wysoką gorączką nie jest chyba zbyt zdrowe, usłyszałem, że nie jest tak zimno, a poza tym ludzie mają samochody, więc on nie widzi problemu. Nawymyślałem mu, chociaż wiedziałem, że to nie pomoże.

Kiedy znalazłem wolnego pediatrę (wizyta 210 zł), kupiłem lekarstwa w jednej z nielicznych dyżurujących aptek i syn wreszcie usnął, przypomniałem sobie mroczne lata 80. Moje starsze dzieci były wtedy malutkie. Polska była nieporównanie biedniejsza, ale w zamkniętej teraz na głucho przychodni był zawsze nocny dyżur. Gdy dzieci dostawały gorączki - dzieci zwykle dostają gorączki wieczorem i przeważnie jest to sobotni albo niedzielny wieczór - lekarz zjawiał się w ciągu godziny. Jak była epidemia, mogło to trwać półtorej czy dwie godziny.

Potem przypomniały mi się słowa świeżo upadłego wielkiego guru rynków Alana Greenspana wypowiedziane podczas ubiegłotygodniowych przesłuchań w sprawie kryzysu finansowego przed amerykańskim Kongresem. Na pytanie: „Czy zrozumiał pan, że pańska ideologia pozostawienia sił rynkowych własnemu działaniu nie sprawdza się w praktyce?”, zlany potem Greenspan odpowiedział: „Tak, moja ideologia jest mylna”. Nie powiedział, że mylna jest idea gospodarki rynkowej. Powiedział tylko, że rynek nie we wszystkich dziedzinach i nie w każdym zakresie się sprawdza. Miał na myśli sektor finansowy.

Kompletnie urynkowiony i w większości sprywatyzowany system lekarzy pierwszego kontaktu jest sztandarowym efektem urynkowienia polskiej służby zdrowia. Jeden ze skutków jest taki, że lekarze biorą od NFZ pieniądze, ale nie chce im się jeździć do chorych nocami, więc tworzą fikcję polegającą na tym, że za parę gruszy jeden cwaniak zwalnia setki kolegów z tego obowiązku. Teoretycznie obsługuje pół miliona chorych. W praktyce nie ma szans ich obsłużyć. Formalnie wszystko jest zapewne w porządku. W praktyce pacjenci wystrychnięci na dudka. Ten sam proceder z bardzo podobnym skutkiem uprawiają przychodnie publiczne i niepubliczne, bo fałszywy system tworzy te same pokusy bez względu na rodzaj własności.

Służba zdrowia - podobnie jak sektor finansowy - jest jedną z tych dziedzin, gdzie rynek może działać na odwrót niż normalnie. We współczesnej ekonomii wyjaśnia się to szczególną asymetrią informacji. Porównania międzynarodowe pokazują, że w tych dziedzinach im bardziej wolny jest rynek, tym działa on drożej i gorzej. Nasze nieszczęście polega na tym, że kolejne rządy (z obecnym na czele) nie chcą tego przyjąć do wiadomości. W miarę jak narasta kryzys wywołany przez motywowane fałszywą ideologią reformy, rządy idą coraz dalej w tym samym fałszywym kierunku. Na negatywne skutki urynkowienia odpowiedzią jest dalsze urynkowienie. Jak w stalinizmie, gdzie „walka klasowa nasilała się w miarę postępów socjalizmu”. To sprawia, że za coraz większe pieniądze mamy coraz gorszą opiekę.

Przez ostatnie 19 lat polska służba zdrowia miała kilkunastu Greenspanów. Czy zanim obecny rząd zrobi kolejny krok w fałszywym kierunku, któryś z nich będzie miał odwagę powiedzieć: „Myliłem się, moja ideologia nie sprawdza się w praktyce”?


Artykuł ukazał się w „Gazecie Wyborczej” z 27 października 2008.

  

