> PREMIERA 24 MAJA
>>Już jest: KP30!
Komentarze
CYTAT DNIA
Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem
Książki w sklepie KP
|
Order software online
|
Ostolski: Good bye, Lenin |
|
|
Adam Ostolski
|
|
09.11.2008 |
Jakiś czas temu na 2. stronie „Gazety Wyborczej” wydrukowano rysunek Gawłowskiego, przedstawiający głowę Lenina wystającą zza chmur i mówiącą: „Kapitalizmu się zachciało, a?”. Dowcip ten pokazuje funkcję, jaką w próbie wyobrażeniowego poradzenia sobie z kryzysem może pełnić fantazja o Leninie. Lenin pojawia się tu tak, jak duch starego Hamleta w pierwszym akcie sztuki Szekspira. Przemawia jako wyrzut sumienia, rzecznik niesłusznie zarzuconej nadziei na zmianę społeczną albo przypomnienie, że ustroje polityczne bywają śmiertelne.
Ale fantazja o Leninie potrzebna jest dziś przede wszystkim tym, którzy bronią istniejącego porządku i chcieliby go utrzymać możliwie najmniejszym kosztem. Pojawia się jako wyobrażenie niebezpieczeństwa, które – w odróżnieniu od rzeczywistej groźby, jaką dla ludzkości stanowią porządki z Wall Street – przychodziłoby z zewnątrz. Widmo Lenina nawiedza polskich publicystów, którzy za załamanie zderegulowanych rynków obwiniają nadmiar socjalizmu. Nie chcąc dostrzec społecznych i gospodarczych skutków propagowanej przez siebie deregulacji, powtarzają stare zaklęcia o niedobrych socjalistach. W podobny sposób widmo Lenina nawiedza wypowiedzi Vaclava Klausa o zmianach klimatycznych. Zamiast pisać scenariusze kolejnych Bondów (do czego predestynuje go wyobraźnia) czeski prezydent postanowił zająć się krytyką ekologii. Nie chce dostrzec ani zmian klimatycznych, ani powodującej zmiany klimatyczne emisji gazów szklarniowych, ani powodującej niekontrolowaną emisję gazów szklarniowych logiki produktywizmu i niekończącej się akumulacji kapitału. Zamiast tego w ostrzeżeniach przed katastrofą klimatyczną widzi przedłużenie komunistycznego spisku, szykującego kolejne zamachy na „naszą wolność”. Następny odcinek mógłby być o kosmitach…
Co jednak, jeśli największym zagrożeniem dla wolności, którą - słusznie bądź nie - kojarzy się z kapitalizmem, nie jest dziś komunizm, lecz właśnie sam kapitalizm?
Dwutlenek węgla, jak mówił w (nieopublikowanej dotąd) rozmowie z „Krytyką Polityczną” Peter Sloterdijk, jest nieubłagany. Nie da się z nim dyskutować, nie wygra się z nim rywalizacji gospodarczej, nie przestraszą go żadne „gwiezdne wojny”. Dlatego strach przed skutkami emisji gazów szklarniowych wymusza pokój ekologiczny, choćby połowiczny, choćby związany z próbą przerzucenia większej części kosztów na najbiedniejszych. Ale od upadku ZSRR, powiada Sloterdijk, nie ma groźby, która w podobny sposób wymuszałaby na Zachodzie pokój socjalny.
To porównanie dwutlenku węgla z Armią Czerwoną, choć inspirujące, pomija aspekt o zasadniczym znaczeniu. Zagrożenie ze strony komunizmu można było wyobrażać sobie jako groźbę zewnętrzną, groźbę ze strony czegoś, co jest całkowitym przeciwieństwem kapitalistycznego porządku. Tymczasem dwutlenek węgla nie przychodzi z zewnątrz jako przeciwieństwo kapitalizmu, lecz powstaje w samym jego wnętrzu jako jego nieubłagana konsekwencja. Strach przed zmianami klimatycznymi nie jest strachem przed obcą siłą, lecz przed tym, do czego sam kapitalizm jest zdolny.
Małe dzieci straszy się często Złym Wilkiem, ale dorastając, uczymy się bać przede wszystkim tego, co drzemie w nas samych. Zmiany klimatyczne i rynki derywatów to dziś dwa najwidoczniejsze przejawy wpisanego w logikę kapitalizmu popędu śmierci. Ani widmo komunistycznego spisku, ani nawet kosmici nie uratują nas już przed stanięciem twarzą w twarz z tym, co jest logiką porządku, w którym żyjemy.
Na podobny temat
|
|
Aktualizacja ( 09.11.2008 )
|
|
|
|
Banał. Ludzie funkcjonują dobrze dopó...
Teraz mięso jest bardzo zdrowe i jaje...