Nowość w sklepie KP!

miosz_okladka_300px.jpg

Katalog Książek KP

Najnowszy numer KP

kp29www150px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Jesteśmy zdolni zgasić słońce i gwiazdy, bo nie płacą dywidendy.
John Maynard Keynes

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Ostolski: Nie, chociaż Drukuj
Adam Ostolski   
31.05.2005
Francuskie „Nie” dla traktatu konstytucyjnego stało się faktem; ale o faktach trzeba rozmawiać. Jakie jest właściwe znaczenie tego, co się stało? Jakie postulaty, jakie potrzeby kryją się za tą decyzją? Przyszłość w mniejszym stopniu zależy od decyzji tego czy innego z europejskich ludów, bardziej od tego, czy potrafimy tę decyzję właściwie zinterpretować.
Stanowisko Francuzek i Francuzów wobec projektu unijnej konstytucji jest (o czym świadczy niska jak na ten kraj frekwencja w referendum) wysoce ambiwalentne. Poparciu dla dalszej politycznej integracji Europy towarzyszy nieufność wobec neoliberalnego kierunku, jaki zdaje się wyznaczać konstytucja. Z jednej strony, konstytucja zawiera rozwiązania wprowadzające pewną (choć wciąż zbyt małą) demokratyczną kontrolę nad unijnymi decyzjami. Ale z drugiej strony, wprowadzenie jej w życie oznaczałoby poważne ograniczenie bezpieczeństwa socjalnego i dalsze urynkowienie społeczeństwa. W tej chwili Francja zapewnia swoim obywatelkom i obywatelom wyższy standard praw socjalnych. Francuzi i Francuzki nie wybierali między „Tak” i „Nie”, lecz między „Tak, ale” i „Nie, chociaż”.

Istnieje niebezpieczeństwo, że decyzja Francuzów i Francuzek zostanie błędnie odczytana jako nagłe przebudzenie „uczuć narodowych”. Rozmaite nacjonalizmy będą szukać pociechy w tym wyniku, stawiając Francję za wzór przywiązania do narodowych instytucji. Istnieje też niebezpieczeństwo, że decyzja ta zostanie zrozumiana jako obrona własnych partykularnych interesów, zwłaszcza gospodarczych. Z jednej strony zjednoczona Europa, z drugiej – „polscy hydraulicy” – co przeważy? Ci, którzy uważają, że w polityce liczą się tylko pieniądze, nie będą mieli kłopotu z udzieleniem (nieprzemyślanej) odpowiedzi: „Oni nie chcą się dzielić, to my też nie chciejmy się dzielić”.

Ale Francuzi i Francuzki wiedzą, że nacjonalizm to wojna, krew i cierpienie. Ich głos nie był głosem przeciw Europie, to był głos za wizją cywilizacji, w której braterstwo nie jest mniej ważne niż wolność i równość. Za cywilizacją, w której ludzie mają prawo do pracy i bezpieczeństwa socjalnego, w której nie mityczne „prawa rynku”, lecz prawa człowieka, obywatela i pracownika decydują o kształcie wspólnego życia. Twórcy europejskiej konstytucji pomylili się, sądząc, że ludy Europy przyjmą kolejny – obok „wolnego rynku” i liberalnej namiastki demokracji – „zimny” projekt urządzenia społeczeństwa. Sprowadzanie wszystkiego do najmniejszego wspólnego mianownika stosunków rynkowych to wizja Europy dla politycznych i gospodarczych elit. Wspólna Europa musi być projektem „gorącym”, który – jak kiedyś Rewolucja Francuska – wywoła entuzjazm ludów. Przechylając się na stronę „Nie, chociaż” zamiast „Tak, ale” Francja opowiedziała się za taką wizją Europy.