Komentarze
Zdzisiek   |27.10.2008 18:58:21
To jest nieprawdopodobne, by taki tekst mógł napisać ortodoksyjny liberał jakim
jest redaktor Żakowski
Zdzisiek  - Nie można ignorować wpływu polityki fina   |27.10.2008 19:03:56
W tygodniku Europa zainicjowano dyskusję dotyczącą transformacji i
funkcjonowania demokracji po 1989 roku .
Obawiam się, że w dyskusji znów
przeważać będą opisy i oceny polityki pozagospodarczej, oceny idei, politycznych
i ideowych obsesji a pomijana będzie polityka finansowo- gospodarcza. Publicyści
uważają powszechnie, że była ona optymalna, jedynie możliwa i pozostająca poza
ocenami. A to właśnie według mnie polityka finansowo- gospodarcza miała
decydujący wpływ na jakość przemian. Indukowała też społeczne podziały, oceny,
emocje, ona też wpływała na kształtowanie się politycznej mapy. Błędy popełniane
w polityce finansowo- gospodarczej, brak przeciwdziałania utrzymującemu się
przez długie lata ujemnemu bilansowi w handlu zagranicznym powodowały
występowanie bezprecedensowego, ogromnego, trwającego przez kilkanaście lat,
niezwykle dolegliwego bezrobocia. To polityka finansowa i gospodarcza
doprowadziła do niebywale szybko postępującego i wielkiego rozwarstwienia
społeczeństwa, do biedy i wykluczenia części obywateli naszego państwa już nie
tylko z korzystania ze spodziewanych dobrodziejstw transformacji ale nawet z
rynku i konsumpcji dóbr podstawowych. Musiało to doprowadzić do wyzwalania i
narastania wielkich emocji i do bardziej lub mniej racjonalnych prób tłumaczenia
przyczyn tego stanu rzeczy i w konsekwencji do podziałów ideowych na tle
różnych ocen dotyczących naszej rzeczywistości.

W imię wydumanego dobra
państwa, które miało być wypadkową szczęśliwości samodzielnych jednostek i w
imię mocno spekulatywnego dobra finansów i gospodarki liberałowie zgubili
interes dużej części obywateli. To dobro finansów i gospodarki miało przyczynić
się w jakiejś bliżej nie określonej przyszłości do dobra i szczęśliwości
wszystkich obywateli. Okazało się, że było to myślenie złudne, doktrynerskie. Z
perspektywy ostatnich wydarzeń, dziejących się procesów, myślenie realne
zanurzone w rzeczywistości uwzględniające to co dzieje się tu i teraz,
prawdziwie rynkowe i jednocześnie prospołeczne, uwzględniające bieżące interesy
wszystkich obywateli okazuje się bardziej sprzyjać rozwojowi gospodarczemu niż
to wydumane myślenie wg liberalnych teorii.

Ps.
Czy nasi eksperci i
politycy, którzy kształtowali politykę gospodarczą i ci którzy ją lansowali
potrafią przyznać się do popełnionych błędów tak jak to uczynił Greenspan?
Zdzisiek  - Czy przyjecie przez Polskę europejskiej   |27.10.2008 19:12:35
Głosy, że ponieważ Irlandia pozostając przy swojej walucie dobrze na tym wyszła,
to Polska nie powinna przyjmować euro są powierzchowne. Wydaje mi się, że
sytuacja Irlandii i Polski były i są zupełnie różne. W Irlandii prowadzona była
przez rządy i banki korzystna dla tego kraju polityka finansowa, istniała
równowaga społeczno- gospodarcza, siła jej waluty była niższa od nieco
zawyżonych walut głównych państw europejskich. Wykorzystywane były własne
potencjały: potencjał pracy, potencjał inwestycyjny, wykorzystywany był
potencjał inwestycji inwestorów zagranicznych. W Polsce decydenci stosowali
niekorzystną dla obywateli i dla rozwoju naszego kraju tzw liberalną politykę
finansową, politykę trudnego pieniądza, kurs złotego był zawyżony nie tylko w
stosunku do gospodarek światowych ale nawet w stosunku do zawyżonych walut
państw europejskich. Bilans w handlu zagranicznym był nieustająco ujemny, co
świadczyło o zachwianiu gospodarczej równowagi. Ponieważ elity, które są u
władzy i decydują o polityce gospodarczej są niezmiennie przekonane o słuszności
takiej ascetycznej w sferze finansów i liberalnej polityki, to przyjęcie
euro i oddanie części decyzji europejskim decydentom gospodarczym i bankowym
byłoby pozytywne, zmiękczyłoby choćby częściowo finansowe rygory i dostosowało
naszą gospodarkę do bardziej socjalnych gospodarek państw
Europy.

http://zdizek.blog.onet.pl
Rylew  - Zdzisiek   |28.10.2008 04:35:46
Jak mi się ciągle wydaje Żakowski może być liberałem nawet i ortodoksyjnym,
w
jakiejś części swojego światopoglądowego spektrum,
ale nie jest i wszystko
wskazuje na to, że nie będzie neoliberałem.
Różnica między liberałem, a
neoliberałem jest mniej więcej taka jak między
agnostykiem a fundamentalistą
islamskim.

