Nowość w sklepie KP!

miosz_okladka_300px.jpg

Katalog Książek KP

Najnowszy numer KP

kp29www150px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Pytałem decydentów MFW, jakie mają dowody na to, że ich neoliberalna polityka jest właściwa. Odpowiadali, że nie potrzebują dowodów. Wyglądało to tak, jakby chodziło im nie o politykę, lecz o religię. Ale to tylko część odpowiedzi. Forsowali taką politykę także dlatego, że chciało jej Wall Street. Niestabilność, kryzysy, łączenie firm, dzielenie firm to raj dla sektora finansowego, który robi na tym ogromne pieniądze.
Joseph E. Stiglitz

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Ostolski: List otwarty Drukuj
Adam Ostolski   
10.12.2004

Słyszałem, jak ktoś mówił (często), że bicie dzieci jest właściwą metodą wychowawczą. Słyszałem, jak ktoś mówił, że problem przemocy w rodzinie to wymysł liberałów, którzy chcą rodzinę zniszczyć. Słyszałem, jak ktoś mówił, że rozwody są sprzeczne z wolą boga, nie jest więc dobrze, kiedy żona odchodzi od męża, który pije i bije. Słyszałem, jak ktoś mówił, że „kobieta powinna dźwigać swój krzyż”. Słyszałem, że ktoś wstrzymywał finansowanie ośrodków i organizacji pomagających bitym kobietom, bo nie należy szkodzić rodzinie. Słyszałem, że ktoś mówił, że gwałt jest sam w sobie czymś złym, ale może z niego wyniknąć coś dobrego, a mianowicie dziecko. (To wszystko nie jest żadna ezoteryczna wiedza; nawet nie trzeba czytać gazet ani chodzić do kościoła, żeby to wiedzieć.)
A teraz słyszę jeszcze, że zwolennicy takich poglądów oburzają się, kiedy ktoś mówi, że ma to coś wspólnego z religią katolicką i z przemocą wobec kobiet.

Komentarze
Dodaj nowy
Żyd-katolik  - Autorze,   |10.12.2004 17:32:49
Chyba masz bardzo wyidealizowany obraz rzeczywistosci. Chrzescijanstwo nie jest
religia dla swietoszkow, ale dla ludzi z krwi i kosci. Jako katolik nie
kwestionuje, ze patologie wystepuja w kazdej populacji, wiec w katolickiej
takze. Tyle ze urzad minister Srody nie robi nic, zeby je rozwiazac, a jedynie
wykorzystuje wiedze o nich, zeby opakowac ja ideologiczny towar. A poza tym,
jesli zajmujemy sie bagnem w tradycyjnych, polskich rodzinach, to moze warto sie
zainteresowac na przyklad bagnem, jakie jest udzialem srodowisk homoseksualnych.
Oj mozna byloby podywagiwac sobie o wplywie subkultury "gejowskiej" na
cierpienia wielu mlodych ludzi, ktorzy bedac nastolatkami wbrew swej woli
zostali uwiedzeni przez osobnikow tej samej plci. Tyle, ze o ile w tym pierwszym
przypadku - rodzin - byloby to dociekanie prawdy, o tyle w drugim -
dyskryminacja. Czyli mamy polityke Kalego.
thomas  - bardzo wyważony pogląd   |10.12.2004 17:34:29
Nie da się ukryć, że pani prof. Środa nieco przestraszyła się swoich słów. Ale
mimo kalumni prawda i tak zatriumfuje. Pozdrawiam.
Anonimowy   |10.12.2004 17:59:12
"co to jest prawda?"
Zenobiusz Furman   |11.12.2004 02:44:45
Panie Ostolski, a slyszal Pan np. o tym, że w liberalno-postępowej Szwecji przez
kilkadziesiąt lat dokonywano zabiegów eugenicznych (sterylizacja osób uznanych
za "niepełnowartościowe"). Nie słyszał Pan, prawda? Bo Pan i Panscy
koledzy z KP jesteście głusi na opinie, że ideologia "postępu" może
proadzić do patologii i zbrodni.
Aleksander  - Aquetil   |11.12.2004 10:30:54
Moja krewna ma meza, ktory od poczatku ich spoznionego malzenstwa ma tendencje
do maltretowania jej psychicznie. Kiedy idzie do spowiedzi raz na pol roku,
nazywa ja dewotka i wysmiewa, ze chodzi co niedzile do kosciola. Gardzi
niepelnosprawnymi, gejami i ksiezmi. Swoje poglady przekazal swym dwojgu
dzieciom. Wczoraj z jego synem ogladalem film, w ktorym agent FBI chroni
autystyczne dziecko przed zbrodniczym pulkownikiem z tajnego osrodka wojskowego.
Karol zapytal: I po co chronic wariata? Niech go zabija. Czy uwazasz, ze to
wplyw Kosciola Katolickiego?
krzytom  - podpisuję się!   |11.12.2004 12:44:28
Podpisuję się pod listem rekami i nogami!

