> PREMIERA 24 MAJA
>>Już jest: KP30!
Komentarze
CYTAT DNIA
Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem
Książki w sklepie KP
|
Order software online
|
Ostolski: Co z tą korupcją |
|
|
Adam Ostolski
|
|
11.10.2007 |
Wybory coraz bliżej. Znajomi i
nieznajomi spekulują, co z tego wszystkiego wyniknie. Niektórzy
zastanawiają się nad wariantami powyborczych koalicji. Inni -
ludzie, którzy na co dzień śledzą raczej rozgrywki
piłkarskie niż parlamentarne - zastanawiają się raczej nad tym,
kto wygra.
- Kto wygra? Platforma czy PiS?
-
PiS - odpowiadam.
Chciałbym powiedzieć, że nie cieszy
mnie takie stawianie sprawy, ale logika tej kampanii nie pozostawia
wiele miejsca na niuanse.
- U nas na wsi to na pewno PiS
wygra. Po prostu nie ma konkurencji.
- A skąd PiS ma na
wsi takie powodzenie?
- Walczy z korupcją. Nikt inny tego
nie robi.
No dobrze. Ale czemu akurat korupcja? Tyle dziś
w polityce fauli, które już chyba nikogo nie gorszą, więc
skąd ta nagła potrzeba fair play?
Dyskurs antykorupcyjny zapamiętałem
dobrze z lat 90. Był częścią pakietu polskiego „powrotu do
normalności”, składnikiem zimnego projektu liberalnej demokracji.
Obok „budowania społeczeństwa obywatelskiego”, „decentralizacji” i „wspierania przedsiębiorczości”. Nie
miał mobilizować ludzi, wręcz przeciwnie. W gruncie rzeczy
zastępował polskim neoliberałom teorię ekonomiczną. W naszej
debacie publicznej nie było miejsca na rutynowe w liberalnej
ekonomii (zachodniej) badania nad usterkami rynku (market
failures), ani tym bardziej na bardziej wyrafinowane ujęcia
instytucjonalnego zanurzenia gospodarki. Jeśli coś w gospodarce nie
działało (albo jeśli „dobre” działanie gospodarki powodowało
dotkliwe społeczne koszty), to wskazywano zewnętrzne,
pozaekonomiczne przyczyny tego stanu rzeczy. Roszczeniowość.
Centralizm. Brak społeczeństwa obywatelskiego. Korupcję.
W „walce z korupcją” nie chodziło
więc po prostu o korupcję, ale o prawomocność neoliberalnej
transformacji. Pewien mój przyjaciel zrobił duże badanie dla
poważnej (i poważanej) organizacji wyspecjalizowanej właśnie w
walce z korupcją. Najciekawszym wynikiem tych badań było wykazanie
ponad wszelką wątpliwość, że decentralizacja sprzyja korupcji.
Ale ten wynik nikogo nie zainteresował. Wykreślono go z raportu.
Walka z korupcją jest ważna, oczywiście, jest najważniejsza; tyle
że decentralizacja jest jeszcze ważniejsza.
Czyżby więc ludzie to kupili? Z
całego tego ideologicznego pakietu? Chcę się dowiedzieć, więc
pytam:
- A korupcja to duży problem, u was na wsi?
-
Pewnie, że duży. Jak to się ludzie podorabiali, jakie majątki
porobili. Uczciwie to się dorobili? Niby to można się tak uczciwie
dorobić?
Trzeba słuchać uważnie, by
zrozumieć. Rosnąca (od końca lat 70.) rozpiętość dochodowa nie
jest tylko wskaźnikiem gospodarczym. Podobnie jak to, że już ok.
60 proc. społeczeństwa żyje poniżej minimum socjalnego. Tymczasem
deklarowane przywiązanie do wartości egalitarnych pozostaje w
polskim społeczeństwie niezmiennie wysokie. Jeśli niektórzy
się przy tym szybko bogacą, to budzi to nie tylko frustrację
ekonomiczną, lecz zadaje głęboki cios etosowi polskiego
społeczeństwa, jego poczuciu godności.
Nie wiem, jak duże znaczenie dla
rosnących nierówności ma korupcja. Przypuszczam, że nie
większe niż rutynowe łamanie kodeksu pracy (niepłacenie
pracownikom za nadgodziny, wymuszanie fikcyjnego „samozatrudnienia”,
oszczędzanie na bhp itp. itd.) plus cały szereg legalnych praktyk
pogarszających pozycję pracowników najemnych i
zwiększających zyski pracodawców. Ale na to wszystko trudno
się oburzać. Język interesów zbiorowych został w latach
90. skutecznie zdelegitymizowany. Brzmi „roszczeniowo”. A na
korupcję język jest, zwarty i gotowy, pod ręką.
Siła „antykorupcyjnej” polityki
PiS wynika nie tylko z tego, że jako pierwsza i jedyna partia
opakowało ono walkę z korupcją w atrakcyjną dla szerszej publiki
poetykę westernu. Bierze się przede wszystkim z tego, że -
podobnie jak w latach 90. - w tej „walce z korupcją” nie
chodzi o korupcję. Chodzi o wyartykułowanie społecznej potrzeby
godności.
Dziś PiS jest jedyną liczącą się
partią, która organizuje tę potrzebę godności. W debacie z
byłym prezydentem premier powtórzył słowo godność
wyraźnie, kilka razy. Wie o czym mówi i po co to mówi.
I dopóki opozycja nie weźmie sobie tej potrzeby do serca,
dopóty aktualne pozostaje stwierdzenie mojego rozmówcy
z podwarszawskiej wsi - „Po prostu nie ma konkurencji”.
Komentarz ukazał się również
na stronie Warsztatów Analizy Socjologicznej http://www.polskawybiera2007.blox.pl/
Na podobny temat
|
|
Aktualizacja ( 12.02.2008 )
|
|
|
|
Banał. Ludzie funkcjonują dobrze dopó...
Teraz mięso jest bardzo zdrowe i jaje...