|
Syska: Kto nienawidzi Ewy Kopacz? |
|
|
Michał Syska
|
|
05.01.2009 |
Przez kilkanaście lat zdążyliśmy się już przyzwyczaić. Z ludźmi podważającymi słuszność neoliberalnych recept ekonomicznych nie dyskutuje się, lecz obdziela dezawuującymi dystynkcjami. Wszak nikt racjonalny i obdarzony zdrowym rozsądkiem nie wątpi w zbawczą moc „niewidzialnej ręki rynku”. Wątpią jedynie ludzie zaślepieni ideologicznie („populiści”, „socjaliści” – „socjalizm” nie jest bowiem pojęciem neutralnym, to inwektywa) i/lub mający problemy emocjonalne („sieroty po PRL”). Wszyscy oni są z kolei „przeciwnikami koniecznych reform”.
Nieco problemu nastręczali wątpiący w neoliberalizm i terapię szokową Balcerowicza ekonomiści, którzy mogą pochwalić się nawet poważnymi tytułami. Ale i z tym dano sobie radę. Kilka lat temu podczas jednej z telewizyjnych debat usłyszałem od jednej z dziennikarek, że „oni po prostu zazdroszczą Balcerowiczowi”.
Wydawało się, że motywy przeciwników „jedynej słusznej drogi” zostały raz na zawsze zdemaskowane i opisane. A jednak nie! Jest jeszcze jedna grupa „hamulcowych reform”: to „nienawistnicy”.
W ostatnim numerze „Polityki” (nr 1, 3 stycznia 2008) red. Joanna Solska kreśli portret minister zdrowia Ewy Kopacz. „Sejmowa opozycja, wśród której jest kilku poprzednich ministrów zdrowia (Zbigniew Religa i Bolesław Piecha z PiS oraz Marek Balicki z SDPL), nienawidzi Ewy Kopacz” – pisze publicystka. Wymienieni politycy nienawidzą Kopacz, bo w przeszłości sami służby zdrowia nie uleczyli.
Joanna Solska w swym artykule nie przytacza argumentów, jakie podczas obrad komisji, Sejmu czy w mediach podnosili przeciw projektom komercjalizacji szpitali Religa z Balickim. Za to w jednym zdaniu dezawuuje (wspierając się opinią Krzysztofa Bukiela, związanego z ultrarynkową Unią Polityki Realnej lekarskiego związkowca) projekt ustawy przygotowany przez Balickiego i Ludwika Dorna, który – o zgrozo! – ma zapobiec likwidacji szpitali, które splajtują. A przecież to rynek ma decydować, gdzie szpitale zostaną – właśnie w ten sposób minister Kopacz uzasadnia brak regulacji dotyczących tzw. sieci szpitali.
Publicystka „Polityki” powinna dołączyć do grona ludzi nienawidzących Ewy Kopacz grono światowej sławy ekonomistów (w tym laureata Nagrody Nobla z 1972 roku Kennetha J. Arrowa), którzy już dawno temu stwierdzili, że wolny rynek w służbie zdrowia nie działa. Dopóki Balcerowicz nie dostanie Nobla, do grona „zazdrośników” zaliczyć ich przecież nie można.
Na podobny temat
|
|
Aktualizacja ( 05.01.2009 )
|
Krytyka jest prosta jak budowa cepa :...
Dlaczego seria KP dotycząca kobiet na...