Polska polityka gospodarcza działa wg. neoliberalnych dogmatów i
nawet wtedy
gdy jakaś opcja polityczna, która teoretycznie i deklaratywnie
reprezentuje
inne przekonania, to po dojściu do władzy cudownie nawraca się na
religię kapitału.

Co do waluty zgoda,
myślę, że Euro byłoby dla Polski
korzystne z wielu względów, a choćby i z tego,
że Polska nie potrafi
wykorzystać faktu posiadania własnej waluty w celu rozwoju
gospodarki, ani
powstrzymać silnych wahań kursowych.

Wygląda na to, że w konkurencji do
gustów polityków i części społeczeństwa
wygrywa lobby importerów, którzy na
aprecjacji złotego musieli zrobić miliardy.
ze szkodą dla krajowych eksporterów
i ich pracowników.

Podobnie wyglada także sprawa prywatyzacji szpitali lub w
ogóle prywatyzacji
ochrony zdrowia.
Tam gdzie chodzi o zysk lub o miliardy
tam nie ma zmiłuj się,obowiązuje raczej
śmierć frajerom.
Może nawet w
znaczeniu dosłownym ?
qwardian  - Poziom tego felietonu jest nadwyraz mize   |01.11.2008 21:08:32
Ja w zasadzie zgadzam się, że opieka zdrowia nie może podlegać siłom rynkowym, z
prostego powodu. Nikt nie może zrobić skróconego kursu na praktykę chirurga,
lekarze są więc w pozycji uprzywilejowanej w stosunku do pacjenta. Alternatywy
nie będę brał pod uwagę.
Sprawa druga, finanse. Tutaj muszę zmartwić Pana
Żakowskiego, ten rynek jest tak skorumpowany i tak niefektywny, ponieważ rządzą
nim mechanizmy w postaci papieru, lub elektronicznej, obligacje, opcje,
warranty… nie wiadomo co jeszcze, trudno się połapać ile jest pieniądza w
pieniądzu BO PIENIĄDZA NIE MA. Odnoszę się do definicji pieniądza i znaczenia
pojęcia TEURYZACJA. Takiej roli pieniądz nie pełni czas dłuższy. Ta cywilizacja
postawiła na wzrost, pozostawiając wszystko inne w tyle, stąd, niszczenie
środowiska, chaos, cykliczność, brak harmonii, przeludnienie, przemieszczenia
ludności, slumsy, bezrobocie, niszczenie rodziny, społeczności
itd.
Rozwiązanie: Ta cywilizacja musi wrócić do źródeł. Pieniądz musi odzyskać
swoją rolę i wartość wyrażoną materialnie w kruszcach szlachetnych, dzisiaj do
złota i srebra można dołączyć palladium, platynę, chrom i miedź. W ten sposób
zaufanie do pieniądza, instytucji banku, wróci. Skończą się inwestycje w
iluzoryczne nieruchomości budowane z karton gipsu i paździerza. Miliardy nie
wyparują w przestrzeń…

Ostrzegam, to umiarkowany kryzys, co jedynie
zastanawia, to cząstsze występowanie z rosnącymi stratami, od kryzysu
meksykańskiego, poprzez rosyjski, tzw. reinsurence, teraz hipoteczny… Obawiam
się, że następny wywróci ten system do góry brzuchem…
Toto   |05.11.2008 15:36:27
Jak Alan Greenspean mogl powiedziec ze idea gospodarki rynkowej jest mylna jesli
sam jej nie uprawial a do tego jej szkodzil.Gospodarka rynkowa w sferze
monetarnej skonczyla swoj zywot w 1913r. kiedy powolano do zycia monopolistyczna
instytucje "System Rezerwy Federalnej".Greenspean uwazal sie w
przeszlosci na randyste a wobec tego libertarianina wiec powienien w polityce
monetarnej trzymac stanowisko takie jakie reprezentuje Szkoła Austriacka a nie
opierac sie na zalozeniach keynesizmu.Bo jaki inny nurt jak nie keynesizm
okresla PIENIADZ JAKO DLUG.Ktora szkola jest szkola POPYTOWA i ktora zaklada
mnoznik kreacji pieniadza.
Czyzby Pan Żakowski byl tak krotkowzroczny czy tak
slabo wydedukowany w sferze polityki monetarnej?

A co do wspomnianem sluzby
zdrowia i teorii agecji czyli asymetrii informacji to faktycznie ona wystepuje
ale chyba w odniesieniu do przeplywow pienieznych w panstwowej sluzbie zdrowia
:)
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą pisać komentarze!

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 27.10.2008 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »