Nowość w sklepie KP!
Najnowszy numer KP
Komentarze
CYTAT DNIA
Pytałem decydentów MFW, jakie mają dowody na to, że ich neoliberalna polityka jest właściwa. Odpowiadali, że nie potrzebują dowodów. Wyglądało to tak, jakby chodziło im nie o politykę, lecz o religię. Ale to tylko część odpowiedzi. Forsowali taką politykę także dlatego, że chciało jej Wall Street. Niestabilność, kryzysy, łączenie firm, dzielenie firm to raj dla sektora finansowego, który robi na tym ogromne pieniądze.
Joseph E. Stiglitz
Książki w sklepie KP
|
Order software online
|
Sierakowski: Dorn uratował SLD |
|
|
Sławomir Sierakowski
|
|
01.01.2009 |
Przy okazji różnych ankiet i pytań o przyszłość SLD przychodzą mi do głowy różne scenariusze, ale za każdym razem łączy je jedno. Mianowicie nie ma takiego scenariusza, który miałby jakieś znaczenie dla Polaków. Czy SLD oglądać z bliska będzie próg wyborczy z góry, czy z dołu, to już nie gra dla nikogo większej roli.
Trzeba naprawdę bogatej wyobraźni, żeby napisać taką wersję przyszłych wydarzeń, po których Sojusz w obecnej postaci powraca do sukcesów z lat 90. Przedłużający się spór Olejniczaka z Napieralskim frustrował będzie partię i elektorat. Ryszardowi Kaliszowi zawsze uda się wybrnąć dowcipem, a Jerzemu Szmajdzińskiemu tajemniczym uśmiechem, ale większość pozostałych będzie miała kłopot, żeby wyjaśnić, o co chodzi SLD nie tylko w długim, ale także w krótkim okresie.
W SLD mieszają się dziś dwa rodzaje poglądów, a raczej odruchów politycznych. Ale ani sentymenty do słusznie minionej epoki, ani ustawianie się w roli niemającego samodzielnych ambicji pomocnika „reformatorów” w stylu z lat 90. nie pozwolą partii zająć poważnego miejsca na scenie politycznej.
Od lat wszystkie możliwe badania socjologiczne pokazują, że poglądy liberalne obyczajowo i prosocjalne gospodarczo mogą liczyć na spore poparcie wśród Polaków. Tym bardziej że są one zupełnie obce PiS i PO. Jeśli nie przekłada się to na kształt sceny politycznej, to wyłącznie przez brak wiarygodnej reprezentacji dla tych poglądów. Sojusz musiałby zrobić coś naprawdę wielkiego, żeby odzyskać wiarygodność, gdy krytykuje Kościół, któremu kiedyś służył. Gdy broni kobiet i mniejszości, które kiedyś lekceważył. Gdy mówi o zmniejszaniu nierówności ekonomicznych, które kiedyś sam tworzył.
W SLD wciąż są utalentowani i doświadczeni politycy, z pewnością nie gorsi niż w PO i PiS, ale potencjał ten zupełnie ginie, gdy nie ma całościowego pomysłu na przyszłość. Wciąż dzięki sile przyzwyczajenia i przez brak alternatywy Sojusz liczyć może na stosunkowo duże poparcie na prowincji, ale nawet ostatni wierni odwrócą się od partii, jeśli kolejny rok nie będzie wiadomo, co to znaczy „być jak SLD”, czyli jakie właściwie partia ma poglądy, z jakimi grupami społecznymi się identyfikuje, które idee są jej bliskie, jakim spójnym słownikiem politycznym się posługuje itd.
Być może rozwiązaniem sporu o przewodnictwo w partii byłoby nadanie tytułu honorowego przewodniczącego Ludwikowi Dornowi, bo tylko dzięki ustawie jego autorstwa o finansowaniu partii z budżetu Sojusz dziś w ogóle istnieje.
Tekst ukazał się w „Gazecie Wyborczej” z 2 stycznia 2009.
Na podobny temat
|
|
Aktualizacja ( 01.01.2009 )
|
|
Najnowsze teksty i opinie
|
|
Krytyka jest prosta jak budowa cepa :...
Dlaczego seria KP dotycząca kobiet na...