Swego czasu wystałem swoje w
kościołach i nie jestem w stanie zliczyć kazań na temat aborcji,
homoseksualizmu, upadku tradycyjnego modelu rodziny, zagrozeniach liberalizmem,
laicyzacja, zachodem i kwestii eutanazji w Holandii (!), a jakoś nigdy nie
słyszałem o przemocy wobec kobiet, dzieci, o dyskryminacji mniejszosci, o
stosunku wobec zwierzat.

Mozna tez przesledzić wystapienia prymasa, listy
biskupów i zobaczyc jak wiele miejsca zajmuje w nich jaka tematyka :-/
thomas  - błąd w rozumowaniu Aleksandra   |11.12.2004 13:33:08
To, że przyczyną przeziębienia może być zarażenie drogą kropelkową, nie oznacza,
że jest to jedyna możliwa przyczyna. Przyczyna to warunek wystarczający
przeziębienia, a nie konieczny.
Analogicznie związek katolicyzmu z przemocą
wobec kobiet nie jest konieczny, ale bywa wystarczający. Przyczyna przemocy
wobec kobiet może być po prostu zamiłowanie do agresji we wszelkich postaciach
czy skłonność do znęcania się (pewnie wymagająca już interwencji
psychoterapeuty), jak u wskazanego Karola. Przyczyną może być często
alkoholizm. I tak dalej, i tak dalej…
Marcin  - Moj poglad   |11.12.2004 18:22:05
Właściwie trudno mi zrozumieć, o co chodzi w całym zamieszaniu zwiazanym z prof.
Środą. Przecież miała pełne prawo wyrazenia swego pogladu, malo tego, uwazam, ze
powinna go bronic, a nie "oddawac sie do dyspozycji premiera". Niestety
Kosciol zawladnal juz nie tylko nasza sfera duchowa, ale, szerzac poglad, ze
wszystko co sprzeczne z jego nauka to grzech czy zlo, i moralna. Presja
wywierana na prof. Środe jest teraz ogromna, ale mam nadzieje, ze sie nie
ugnie…
Aleksander  - do Thomasa   |11.12.2004 18:59:05
Karol to akurat syn wspomnianego drania, ktory od ojca przejal pogarde dla
slabszych. Zas jesli chodzi o jego ojca, jest to czlowiek jak najdalszy od
alkoholizmu. Co nie przeszkadza mu nienawidzic Zydow, ksiezy, niepelnosprawnych
i w ogole "slabych". Bez watpienia powinien byc leczony przez terapeute.
Jak sam mowisz "Przyczyna przemocy wobec kobiet może być po prostu
zamiłowanie do agresji we wszelkich postaciach czy skłonność do znęcania się
". Wiec skad przekonanie, ze katolicyzm implicite (!) ma zwiazek z przemoca
w rodzinie. Prawda, w katolickich poradniach rodzinnych czesto probuje sie
zlepic to, co juz czasem nie jest do zlepienia, dajac pierwszenstwo tzw. dobru
rodziny. Ale to nie jest przyczyna agresji w rodzinie, lecz co najwyzej
nieudolna proba ratowania tego, co sie da. I jeszcze jedno: tak sie sklada, ze
to nie rzad reprezentowany przez panie Jaruge-Nowacka i Srode prowadzi domy
samotnej matki.. A kto je prowadzi, zgadnij Koteczku?
sztiwi  - Aleksandrze - nie na temat!   |11.12.2004 19:33:01
Drogi Aleksandrze. To co piszesz nie ma nic wspolnego z wypowiedzia Srody. Nie
twierdzila ona przeciez, jak jej sie probuje wmowic, ze katolicy chetniej bija
swoje zony tylko, ze kosciol katolicki nie sprzeciwia sie szczegolnie przemocy
wobec kobiet, co jest prostym stwierdzeniem faktu. Wezmy taki przyklad. Kobieta
jest bita i gwalcona na oczach dzieci przez swojego meza. Ma dwa wybory.
Pierwszy to zabrac soje dzieci i odejsc od meza. Drugi to zostac z nim i trwac w
swietym sakramencie malzenstwa. Pierwszy wybor - moim zdaniem naturalny i
bioracy pod uwage dobro kobiety i jej dzieci jest uznawany przez kosciol
katolicki za grzech smiertelny. Czy zatem nieprawdziwe jest twierdzenie, ze
kosciol nie sprzeciwia sie przemocy wobec kobiet? Moim zdaniem jest prawdziwe. A
cale to gadanie o tym, ze rozne koscielne organizacje charytatywne robia wiele
dla maltretowanych kobiet nie ma nic wspolnego z wypowiedzia Srody. Nie
powiedziala ona przeciez, ze kosciol katolicki jest zrodlem wszelkiego zla, ze
nic nie robi dla kobiet.
Aleksander  - do Thomasa   |12.12.2004 07:17:41
Troche sie orientuje w sprawach stosunku KK do rozwodow. Oczywiscie Kosciol ich
nie uznaje, ale toleruje. Znam szereg przypadkow, w ktorych kobiety odeszly od
mezow, chodza do kosciola, do sakrametow i otrzymuja rozgrzeszenie w
konfesjonale. Oczywiscie sytuacja sie zmienia, gdy zawra powtorny zwiazek
cywilny. Ale sam rozwod, niezawiniony przez "strone" nie jest przez
Kosciol kwalifikowany jako grzech smiertelny
Adam Ostolski   |12.12.2004 15:17:54
Nie zajmuje się "bagnem w rodzinach", tylko dyskursem publicznym , który
je usprawiedliwia i bagatelizuje. I o to mi chodzi: o bagatelizowanie cierpienia
i niesprawiedliwości. Tak się składa, ze w Polsce często robi to Kościół, moze
dlatego, że zapomniał języka ewangelii i mówi jakims innym językiem, a moze z
innych powodów - to mnie nie obchodzi. Obchodzi mnie los bitych kobiet i innych
krzywdzonych ludzi na całym świecie (także w Szwecji).