Z tych samych powodów, dla których Francuzi i Francuzki zagłosowali „Nie, chociaż”, Polacy i Polki powinni zagłosować „Tak, ale”. W Polsce demontaż państwa socjalnego posunął się bardzo daleko, a rozmaite wewnętrzne i międzynarodowe uwarunkowania uniemożliwiają odbudowanie go w ramach państwa narodowego. Jedyna droga do tego, by w Polsce prawa człowieka przeważyły nad „prawami rynku” prowadzi przez instytucje socjalnej Europy. Nie mamy po co oglądać się wstecz. Trzeba głosować „Tak, ale”, traktując to jako mały krok w walce o „gorący” projekt Europy, o demokrację i bezpieczeństwo socjalne dla wszystkich.
Komentarze
Dodaj nowy
Łukasz   |01.06.2005 00:51:30
Ech, wy socjaliści-marksiści w tej socjaleuropie. Im dłużej żyję w tej
Hipergromadzie Psów Gończych, tym bardziej upewniam się, że lewicowość to
nieuleczalna choroba mózgu.
glut  - prawicowi lekarze   |01.06.2005 01:35:29
Ech na szczęście mamy Was drodzy medycy o prawicowo, normalnie i
zdroworozsądkowo skręconych zwojach, którzy przekonacie nas, że bezrobocie to
konieczność, nierówności to efekt naturalnych różnic, a bieda to wynik lenistwa.
Już cieszę się na terapię. Czy będziecie stosować wstrząsy elektryczne?
ali  - kot czyli pies   |01.06.2005 07:47:45
Załóżmy (hipotetycznie), że jakiś akt unijny zwiększa bezrobocie we Francji i
zmniejsza w Polsce tak że bezrobocie na poziomie UE spada. Czy glosowanie
przeciwko Francuzek i Francuzów mogłoby być interpretowane jako nacjonalizm? I
jak zagłosowałby Autor?
Łukasz   |01.06.2005 09:04:59
Nie, my nie przepadamy za Allende.
Moi   |01.06.2005 11:46:26
Fajny, racjonalny artykul - pozdrawiam z Francji.
Maciej  - zwolennik gorącego projektu   |01.06.2005 12:37:08
najrozsądniejszy artykuł na temat konstytucji jaki zdarzyło mie się czytać,
jestem członkiem ATTAC Polska jednej z niewielu organizacji w tym kraju
sprzeciwiającej się konstytucji z pozycji lewicowych, nie zgadzam się jedynie z
postulatem polskiego "raczej tak", uważam że podobna postawa oddali nas
raczej, niż przybliży do "gorącego projektu Europy", po pierwsze będzie
taka odpowiedź swoistym usankcjonowaniem niedemokratycznych tendencji elit i ich
majaczeń o końcu historii i braku alternatywy, w momencie kiedy dzięki
obywatelskiej postawie Frrancuzów i wielu zachodnich Europejczyków możliwa jest
naprawdę gorąca, a nie pozorowana dyskusja, nad europejskim projektem, po drugie
zaś deklarowanemu w traktacie konstytucyjnym modelowi "choć trochę
socjalnemu" towarzyszą liczne i mętne zapisy pozwalające prowadzić w sposób
niedemokratyczny dalszą liberalizację gospodarczą.
Więcej na naszej
stronie:
http://www.attac.pl/?lg=pl&kat=1&dzial=6 5&typ=2&id=184
Anonimowy   |01.06.2005 16:08:54
Slawku napisz kolejny list, chłoszcz Francuzów chłoszcz….. jak to było? -
"Frazeologia narodowego interesu używana przez wszystkie partie od LPR po
SLD przesłania fakt…." Żądamy listu w obronie polskiego hydraulika! W
obronie przed "frazeologia narodowego interesu"!!!
Bombel  - Francuzi, prawa człowieka i przyszłość E   |12.06.2005 21:20:53
"Ale Francuzi i Francuzki wiedzą, że nacjonalizm to wojna, krew i
cierpienie." gorączkę macie Szanowni Państwo. ileż w tym pasji!
"Za
cywilizacją, w której ludzie mają prawo do pracy i bezpieczeństwa socjalnego, w
której nie mityczne „prawa rynku”, lecz prawa człowieka, obywatela i
pracownika […]"- znowu gorące postulaty! Ach! A od kiedy to prawo do pracy
(posady itp.) należy do praw człowieka?
A polski hydraulik da sobie radę jeśli
podobni Wam nie narzucą mu podatków w imię wspólnego lenistwa, urawniłowki i
chęci dystrybuowania znacjonalizowanych środków na scentralizowaną władzę.
thomas  - prawo do pracy JEST prawem człowieka   |12.06.2005 22:04:48
Tak uznała wspólnota międzynarodowa w 1948 roku, kiedy to Narody Zjednoczone
przyjęły Powszechną Deklarację Praw Człowieka. Cytuję artykuł 23, ustęp
1:

