> PREMIERA 24 MAJA

Berman_okladka_300px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

polska_OST_NEW01m.jpg

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Pawlak: Zasypani w teczkach Drukuj
Antoni Pawlak   
05.04.2005

Teczek obcowanie

Czy teczki zostawione nam w spadku po SB są wiarygodne? W czasie jednej z audycji TVN24 (grudzień 2004) doktor Antoni Dudek z IPN na moje oświadczenie, że nie wierzę w prawdę teczek, zapytał; „A czy może pan podać choć jeden dowód, że te teczki były preparowane, że jest w nich nieprawda”. Nie potrafiłem. Może dlatego, że rozmawialiśmy w obecności pani Justyny Pochanke, a ja przy pięknych kobietach tracę rezon? Może miałem chwilowe zaćmienie umysłu? Nie wiem, nie będę się tłumaczył.
A takich dowodów jest przecież wiele. Wszak to na podstawie ubeckich teczek oskarżono o agenturalność Grażynę Staniszewską, Wiesława Chrzanowskiego, Włodzimierza Cimoszewicza i wielu innych niewinnych. Dlaczego niewinnych? Chociażby dlatego, że procesy lustracyjne wykazały, że oskarżenia te były nieprawdziwe. Rzecznik Interesu Publicznego nie wytacza procesów o kłamstwo lustracyjne li tylko z nudów. Wszczyna je, bowiem w esbeckich archiwach znajduje ślady, które każą mu przypuszczać, że człowiek, który twierdzi, że z SB nie współpracował, kłamie.
Do 22 grudnia zeszłego roku rzecznik skierował do Sądu Apelacyjnego 148 wniosków o wszczęcie postępowania lustracyjnego. W już rozstrzygniętych procesach sąd uznał za kłamców lustracyjnych 50 osób. Natomiast w dwudziestu przypadkach okazało się, że lustrowani mówili prawdę. A to znaczy tylko tyle, że zgromadzone przez SB materiały były niewystarczające bądź fałszywe właśnie. Dwudziestu uniewinnionych to niewielu. W statystyce. Ale to przecież dwudziestu skrzywdzonych niesłusznym oskarżeniem. Dwadzieścia osób pomówionych. Dwadzieścia tragedii. To bardzo dużo.
Antoniemu Macierewiczowi – ojcu chrzestnemu współczesnych inkwizytorów – w najmniejszym stopniu nie przeszkadza, że wielu niewinnych ludzi naznaczył piętnem zdrady. Nie spędza mu to snu z powiek. „Realizowałem uchwałę sejmu” – tłumaczy. Nie zauważa, że w zdaniu tym pobrzmiewa inne, jakże groźne, zdanie – „Ja tylko wykonywałem rozkazy”. Zero refleksji. Zero współczucia. Zero myślenia.
Jak panu się śpi, panie M.?



Aktualizacja    ( 26.11.2006 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 1.09122 Seconds