Rafał   |13.12.2004 00:47:49
Zezłościła mnie wypowiedź, która zaczęła dyskusję. Mam wrażenie, że autorowi
wszystko się kojarzy i znalazł już odpowiedź na wszystkie pytania. Ma swój
cudowny wytrych do problemów świata. Po prostu oszołomstwu niejedno na imię.
Nie, to nie tak! Nie tak łatwo! Prawdą jest, że kościół katolicki jest przeciwko
rozwodom ale jest też w praktyce konformistyczny i nie odważył się zabiegać o
ich zniesienie. Z tego samego powodu choć zabiegał i osiagnął wprowadzenie
zakazu przerywania ciaży, to związani z nim politycy nie zabiegali już aby
zrezygnować z wyjątków poczynionych dla przypadków gwałtu czy wad genetycznych
płodu. Wyjątków przecież dla konsekwentnych obrońców życia nie do przyjęcia ale
znów zwyciężył konformizm. Kościół katolicki wcale nie jest wszechmocny i nie
może wszystkiego narzucić. Choć osiagnął wiele i zmiana poglądów na sprawę
przerywania ciąży jest i dla mnie zaskakująca. W istocie jednak spór toczony
jest nie pomiędzy kościołem katolickim a środowiskami liberalnymi jak to się z
pozoru wydaje, a z konserwatyzmem by nie powiedzieć kołtuństwem polskiego
społeczenstwa, na które jedni i drudzy nie mają zbyt dużego wpływu i raczej sami
mu ulegają. Bo jak w przypadku przerywania ciąży kościół katolicki musiał
przełknąć wyjątki od zakazu, tak przeciwnicy tego zakazu z takiego samego
konformizmu zazwyczaj twierdzą, że są przeciwnikami aborcji "na
życzenie" a tylko zwolennikami by była ona dopuszczalna w przypadku trudnej
sytuacji materialnej bądź życiowej kobiety. Na pytanie, jak zdefiniować takie
przypadki i kto miałby ocenaić, czy one zachodzą unikają odpowiedzi. Takie
"konsekwentne" poglądy prezentuje choćby uchodząca za przywódczynie
polskich feministek Izabela Jaruga-Nowacka. Z drugiej strony spytanie się
prawicowych obrońców zakazu, dlaczego uczynili wyjątek dla przypadku gwałtu,
choć skoro wierzą w zycie od poczęcia, to ten wyjątek jest przecież nie do
przyjęcia, też nie doczekamy się spójnej odpowiedzi. Ale wolą to, niż pytanie
swego uczęszczającego co tydzień do kościoła wyborcy, czy gdyby moja córka
została zgwałcona, to musiałaby by urodzić? Bo w takim wypadku ma on gdzieś
zasady. Parę lat temu zadawałem takie pytanie prawicowym kandydatom do
parlamentu i pytałem o sytuację, gdyby to dotyczyło ich córek. Byli tacy, którzy
dzielnie odpowiadali, że chcieliby, by ich córki nie przerwały pochodzącej z
gwaltu ciąży. Ale czy wielu ich wyborców byłoby równie dzielnych? Raczej nie! Te
podziały są zreszta jeszcze bardziej skomplikowane w innych sprawach. Bicie
dzieci akurat jakoś nie wynika z doktryny kościoła katolickiego, a i sporo
ateistow swoje dzieci bije. Może w tej sprawie środowiska liberalne są raczej
zgodne i są przeciw ale to nie jest tak, że stają naprzeciw broniącego bicia
jako sposobu wychowania kościoła katolickiego. Raczej naprzeciw zwykłego
konserwatyzmu, bo przeciez bicie jako środek wychowawczy wobec dzieci ma
tradycję idącą już w tysiąclecia i to jak duży i jak szybki postęp tu osiągnięto
może budzic zdumienie. Bo, żeby nie było wątpliwości, też jestem przeciw biciu.
W tej sprawie jednak nie chodzi o starcie - co jeszcze raz napisze - liberałowie
kontra klerykałówie ale o przekonywanie społeczeństwa i to przekonywanie
skuteczne. Dość. Pokawałkujmy te dyskusję i zróbmy z tego parę (a może
paręnaście) tematów i zacznijmy od nowa. I strzeżmy sie oszołomstwa. Także
antyklerykalnego. Bo to do niczego nie prowadzi.
rewolucyjna poetka   |13.12.2004 08:52:05
Ależ ten list nie jest ani trochę antyklerykalny! Wydaje mi się, że to po prostu
zbiór cytatów z wypowiedzi duchownych i polityków katolickich, i te wypowiedzi
są w sumie dużo bardziej "antyklerykalne" niż ten list.

Porównywanie
stanowiska Kościoła wobec aborcji ze stanowiskiem Kościoła wobec przemocy wobec
kobiet jest o tyle niewłaściwe, że z aborcją Kościół chce walczyć, a bicie
kobiet najwyraźniej mu nie przeszkadza.

O ile rozumiem intencje autora listu,
nie chodzi mu o to, kto kogo bije, ale kto i w jaki sposób to usprawiedliwia.
Oczywiście, zdarzają się ateiści bijący dzieci (i żony), ale nie istnieje żaden
ateistyczny autorytet, który by temu publicznie i otwarcie pobłażał. I to jest
jednak wielka różnica, bo usprawiedliwienia tworzą rzeczywistość.
Żyd-katolik  - Drodzy antyklerykalowie,   |13.12.2004 09:16:03
dlaczego klamiecie? Na przyklad rewolucyjna poetka napisala: "zdarzają się
ateiści bijący dzieci (i żony), ale nie istnieje żaden ateistyczny autorytet,
który by temu publicznie i otwarcie pobłażał". Rowniez zaden katolicki
autorytet temu publicznie i otwarcie nie poblaza. Sprzeciw wobec rozwodow nie
jest sprzeciwem wobec separacji. A sa jeszcze malzenstwa, w przypadku ktorych
Kosciol moze stwierdzic ich niewaznosc, m.in. jesli maz okaze sie psychopata nie
zdolnym do zycia rodzinnego.
Luga  - Zachęta i pobłażanie   |13.12.2004 16:31:15
Nie chodzi jak utrzymuje Zyd - katolik o nawoływanie do przemocy wobec kobiet
i dzieci, ale właśnie o pobłażanie. W przypadku pobłażania nie wystepuje zachęta
do stosowania przemocy, ale przyznanie, że czasami "inaczej nie można"
lub, że niekiedy "to się zdarza". Przemoc można tolerować, bo jest ona
częścią naturalnego porządku w rodzinie.
Żyd-katolik  - do Lugi   |13.12.2004 16:48:32
Ale dlaczego klamiesz? Dowody prosze, na przyklad jakis fragment Katechizmu KK.
Tylko nie przywoluj opinii ksiedza proboszcza z Twojej wsi, bo i wsrod osobnikow
wyznajacych "swiecki" swiatopoglad nie brakuje takich co poblazaja
przemocy w rodzinie, tyle ze nie powoluja sie na Krzyz Panski.
rewolucyjna poetka   |13.12.2004 21:22:03
Tak się składa, że rzeczywistości (i ludzkich losów) nie kształtują szczytne
wypowiedzi w oficjalnych dokumentach, lecz prowincjonalne opinie, które
"wiszą w powietrzu" i są zrozumiałe, naturalne, normalne, przyjmowane
bez zastrzeżeń. To za nimi stoi autorytet religii i tradycji. To one tworzą
rzeczywistość. Dlatego nie należy oceniać ludzi na podstawie tego, co o sobie
samych mówią, ale na podstawie tego, co swoim mówieniem o różnych sprawach
faktycznie robią.
Luga (kłamliwy)  - Prawo i suplement   |13.12.2004 23:01:04
To prawda, że trudno w Katechizmie KK znaleźć bezposrednie zachęty do przemocy w
rodzinie, ale nie jest to dowód na brak pobłażania. Jest nawet dokładnie na
odwrót:) Dyskurs lokujący się w tradycji katolickiej (księża, prasa katolicka,
intelektualiści związani z kościołem, itd.) toleruje przemoc jako (obsceniczny)
dodatek do oficjalnej doktryny. Dlatego pojęcie pobłażania najlepiej tu pasuje.
"W papierach" wszystko się zgadza, jednak w praktyce - jak w reklamie
bezalkoholowego piwa - puszcza się do wiernych oko.
Żyd-katolik  - do Lugi   |14.12.2004 10:28:37
Skoro tak, to Twoje prawo dziala i w druga strone. Oficjalnie nowa
kontrkulturowa lewica pitoli cos o tolerancji i rownouprawnieniu, a w
rzeczywistosci puszcza oko w strone swojego elektoratu z przeslaniem "ksieza
na Ksiezyc". Czy walka z chrzescijanstwem w Rosji, Hiszpanii i Meksyku nie
inspiruje po dzis dzien rozne odmiany lewactwa? Czy komisarz ludowa Aleksandra
Kollontaj nie jest ikona wspolczesnego wojujacego feminizmu? Stosujac Twoja
logike mozna dojsc do wniosku, iz miara stosunku nowej lewicy do katolikow sa
dowcipy antyklerykalne, czyli koronny dowod na fikcyjnosc deklarowanej
tolerancji.
Żyd-katolik  - i jeszcze do Lugi   |14.12.2004 10:32:50
Piszesz: "Dyskurs lokujący się w tradycji katolickiej (księża, prasa
katolicka, intelektualiści związani z kościołem, itd.) toleruje przemoc jako
(obsceniczny) dodatek do oficjalnej doktryny". Poniewaz nie podzielam
Twojego toku rozumowania, to moge jedynie odpowiedziec, ze na uzytek swojej
ideologii klamiesz.
Luga  - Tolerancja?   |14.12.2004 17:25:54
Musiałbym protestować gdybym pisał coś o ogólnej potrzebie tolerancji, która
obejmowałaby także Kościół Katolicki. Jednak nic takiego nie pisałem. Wcale nie
ukrywam, że przeszkadza mi wpływ Kościoła Katolickiego na życie publiczne i nie
mam szczególnej ochoty na tolerancję wobec osób pobłażających przemocy w życiu
publicznym (vide np. reakcje księży po brutalnych atakach na demonstrację
gejowską w Krakowie). Trudno tolerować kogoś kto występuje z pozycji siły
(fizycznej i sybolicznej). Można natomiast rzucać mu wyzwanie. Nie odnajduję się
zatem jako adresat Twoich zarzutów.
Żyd-katolik  - do Lugi   |15.12.2004 12:14:32
Uciekasz od glownego watku. Chodzilo mi o to, ze stosujac Twoja logike nalezy
tropic czyjes poglady nie w oficjalnych wystapieniach, ale w zachowaniach
"kuluarowych". Jesli za reprezentatywne dla nauczania Kosciola uwazasz
slabosci jego czlonkow, to ja za reprezentatywne dla polityki lewicy mam prawo
uznac koszulki z granatem i podpisem "Rzuc na tace". Ty moze nie kryjesz
sie z tym, iz inspiracja dla Ciebie sa akty profanowania Kosciolow i mordowania
duchownych w czasie rewolucji bolszewickiej, masonskiego przewrotu w Meksyku czy
hiszpanskiej wojny domowej. Ale lewica legitymizuje swoje idee wlasnie haslami
tolerancji i rownego traktowania wszystkich obywateli, w tym takze katolikow.
P.S. Oczywiscie wdalem sie tutaj w polemike z Toba uzywajac zaproponowanej przez
Ciebie "hermeneutyki podejrzen". Najchetniej bym jednak nie uzywal
takich paranoidalnych metod. Czlowiek jest istota niedoskonala. Moze miec dobre
intencje, lecz slabosci niejednokrotnie okazuja sie silniejsze. Wierzy w Boga i
w konsekwencji jest przeswiadczony o szacunku dla kazdego czlowieka, a zatem w
przypadku gdy ktokolwiek doswiadcza jakiejkowiek przemocy, uwaza ze ofiare
nalezy bronic. A jednak z roznych powodow zaniecha tej obrony, przymknie oko, z
perspektywy ewangelicznej po prostu zgrzeszy. Czy to dezawuuje okreslony system
wartosci? Nie. Wine ponosi ten konkretny czlowiek. Ktos inny na jego miejscu
bedzie mial odwage nazwac rzecz po imieniu, przemoc przemoca, i zachowa sie
zgodnie ze swoim przekonaniem. I to samo dotyczy laickich humanistow. Czy Ty
myslisz, ze urzad Magdaleny Srody bardziej pomaga maltretowanym kobietom niz
organizacje katolickie? I tak w ogole, jesli mowimy o wplywie obyczajowosci
katolickiej na przemoc wobec kobiet, to warto byloby przeanalizowac analogiczny
wplyw przemyslu porno i wszelkich inicjatyw sluzacych "wyzwoleniu
seksualnemu".
Luga  - Katechizm przemysłu pornograficznego   |15.12.2004 20:31:28
Nie wydaje mi się, że proponowane ujęcie związku Kościoła Katolickiego i
przemocy ma charakter hermeneutyki podejrzeń. Adam Ostolski odwołuje się
przecież do tego co "każdy słyszał". To trochę tak jak z seksualnością
Michela Jacksona. Nic nie dziwi tak jak zdziwienie wobec istnienia perwersyjnych
skłonności piosenkarza. Jego teledyski pełne sa bowiem wyuzdanego seksu. Z
kościołem Katolickim i przemocą jet podobnie. Każdy to wie (vide komentarz KID
na stronie KP), ale nie można tego publicznie wypowiadać, bo narusza to panujące
stosunki dominacji.
Podążając za Twoją logiką należy zawsze analizować
wyłącznie doktrynę, a wszelkie odstępstwa od niej traktować jako efekt
odchylenia o jednostkowym charakterze. Pewnie nie spodoba się to Tobie, ale
dokładnię takimi argumentami posługiwali się przedstawiciele partii w PRL -
dyskurs: "być może były wypaczenia i nadużycia, ale doktryna jest
nieskazitelna i nie można jej atakować". To swoiste wyparcie miało charakter
strukturalny i pozwalało na konserwowanie stosunków dominacji.
Ale nie można
Cię spisać na straty. W ostatnich zdaniach swojego komentarza wykraczasz poza
analizę oficjalnej doktryny. Czy katechizm przemysłu pornograficznego nie
obiecuje wyłącznie przyjemności i wolności?
ps.nie zachęcam do profanowania
kościołów i mordowania księży wystarczy, że "dadzą żyć" innym.
Żyd-katolik  - do Lugi   |16.12.2004 10:18:02
"Pewnie nie spodoba się to Tobie, ale dokładnię takimi argumentami
posługiwali się przedstawiciele partii w PRL - dyskurs: "być może były
wypaczenia i nadużycia, ale doktryna jest nieskazitelna i nie można jej
atakować". To swoiste wyparcie miało charakter strukturalny i pozwalało na
konserwowanie stosunków dominacji."