"Każdy człowiek ma prawo do pracy, do swobodnego wyboru pracy, do
odpowiednich i zadowalających warunków pracy oraz do ochrony przed bezrobociem.
"

Całość do lektury pod adresem:

http://www.unic.un.org.pl/prawa_czlowieka/dok_po wszechna_deklaracja.php
Bombel  - ONZ i prawa   |12.06.2005 22:35:02
Dziękuję. Nie wiedziałem, że taki tekst istnieje.
Myślę jednak, że dla państw,
które to ratyfikowały ważniejsza jest interpretacja tego tekstu.
Boję się tych
" odpowiednich i zadowalających warunków pracy" bo niby co to znaczy? 8
godzin dziennie zgodnie z norrmami BHP? A propos normy sie roznia miedzy
panstwami.
Ochrona przed bezrobociem to np. kuroniówka?
agat   |14.06.2005 00:10:23
właśnie na tej płaszczyznie Traktat Konstytucyjny miałby coś do powiedzenia.
Ponieważ UE jest wspólnotą wyłacznie gospodarczą, tylko zagadnienia ekonomiczne
i związane z rynkiem pracy (zakaz dyskryminacji, osłony itd.) faktycznie mogłyby
być regulowane przez ten dokument. Ale to jest oczywistość. Inną oczywistością
jest to, że regulacje socjalne w Traktacie pokrywają się z przyjętą już dawno i
wdrażaną strategią lizbońską (w jej aktualnej, zmodyfikowanej wersji), podobnie
jak inne regulacje pokrywają się z przyjętymi i realizowanymi już dyrektywami. W
tym sensie ratyfikacja Traktatu oznacza przede wszystkim uznanie wszystkich
państw członkowskich UE za równouprawnione. Choć nie da się ukryć, że jego
odrzucenie oznacza, aczkolwiek tylko w wymiarze symbolicznym, sprzeciw wobec
kursowi, jaki przyjęła Unia (spodziewano się, że akceptacja będzie symboliczną
legitymacją).
Bombel  - Prawa, osłony itp.   |18.06.2005 14:12:57
Czy fakt, że statystycznie kobieta o takich samych kwalifikacjach jak mężczyzna
dostaje mniejsze pieniądze to przejaw dyskryminacji? Jeśli tak ,to jak się temu
przeciwstawić? Wprowadzić "minimalne zarobki" na okreśłone stanowiska?
Czy może zobowiązać pracodawców do ustalenia ilości stanowisk dla meżczyzn i dla
kobiet? Brzmi jak demokrakrytyczny parlament w PRL. :-)
A co z faktem, że
statystycznie polskie kobiety starające się o stanowiska kierownicze na
rozmowach wstępnych są "sztywne" i "śmiertelnie poważne" w
odróżnieniu od w większości rozluźnionych, zdolnych do żartu mężczyzn? Może wpis
do Konstytucji o obowiazkowych masażach rozluźniających dla kobiet?
;-)
pasjonuje mnie problem pracy oraz np. walki z dyskryminacją polegający na
zabronieniu noszenia symboli religijnych w miejscach publicznych. A może
obowiązek noszenia worka na twarzy żeby ukryć pochodzenie rasowe? ;-)
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 06.10.2006 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.90582 Seconds