Nowość w sklepie KP!
Najnowszy numer KP
Komentarze
CYTAT DNIA
Pytałem decydentów MFW, jakie mają dowody na to, że ich neoliberalna polityka jest właściwa. Odpowiadali, że nie potrzebują dowodów. Wyglądało to tak, jakby chodziło im nie o politykę, lecz o religię. Ale to tylko część odpowiedzi. Forsowali taką politykę także dlatego, że chciało jej Wall Street. Niestabilność, kryzysy, łączenie firm, dzielenie firm to raj dla sektora finansowego, który robi na tym ogromne pieniądze.
Joseph E. Stiglitz
Książki w sklepie KP
|
Order software online
|
Ostolski: Nowomowa Tuska |
|
|
Adam Ostolski
|
|
23.11.2007 |
Nie da się ukryć, Tusk ma niełatwe
zadanie. Oczekiwania wobec nowego rządu są spore, wyrastając z
wygórowanych nadziei, które przyniosły Platformie
wyborczy sukces. Trzeba więc było sporo obiecać. Zapewne na
obietnicach - ich realności, zakresie, spójności itp. -
skupi się większość komentarzy.
Ale ciekawszy niż treść expose jest
język nowego premiera. Rzucają się tu w oczy pewne ważne
innowacje.
Przede wszystkim Tusk zapewniał, że
rząd będzie dbać o najsłabszych, a nie o najsilniejszych. O
jakich grupach mówił? „Najsłabsi” to w języku
dzisiejszego expose niezorganizowani pracownicy najemni.
„Najsilniejsi” to pracownicy zrzeszeni w związkach zawodowych,
upominający się o swoje prawa. Tacy, którzy potrafią od
czasu do czasu coś na rządzie wymusić.
Obiecując zasypywanie podziałów
między Polakami (o Polkach ani słowa), premier definiuje zarazem
podziały nowe. Pracownikom najemnym o kruchej pozycji przeciwstawia
nie pracodawców, lecz tych pracowników, którzy
zrzeszyli się, aby wspólnie pilnować swoich praw. Nie chodzi
więc premierowi o to, aby „słabsi” stali się silniejsi. Wręcz
przeciwnie, chodzi o to, aby pozostali słabi, ufając, że rząd
będzie o nich wspaniałomyślnie pamiętał.
Gwarancji jednak nie ma. Na razie wiemy
na pewno tylko tyle, że - wbrew wyborczym zapowiedziom - nie
ratyfikujemy Karty Praw Podstawowych. Czyli dokumentu, który
mógłby coś „najsłabszym” realnie zagwarantować.
Tak więc „najsilniejsi” Tuska to
nie pracodawcy. To nawet nie aparat policyjny, o którego sile
zorganizowani pracownicy przekonywali się w III i IV RP
wielokrotnie, by wspomnieć tylko robotników z fabryki kabli w
Ożarowie czy pielęgniarki, których protesty tłumiono za
rządów Buzka, Millera, Kaczyńskiego. „Najsilniejszymi”
mają być ci spośród słabych, którzy zdobyli się na
tyle siły - i wzajemnego zaufania - by się o coś wspólnie
upomnieć.
„Zaufanie” - to właśnie, obok
„dumy” i „zdrowego rozsądku”, słowo-wytrych dzisiejszego
expose. Ale i ono uzyskuje nowy sens. Stosunek premiera do
uzwiązkowionych pracowników pokazuje, że chodzi mu o
zaufanie pionowe. Rząd wam zaufa, obiecuje, czyli nie będzie
pilnował publicznych standardów (np. w edukacji). Wybierajcie
i ryzykujcie sami. Zaufajcie rządowi, zachęca, to nie będziecie
potrzebowali siebie nawzajem. Pozostaniecie zatomizowanymi
jednostkami.
Bardzo to osobliwa wizja społecznego
zaufania.
Co ciekawe, do organizacji pracodawców
Tusk nie stosuje tej nowomowy. Nie mówi, że interesy
najsłabszych, niezrzeszonych przedsiębiorców będą dla
rządu ważniejsze niż żądania najsilniejszych z „Lewiatana”
czy Business Center Club. Nie obiecuje, że rząd będzie się
troszczyć o tych pierwszych, a nie o tych drugich. Nic takiego
dzisiaj nie słyszeliśmy
Na podobny temat
|
|
Aktualizacja ( 23.11.2007 )
|
|
Najnowsze teksty i opinie
|
|
Chyba mnie nie zrozumiałeś, właśnie c...
Brakuje pieniędzy na edukację, brakuj...