Ja akurat nie jestem ideologicznym
antykomunista, i dostrzegam pozytywne strony PRL, zwlaszcza obszary, ktore nie
poddaly sie zabiegom inzynierow spolecznych i zachowaly tradycyjny ksztalt (na
przyklad struktura rodziny wiejskiej).

A co do analogii miedzy nauczaniem
Kosciola a komunizmem to jednak sie mylisz. Katolicyzm nie jest ideologia
polityczna ani wizja urzadzenia spoleczenstwa - wartosciowanie ludzkich zachowan
to jeszcze nie polityka -a komunizm i owszem.
rewolucyjna poetka   |17.12.2004 14:29:49
niestety, nie mogę się zgodzic ze stwierdzeniem, że bicie kobiet jest tylko
wyrazem "ludzkiej słabości". Mamy tu do czynienia nie z pojedynczymi
"grzechami", ale z czymś, co Jan Paweł II nazywa "strukturami
grzechu". I właśnie przeciw tym strukturom wystepuje Magda Środa. To, co
robią pojedynczy ludzie w mrocznym wnętrzu gospodarstwa domowego nie jest
oderwane od szerszych społecznych przyczyn. sprowadzanie tego do "ludzkiej
[czyli męskiej] słabości" jest rydykulne.
Żyd-katolik  - do poetki   |17.12.2004 16:13:41
Sroda wystepuje przeciwko rodzinie jako takiej, bo przeciwstawia popierany przez
siebie paradygmat indywidualistyczny paradygmatowi wspolnotowemu. Bede sie
jednak upieral, ze czynnikiem szczegolnie wplywajacym na eskalacje przemocy w
rodzinie jest wspolczesna kultura, zwlaszcza z jej postulatem "wyzwolenia
seksualnego". To nie Kosciol uczy braku szacunku dla kobiet, ale imprezy
bicia seksualnego rekordu swiata organizowane (przypadkiem?) przez pionierow
"polish gay movement": Krzysztofa Garwatowskiego i Slawka Staroste.
aight  - ludzka słabość   |17.12.2004 20:58:36
zdumiewające jest, miły poetko, owo "tylko" obok "ludzkiej
słabości". Dlaczego mnie to zastanawia? Oto bowiem, jeśli rozpiszemy ten
argument, brzmieć on będzie: "bicie kobiet (ale znów: dlaczego tylko kobiet?
dlaczego tylko bicie? bardzo miło jest sprowadzić przemoc w rodzinie do kwestii
bicia kobiet, to bardzo dużo ułatwia), a więc forsowanie swojej racji za pomocą
siły, jest wyrazem słabości" (darujcie, że opuszczam tę "ludzkość"
po drodze). Jeśli nie postawimy już tutaj znaku zapytania - jak to? czy możemy
się na to godzić? czy możemy na tę słabość przyzwalać, mając choćby w pamięci
siedem grzechów głównych, wśród których: pycha (inanis gloria), chciwość
(avaria), zazdrość (invidia), gniew (ira), nieczystość (luxuria),
nieumiarkowanie - łakomstwo (gula), lenistwo, duchowa „ociężałość“
(acedia) i przede wszystkim moja ulubiona hybris, superbia - zuchwalstwo, buta,
arogancja (skądinąd: ósma)? na osiem wymienianych grzechów słabość, jako
impotentia, niemożność zapanowania nad sobą i swoimi instynktami, jest
składnikiem co najmniej wszystkich. A zatem kościół, opisując (a robi to? bo ja
nie wiem, pewno robi) dążenie do dominacji z użyciem siły jako "przejaw
słabości", w gruncie rzeczy wyraża dość gruntowne potępienie. Albo też my,
