|
Czy myśleliście kiedyś,
co łączy polską przemianę ustrojową z 1989 roku z puczem
generała Augusto Pinocheta w Chile z 1973 roku, Nowym Orleanem po
huraganie Kathrina, lub początkiem obecnej wojny w Iraku? Na
pierwszy rzut oka – nic.
Inną odpowiedź podczas
swojego wykładu w pełnej auli im. Adama Mickiewicza w Auditoium
Maximum UW dała kanadyjska dziennikarka Naomi Klein, autorka
bestsellerów No logo i Doktryna szoku. Jej odpowiedź
brzmiała: te wszystkie sytuacje łączy szok wywołany gwałtowną
zawieruchą polityczną, wojną lub klęską żywiołową. I przede
wszystkim, że sytuacje te wykorzystano do wprowadzenia
neoliberalnych reform: są to modelowe przykłady zastosowaniem
doktryny szoku.
Klein zestawiała
niewygodne fakty: w Chile Pinocheta sprywatyzowano większość
państwowych przedsiębiorstw, lecz okupiono to krwawą dyktaturą. W
Nowym Orleanie w stanie klęski żywiołowej i kompletnego chaosu
sprywatyzowano szkolnictwo. W Iraku już po obaleniu reżimu Husajna,
lecz jeszcze przed zainstalowaniem pozorów demokracji, otwarto kraj
na międzynarodowe korporacje i sprywatyzowano usługi publiczne.
Przypomniała też niechlubną rolę Marka Belki w tym procesie: w
sytuacji szalejącego bezrobocia skutecznie przeforsował obcięcie
państwowych dotacji do żywności.
Wniosek dziennikarki jest
przygnębiający: przynajmniej częściowe zawieszenie reguł
demokracji, możliwe dzięki stanowi szoku, w jakim znajdują się
obywatele, jest niezbędnym
warunkiem przeprowadzenia neoliberalnych reform. O ironio, tę konkluzję potwierdzają słowa honorowego polskiego Chicago boy’a, Leszka
Balcerowicza. Klein przytaczała wypowiedź Balcerowicza z 1993 roku,
w której mówił, że przeprowadzenie w Polsce terapii szokowej
wymagało zastosowania „nadzwyczajnej polityki”, która, w
opozycji do „normalnej polityki”, cechuje się „gwałtownym
przyspieszeniem procesu legislacyjnego”, czyli wprowadzenia reform
bez jakiejkolwiek debaty publicznej.
W doskonałej książce
Prywatyzując Polskę Elizabeth Dunn pisze, że neoliberalny
dyskurs w trakcie przemiany ustrojowej przemycono pod przykrywką
normalizacji. Klein uzupełniła to spostrzeżenie o uwagę, że choć
„neoliberalizacja” przyszła wraz z demokracją, była raczej jej
wrogiem niż sprzymierzeńcem. Okazało się, że historia o
modelowej transformacji jest bajką.
Polska była małym
laboratorium, gdzie przeprowadzono eksperyment „od komunizmu do
neoliberalizmu”. Jednak w naszym kraju nie udało się wprowadzić
wszystkich wytycznych Miltona Friedmana (czego szczerze żałował
Belka, twierdząc, że w Polsce należało przeprowadzić reformy
równie szybko i radykalnie, jak w Iraku). Demokratyczne mechanizmy
dawały obywatelom możliwość odrzucenia neoliberalnej drogi (a że
zawsze wracała ona, raz mając twarz prawicy, raz „lewicy”, to
już inna kwestia).
Błędu demokracji nie
popełniły jednak inne państwa. Klein zauważyła, że w Rosji
deregulację przeprowadzono wraz z wysłaniem
czołgów na parlament. To ówczesny prezydent rosyjski Borys
Jelcyn, ceniony przez Zachód „ojciec rosyjskiej demokracji”,
wysłał te czołgi. Doskonałym przykładem zaś państwa
neoliberalnego są Chiny, gdzie wyjątkowo brutalna totalitarna
władza pokochała kapitalizm i wolny rynek: w Państwie Środka
szkolnictwo i służba zdrowia są płatne, a prawo do strajku nie istnieje.
Podane przez dziennikarkę
przykłady podważają narrację, według której dzieje
neoliberalizmu zaczęły się z dojściem do władzy Reagana i
Thatcher. Rozpoczęły się one od inspirowanego
przez CIA puczu w Chile i zainstalowania krwawej dyktatury, a każdemu
z kolejnych triumfów ideologii neoliberalnej towarzyszył kryzys
polityczny, wojna lub klęska żywiołowa.
Uzbrojeni w tę wiedzę,
powinniśmy odrzucić pozorny wybór, jaki stawiają przed nami
fundamentaliści rynkowi: komunistyczny totalitaryzm lub wolnorynkowy
fundamentalizm. Powinniśmy szukać rozwiązań gdzieś
pomiędzy tymi skrajnościami, a zarazem poza nimi. Pomiędzy
dlatego, żeby móc wypracować odpowiednie mechanizmy politycznej
kontroli nad gospodarką. Poza, gdyż neoliberalizm i komunistyczny
totalitaryzm mają wspólny mianownik – nienawiść do demokracji.
Klein powtórzyła kilkukrotnie zdanie, które powinno otworzyć nam
oczy: Zawsze istnieje jakaś alternatywa.
Na podobny temat
|
Krytyka jest prosta jak budowa cepa :...
Dlaczego seria KP dotycząca kobiet na...