> PREMIERA 24 MAJA
>>Już jest: KP30!
Komentarze
CYTAT DNIA
Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem
Książki w sklepie KP
|
Order software online
|
Ostolski: Lewica na tropie „agentów”? |
|
|
Adam Ostolski
|
|
15.06.2007 |
Na zaprzyjaźnionym portalu lewica.pl znalazła się informacja o
walkach w Strefie Gazy. W wyniku starć między Hamasem i Fatahem zginęło
kilkadziesiąt osób, a prezydent Autonomii Palestyńskiej ogłosił stan wyjątkowy.
Można by sądzić, że oto ujawnił się wewnętrzny podział wśród
Palestyńczyków. Możliwe, że krystalizuje się w ten sposób wojna domowa. Na
obszarach bez własnej tradycji państwowej jest to niestety sytuacja normalna.
Dopiero w wyniku takich zmagań możliwe jest wyłonienie stabilnego państwa, a w
dłuższym okresie może nawet demokracji. Jednak zamieszczony obok informacji redakcyjny
komentarz wyprowadza czytelnika z błędu. Tak naprawdę, pisze autorka, nie ma wojny domowej. To nie
Palestyńczycy walczą między sobą. Walka toczy się między prawdziwymi
Palestyńczykami (czyli Hamasem) a poplecznikami Izraela (czyli częścią Fatahu).
Tak więc to Izrael pozostaje pośrednio odpowiedzialny za całą tę sytuację.
Teza ta, sama w sobie zdumiewająca, przedstawiona jest w
specyficznym języku. Palestyńskie służby oskarżone są o „ni mniej, ni więcej
zdradę narodową”, bojownicy Hamasu walczą „z agentami sił okupacyjnych”,
prezydentowi Abbasowi zarzuca się zaś, że jego dążenie do „zgody narodowej”
jest pozorne. Jest to język, który dobrze znamy z polskiego życia publicznego.
Także u nas mówi się o „zdradzie narodowej” i tropi „agentów” obcych „sił”.
Także u nas wewnętrzne polityczne podziały przypisuje się manipulacjom
zagranicy. Tyle że jak dotąd nie zajmuje się tym lewica…
Warto się przyjrzeć temu, w jaki sposób część radykalnej lewicy mówi o Izraelu.
Oczywiście zawsze chodzi o niecne działania izraelskiego rządu, a nie o to, że
jest to państwo żydowskie. Izraelczyków krytykuje się za zajmowanie cudzych
terenów oraz za to, że się z nich sprytnie wycofują. Zarzuca się im
dyskryminację izraelskich Arabów oraz to, że podstępnie czynią Araba ministrem
edukacji. Ma się im za złe utrudnianie rządzenia władzom Autonomii, a także to,
że im nadmiernie pomagają. W żadnym wypadku nie chodzi przecież o to, że są
Żydami.
Na podobny temat
|
|
Aktualizacja ( 16.06.2007 )
|
|
|
|
Banał. Ludzie funkcjonują dobrze dopó...
Teraz mięso jest bardzo zdrowe i jaje...