opisując przemoc jako "wyraz słabości", poddajemy zjawisko znacznie
poważniejszej krytyce z pozycji - między innymi - katolickich, niż nam się
wszystkim zdawało. Ale ja tak naprawdę nie o tym, to znaczy - o tym, tylko
jeszcze inaczej.
Chciałam powiedzieć, że larum wokół ataku na świętość rodziny
(oh, my, oh, my, a ta świętość rodziny to zwłaszcza u Pawła jest na pierwszym
miejscu normalnie) stanowi dla mnie nic innego, jak tylko symptom jakiejś
głębszej i poważniejszej nerwicy (poetko: nie mówię o poważniejszym problemie.
wszystkie problemy, które dzieją się w głowach, są znacznie mniej poważne niż
te, które dotyczą naszych skór, bo - zwyczajnie - mniej ostateczne)
aight  - cd. (okropnie małe te okienka, człowiek   |17.12.2004 22:11:27
i rodzi mi się pytanie, co to jest za nerwica. Patrząc na to w ten sposób,
odnoszę wrażenie, że ta nerwica może się brać z głebokiej sprzeczności pomiędzy
rozumieniem chrześcijaństwa jako praktyki duchowej, wynikającym, moim zdaniem,
już choćby z przytoczonego wyżej zestawu grzechów głównych, a rozumieniem go
jako doktryny posłuszeństwa, jako szeregu postulatów, które należy punkt po
punkcie wypełnić.
W polskim publicznym obrazie "katolicyzmu" (ale jest
to takie "pojęcie pojęć", w którym w ogóle nie wiadomo, o co, o kogo
chodzi - dlatego cudzysłów) zagubił się całkiem ten moment starania się,
dążenia, moment dynamiczny: coś, na co zwraca uwagę każdy wierzący, czyli
"osobisty kontakt z Bogiem", sumienie, powiązane z niezależnością osądu
i uhistorycznieniem każdego nakazu. Wracając do przemocy wobec kobiet - jeśli
bicie, przemoc jest wynikiem ulegania własnym słabościom, to kościół pierwszy
powinien temu przeciwdziałać. Nie w rodzinie, ale pokazując drogę do duchowego
rozwoju i panowania nad sobą. A kościół tego nie potrafi, ponieważ dawno już
stracił (o ile kiedykolwiek miał) "rząd dusz".
aight  - cd.   |17.12.2004 22:15:00
W tym sensie, że nawet we własnym łonie jego propozycja askesis spotyka się
najczęściej z uśmiechem politowania. I, tak mi jeszcze na sam koniec przychodzi
do głowy, czy nie macie wrażenia, że są dwa katolicyzmy? ten dla kobiet, które
powinny zagryźć zęby i nieść swój krzyż, i ten dla mężczyzn, odhaczających
kolejne punkty KKK?
Administratorka  - w sprawie okienek   |17.12.2004 22:43:12
Niestety na razie nie możemy tego poprawić. "Uwarunkowania systemowe" :)
agat  - etam systemowe ;)   |17.12.2004 23:50:49
:)
rewolucyjna poetka  - do aight   |18.12.2004 13:09:09
Tak. Ja się zgadzam. Tylko czy Twoja odpowiedź jest skierowana do mnie - czy do
wypowiedzi, na którą odpowiadałam? pisząc o "strukturach grzechu" mam na
myśli, że w pobłażaniu jest duzo więcej niż pobłażanie. Tak twierdzi Jan Paweł
II (który dla mnie nie jest żadnym autorytetem, ale którego tym razem moge
zacytować). I ja tez tak twierdzę. Myślę więc, że się zgadzamy w tej
sprawie.

