|
Pomysł,
by nową politykę SLD budować na sprzeciwie wobec dominacji Kościoła
katolickiego w życiu publicznym, nie jest zły. Ale sposób, w jaki
Napieralski się za to zabrał, nie rokuje sukcesu.
„Zapateryzacja”
lewicy to pomysł obiecujący, bo pozwala mobilizować lewicowy elektorat,
a zarazem walczyć z PO o jej liberalnych światopoglądowo wyborców. To
pomysł na politykę mobilizującą namiętności ludzi i wskazującą istotne
dla nich linie podziału.
Niestety Napieralski zabrał się za to
od złej strony. Powinien pokazać, że jest po stronie ludzi - wierzących
i niewierzących - i że dobrze rozumie, czego potrzebują i co im w
dzisiejszej Polsce przeszkadza. Zamiast tego podnosi kwestie
symboliczne (krzyże w urzędach itp.), które przeszkadzają niewielu
ludziom. A w dodatku wpisują się w nielubiany dziś przez większość styl
uprawiania polityki jako wojny o tożsamość.
Aby skutecznie
przeciwstawić się dominacji Kościoła w życiu społecznym trzeba mówić o
tym, co faktycznie wzbudza w ludziach gniew. Dobrym przykładem jest
edukacja. Niewierzący zmagają się z presją na wysyłanie dzieci na
lekcje religii, i to już od przedszkola. Wierzący zapewne nie są
przeciwni lekcjom religii (choć, jak wykazują badania, także oni
woleliby religioznawstwo), ale wielu z nich przeszkadza, gdy ich dzieci
są na tych lekcjach bite lub upokarzane. A jest to - jak pokazują
wyroki sądów - częsta praktyka*.
W sytuacji, gdy państwo nie
wywiązuje się z obowiązku nadzoru nad pedagogiczną stroną nauczania
religii, a nadzór merytoryczny biskupów może budzić nieufność, warto
zlecić profesjonalną ewaluację. Mamy prawo wiedzieć, na co wydaje się
publiczne pieniądze. Mamy prawo wiedzieć, jak często na lekcjach
religii narusza się godność uczniów i uczennic, jaką wiedzę się im
przekazuje, jakie są oczekiwania rodziców wobec tych zajęć itp. Wyniki
takich badań nietrudno przełożyć na polityczne postulaty, np.
zastąpienia religii przez religioznawstwo czy renegocjacji konkordatu.
Musiałoby
to jednak wynikać z autentycznego zaangażowania w obronę praw
obywatelskich Polaków i Polek, a nie być tylko efektem niedomyślanej i
ulotnej strategii marketingowej. Żeby skutecznie walczyć przeciw
dominacji Kościoła, trzeba przede wszystkim wiedzieć, o co i dla kogo
się walczy.
—
* Zob. np. „Ksiądz się znęcał”, GW Kraków 25.04.2002, „Proces katechety”, GW 4.02.2003, „Prokuratura kończy sprawę proboszcza z Połosek”, GW Lublin 4.05.2004, „Proboszcz aresztowany: bił dzieci i molestował”, GW 1.10.2004, „Zarzuty dla księdza: znęcał się nad Bartkiem”, GW Rzeszów 10.04.2008.
Na podobny temat
|
Banał. Ludzie funkcjonują dobrze dopó...
Teraz mięso jest bardzo zdrowe i jaje...