|
Tomasz Wróblewski odchodzi |
|
|
Almanzor
|
|
12.08.2004 |
Żegnamy czule Tomasza
Wróblewskiego, który odchodzi właśnie ze stanowiska naczelnego
„Newsweeka”. Poczuwamy się częściowo do winy, bo i nas doszły pogłoski
o kłopotach redaktora Wróblewskiego wywołanych reakcją m.in.
publicystów „Krytyki Politycznej” na skandaliczny reportaż „Żydzi
odbierają swoje”, wydrukowany 4 kwietnia 2004 w „N”.
Żegnamy czule Tomasza
Wróblewskiego, który odchodzi właśnie ze stanowiska naczelnego
„Newsweeka”. Poczuwamy się częściowo do winy, bo i nas doszły pogłoski
o kłopotach redaktora Wróblewskiego wywołanych reakcją m.in.
publicystów „Krytyki Politycznej” na skandaliczny reportaż „Żydzi
odbierają swoje”, wydrukowany 4 kwietnia 2004 w „N”. Joanna
Tokarska-Bakir, Jarek Makowski i Sławek Sierakowski opublikowali dwa
dni później w „Gazecie Wyborczej”; list potępiający „Newsweek” za
prymitywne sięganie do najniższych społecznych odruchów w imię walki o
nakład. Wróblewski odpowiedział tyleż brutalnie, co idiotycznie (nie
zapomnimy legendarnego już „argumentu” o tym, że przecież Axel Springer
to „jedyne na świecie wydawnictwo, które […] oficjalnie opowiada się
za prawem do istnienia państwa Izrael”. Jak wieść niesie szefowie
Springera już wtedy rozważali zwolnienie Wróblewskiego, gdy posypały
się kolejne głosy oburzenia (m.in. Marek Edelman, Andrzej Rzepliński,
Wiktor Osiatyński, Andrzej Stasiuk, Olga Tokarczuk, Krzysztof
Warlikowski i kilkadziesiąt innych osób). Wróblewski kopniakiem w górę przechodzi we wrześniu na jakieś inne stanowisko w tej samej firmie. Na
marginesie wypada przypomnieć duże zainteresowanie „Gazety” listem
naszych publicystów, gdy przyszło jej wydrukować atak na konkurencję
(Springer wydaje „Fakt”). Zainteresowanie nieporównywalne na przykład z
tym, gdy „Gazeta” dopiero po trudach i znojach wydrukowała nasz „List
Otwarty do Europejskiej Opinii Publicznej” wymierzony „w główne media”
za wspieranie idiotycznej polityki rządu i opozycji obrony Nicei za
wszelką cenę. Zrobiła to, gdy list ukazał się już we „Frankfurter
Allgemeine Zeitung” i w „Le Mondzie”. Wtedy dostaliśmy jedną szpaltę na
siódmej stronie w dziale krajowym. A gdy walnęliśmy w „Newsweeka” -
całą kolumnę i możliwość odpowiedzi na polemikę Wróblewskiego, obie w
„Opiniach”.
Na podobny temat
|
|
Aktualizacja ( 24.08.2004 )
|
Krytyka jest prosta jak budowa cepa :...
Dlaczego seria KP dotycząca kobiet na...