|
Smoleński: Kasjerki przeciw pogardzie |
|
|
Jasiek Smoleński
|
|
21.02.2008 |
Jeszcze przedwczoraj rzecznik prasowy Tesco, sieci hipermarketów znanych z niskich cen i jeszcze niższych zarobków, był pewien swego: jak od 1989 roku pracownicy nie odważyli się strajkować, tak i tym razem, mimo zapowiedzi kasjerek i sprzedawczyń z jedynego w sklepie związku zawodowego „Sierpień ‘80”, nic takiego się nie stanie.
W rozmowie z „Gazetą Wyborczą” na pytanie, ile w Tychach zarabiają najgorzej opłacani pracownicy, odparł bezczelnie: „Każdy ma w umowie, ile zarabia, podpisał tę umowę, czyli się na taką płacę zgodził”.
Chodzi o podwyżkę o 700 złotych. Z oburzających 500-800 złotych na rękę. Te podwyżki pomogłyby spełnić kasjerkom i sprzedawczyniom marzenia – wyjść do kina, kupić nową kurtkę. Zarząd Tesco zapowiedział rozmowy w tej sprawie na czwartek, choć wiedział o zapowiedzianym strajku. Mimo to rzecznik Tesco mówił „GW”: - Nie będzie żadnego strajku.
Ale dwugodzinny strajk się odbył. Przyjechali górnicy, by wspomóc strajkujących i okazać swą solidarność.
Chciałbym teraz zobaczyć miny osób z zarządu Tesco i rzecznika prasowego. W końcu jest tajemnicą poliszynela, że sieć ta boryka się z niedoborem pracowników właśnie ze względu na niskie płace.
Wczorajszy dzień nie musi zapaść w pamięć potomnych jak pierwszomajowe zamieszki w Chicago z 1886 roku. Ale może będzie to kropla, która przepełni czarę. Dziś supermarkety są często synonimem wyzysku i pogardy dla pracowników, głównie kobiet. Miejmy nadzieję, że tyskie Tesco stanie się symbolem miejsca, w którym ci, którymi do tej pory pogardzano, podnieśli głowy. A kasjerkom i sprzedawczyniom gratulujemy odwagi!
Na podobny temat
|
|
Aktualizacja ( 21.02.2008 )
|
Krytyka jest prosta jak budowa cepa :...
Dlaczego seria KP dotycząca kobiet na...