PS. Długość notek - pewne ograniczenia są warunkiem czytelności
przekazu. A zwięzłość to też cnota, bo robi miejsce dla innych…
aight  - uważam, że moja wypowiedź była b. zwięzł   |19.12.2004 02:07:02
I, oczywiście, była o tym, że pobłażanie może być w chrześcijaństwie wszystkim,
ale nie pobłażaniem. Nie wywodziłam tego ani przez "struktury grzechu",
ani przez JP2 - ale rację ma dr hab. Środa, zachwycając się spójnością tego
systemu, skoro od takiej strony też można dojść w to samo (niemal to samo?)
miejsce.

Tyle, że podobała mi się ta moja droga ;)
Adrian Wójcik  - Wy za to bijecie murzynów   |19.12.2004 14:26:54
- To prawda, że kobiety są ofiarami przemocy w katolickich rodzinach, ale za to
w Szwecji dokuje się eutanazji osób niepełnosprawnych umysłowo.
- To prawda, że
Polacy mordowali Ukraińców, ale UPA mordowała 5 razy więcej.
- To prawda, że
Holokaust, ale na moich terenach było wielu Żydów, którzy denuncjowali
zwolenników AK.
- To prawda, że nazizm, ale "Czarna księga zbrodni
komunizmu".
- To prawda, że zabijamy wasze dzieci, ale wy wysadzacie się w
naszych kawiarniach.

Słucham/czytam wiele takich wypowiedzi w rozproszeniu,
to tu, to tam. A przecież nie chodzi o licytację w cierpieniu, ale o uznanie
cierpienia w ogóle. O to, że empatia, nie powinna być uzależniona od poglądów
politycznych.
aight  - aaaight, nikt tego nie kwestionuje   |19.12.2004 17:39:04
w ogóle ten świat wyglądałby inaczej, gdybyśmy wszyscy postępowali zgodnie z
rozumem i dobrą wolą: nie byłoby dylematu - denuncjować czy nie, bo nie byłoby
komu denuncjować. [etc. etc.]
Adrian Wójcik  - vide   |19.12.2004 19:13:21
Zenobiusz Furman - 4 komentarz w tym wątku
aight   |19.12.2004 20:22:10
ale naprawdę świat byłby piękniejszy
Były furman po studiach  - buhahaha   |04.01.2005 00:03:21
Żyd-katolik pochwala w PRLu strukturę rodziny wiejskiej - buhahaha - tak tak i
jeszcze dodajmy ludowy katolicyzm, zgrzebne sukmany i 5 mórg lasków, piasków i
karasków i wizja Polski jak malowanie (no, rzecz jasna bez gejów - bo ich na wsi
z pewnością nie ma).
bobolino  - umyć uszy   |05.01.2005 10:34:13
Umyj uszy, autorze tego artykułu! Może źle słyszałeś, moze słuchasz idioty?
bobolino  - umyć uszy   |05.01.2005 10:34:41
Umyj uszy, autorze tego artykułu! Może źle słyszałeś, moze słuchasz idioty?
cocolino  - umyć oczy   |05.01.2005 23:05:59
Tak zgadzam się z bobolino - Żyd-katolik powinien umyć uszy (idź na całość: umyj
też oczy. Będziesz miał okazję "przejżeć na oczy" w kwestii np.
homoseksualizmu). Pozdrawiam
Tomek  -    |24.02.2005 16:41:48
Wszyscy mówią o tym krzyżu i cierpieniu który kosciół każe nieść kobietom bitym
i poniżanym, proszę o konkrety bo ja nigdy czegoś podobnego nie słyszałem.
Zasada niesienia własnego krzyża to metafora której nikt przecież nie nakazuje
realizować dosłownie. Z braku innych argumentów powtarza się ciągle te same…
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 08.10.2006 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.92483 Seconds